Postanowiliśmy oboje, bo zauważyliśmy to razem że trochę pospieszyliśmy się z pewnymi sprawami, a tak w ogóle się nie znamy, że zostajemy tylko kumplami. Miałam cichą nadzieję, jakiś czas temu, że może to się ułoży, ale naprawdę za szybko to poszło, bo znamy się dwa miesiące. Tylko, że on mi powiedział parę przykrych rzeczy. Powiedział, że nie jestem w jego typie, chociaż na początku jakoś byłam, że się starał coś poczuć, ale czuje że to nie to, że nie jestem dziewczyną w której może się zakochać. Właściwie mnie nie zna a tak mi powiedział. Rozwiał wszystkie moje nadzieje i wątpliwości dotyczące nas. Na początku miałam do niego straszny żal, że tak po prostu mnie przekreśla, bo nic nie poczuł, ale właściwie sama oprócz zwykłej sympatii nic nie czuję. Chciałam tylko, żeby innym torem się to toczyło. Żebyśmy się najpierw poznali, zaprzyjaźnili, ale on narzucił szybkie tempo tej znajomości, chciał się co chwilę spotykać, pocałował mnie zaraz na początku, dał do zrozumienia, że jednak trochę mu się podobam, a teraz tak zwyczajnie mówi, że się pomylił, mimo że mało o mnie wie. Najgorsze jest teraz to, że ja nie potrafię się na niego gniewać, bo naprawdę go lubię. Nie, nie jestem zakochana, nie, nie chciałam się zaangażować, ale to się stało, nie jest mi po prostu obojętny. Z jednej strony dobrze, że teraz mi to powiedział, a z drugiej strasznie żałuję, że tak to się skończyło. Co mam zrobić, żeby nie robić sobie więcej nadziei, bo to, że kiedyś poczuje do mnie coś więcej jest wg niego niemożliwe? Chcemy normalnie, jak dotychczas ze sobą rozmawiać, spotykać się od czasu do czasu, ale tylko i wyłącznie na gruncie koleżeńskim. Na razie wiem, że nie jestem w stanie z nim się spotkać sam na sam, ale chciałabym za jakiś czas normalnie z nim pogadać, poznać go lepiej, żeby on mnie poznał. Tylko chcę to zrobić bez żadnych złudzeń, chcę się na to jakoś przygotować, że kiedy w końcu się spotkamy nie będzie już tak jak kiedyś.
1 2014-02-25 13:20:07 Ostatnio edytowany przez melomanka (2014-02-25 13:45:42)
Podobne tematy
podbijam pytanie melomanki! Można z takiej znajomości, która zmierzała do związku, ale z jakichś powodów nie wyszło zostać po prostu dobrymi kumplami?
Z mojego punktu widzenia to wszystko zależy od tego w jakich relacjach dwoje ludzi było wcześniej (jak silnie byli ze sobą związani), czy np jedna osoba nie czuje nadal czegoś więcej, czy da radę pogodzić się z tym, że nie wyszło...no wiele, wiele aspektów. Ma ktoś jakieś doświadczenia z tym związane?
Spotykałam się z kimś 4,5 miesiąca i oboje stwierdziliśmy, że z tego nic nie będzie, chociaż ja jeszcze byłabym w stanie próbować, no ale on tak nie do końca, bo twierdził, że nie chce się angażować. Potem spotykał się jeszcze z 2 dziewczynami i jakieś 2 tygodnie temu znowu odnowiliśmy kontakt na zasadzie kumpelskiej, tzn on dzwoni co słychać, planujemy jakieś wypady, ale nic więcej. Boję się, że mogę znowu coś poczuć albo że on nie ma czystych intencji wobec mnie. Stąd pytanie melomanki bardzo mnie zainteresowało i chciałabym poznać co inni na ten temat sądzą.
zależy do jakiego stopnia doszedł kontakt fizyczny.
lady_x 4,5 miesiące to mimowolnie musiałaś się zaangażować, każda kobieta szybciej się angażuje. Ja mimo, że nie byłam i nie jestem w nim zakochana, miałam tą głupią nadzieję, dlatego boję się, że jak się będziemy kontaktować, spotykać czasami nie będę potrafiła kontrolować już swoich uczuć. Dlatego nie wiem, co zrobić, żeby stał się mi bardziej obojętny.
