Mój znajomy non stop myje ręce ,wszędzie dla niego są bakterie po prostu wszędzie wszystko myje kilka razy do obłędu moja koleżanka nic w tym niby dziwnego nie widzi ale ja uważam że to lekka przesada takie zachowanie .On w ogóle decyduje o wszystkim co ma być jakie jak ona na coś się nie zgadza to tak jej długo ględzi że ona ulega wszystkiemu widzę że on przejął kontrole nad jej życiem .Ona niby mówi że wszystko ok ale widzę że ją to męczy ale wstyd jej powiedzieć znam ją .Już nawet rozmawiałam kiedyś z nią na ten temat żeby coś zrobiła powiedziała ale nie ona siedzi jak mysz pod miotłą tak wiem jej życie jak jej tak niby dobrze ale ja widzę jak ona się z tym męczy tym bardziej że zawsze była bałaganiarą a teraz wszystko jak wojsku.Co o tym myślicie ?
Podobne tematy
Myślę, że to nie Twój problem
Koleżance nie zawadzi wprowadzenie trochę ładu we własne życie - a MOŻE i pogodziła się z tym dziwactwem partnera? Natomiast WTRĄCANIE się kogokolwiek z zewnątrz może tylko zakłócić wypracowane status quo... Drażnić czy irytować. Czy koleżanka prosiła Cię o rady?
To nie jest dziwactwo partnera,tylko zaburzenie kompulsywno obsesyjne,ktore moze skutecznie zniszczyć relacje panujace miedzy kolezankom a jaj partnerem.
Zresztą temu chlopakowi tez nie jest z tym dobrze.
To się leczy.
A on dlugo już tak ma ?
Ja kiedyś wracalam do domu i sprawdzalam,czy wylaczylam zelazko.A kiedys nie moglam wrocić i sprawdzić,to caly dzień myslalam o pożarze w moim domu.
U mnie to minelo samo.
Mycie rąk kilkanaście do kilkudziesięciu razy dziennie to częsty objaw zaburzeń obsesyjno-kompulsywnych tzw. natręctwa. U niego jest to czynność przymusowa. Dla Ciebie to przesada...ale co ci do tego? Mieszkasz z nimi? Myślę, że koleżanka dobrze wie o jego zburzeniu i skoro jej nie przeszkadza-to akceptuje swojego faceta, jakim jest. To jej życie- tak-dokładnie- dopóki nie prosi o pomoc- nie wtrącaj się.
Nie nie zamierzam się wtrącać ale sama kiedyś coś zaczęła mówić a jak ja powiedziałam co o tym myślę to oburzyła się i powiedziała że przesadzam /on już tak długo już tak ma /.
6 2014-03-17 12:44:40 Ostatnio edytowany przez szczęście111 (2014-03-17 12:45:40)
Nie nie zamierzam się wtrącać ale sama kiedyś coś zaczęła mówić a jak ja powiedziałam co o tym myślę to oburzyła się i powiedziała że przesadzam /on już tak długo już tak ma /.
no właśnie, oburzyła się jak powiedziałaś jej prawdę, wniosek taki że nie wtrącaj się w sprawy innych bo na tym sama wyjdziesz najgorzej. Póki co, koleżanka o pomoc nie prosi. A jak kiedyś poprosi to powiedź jej ze natręctwa się leczy psychiatrycznie, wiele osób ma takie problemy.
pewnie nerwica natręctw. Ja uważam, że to ich sprawa. Nie rozumiem co masz na celu? Ona nie prosiła Cię o poradę.
Nie nie zamierzam się wtrącać ale sama kiedyś coś zaczęła mówić a jak ja powiedziałam co o tym myślę to oburzyła się i powiedziała że przesadzam /on już tak długo już tak ma /.
Gloria- czytam twoje posty- 2 i w każdym martwisz się o inną koleżankę. W drugim poście opisujesz, że mąż koleżanki pije i bije... Ale ona też nie chce pomocy. Zajmij się swoim życiem.
Może i masz racje sam już nie wiem .