Witam.
Jestem nowa ale jak każda z Nas na początku szukam jakiejś rady.
Jestem młodą osobą, żyje ze swoim facetem kilka lat, mamy 2 Dzieciaków ( wspaniałych dzieciaków)
Niestety... ostatnio zauważam że moja pedanteria niszczy powoli Nasz związek.
Przeszkadza mi wszystko, to że nie odkłada rzeczy na swoje miejsce, nie sprząta, ogólnie ciężko z ładem nad którym ja staram się zapanować co nie jest proste w tych czasach, gdzie trzeba pracować.
Zauważam że chcę Go zmienić na swój wzór ale nie jest to możliwe nawet bym tego nie chciała. Jak mam to opanować
Chodzę, krzyczę staram się ( codziennie sobie powtarzam) odpuśc to wojna z wiatrakami, ale będąc w domu, "warczę" na każdym kroku.
Jest szansa na zmianę takiego zachowania???
Podobne tematy
2 2014-03-19 15:44:21 Ostatnio edytowany przez szczęście111 (2014-03-19 15:45:19)
to że źle postępujesz, sama już doskonale wiesz, plus dla ciebie, zrobić coś z tym możesz... nawet udać się do psychologa, i walczyć z tym.
3 2014-03-19 16:12:54 Ostatnio edytowany przez kattyen (2014-03-19 16:25:21)
Jest na to sposob wyluzuj i zajmij sie troche soba. Za bardzo kontrolujesz wszystko dookola, wiem ze obowiazki, rodzina, porzadek. Facet w koncu nie wytrzyma. I co z tego, ze czegos nie odlozy na swoje miejsce, swiat sie nie zawali. Nie musisz wszystkiego sprzatac sama, probowalas z nim rozmawiac na temat podzialu obowiazkow w domu? Mieszkalam kiedys z parka, laska z samego rana robila chaje swojemu facetowi, ze zostawil brudna szklanke przed komputerem. Jest w tym prawdopodobnie troche twojej winy, bo wzielas wszystko na swoje barki a misiu sie cieszyl bo nic nie musial robic, teraz wprowadzasz mu rygor i biedny nie wie co ma robic
Krzykiem i jeczeniem nic wskorasz. Mojej kolezance terapeutka powiedziala, zeby przestala sprzatac po swoim gosciu, przestala mu prac i uslugiwac, kolezanka zastosowala sie do rady, kiedy misu zauwazyl, ze nie ma czystego kubeczka i skonczyly mu sie czyste gacie zrobil awanture a ona mu odparla, ze jest zmeczona po pracy i ze jak chce to moze wrzucic jej dzinsy do prania jak bedzie robil swoje. Misio zglupial i zrobil pranie. Od tej pory kazdy sam sobie pierze i sprzata po sobie. Bedziesz musiala uzbroic sie w cierpliwosc ale chyba nie ma innej metody na rozdziadowanego misia. Wyjdz na spacer, spotkaj sie z kolezanka, zadbaj o swoje nerwy.
Dzięki dziewczyny:)U mnie odpuszczenie to ciężka sprawa bo mamy Dzieci:) Jak odpuszczę to one będą w takim bałaganie siedzieć???
Przedwczoraj zauważyłam po raz setny jego skarpetki i majtki w pokoju;/ wszystko wrzuciłam do jego szafy:) nie mam siły już.
Jak staram się rozmawiać z Nim o porządku to twierdzi że jemu nie przeszkadza;/
Tylko bez nerwów spokojna rozmowa to podstawa, spróbuj jednak wytłumaczyć, że fakt, że jemu bałagan nie przeszkadza to nie wszystko, jak się nie uda to spróbuj jak z dzieckiem zacznij robić coś co jemu przeszkadza i zapytaj się go jak się czuje.
6 2014-03-25 11:57:36 Ostatnio edytowany przez kattyen (2014-03-25 11:58:27)
Marysia, to moze z innej beczki
Kto powiedzial, ze my kobiety mamy uslugiwac facetowi, przeciez twoj maz ma dwie zdrowe rece, przyzwyczailas go przez lata ze sama wszystko robisz. Masz racje walnij jego smierdzace skorpiony (skarpety;)) do szafy i olej to, nie twoj problem. Dzieci ucz jak sprzatac po sobie, miej troche zdrowego egoizmu. Jezeli twoj maz jest nieroformowalny i jemu to nie przeszkadza to zobaczysz jak mu mina zrzednie jak zabraknie mu czystych gaci i skarpet. Jak sie spyta czemu sa nie wyprane to mu powiedz, ze nie znalazlas ich w koszu na brudy. Dalas mu sobie wejsc na glowe, teraz twoja w tym glowa zeby twoje dzieci jeszcze tego nie robily. Nie ma sensu wyklocac sie o takie rzeczy, bo to cie zniszczy. Badz sprytniejsza i nie kieruj sie poczuciem winy, ze jak czegos nie sprzatniesz albo ugotujesz to wyjdziesz na zla matke i zone. Nie musisz byc perfekcyjna pania domu
Powoli przez lata go rozdziadowalas to teraz troche czasu zajmie ci zeby go zreformowac
A z doswiadczenia wiem, ze jeczenie facetowi za uszami nie dziala. Powodzenia.