Nie było seksu, jeśli o to chodzi. Często się całowaliśmy. haha, teraz mnie to nawet bawi, ale mówił mi, że go podniecam i to jeszcze tak niedawno.
6 2014-02-25 13:42:44 Ostatnio edytowany przez lady_x (2014-02-25 13:45:59)
pitagoras- zakładając, że był seks i dwie osoby uważają siebie nawzajem za atrakcyjne, znajomość kumpelska jest możliwa Twoim zdaniem?
lady_x 4,5 miesiące to mimowolnie musiałaś się zaangażować, każda kobieta szybciej się angażuje. Ja mimo, że nie byłam i nie jestem w nim zakochana, miałam tą głupią nadzieję, dlatego boję się, że jak się będziemy kontaktować, spotykać czasami nie będę potrafiła kontrolować już swoich uczuć. Dlatego nie wiem, co zrobić, żeby stał się mi bardziej obojętny.
Zaangażowałam się to prawda, ale od tego czasu już trochę minęło, no i nigdy nie byłam w nim zakochana, jedynie bardzo mi się podobał i byłam w nim zauroczona:) Twoje obawy rozumiem doskonale, też się boję, że z takiego kumpelskiego spotykania się może urodzić się we mnie jakieś uczucie.
hmm jeżeli chcesz żeby był Tobie obojętny to się z nim nie kontaktuj..
ciężko jest kontrolować swoje uczucia po pewym czasie spotykania się z kimś to taka trochę walka samej z sobą.
jeżeli był sex to niestety u kobiety może włączyć się wieksza sympatia,zaurocznie a u faceta moze być brak uczuć ot miło spędzony czas.
pitagoras- zakładając, że był seks i dwie osoby uważają siebie nawzajem za atrakcyjne, znajomość kumpelska jest możliwa Twoim zdaniem?
To będzie znajomość na zasadzie przyczajony tygrys-ukryty smok.Do czasu.Granica raz przekroczona będzie przekraczana ponownie, co do tego nie mam najmniejszych wątpliwości.
Proponuję też test- zobacz jak Ty będziesz się zachowywać widząc go inną laską; oraz jak on Ciebie z jakimś facetem.
Jak nie ma takiej możliwości opowiedz mu wydumaną historyjkę a jakimś urojonym nowym amancie, pozachwycaj się.Jeśli on z automatu zacznie Cię zniechęcać, negować itp, to nic z Waszego kumpelstwa nie wyjdzie.
lady_x napisał/a:pitagoras- zakładając, że był seks i dwie osoby uważają siebie nawzajem za atrakcyjne, znajomość kumpelska jest możliwa Twoim zdaniem?
To będzie znajomość na zasadzie przyczajony tygrys-ukryty smok.Do czasu.Granica raz przekroczona będzie przekraczana ponownie, co do tego nie mam najmniejszych wątpliwości.
Proponuję też test- zobacz jak Ty będziesz się zachowywać widząc go inną laską; oraz jak on Ciebie z jakimś facetem.
Jak nie ma takiej możliwości opowiedz mu wydumaną historyjkę a jakimś urojonym nowym amancie, pozachwycaj się.Jeśli on z automatu zacznie Cię zniechęcać, negować itp, to nic z Waszego kumpelstwa nie wyjdzie.
Dobra, ale jeśli on zacznie zniechęcać, jeśli kiedyś tam dziewczyna opowie zmyśloną historyjkę o jakimś facecie to oznacza to też, że ona mu nie jest obojętna? To znaczy, że coś poczuł, że zatęsknił? Czy tylko tyle, że seks jest fajny i nie pozwoli, żeby się z innym widywała.
