netkobietyWszystkie działy
Psychologia

relacje zony z rodzicami a wplyw na relacje malzenskie

5 odpowiedzi5 459 wyświetleńzałożony przez A123, 21.03.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » relacje zony z rodzicami a wplyw na relacje malzenskie

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 6 ]

1

Temat: relacje zony z rodzicami a wplyw na relacje malzenskie

Witam
Pierwszy raz pisze na takim forum.
Jestesmy malzenstwem od 4 lata, ze soba 7 lat. Mamy dwojke malych dzieci. Jeszcze przed malzenstwem mierzylem sie z problem nadopiekunczych rodzicow mojej zony.
Poznalem ja gdy miala 23lata.
Kontrolowali ja na kazdym kroku:
- dzwonili jak tylko byla spozniona o 10 minut z powrotem do domu,
- wtracali sie w nauke na studiach
Mialem z nimi pare zgrzytow w tym okresie.
Ona probowala walczyc z wtracaniem sie we wszystko jej rodzicow. Nawet chciala sie wyprowadzic. Co ciekawe wtedy jeszcze sam jej to odradzilem znajac jej sytuacje finansowa.  Apogeum nastapilo gdy zdecydowalismy zamieszkac ze soba na pol roku przed ustalona data slubu. Wtedy to gdy zona oswiadczyla ze sie wyprowadza wyszli z siebie. Rozmawiali z nia pol nocy aby tylko obiecala ze tego nie zrobi, w tym rowniez szantazowali ze nie przyjda na slub. Zona powiedziala im o tym w noc przed ich wyjazdem na narty, tak sie bala ich reakcji. Oczywiscie wszystko im obiecala. Po ich wyjezdzie miala opory, ale zdecydowala sie na przeprowadzke do mnie. Rodzice zareagowali bardzo emocjonalnie, nie chcieli z nia rozmawiac, informacje wysylali przez braci, godzili sie tylko na rozmowy z domowego telefonu (potwierdzajacego jej becnosc w domu). Odbylem wtedy powazna rozmowe z przyszlym tesciem, ze powinni traktowac corke jak dorosla osobe stanowiaca sama o sobie (miala wtedy 26lat). Jej ojciec oczywiscie sie z tym zgadzal twierdzac jednoczesnie ze corka nie wie co robi i ze oni robia to dla jej dobra. Ostatecznie wywarlem zgode na to ze corka sama zdecyduje, bez naciskow z obu stron.
Kiedy wychodzilismy jej matka plakala. Ostatecznie po wielkich bojach przyszla zona wyprowadzila sie z powrotem do rodzicow. Tlumaczyla mi to ze ja to zrozumiem, a oni tego nie zrozumieja. Pogodzilem sie z tym, choc mysle ze zawazylo to na moich pozniejszych relacjach z tesciami.
Po naszym slubie wydawalo się ze wszystko się układa. Jednak z biegiem czasu zauwazylem coraz wieksza ingerecje jej rodzicow w nasze sprawy. Zona zaczela o wszystkim im opowiadac. Telefonow z obu stron było po kilka dziennie. Wydaje mi się ze zonie zaczelo brakować ich obecności choć mieszkamy tylko 15km od tesciow. Sprawy nabraly przyspieszenia gdy urodzilo nam się dziecko. Najpierw teść nie mogl przezyc ze jego corka rodzi, a jego w pobliżu nie ma (akurat wyjechal). Pozniej oznajmil smsem ze przyjezdza do szpitala (wciąż traw porod) co spotkalo się z moim stanowczym sprzeciwem. Odpuscil.