Marysia26, odpowiedz sobie na kilka pytań:
Co stanie się dzieciom, gdy będą siedziały w TAKIM bałaganie?
Dlaczego wszystko w domu musi być tak, jak Ty chcesz?
Dlaczego Twój mąż ma dopasować się do Twoich zasad, nie zaś odwrotnie?
Dlaczego musisz mieć nad wszystkim kontrolę?
Co stanie się z TOBĄ, gdy te wszystkie sznurki (albo znakomitą ich większość) wypuścisz z rąk?
8 2014-03-25 18:49:16 Ostatnio edytowany przez kosmiczny nick (2014-03-25 18:52:20)
Marysia26, odpowiedz sobie na kilka pytań:
Co stanie się dzieciom, gdy będą siedziały w TAKIM bałaganie?
Dlaczego wszystko w domu musi być tak, jak Ty chcesz?
Dlaczego Twój mąż ma dopasować się do Twoich zasad, nie zaś odwrotnie?
Dlaczego musisz mieć nad wszystkim kontrolę?
Co stanie się z TOBĄ, gdy te wszystkie sznurki (albo znakomitą ich większość) wypuścisz z rąk?
Aż strach czytać takie słowa napisana przez kobiete ![]()
Wielokropku, chylę czoła przed Twoim normalnym spojrzeniem... Tak mało kobiet potrafi dostrzec ten tragiczny bezsens swoich wymagań i oczekiwań. Tak wiele kobiet - nieswiadomych tego - swoja postawą i zachowaniem potrafi skutecznie zniszczyć radość i sens bycia w związku. Bo gdy wazniejsze są jakieś pierdoły (nie jestem jakimś ekstremalnym bałaganiarzem, bo ani skarpet/majtek nie rozrzucam po mieszkaniu, a i "czasem" potrafię umyć okna, gary, ugotować coś czy posprzątać) niż spokój, RADOŚĆ Z BYCIA ZE SOBĄ - to już pochylnia, po której związek stacza się w nicość...
P.S.
Owszem, czasem i wyjątkowo spokojną i wyrozumiałą osobę potrafią niektóre przejawy niechlujstwa wyprowadzić z równowagi.
Za coś takiego sam uznałbym "...po raz setny jego skarpetki i majtki w pokoju", bo to jest aż nieestetyczne. Fakt, bywają tacy faceci.
Jak dobrze zauważyłam ostatnie odpowiedzi napisane zostały przez mężczyzn;)
Panowie ja za żadne skarby świata nie chciałabym zmienić swojego faceta:) Nie lubię pantoflarzy...
Tu chodzi o coś innego:)
Czy Wy również po drobnych naprawach typu " naprawiam rurę od odkurzacza" zostawiacie wszystkie potrzebne do tego narzędzia???
I nie to żebym się czepiała ale mój facet to tak zwana złota rączka ale posprzątać już nie po drodze.
Wyobraźcie sobie że jak przestałam prasoweać Jego rzeczy to " chodził w niewyprasowanych":) tyle że ten człowiek prowadzi własną działalnośc więc musi jakoś wyglądać;)
Jest tak wychowany całe życie wszystko robiła Masmusia:)
Moja mama byla pedantką i wspominam to masakrycznie! a co dopiero facet ma powiedzieć. Musisz z nim porozmawiac o podziale obowiązków ale nie wymagaj gruszek na wierzbie:). Przypomnij że nie mieszka sam i że dzieci to widzą i biorą z niego przyklad.
Ogólnie jakiekolwiek czepianie się i ustawianie kogoś "pod siebie" jest dość "wkurzające".
Raczej tego nie zmienisz ani awanturą ani niczym innym.Jak mamusia robiła wszystko za niego,to liczy,że teraz Ty będziesz tak samo.
Są i faceci pedanci...
Nie ma mowy aby przy takim pochodzić po domu w rozciągnięty dresie...
Wszystko zauważy,wszystko wytknie.
Wrr...