Postanowiliśmy oboje, bo zauważyliśmy to razem że trochę pospieszyliśmy się z pewnymi sprawami, a tak w ogóle się nie znamy, że zostajemy tylko kumplami. Miałam cichą nadzieję, jakiś czas temu, że może to się ułoży, ale naprawdę za szybko to poszło, bo znamy się dwa miesiące. Tylko, że on mi powiedział parę przykrych rzeczy. Powiedział, że nie jestem w jego typie, chociaż na początku jakoś byłam, że się starał coś poczuć, ale czuje że to nie to, że nie jestem dziewczyną w której może się zakochać. Właściwie mnie nie zna a tak mi powiedział. Rozwiał wszystkie moje nadzieje i wątpliwości dotyczące nas. Na początku miałam do niego straszny żal, że tak po prostu mnie przekreśla, bo nic nie poczuł, ale właściwie sama oprócz zwykłej sympatii nic nie czuję. Chciałam tylko, żeby innym torem się to toczyło. Żebyśmy się najpierw poznali, zaprzyjaźnili, ale on narzucił szybkie tempo tej znajomości, chciał się co chwilę spotykać, pocałował mnie zaraz na początku, dał do zrozumienia, że jednak trochę mu się podobam, a teraz tak zwyczajnie mówi, że się pomylił, mimo że mało o mnie wie. Najgorsze jest teraz to, że ja nie potrafię się na niego gniewać, bo naprawdę go lubię. Nie, nie jestem zakochana, nie, nie chciałam się zaangażować, ale to się stało, nie jest mi po prostu obojętny. Z jednej strony dobrze, że teraz mi to powiedział, a z drugiej strasznie żałuję, że tak to się skończyło. Co mam zrobić, żeby nie robić sobie więcej nadziei, bo to, że kiedyś poczuje do mnie coś więcej jest wg niego niemożliwe? Chcemy normalnie, jak dotychczas ze sobą rozmawiać, spotykać się od czasu do czasu, ale tylko i wyłącznie na gruncie koleżeńskim. Na razie wiem, że nie jestem w stanie z nim się spotkać sam na sam, ale chciałabym za jakiś czas normalnie z nim pogadać, poznać go lepiej, żeby on mnie poznał. Tylko chcę to zrobić bez żadnych złudzeń, chcę się na to jakoś przygotować, że kiedy w końcu się spotkamy nie będzie już tak jak kiedyś.
Dziwne podejście tego Twojego, nazwijmy go "znajomego", przecież o to chodzi,żeby lepiej się poznać należy ze sobą przebywać częściej,dużo rozmawiać itd,a on zaraz na wstępie Cię skreślił,mimo,że początki Waszej znajomości wskazywały na coś zupełnie innego, ciekawe czego on tak naprawdę wtedy oczekiwał? czego się spodziewał? że tak nagle zmieniły mu się fronty? W tej chwili ja będąc na Twoim miejscu nie okazywałabym mu żadnych uczuć,mimo,że właśnie takie Tobą targają,staraj się przejść nad tym do porządku dziennego i spróbuj być jego koleżanką, znajomą - cokolwiek by to miało znaczyć,ale broń Boże nie narzucaj mu się,bądź miłą,ale z dystansem,aby nie wyobrażał sobie Bóg wie czego,bo przecież wszystko jest w życiu możliwe,nawet i wtedy,kiedy wszystko wydaje się być na pozycji straconej.Czas pokaże czy zostaniecie kumplami,czy może on coś zrozumie,że sprawił Ci wielką przykrość? i będzie się starał wszystko Ci wynagrodzić?Nie naciskaj,nie zmuszaj go do niczego,bo co ma być to i tak będzie. ![]()
natolinka - dzięki za odpowiedź. Podbudowałaś mnie trochę. Mam taki zamiar traktować go obojetnie, jak kumpla, właściwie dałam mu do zrozumienia to samo, że chcę go poznać, dalej rozmawiać, ale tylko i wyłącznie koleżeńsko. A skreślił mnie właściwie po jednym spotkaniu, tak mi dał do zrozumienia, że wtedy się czuł ze mną źle, niezręcznie, że po tym wywnioskował że nic do mnie nie czuje. Ale tłumaczyłam mu, że ja do niego też nie, ale na tym to polega żeby się poznać. Przystopowaliśmy, myślałam, że tylko dlatego, żeby pochopnie czegoś nie zrobić, żeby się zrozumieć lepiej, ale nie sądziłam, że dla niego te "przystopowanie" jest równoznaczne z tym, że już nigdy nic z tego nie będzie. Przecież tego nie można być pewnym, chyba, że rzeczywiście od początku traktował mnie jak zabawkę.