Gdy zona poszla do pracy teściowie i moi rodzice zaoferowali zajecie się dzieckiem zamiast zatrudniania niani. Zgodzilismy się na to, szczególnie ze nie usmiechalo nam się dawac dziecko w obce rece. I tu nastapil kolejny krok zacieśniania się relacji zony z teściami. Zona odbierając od nich dziecko oczywiście zostawala do pozna, wracala dopiero na kapiele. Jednak przegięciem było gdy zaczela pisać do ojca sms?y ze dojechala do domu jadac od nich. Gdy takiego sms?a nie wyslala wydzwanial do niej, po czym do mnie czy aby nic się nie stało. Ona oczywiście bardzo go przepraszala, ze zapomniala, musiala zajac się dzieckiem itd. W końcu wywarłem na niej aby z tym skonczyla, choć ona nie widziala w tym nic zlego. Nagle przestala jej przeszkadzać kontrola rodzicielskie i traktowala to w kategoriach martwienia się rodzicow o nia.
W naszych rozmowach wciąż jej powtarzałem ze boje się ze wychowa tez tak naszego dziecko. Zaczelo mnie to coraz bardziej martwic. Niestety parokrotnie sprawdzialem jej ilość polaczen z teściem i smsy. To tylko jeszcze bardziej mnie zaniepokoilo. Zona widzac ze denerwują mnie jej długie rozmowy z rodzicami zaczelo do nich dzwonic zaraz po wyjściu z domu (jadac do pracy) i w sytuacjach gdy mnie w pobliżu nie było. Apogeum jednak nastapilo gdy zobaczyłem u niej smsa do teścia informującego ze ja wlasnie wyjechałem z domu i zaraz u nich będę. Okazalo się ze zalozyla mi w komórce wysylanie wiadomości lokalizacyjnych (gdy wyjezdzalem z domu lub pracy). Czyli ich kontrola rodzicielska przeniosła się na mnie. W sumie nigdy bym się o tym nie dowiedział gdyby nie zajrzał do jej komórki, choć i tak czulem się z tym zle. To pokazalo ze przestalismy sobie ufac.
Ostatecznie dogadaliśmy się po paru wizytach u psychologa. Zreszta okazało się ze zona zaczelo do niego chodzic już wcześniej, przedstawiając wszystko ze zyje w toksycznym związku, gdzie maz jest zaborczy i kontroluje ja na każdym kroku.
Sprawy się jakos ulozyly, choć na moment wyprowadzila się z dzieckiem do rodzicow, oczywiście nie raczyla mnie o tym uprzedzić, nie pozstawila zadnej informacji, nie odbierala telefonow. Mocno mnie to zranilo, ze uciekla tak z dnia na dzień zabierając mi jednocześnie dziecko.
Obecnie pojawilo się drugie dziecko (niezaplanowane, bo sami nie byliśmy jeszcze na nie gotowi). Teraz jej rodzicow znowu widuje częściej. Godzilem się na to aby nas odwiedzali, ze względu na wnuki, ale podbieranie po lyzeczce znowu się zaczelo. Często zastaje ich u nas w domu do pozna wieczorem, oczywiście pomagają zonie z dziecmi. Zaczalem wracac z pracy coraz później aby ich nie zastać. Z tego powodu zaczelismy się ponownie klocic. Starszy syn widzi to przejmuje zle wzorce. Czasem aby się nie poklocic przy dzieciach wole wyjść i wrocic jak już wszyscy spia. Czuje się coraz bardziej niepotrzebny. Czasem godze się na to ze już z tym sobie nie poradzę i strace kontakt z zona i dziecmi. Nasze relacje sa bardzo chlodne. A relacje pomiędzy zona a teściami się zacisniaja, czuje ze naszym kosztem, szczególnie teraz gdy w ostatnim okresie teść miał powazna operacje. Zona ma teraz 30lat i trace nadzieje ze kiedykolwiek zmienia sie jej relacje z rodzicami.
Co sadzicie na ten temat?
pozdrawiam

