Cześć dziewczyny. Dawno mnie tu nie było. Dzisiaj weszłam, bo potrzebuje Was
Waszej porady. Oceny sytuacji, jak to wygląda z boku. Postaram się to w dosyć jasny sposób opisać.
A więc jak można przypuszczać, chodzi o faceta. Jesteśmy ze sobą prawie trzy lata. Co więcej za dwa miesiące mamy ślub. Jestesmy więc pochłonięci przygotowaniami do ślubu, pracą i ja jeszcze szkoła - studia zaoczne magisterka. Muszę przyznac że jest to wszystko razem w kupie męczące...
ale do czego dążę... mój problem pojawia się tutaj, że czuję że narzeczony mnie olewa... pracuje na wyjazdach, dawniej dzwonił gdzie nasze rozmowy trwały godzinami i o wszystkim i o niczym, o sprawach waznych i mniej waznych. Teraz, owszem rozmawiamy, ale tylko co tam u ciebie i muszę leciec bo jeszcze to bo jeszcze tamto... a tak naprawde nie wiem co on tam robi. Dawniej pisał smsy całymi dniami, mimo ze był w pracy, widzialam ze naprawde mu zalezało na mnie, starał się jako tako ale sie starał. Teraz jak wysle góra trzy smsy przez dzien to by bylo na tyle... dawniej nie obyło sie bez telefonu rano żeby obudzic, zapytac jak sie spało i co wazniejsze powiedziec kocham na cały dzień... teraz... sami możecie się domyslec.
Jest jeszcze jedna sprawa. Mieszkamy obecnie u rodziców. Po slubie tez planujemy narazie zostac w moim domu czyt. moich rodziców... otórz martwie sie czy ja z nimi wszystkimi na kupe wytrzymam psychicznie... Mam mozna powiedziec surowych rodziców, dla których leżenie i siedzenie przed komuterem to raczej nie jest zadowalajace, tym bardziej przez mojego narzeczonego, który jak twierdzi, gdy zjezdża z pracy nalezy mu sie troche odpoczynku... i tu pojawia sie problem...
Nie powiem czasami cos pomaga ale dawniej jakos więcej sie interesowal co w domu zrobić, jak sie "podlizac" ze tak powiem heh ale do czasu... bo mój tato mało kiedy był zadowolony z czegokolwiek... juz taki jest, że zamiast pochwalić to jeszcze dobijał i się wkurzał że zrobił to źle i skoro tak to ma robic to niech nie robi... ogólnie masakra
Znam swojego ojca i wiem ze on zawsze taki był, że jak cos robisz rób to dobrze... wszedzie ma porzadek i wkurza się nawet o to ze mój jak np. weźmie jakies narzędzie i nie odłozy na miejsce... totalna awantura... ale rozumiem przeciez zdarzy się zapomnieć... nie schować. normalne. ale u nas praktycznie o wszystko były awantury... dlatego mój facet stwierdził po co ma robic cokolwiek, skoro zawsze jest xle... zawsze kłótnie, narzekania... nie powiem czasami sie dogadywali ale teraz to jest męczące i nie wiem co mam z tym zrobić...
ten jak ma wolne siedzi na górze i cos niby grzebie przy kompie czasami zejdzie cos pomóc ale mało kiedy mu się to zdarza... mama narzeka, tata narzeka i mnie sama juz to dobija... ciągle mi mówi ze moja rodzina jest nienormalna itp itd. juz słyszałam najgorsze teksty na moich rodzicó, a mnie to rani on tego nie rozumie... i sa przez to kłótnie, że bronie ich a nie jego, ze on jest tylkpo zeby nim tyrać bo jak tylko siądzie to juz jest problem... Był okres kiedy nie mial pracy ( w sumie juz parę razy jej szukł) ale wiem ze jest trudno i wiem ze naprawde jej szukał... Czasami cięzki ma charakter... Poradźcie mi o ja mam zrobić
Porozmawiac? Jak tylko zaczynam rozmowę na temat a moze bys to zrobił a moze tamto, bo juz sama czasami szukam mu czegos do roboty, żeby cos robił, żeby rodzice sie nie wkurzali i naprawde przez to wszystko juz tylko czekam kiedy on znowu do tej pracy pojedize...
a przeciez chce zeby byl przy mnie ;( Oprócz tego ja codziennie pracuję, niema mnie w domu a rodziców jeszcze bardziej wkurza jego siedzenie w domu, bo ja charuje a on co? przed kompem... On ogólnie nie jest leniwy... on będac u siebie potrafi dużo zrobić, u nas tez robił juz nawet sam elewacje pietra, wymalował pokój, itp. szukał sobie roboty, ale tacie wszystko xle, więc z jednej strony go rozumiem, ale ile czasu mozna sie gniewać i jeszce takie teksyy o moich rodzicach...
i ogólnie o mojej rodzinie
za kim ja mam sie stawić? co ja mam zrobić ? ;( Ratujcie mnie dziewczyny bo ja nie daje juz rady, przez to wszystko nawet czasami myślę o rozstaniu, ale ja go kocham... przeciez slub za 2 miesiące, goście zaproszeni.... bez sensu
Myslę że przez ta sytuację on tez odsuwa sie ode mnie, ma dośc nie tylko mojej rodziny ale i mnie prze to
Mnie rodzice czasami wkurzają ale ich tez rozumiem, on tez mnie wkurza ale jego tez rozumiem... to jest jakas masakra ![]()
Ratunku ![]()