Witam. Mam pewien problem z moja narzeczona. Mam nadzieje ze mi cos doradzicie. Mianem wstepu wyjasnie wam nasza sytuacje. Jestesmy para od 6 lat, w przyszlym roku w maju mamy slub. Nie mieszkamy ze soba. Rodzice Magdy sa bardzo relijni i starodawni. Uwazaja ze razem powinno sie mieszkac dopiero do slubie. A my chcielibysmy juz teraz. Nie chcemy klucic sie z nimi przed slubem, a zarazem chcielibysmy. mieszkac juz ze soba. Mamy po 28 lat i juz bardzo tego potrzebujemy. Co zrobilibyscie w naszej sytuacji? Macie jakies pomysly? Pozdrawiam i z gory dziekuje za odpowiedzi. Dawid
Podobne tematy
A jesteście zależni finansowo od rodziców? Bo 28 lat to już jest taki wiek, gdzie raczej rodzice nie maja za wiele do powiedzenia w kwestiach tak osobistych. Chyba, że ciągle to Oni decyduja o sprawach finansowych i jesteście na ich tzw garnuszku. Niestety w życiu jest tak, ze jak sie w odpowiednim momencie rodzicom nie da do zrozumienia i nie przyzwyczai do tego, że myśli sie juz i działa samodzielnie to potem wcinają sie we wszystko nawet do 40-tki... W moim mniemaniu sytuacja normalna nie jest... Trzeba już postawic na swoim, pomarudzą i odpuszczą będą mieli inne wyjście ? Nie sądzę jak takie, by pogodzić się z decyzją dzieci.
Cóż... A narzeczona jak do tego podchodzi? Podziela poglądy rodziców, czy woli "nowocześniej"?
Wiesz... jesteście już dorośli i nie musicie robić tak, jak Wam rodzice każą
Rozmowa z rodzicami, wytłumaczenie stanowiska i konsekwentne robienie po swojemu ![]()
Jeśli oboje chcecie mieszkać razem to ja nie widzę problemu. Dorośli ludzie mogą o sobie decydować. Zakładam, że mając 28 lat nie jesteście finansowo zależni od rodziców.
Ja mieszkam z partnerem a ślubu nie mamy nawet w planie. Jego rodzice początkowo się burzyli, dziadkowie z obydwu stron patrzą na to bardzo nie przychylnym okiem, wręcz nie akceptują. Ale to jest ich problem nie nasz.
Mieszkanie przed ślubem ma niesamowitą zaletę, można brzydko mówiąc sprawdzić czy jesteśmy w stanie znieść siebie na co dzień, nie tylko od spotkania do spotkania. A wspólne mieszkanie zmienia wiele.
Rodzice Magdy sa bardzo relijni i starodawni. Uwazaja ze......Nie chcemy klucic sie z nimi
No ja już widzę Wasze życie i po ślubie... z wpieprzającymi się do wszystkiego teściami.
6 2014-02-17 09:04:36 Ostatnio edytowany przez Joga (2014-02-17 09:04:57)
Ja miałam podobną sytuację. Kiedy zmieniłam pracę, znalazłam lepszą i przeprowadziłam się do chłopaka, kilkadziesiąt kilometrów od domu zaczęły się prawdziwe "jazdy".
Moja mama była oburzona, robiła mi awantury, rzucała głupimi tekstami, bo przecież byłam puszczalska itd.... Tyle, że ja już wtedy powiedziałam jej, że moim zdaniem nie robię niczego złego, jestem dorosła niezależna i ona ma to zaakceptować albo przestanę przyjeżdżać do domu, bo słuchać ciągłych pretensji nie zamierzam. To jest jej problem, że nie potrafi zmienić myślenia ale nie mój. Oczywiście niewiele się zmieniło, u mnie było zabawnie (teraz się z tego śmieje, wtedy było mi przykro), że moja rodzina czyli tzw "ciotki dobra rada" też były oburzone, było ostentacyjne omijanie mnie w rozmowach na uroczystościach rodzinnych, były jakieś przycinki i głupie teksty do mojej mamy - kiedy mnie nie było, wiesz dla nich to było tak jakbym została TiRrówką.
Nie wiem jaką Twoja narzeczona ma rodzinę i jaki charakter ale może być ostro, choć ja uważam, że to była jedna z najlepszych decyzji mojego życia ![]()
Rozstaliśmy się, po ponad roku wspólnego mieszkania - i to kolejna najlepsza decyzja
Bo okazało się, że kompletnie do siebie nie pasujemy, choć wcześniej było prawie idealnie.
Myślę więc, że jak najbardziej warto, bo wtedy masz szansę najlepiej poznać drugą osobę, jak jest chora, jak ma zły humor, jak ma doła i jak jest szczęśliwa, potargana, nieumalowana, i wtedy kiedy wygląda fantastycznie. Dowiadujecie się o sobie dużo i widzicie, czy wasze wspólne życie to będzie ciągła walka i ścieranie się czy może będziecie się uzupełniali, wspierali i dobrze bawili razem ![]()
3mam kciuki ![]()
Ps. Teściów już bym się bała, skoro 28 letnią córkę traktują jak przedszkolaka .....
Rodzice Magdy sa bardzo relijni i starodawni.
Nie, to są ludzie z wartościami.
onyx1985 napisał/a:Rodzice Magdy sa bardzo relijni i starodawni.
Nie, to są ludzie z wartościami.
Ale to ich wartości, a przymuszanie córki do ich wyznawania jest nadużyciem
onyx1985 napisał/a:Rodzice Magdy sa bardzo relijni i starodawni. Uwazaja ze......Nie chcemy klucic sie z nimi
No ja już widzę Wasze życie i po ślubie... z wpieprzającymi się do wszystkiego teściami.
Dokladnie o tym samym pomyslam czytajac post.
Pozycie sexzakne czy wspolne mieszkanie to sa decyzje podejmowane przez was a nie bo komus sie podoba czy nie.
U mnie byla taka sama sytuacja i wiesz co - zdanie moich rodzicow , choc ich kocham , nie mialo w tej kwesti znaczenia.