Hej dziewczyny, mam problem i chyba już jesteście moim jedynym kołem ratunkowym... Błagam pomóżcie!!!
Prawie rok temu, poznałam zajebistego faceta, strasznie się zakochałam, a od pół roku jesteśmy razem. Początki były cudowna, tak jakbym na świat patrzyła przez różowe okulary. Ale później jakiś miesiąc temu wszystko zaczęło się psuć... Pracuje jako przedstawiciel handlowy i wyjeżdżam często w trasę z dwoma facetami. Nigdy mnie z zadnym nic nie łączyło i nigdy nawet z nimi nie gadałam zbytnio. Za to często słyszałam teksty, że dwóch facetów ma mnie więcej na codzień niż on
A gdy tylko usłyszał, podczas rozmowy, że do któregoś sie zaśmiałam to się rozłączał ze słowami "Baw się, nie będę wam przeszkadzac" Co mnie strasznie bolało o przecież nic złego nie zrobiłam. i podczas jednej z kłótni gdy myślałam, że to już koniec, palnełam te niewybaczlane słowa, że sie zabije jezeli odejdzie bo bez niego moje zycie nie ma sensu. Jako, ze w przeszłosci miałam próbe samobojcza to nie musze mowic ze wyszlo nieciekawie. Ale nic sobie nie zrobiłam. gdy tylko sie spotkalismy przeprosilam go za wszystko i powiezialam ze nigdy sobie nic nie zrobie i chce zeby byl szczesliwy. caly czas slysze tylko wyrzuty ze teraz juz nigdy sie nie dowiem czy jest ze mna bo chce i mnie kocha czy po prostu dlatego ze tak powiedzialam. i jeszcze jedna sytuacja ostatnio zobaczylam ze jakbylismy razem pisal z jakas dziewczyna i widzialam ze ja dodal na fb ostatnio
weszlam na jej profil i ku mojemu pechu wyslalam jej zaproszenie przez przypadek ktore od razu anulowalam, ale oczywiscie ona napisala o tym do niego. tego samgo dnia co wyslalam zaproszenie zapytalam go o nia i powiedzial ze nie mam prawa go tak traktowac bo nigdy mnie nie zdradzil.
od dwoch dni kolejny wyrzut doszlam ciagle dogryzanie ze sie zabije albo ze mnie zdradza... a ja? dalam plame zaczelam wariowac ale poprostu blam sama i myslalam ze poznalam faceta zycia i balam sie ze go strace... seria bledow wepchne;la mnie w lawine bezradnosci a im bardziej probuje sie wydostac tym bardziej mnie ono wciaga... kocham go calym moim malym serduszkiem, ale boje sie ze to ne ma sensu juz. tylko ze ja wciaz kocham i wiem ze on tez gdzies cos wciaz czuje ale nie umiem dotrzec juz do niego a kazda moja proba normalnosci konczy sie dogadywaniem i wracaniem do tematu.... co robic???
1 2014-03-18 14:39:54 Ostatnio edytowany przez Mrs.Coala (2014-03-18 14:52:57)
Podobne tematy
2 2014-03-18 15:06:51 Ostatnio edytowany przez szczęście111 (2014-03-18 15:08:51)
przede wszystkim powinnaś pójść do lekarza (psychiatry) i leczyć depresję, czy coś ... sama nie wiem, niech to lekarz stwierdzi. W przeszłości próby samobójcze? To się leczy. Masz ewidentnie problem ze sobą. A to że z kimś gada na fb - nie popadaj od razu w paranoje że cię zdradza, nic takiego, jeżeli on oczywiście tego nie ukrywa przed tobą.
No rzeczywiście poszła lawina z Twojej strony zachowań dość niedojrzałych, ale wiadomo były pod wpływem emocji. Pierwsze najważniejsze rozmowa. Ważne jest byś wytłumaczyła mu, że ta rozmowa ma być bez docinek, szczera nawet do bólu. Powiedz mu że wiesz gdzie popełniłaś błędy i że stawiasz na dojrzały związek, więc chcesz ustalić jakiś kompromis. Z jego strony też nie ładne zachowania, typu rozłączanie się bo się do kogoś uśmiechnęłaś.
Wiem ze zachowalam sie niedojrzale ale przeprosilam... Powiedzialam ze wiem ze zle postapilam i nie powinnam sie tak zachowac ale czasem niestety pod wplywem emocji popelniamy rozne bledy. Ale chyba kazdy ma prawo zbladzic. Problem jak to naprawic?!
5 2014-03-18 15:46:41 Ostatnio edytowany przez Mrs.Coala (2014-03-18 15:47:48)
![]()
jak to naprawić? - tylko szczerą rozmową.
Co jezeli on nie chce rozmawiac, w kazdej zarzuca mi klamstwo i brak zaufania... jak wytlumaczyc ze pod wplywem emicji ludzie czasem popelniaja bledy, ale chce je naprawic
szczerze zmeczona jestem plakaniem i tlumaczniem sie najchetiej poslalabym to wszysko w doably gdyby nie to ze nie potrafie bo go kocham...
No jeśli nie da się z nim rozmawiać to jakie są wspólne szanse na przyszłość? Musisz się przemóc.
Zastanow sie jak zyc z osoba z ktora nie masz kontaktu? Gdzie tu sens?
eh on rozmawia ze mna ale caly czas tylko slysze albo docinki albo pytanie jak moglam mu to zrobic... a ja przeciez wiem ze popelnilam blad ale nie da sobie tego wytlumaczyc
No to zapytaj czy ma zamiar do końca życia Ci to wypominać.