Powiedział, że nie jestem w jego typie, chociaż na początku jakoś byłam, że się starał coś poczuć, ale czuje że to nie to
Takie teksty zalatują gierką na kilometr.Kobiety w takiej sytuacji ''nie są gotowe na związek'' czy coś w tym rodzaju.
Ogólnie chodzi na wjechanie na ambit drugiej stronie.On Tobie mówi , że mu się nie podobasz'', a w zakamarkach Twojej podświadomości uruchamia się opcja ''czekaj dziadu, ja Ci udowodnię, że jestem w stanie Cię się spodobać''.
To działa oczywiście w obie strony i zapewne podświadomie będziecie się oboje nakręcać.
natolinka napisał/a:Powiedział, że nie jestem w jego typie, chociaż na początku jakoś byłam, że się starał coś poczuć, ale czuje że to nie to
Takie teksty zalatują gierką na kilometr.Kobiety w takiej sytuacji ''nie są gotowe na związek'' czy coś w tym rodzaju.
Ogólnie chodzi na wjechanie na ambit drugiej stronie.On Tobie mówi , że mu się nie podobasz'', a w zakamarkach Twojej podświadomości uruchamia się opcja ''czekaj dziadu, ja Ci udowodnię, że jestem w stanie Cię się spodobać''.
To działa oczywiście w obie strony i zapewne podświadomie będziecie się oboje nakręcać.
Czyli wychodzi na to, że sobie odpuścić. Nie chcę nim pogrywać, udowadniać nie wiadomo czego. Tylko nie potrafię zrozumieć jego zachowania i nie wiem czy będę na początku mogła go traktować, jak zwykłego znajomego. Pitagoras, jesteś facetem. To powiedz o co w tym biega, że na początku robi coś innego, a po jednym nie do końca udanym spotkaniu mówi, że to nie to. Czy facet jest niedojrzały, bo liczy na jakąś szaleńczą miłość, której ja mu nie mogę w tej chwili dać?
14 2014-02-25 15:31:34 Ostatnio edytowany przez Gary (2014-02-25 15:33:06)
podbijam pytanie melomanki! Można z takiej znajomości, która zmierzała do związku, ale z jakichś powodów nie wyszło zostać po prostu dobrymi kumplami?
Pewnie że można. Nawet mam dla Ciebie pocieszenie -- zależy to tylko od DWÓCH osób... tylko dwóch -- dziewczyny i chłopaka.
kumpelskiej, tzn on dzwoni co słychać, planujemy jakieś wypady, ale nic więcej. Boję się, że mogę znowu coś poczuć albo że on nie ma czystych intencji wobec mnie.
Jakich nieczystych? Chce cię okraść? A może boisz się, że będzie chciał seksu? A nawet jak się trochę pokochacie ze stopy koleżeńskiej, to co się stanie?
Boisz się zakochać? A może on też się znowu zakocha? Wyluzuj -- zakochasz się to fajnie, nie zakochasz -- też fajnie.
LUbisz go, chcecie razem spędzać czas, to przestań politykować, tylko róbcie to co wam sprawia przyjkemność, szczęście.
zależy do jakiego stopnia doszedł kontakt fizyczny.
Dowolnie można kształtować relację z byłym chłopakiem lub dziewczyną, NIEZALEŻNIE od tego jak daleko był posunięty kontakt fizyczny. Powiem więcej -- dopiero po seksie można relację kształować normalnie jak człowiek z człowiekiem.
melomanka
A byłaś z nim na jakiejś imprezie?
