Hej,
moim problemem jest to, że mój partner (jesteśmy ze sobą 8 miesięcy) nigdzie mnie ze sobą nie zabiera. Jakakolwiek impreza, spotkanie ze znajomymi, czy nawet popijawa- nigdy, nigdzie. Rozumiem, że może czasem chcieć się spotkać sam na sam ze swoimi, no ale żeby zawsze? Ja go zabierałam na tego typu wydarzenia, albo chociaż pytałam, czy chciałby ze mną pójść. Chłopak ma 23 lata, mówi, że myśli o mnie na poważnie, a mamy tylko 1 znajomą parę, z którą się co jakiś czas spotykamy, a jak gdzieś idziemy ot tak, to on się ode mnie izoluje. Na imprezach napisze mi może 2, 3 esy (w sumie nie oczekuje od niego rozmowy, w końcu jest ze znajomymi), ale jeśli ja gdzieś jestem i wolno odpisuje, to od razu lecą wąty, że jestem taaaka zajęta.
Wstydzi się mnie?
Jak mu tak piszę, to jedynymi jego odpowiedziami jest 'ale Ty też chodzisz', albo 'masz nasrane, ogarnij się' i oczywiście, że on się mnie nie wstydzi.
Ach, warto zauważyć, że jakiś czas temu przed pojechaniem do znajomych usunął moje zdjęcie z tapety (chodź dla mnie to szczegół).