2

Odp: relacje zony z rodzicami a wplyw na relacje malzenskie

ciężka sprawa naprawdę, rodzice nie widzą ze robią jej najwieksza krzywdę, a powiedz ona jest najmłodsza  w rodzinie? rozmawiaj z zona, może sprobuje się zaprzjaznic  z teściami, bo obawiam się ze jak będziesz z nimi otwarcie walczyc to możesz stracic zone i dzieci skoro jest po takim ich wplywem,

3

Odp: relacje zony z rodzicami a wplyw na relacje malzenskie

Rodzice to rodzice, nie wiedzą kiedy wyjść z roli, a kiedy odpuścić. choć to nie tłumaczy ich zachowania bo odbija się to jak na razie na tobie i dzieciach(kłótnie), a żona nie widzi w tym nic złego, to zapytaj czy w takim razie nie widzi nic złego żebyście się rozstali skoro uważa że jesteś zaborczy, skoro aż tak jej 'przeszkadzasz' w relacjach z rodzicami, niech rodzice wychowują wasze dzieci... zobacz jak zareaguje, jesteś ojcem - ona jest matką i tak powinno zostać, teściowie nie powinni zapełniać tej "luki", oczywiście można od czasu do czasu wpaść na odwiedziny, ale nie non stop - macie prawo do prywatności. Porozmawiaj z żoną, zapytaj czy jej to odpowiada że w waszym domu wciąż kręcą się jej rodzice, czy nie chciałaby np. miło spędzić wieczoru RAZEM z dziećmi, czy wytrzymałaby choć jeden dzień by nie dzwonić do rodziców... bo oni jak na razie robią wszystko by ją przy sobie zatrzymać, możliwe  że boją się syndromu "pustego gniazda", nie wiem, ale 30 lat to już najwyższy czas by przeciąć pępowinę pomiędzy nią, a teściami, moja matka z ojcem żyli pod jednym dachem z jego rodzicami i skończyło się to rozwodem bo moja matka nie wytrzymała ciągłej ingerencji w ich życie rodzinne, i nie dziwię się że tobie się to nie podoba, bo człowiek tez czasem chciałby wrócić do domu, przywitać się z żoną, usiąść w spokoju i porozmawiać, bez osób trzecich 'wiszących' nad wami. To źle że rodzice tak ingerują w wasze życie - i powiem ci że jeśli ktoś tego nie zrozumie - albo ona albo oni - to długo tak nie pociągniesz. Może pójdź po pomoc do psychologa? Pozdrawiam i życzę Ci szczęścia.

4

Odp: relacje zony z rodzicami a wplyw na relacje malzenskie

Tak. Zona jest najmlodsza w rodzinie i w dodatku jest jedyna corka. Co oczywiscie tylko poteguje nadopiekunczosc jej rodzicow. Najstarszy brat mieszka za granica. A drugi brat jest typem mamisynka i tez jest pod duzym wplywem rodzicow. W rodzinie starszego brata tez byl problem na linii jego rodzice a synowa. Jego ojciec potrafil mu powiedziec w dniu jego slubu, aby sobie odpuscil i sie nie zenil ze swoja wybranka. A zamiast wesela zrobia zwykla impreze dla wszystkich. Teraz jak mieszkaja zagranica problem sam sie zalatwil.

5

Odp: relacje zony z rodzicami a wplyw na relacje malzenskie

Rodzice często zapominają, że dziecko ma swoją rodzinę i nadal matkują. W tym przypadku najpierw oni ja kontrolowali, mówili co dla niej dobre. Następnie ty przejąłeś tę rolę i negocjowałeś w jej imieniu. A ona jak ta bezwolna kukła, od jednego do drugiego.

Nie wiem na ile droga, która jeździ żona jest niebezpieczna. Może ona chce żeby się o nią troszczono? Ty to robisz?

I rzecz podstawowa: drażnią nas rodzice (bywa), ale nie lubimy żeby krytykował ich ktoś inny, oprócz nas.

Źle robisz przychodząc z pracy coraz później. To tylko utwierdza żonę oraz jej rodziców, że została pozostawiona sama sobie. Nie pomagasz jej, wszystko jest na jej głowie, więc oni ruszyli z odsieczą. Druga sprawa: oni skupili się na was, bo tylko wy im pozostaliście, żony braci (synowe) nie pozwolą teściom na taką ingerencję. W przypadku teściowych, synowe idą na noże.

W małżeństwach gdzie wszystko gra i buczy, rodzice nie mają aż takiego wglądu w życie dorosłych dzieci. Psuje się, szukamy wsparcia i zrozumienia u rodziny, przyjaciół, znajomych. Taka opcja też jest możliwa.

Posty [ 6 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » relacje zony z rodzicami a wplyw na relacje malzenskie

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026