Nie spiesz się , po prostu koleguj się z nim i obserwuj... Emocje kontroluj , a przynajmniej staraj się.
A broń boże nie wskakuj do łóżka , to do niczego nie doprowadzi prócz do zaspokojenia pożądania...
Pobądź z nim w różnych sytuacjach i wtedy będziesz wiedziała jak się zachowuje.
Zajmuje się czymś? ma pasje?
16 2014-02-25 15:34:43 Ostatnio edytowany przez Gary (2014-02-25 15:35:52)
nie wiem czy będę na początku mogła go traktować, jak zwykłego znajomego.
Nieeeee... to nie będzie zwykły znajomy. To jest chłopak z którym się całowałaś. Nie kolega, nie przyjaciel... były chłopak... Taka jest prawda.
A broń boże nie wskakuj do łóżka , to do niczego nie doprowadzi prócz do zaspokojenia pożądania...
A jak dziewczyna będzie chciała zaspokoić pożądanie, to dlaczego ma nie wskakiwać do łóżka? Niech wskakuje, tylko niech uważa, aby ciąży nie być, aby HPV nie złapać.
melomanka
A byłaś z nim na jakiejś imprezie?
Nie spiesz się , po prostu koleguj się z nim i obserwuj... Emocje kontroluj , a przynajmniej staraj się.
A broń boże nie wskakuj do łóżka , to do niczego nie doprowadzi prócz do zaspokojenia pożądania...Pobądź z nim w różnych sytuacjach i wtedy będziesz wiedziała jak się zachowuje.
Zajmuje się czymś? ma pasje?
Byłam z nim na imprezie, poznałam znajomych, oboje czuliśmy się wtedy świetnie. Wiem, bo dał mi to później odczuć. Nie mam zamiaru mu wskakiwać do łóżka. Chciałam z nim pobyć dłużej, na takiej relacji jak dotychczas, chciałam żeby mnie też poznał z innej strony, jakich mam przyjaciół, spędził ze mną czas inaczej niż przy kawie, piwie, czy na imprezie. Ale teraz mam wrażenie, że za późno już na to wszystko.
18 2014-02-25 15:50:22 Ostatnio edytowany przez alienekpl (2014-02-25 15:50:55)
alienekpl napisał/a:melomanka
A byłaś z nim na jakiejś imprezie?
Nie spiesz się , po prostu koleguj się z nim i obserwuj... Emocje kontroluj , a przynajmniej staraj się.
A broń boże nie wskakuj do łóżka , to do niczego nie doprowadzi prócz do zaspokojenia pożądania...Pobądź z nim w różnych sytuacjach i wtedy będziesz wiedziała jak się zachowuje.
Zajmuje się czymś? ma pasje?
Byłam z nim na imprezie, poznałam znajomych, oboje czuliśmy się wtedy świetnie. Wiem, bo dał mi to później odczuć. Nie mam zamiaru mu wskakiwać do łóżka. Chciałam z nim pobyć dłużej, na takiej relacji jak dotychczas, chciałam żeby mnie też poznał z innej strony, jakich mam przyjaciół, spędził ze mną czas inaczej niż przy kawie, piwie, czy na imprezie. Ale teraz mam wrażenie, że za późno już na to wszystko.
Na to nie jest nigdy za późno , to właśnie pokazuje czy facet jest godny zainteresowania czy też nie... Na siłę niczego nie zrobisz , facetów jest miliony tak jak i kobiet , Ty potrzebujesz tylko trafić na właściwego... Poznawaj i nie tylko jego , będziesz miała porównanie ale z seksem i tymi potrzebami się nie śpiesz bo zaspokoisz tylko siebie i co z tego? Jak ze związku i tak nici. A dobrze wiesz że potrzebujesz czegoś więcej niż tylko seksu...
Daj temu czas... Pokaże kim jest.