Nie ma sensu latać za facetem i starać się kontrolować czy wrzuca skarpetki do kosza z bielizną, czy zmywa szklankę po kawie. Rodzi to tylko i wyłącznie animozję i poczucie, że jest się w domu jedyną osobą, która cokolwiek robi, a z tego już ino krok do awantur i robienia z siebie świętej męczennicy. Nie tędy droga.
Sprzątaj po sobie, miej ład w swojej kosmetyczce, kącie sypialni, ulubionym pokoju. Resztę IGNORUJ. Jeżeli facet zacznie narzekać, że ma gatki niewyprane, wskaż palcem na pralkę; jak koszula pomięta, żelazko mu podaj; jak zacznie chodzić w niewyprasowanych ciuchach- cóż, to jego wizytówka, nie Twoja.
Mąż mężem, biedne to Twoje dzieci będą, jak Twój pedantyzm prze ewoluuje na potrzebę kontrolowania ich życia. Musisz kontrolować i to jest Twój problem.
Hej.
Oczywiście, że jest na to rada, choć nasze stare nawyki są trudne do przezwyciężenia, to jednak praca nad sobą daje zawsze wymierne korzyści. Po pierwsze stań przed lustrem, patrz sobie w oczy (to nie żart) i zapytaj siebie co jest dla Ciebie ważniejsze - parę paprochów walających się po dywanie czy Wasze szczęście? I ja już sobie odpowiesz, to powiedz sobie (wciąż patrząc sobie w oczy), że do cholery to Twoje szczęście jest najważniejsze, a ono na pewno nie zależy od porządku w domu,a na 100% nie jest to priorytet. Dom jest dla Ciebie, nie Ty dla niego...więc wyluzuj i idź spać nawet jak w zlewie jest szklanka po kolacji i parę talerzy, jutro też jest dzień. I powtarzaj sobie to każdego dnia, każdego, najlepiej kilka razy dziennie...aż sobie to wbijesz do swojej podświadomości.
A tak poza tym faceta też można dopingować do pomocy i są na to sposoby:)...i to bez rozkazów, fochów i tyranizowania...wiem, bo przetrenowałam:)
Witam.
Jestem nowa ale jak każda z Nas na początku szukam jakiejś rady.
Jestem młodą osobą, żyje ze swoim facetem kilka lat, mamy 2 Dzieciaków ( wspaniałych dzieciaków)
Niestety... ostatnio zauważam że moja pedanteria niszczy powoli Nasz związek.
Przeszkadza mi wszystko, to że nie odkłada rzeczy na swoje miejsce, nie sprząta, ogólnie ciężko z ładem nad którym ja staram się zapanować co nie jest proste w tych czasach, gdzie trzeba pracować.
Zauważam że chcę Go zmienić na swój wzór ale nie jest to możliwe nawet bym tego nie chciała. Jak mam to opanować
Chodzę, krzyczę staram się ( codziennie sobie powtarzam) odpuśc to wojna z wiatrakami, ale będąc w domu, "warczę" na każdym kroku.
Jest szansa na zmianę takiego zachowania???
Zgadzam się całkowicie z Wielokropkiem i z resztą osób też, ale od siebie dodam ogólnie, że (mam nadzieję,że nikogo nie powtórzę, ale jak tak to przepraszam) nie powinnaś oczekiwać, że Twój facet będzie taki sam jak Ty. Rzecz w tym, że jeśli serio nic nie sprząta jak piszesz, to wtedy trzeba włączyć go w te obowiązki, nawet zrobić grafik, w końcu mieszkacie tu razem. Jednak, nie terroryzuj go, czyjaś pedanteria może naprawdę irytować, więc pomyśl jak czuje się ktoś, kto jest ciągle terroryzowany. Spokojna, acz stanowcza rozmowa o obowiązkach, ale nie "warczenie", bo coś inaczej odłożył- bo moim zdaniem to akurat wtedy błahostka i czy jest o co kruszyć kopię? Po pierwsze szkoda Twoich nerwów, a po drugie w taki sposób skutecznie się od siebie oddalicie. Jak już napisano świat nie zawali się jak nie będzie wszystko tip top, warto też nauczyć się trochę odpuszczać, co nie oznacza jak już pisałam olania obowiązków. Umiar wskazany we wszystkim, nie pozwól, by ta sfera zdominowała Wasze życie, a Wasze rozmowy ograniczały się do rozkazów i poleceń
Nie róbv wszystkiego za faceta, normalne, że i on powinien mieć swoje obowiązki, to Wasz wspólny dom, więc wiadomo, że facet też powinien coś robić, to nie ulega wątpliwośi. Tylko mu to wyłóż normalnie, a nie strofuj za każdym razem. To raczej zadziała lepiej. No i jak mu któryś raz gaci nie upierzesz jak pierzesz, to tym bardziej się nauczy, spokojnie i bez nerwów
,