Piszę bo może są tu osoby które mają ten problem co ja...
Od kąd pamiętam miałam swoje alter ego ( jest drugą tożsamością, drugą osobowością wewnątrz tej samej osoby.) Na początku jakoś to znosiłam. Z jednej strony grzeczna ułożona z drugiej diablica! Pierwsze próby przyszły jak weszłam w pierwszy poważny związek miałam 17 lat. Kochałam go cholernie. Przetrwaliśmy 4 lata. Ale w trakcie było czasem ciężko. Z jednej strony chciałam z nim byś kochałam, chciałam sie z nim zestarzeć a z drugiej chciałam zerwać chciałam być wolna. Był taki chłopak który doprowadzał mnie do obłędu!!! Ale jestem wierną osobą i nawet jak chciał mnie pocałować to dobre alter ego wygrało! Gdy zerwał ze mną zdominowało mną to złe. Imprezowanie, przygody z innymi... Ale to dobre alter gdzieś tam we mnie siedziało i pragnęło związku... No mówie wam paranoja!!!!! I poznałam mojego obecnego chłopaka. I Teraz jestem dobra, wierna.... Mieszkamy ze sobą staramy się o dziecko naprawdę tego pragnę!!! I znowu pojawił się jakiś chłopak młodszy i nie daje o sobie zapomnieć. Narazie ta moja dobra strona wygrywa ale boje się że nie wytrzymam... Myślałam o wizycie u psychologa może on coś poradzi...
Jeśli są tu osoby z podobnym problemem błagam napiszcie jak sobie z tym radzicie...