...powaznie mam problem
kompletnie sobie nie radze, a raczej nie radzimy, bo przeciez jestesmy w tym oboje.
poznajemy sie przez internet, nasza znajomosc jest o tyle intensywna, ze postanawiamy zamieszkac razem. z przyczyn odleglosciowych nie mozemy inaczej.
ja mam 36 lat, on 33.
nasz zwiazek rowija sie, tzn. oprocz momentow euforycznych sa klotnie, przeprosiny, wzloty i upadki.
zauwazamy jednak, ze mamy trudnosci w rozmowach pojednawczych.
nie wiem jakim cudem, ale zawsze jakos udawalo sie wybrnac z trudnych chwil.
jestesmy w 10 miesiacu i.... wszystko sie sypie. Kazdorazowe proby pojednawcze koncza sie ogromna frustracja dla obojga, gdyz ja nie potrafie zaakceptowac wszytskich pretensji ktore on ma wzgledem mnie a mimo to chce ze mna byc, a on nie potrafi uznac, ze jakiekolwiek teksty w stylu ,, kochanie, prosilam zeby buty nie staly w sypialni, albo ,,zobacz te szklanki sa niedomyte,, itp. nie sa atakiem i czepianiem sie, ale sa droga, by lepiej ze soba funkcjonowac.
Kobiety! Albo nam juz calkiem odwalilo, albo cos sie konczy i jesli tak to nie bylo to TO, ale doszlismy do punktu w ktorym zarzucamy sobie, ktore ma pierwsze wziac za reke, albo ktore ma pierwsze pocalowac, albo ,, patrzylas na jakas pare zamiast zajac sie mna,, przy czym on nie zrobil nic, bym i ja poczula, ze on sie zajmuje mna.
Ludzie! Jestem po 13 latach malzenstwa, mam 2 dzieci a mam wrazenie, ze nasze zachowania sa godne jakichs smarkaczy.
wielokrotnie w sytuacjach stresu w zwiazku naklanialam do rozstania, ale moj M. nie chce o tym slyszec.
w sumie ja tez, bo kocham go.
wczoraj zarzucil mi, ze wieczorem pocalowalam go na odwal sie(normalnie go pocalowalam przed zasnieciem)
dzis ze soba nie rozmawiamy, od 10 miesiecy nie napisalam niczego na zadnym forum, nie bywalam w internecie, dzis nie mam z kim pogadac, on czyta zamkniety w pokoju.
dodam, ze oboje jestesmy po przeczytaniu ksiazki,,Malzenstwo na medal,, ktora to w bardzo subtelny sposob pomaga tworzyc udany i solidny zwiazek.
nic do nas nie dociera.
...czuje ze pozwalamy zeby sie walilo....
przykro bardzo.