A pasje ma ? Pracuje czy też nie?
alienekpl dzięki
w końcu jakiś normalny facet się wypowiada na tym forum.
Ma pasje, jest raczej zajętym człowiekiem, chociaż ostatnio nie układają mu się sprawy zawodowe.
21 2014-02-25 16:02:24 Ostatnio edytowany przez alienekpl (2014-02-25 16:02:58)
Ma pasje, jest raczej zajętym człowiekiem, chociaż ostatnio nie układają mu się sprawy zawodowe.
Sprawy zawodowe mogą się nie układać przez jakiś czas ale popatrz czy jest zaradny , jak ma pasje to już jest jakiś +
Daj temu czas i nie spiesz się... On może się po prostu wahać bo najpierw szybki lovelas a potem odskocznia. Może nie jesteś jedyna. Dlatego nie wskakuj tam gdzie on by chciał , to Ty decydujesz o tym czy facet jest Ciebie wart. To jest ważny wybór dla ciebie dlatego dopiero podejmuj jak nie masz wątpliwości co do faceta a obecnie sama widzisz że masz tę wątpliwość...
To będzie znajomość na zasadzie przyczajony tygrys-ukryty smok.Do czasu.Granica raz przekroczona będzie przekraczana ponownie, co do tego nie mam najmniejszych wątpliwości.
Proponuję też test- zobacz jak Ty będziesz się zachowywać widząc go inną laską; oraz jak on Ciebie z jakimś facetem.
Jak nie ma takiej możliwości opowiedz mu wydumaną historyjkę a jakimś urojonym nowym amancie, pozachwycaj się.Jeśli on z automatu zacznie Cię zniechęcać, negować itp, to nic z Waszego kumpelstwa nie wyjdzie.
Nie byłabym taka pewna, że raz przekroczona granica będzie przekraczana ponownie. To jakaś reguła? Jeżeli dwoje dorosłych ludzi ustala granice, których jako kumple nie mogą przekroczyć to po prostu się ich trzymają. Fakt, przyciąganie jest, ale to chyba nic złego;)
Kiedyś mu wspominałam, że spotykam się z kimś i życzył mi szczęścia, on się natomiast spotykał z 2 kobietami po mnie i też nie było z mojej strony żadnego żalu. Pewnie raz czy dwa pomyślałam nad tym dłużej niż powinnam, ale to wszystko. Nie wiem jakby było gdybym go z kimś zobaczyła.
Jakich nieczystych? Chce cię okraść? A może boisz się, że będzie chciał seksu? A nawet jak się trochę pokochacie ze stopy koleżeńskiej, to co się stanie?
Boisz się zakochać? A może on też się znowu zakocha? Wyluzuj -- zakochasz się to fajnie, nie zakochasz -- też fajnie.
LUbisz go, chcecie razem spędzać czas, to przestań politykować, tylko róbcie to co wam sprawia przyjkemność, szczęście.
Nieczystych w sensie, że jemu będzie zależeć tylko na jednym i tak wymieniłeś ten jeden powód jako drugi;) Nie planuję z nim współżyć, pewnie przyjemność byśmy mieli z tego oboje, ale potem chyba te relacje nie układałyby się fajnie, jak ma być kumpelska relacja to w pełnym znaczeniu tego słowa. Tak, to jest klucz do wszystkiego- lubimy się i chcemy ze sobą miło spędzać czas, a to, że kiedyś się spotykaliśmy i spaliśmy ze sobą to chyba po prostu trzeba powiedzieć "sprawa zamknięta" i nie wracać do tematu:)
Jeżeli dwoje dorosłych ludzi ustala granice, których jako kumple nie mogą przekroczyć to po prostu się ich trzymają.
Bez urazy, ale to fajnie brzmi w teorii.W realu nie przejdzie
Melomanko a czy on jako facet Ciebie pociąga?
