Czesc! Bardzo prosze was o porade, albo chocaz mozliwosc wygadania sie ![]()
Jestem w zwiazku z 6 lat starszym facetem, jest to moj pierwszy powazny zwiazek. Jak chyba kazdy nienawidze zdrady, przeraza mnie to ze ktos moze skrzywdzic osobe o ktorej mowi ze ja kocha. Moja mama przez cale zycie byla zdradzana przez ojca, jednak zaslepiona miloscia nie chciala tego widziec, do czasu az wyjechal a ja znalazlam jego chore nagrania z roznymi kochankami. Ale nie o to tutaj chodzi, mowie o tym bo to bardzo skrzywilo mnie na facetow i zdrady poniewaz przez cale dziecinstwo mialam kochajaca rodzine ktora wydawala sie 'idealna'
Na poczatku zwiazku z Filipem mielismy czeste klotnie o jego byla dziewczyne. Dalej razem mieszkali, ale on w kolko powtarzal ze od ponad roku sa przyjaciolmi bo ona zdala sobie sprawe ze 'kocha go jak brata'. I faktycznie, wiekszosc nocy spedzal u mnie w domu, prawie go tam w jego mieszkaniu nie bylo wiec wydawalo mi sie ze faktycznie, gdyby byli razem to ona nie pozwolila by na to. Czasem do niego dzwonila ale on mowil tylko o tym ze sa przyjaciolmi i zawsze tak bylo.
Oczywiscie z czasem sie okazalo, ze faktycznie przez ten rok zanim zaczelismy sie spotykac, to byli przyjaciolmi ale takimi ktorzy dalej spedzaja razem wakacje, czasem zdarzy sie seks czy pocalunek... w moich oczach to jest zwiazek, ale ok, on ja bardzo przez ten czas kochal, a ona nie chciala tego nazwac po imieniu.
Po pol roku naszego zwiazku, rowno rok temu lecieli razem na wakacje. Oczywiscie byly klotnie, placz, rozmowy ale on mowil ze maja osobne pokoje i jedyny powod dla ktorego nie chce zrezygnowac z tego wylotu to to ze straci w ten sposob ponad tysiac funtow i nie zalezy mu na locie z nia, a na tym by zobaczyc meksyk.
No i polecial, po jego powrocie poszlam sie z nim spotkac by powiedziec mu ze za bardzo mnie tym skrzywdzil i to koniec. No i nie zerwalam. Od tego czasu wspaniale nam sie ukladalo, wszystko sie zmienilo, ja kilka razy bylam w tamtym mieszkaniu i poznalam ja a ona potwierdzila ze sa tylko przyjaciolmi. Potem wyprowadzil sie, zerwal kontakt bo bardzo mi na tym zalezalo. Mamy 2 miesiecznego synka, ciaza byla nieplanowana, ale mam teraz najwspanialszego maluszka!
Przez ten rok, mimo ze wszystko bylo kolorowo, ten Meksyk nie dawal mi spokoju. Gnebilam go wrecz by powiedzial mi prawde, bo choc chcialam wierzyc ze do niczego tam nie doszlo, to wiedzialam ze to niemozliwe. Dopiero kilka dni temu przyznal ze to prawda, mieli wspolny pokoj i raz doszlo do pocalunku. Oczywiscie teraz ciezko mi wierzyc w to pocalunek to jedyne co ich tam polaczylo, ale nawet jesli to tylko to...to bardzo boli. Tym bardziej ze klamal przez caly rok, a ja powtarzalam ze jedyne czego ja wymagam od niego to szczerosc.
Nie wiem co zrobic, wiem ze nigdy tego nie wybacze. Moze to smieszne bo mowa o pocalunku, ale z drugiej strony, jesli rok zajelo mu powiedzenie o tym, to na co moze przelamac sie za dwa czy trzy lata?
Mamy synka i nie chce by wychowywal sie w nieszczesliwej rodzinie, chcialabym by byl najszczesliwszym dzieckiem na ziemi.
Czy moge dac sobie szanse? Myslicie ze z czasem przestane o tym myslec, mimo ze przez rok nie umialam zapomniec i dazylam do prawdy?
Nie mam pojecia co robic ![]()