Tak się składa, że mój mój chłopak ma silna więź z matką (żeby nie powiedzieć za silną), o co może nie jestem zazdrosna (spoko kobieta), ale w sumie rozpiesciła go strasznie, do tej pory to robi, wyprowadził się z domu zaledwie pół roku temu.
Zbliżają się te głupie walentynki
, które własciwie nie mają dla nas obojga jakies mega mega znaczenia, ale mimo wszystko pojawia się u mnie obawa, że chlopak mnie zostawi w ten dzień, by pojechać do matki, u której spędzilismy wspólnie ostatni weekend. Będzie się tłumaczył, że ona mu pomaga itp itd i jest jej to 'winny'.
Ostatnio mielismy silny kryzys, tylko dzięki temu, że walczylam- jestesmy znowu razem i jest dobrze. Dlatego nie chcę się kłocic, ale musze przyznac, ze mam dylemat, bo jednak ta sytuacja ma dla mnie znaczenie symboliczne- czy mój facet juz odciął pępowine, czy nie...
Przesadzam?