Bez urazy, ale to fajnie brzmi w teorii.W realu nie przejdzie
Piszesz z własnego doświadczenia czy po prostu tak Ci się wydaje? Chyba jednak zaryzykuję mimo to, najwyżej potem przyznam Ci rację;)
pitagoras napisał/a:Bez urazy, ale to fajnie brzmi w teorii.W realu nie przejdzie
Piszesz z własnego doświadczenia czy po prostu tak Ci się wydaje? Chyba jednak zaryzykuję mimo to, najwyżej potem przyznam Ci rację;)
lady x, ani przez moment nie miałem (i nie mam) wątpliwości, że spróbujesz osobiście.Bo przecież nie porady w tym wątku szukasz, tylko przytaknięcia dla decyzji, którą podjęłaś zanim dokonałeś pierwszego wpisu tutaj.
Tak, piszę z własnego doświadczenia.Od kilkunastu lat przerabiam przyjaźnie damsko-męskie.Na tym forum jestem żarliwym obrońcą ich idei.Parę razy się przejechałem, teraz już umiem takimi znajomościami ''zarządzać''.
Ty- jak każdy nieobeznany z tematem- jesteś ''zadufana we własnych zasadach''- cóż za piękne określenie; szkoda że sam go nei wymyśliłem, tylko zakosiłem słynnej pamiętnikarce Anetce Potockiej- która dwa wieki temu doszła do tego, do czego Ty dojdziesz za kilka miesięcy:)
lady x, ani przez moment nie miałem (i nie mam) wątpliwości, że spróbujesz osobiście.Bo przecież nie porady w tym wątku szukasz, tylko przytaknięcia dla decyzji, którą podjęłaś zanim dokonałeś pierwszego wpisu tutaj.
Tak, piszę z własnego doświadczenia.Od kilkunastu lat przerabiam przyjaźnie damsko-męskie.Na tym forum jestem żarliwym obrońcą ich idei.Parę razy się przejechałem, teraz już umiem takimi znajomościami ''zarządzać''.
Ty- jak każdy nieobeznany z tematem- jesteś ''zadufana we własnych zasadach''- cóż za piękne określenie; szkoda że sam go nei wymyśliłem, tylko zakosiłem słynnej pamiętnikarce Anetce Potockiej- która dwa wieki temu doszła do tego, do czego Ty dojdziesz za kilka miesięcy:)
Chyba bym żałowała, gdybym nie dała tej znajomości w ogóle szansy. I nie szukam przytaknięcia, ale obiektywnej opinii. Domyślam się, że skoro sam przejechałeś się na przyjaźniach damsko-męskich to masz konkretne stanowisko w tej sprawie i nie zamierzam go podważać. Może jest tak jak piszesz i za kilka miesięcy rzeczywiście sama do tego dojdę, ale słowo SAMA jest tutaj istotne, wolę uczyć się na swoich niż na cudzych błędach.
"Zadufana we własnych zasadach"- chyba jednak zbyt pochopnie mnie oceniasz:)
Nieczystych w sensie, że jemu będzie zależeć tylko na jednym i tak wymieniłeś ten jeden powód jako drugi;) Nie planuję z nim współżyć, pewnie przyjemność byśmy mieli z tego oboje, ale potem chyba te relacje nie układałyby się fajnie, jak ma być kumpelska relacja to w pełnym znaczeniu tego słowa. Tak, to jest klucz do wszystkiego- lubimy się i chcemy ze sobą miło spędzać czas, a to, że kiedyś się spotykaliśmy i spaliśmy ze sobą to chyba po prostu trzeba powiedzieć "sprawa zamknięta" i nie wracać do tematu:)
Eeee! Dziewczyno -- nie przejmuj się tak bardzo. Jak oboje macie ochotę się spotykać, to się spotykajcie. Chodźcie razem na kawę, na wycieczkę, do kina. Jak ktoś się zakocha, to niech ma odwagę o tym powiedzieć, a ta druga osoba ma honor, aby od razu nie uciekać. Jak razem zapragniecie wskoczyć do łóżka, to tak zróbcie. Podumowując -- wyluzuj(cie) i będzie dobrze. NIe planuj przyszłości. Żyj tym co jest teraz. Potem jakoś się ułoży... za rok, dwa, pięć...
29 2014-02-26 12:31:18 Ostatnio edytowany przez dona_s85 (2014-02-26 13:13:10)
Mam bardzo podobną sytuację... Tylko ze ja byłam z tym chłopakiem ponad rok... skończył to z dnia na dzień bo stwierdził ze stracił mną zainteresowanie i nie chce sie wiazać na stałe, bo między nami nami zaczeło się dziać na poważnie.
chciał się spotkać po 2 tyg od rozłaki. Rozmawialiśmy jak kiedys śmialiśmy sie itd. róznica polegała tylko na trzymaniu łapek przy sobie... A teraz ja słyszę, że chce się ze mną spotykać na stopie kolezeńskiej wręcz przyjacielskiej bo on postara się poczuć do mnie coś od nowa, zbyt duża rutyna była w naszym zwiazku, dlatego proponuje zacząć od ... sama nawet nie wiem jak to nazwać
rozum podpowiada won z mojego zycia.... ale serce niestety kocha...
i tak mi namącił w głowie ze sama teraz nie wiem co mam robić...
Eeee! Dziewczyno -- nie przejmuj się tak bardzo. Jak oboje macie ochotę się spotykać, to się spotykajcie. Chodźcie razem na kawę, na wycieczkę, do kina. Jak ktoś się zakocha, to niech ma odwagę o tym powiedzieć, a ta druga osoba ma honor, aby od razu nie uciekać. Jak razem zapragniecie wskoczyć do łóżka, to tak zróbcie. Podumowując -- wyluzuj(cie) i będzie dobrze. NIe planuj przyszłości. Żyj tym co jest teraz. Potem jakoś się ułoży... za rok, dwa, pięć...
Mamy się ochotę spotykać, przynajmniej na razie, przyszłości nie przewidzę. Jak ktoś się zakocha to będzie problem i układ koleżeński legnie w gruzach, ale myślę, że takiej sytuacji nie powinno być, oboje raczej wiemy jakich partnerów szukamy i zgodnie twierdzimy, że nie pasowalibyśmy do siebie jako para, natomiast jako kumple nadajemy na takich samych falach:) Wskakiwanie do łóżka odpada, źle bym się z tym czuła. Albo związek i seks albo koleżeństwo na normalnych zasadach, ja to tak widzę, nie sądzę, żeby friends with benefits to było dobre rozwiązanie, dla mnie na pewno nie.
Mam bardzo podobną sytuację... Tylko ze ja byłam z tym chłopakiem ponad rok... skończył to z dnia na dzień bo stwierdził ze stracił mną zainteresowanie i nie chce sie wiazać na stałe, bo między nami nami zaczeło się dziać na poważnie.
chciał się spotkać po 2 tyg od rozłaki. Rozmawialiśmy jak kiedys śmialiśmy sie itd. róznica polegała tylko na trzymaniu łapek przy sobie... A teraz ja słyszę, że chce się ze mną spotykać na stopie kolezeńskiej wręcz przyjacielskiej bo on postara się poczuć do mnie coś od nowa, zbyt duża rutyna była w naszym zwiazku, dlatego proponuje zacząć od ... sama nawet nie wiem jak to nazwać
rozum podpowiada won z mojego zycia.... ale serce niestety kocha...
i tak mi namącił w głowie ze sama teraz nie wiem co mam robić...
Cóż, rozumiem Cię, ale to Ty sama musisz wiedzieć czego chcesz i czego oczekujesz od tej relacji. Ja wiem, że jestem w stanie kolegować się z facetem, z którym się spotykałam, ale Ty liczysz jednak na coś więcej i musisz sobie zdawać z tego sprawę, że może wam się znowu nie udać. Taki restart związku czasami działa, czasami nie, mówi się też, że do tej samej rzeki nie wchodzi się dwa razy...
nie wiem chyba bedzie trzeba emocje dusić w sobie. on nie chce się z nikim nowym wiązać.