Założyłam to konto, żeby właśnie znaleźć jakąś radę, którą chce usłyszeć. Wielokrotnie zaczynałam pisać o swoim związku, jednak za każdym razem kasowałam to i uznałam, że nikt mnie nie zrozumie. Może znajdzie się ktoś, kto "kocha za bardzo" przeczyta i jednak zrozumie. Jestem ze swoim chłopakiem od ponad 2,5 roku. Na początku szalał za mną, był cholernie zazdrosny, o wszystko i wszystkich, ciągle pisał nie widział świata poza mną. Nie doceniłam tego. Przytłaczało mnie to do tego stopnia, że z nim zerwałam, jednak po 5 miesiącach do siebie wróciliśmy, to co mi obiecywał, jak bardzo się zmienił, że już nie będzie mnie kochał w ten chory sposób. I stało się. Zakochałam się w nim jak nigdy dotąd. Był po za granicami Polski jak się znowu zeszliśmy(3 miesiace). W ciągu tych 3 miesiecy rozmawialiśmy kilka razy i to tylko czatując, żaden skype. Wrócił do Polski,zmienił się diametralnie, imprezuje z chłopakami, nie znam jego znajomych, nie chce żebym ich poznała, bo "o czym miałabym z nim rozmawiać". Nie rozmawiamy w ogóle. Jestem na każde jego skinienie, jeśli chce się ze mną spotkać, zostawiam wszystko i do niego lecę. Jestem w nim tak zakochana, że wybaczam mu to, że woli spotykać się ze znajomymi, że poszedł z inną dziewczyną na jakieś wesele, że ogląda się za innymi dziewczynami jak tuż obok niego stoję, że nie spędził ze mną moich urodzin a nawet nie dał mi prezentu, że nie chciał spędzić ze mną sylwestra, bo umówił się już z chłopakami. Doszło do tego, że z bardzo pewnej siebie osoby stałam się nikim, z którym on mógł robić co chciał. Nawet taka głupota, że nigdy nie odprowadzał mnie do domu nawet w środku nocy, kiedy miałam 40 minut jazdy do domu, doprowadza mnie do płaczu. Jak potrzebowałam jego pomocy w nocy napisał mi, że jest teraz w barze i że nie może wyjść, bo dawno nie widział tego kolegi. Nie rozmawiam z nim w ogóle, w grę wchodzi tylko seks. Oczywiście jest to jedyna moja możliwość, żeby być naprawdę blisko. Popadłam w depresję, bo mogłabym dla niego zrobić wszystko, a on nie powie mi choćby jednego miłego słowa, tylko wciąż mnie krytykuje. Wszyscy mi radzą, że powinnam od niego odejść. Ale nie potrafię. Nawet teraz kiedy wiem, że mnie zdradził. On mi tego nie powiedział, ale ja już mu wybaczyłam. Nie wiem co mam robić, żeby on się we mnie zakochał. Wiele razy słyszałam, że bardziej już się nie upokorzę, że niżej nie upadnę. Że powinnam z nim skończyć. Nie ma już mnie. Moi znajomi mnie nie poznają, byłam silną osobowością, a teraz nie ma dla mnie żadnych granic upokorzenia. Zamordował moją osobowość. Jak odzyskać siebie i jego miłość. Jak odbić się od dna. Jak poczuć swoją wartość, i najważniejsze, co zrobić, żebym była chociaż zła za zdradę.
Podobne tematy
Powiem jedno facet wie, że co nie zrobi to ty jesteś na jego skinienie. Właśnie mam koleżankę, która jest w identycznej stymulacji jak ty. Co prawda ona go zostawiła, przez 5 miesięcy czuła, że jest jej dobrze, oczywiście imprezy, zabawy, ale z byłym miała zawsze kontakt. On był o nią strasznie zazdrosny, na każdym kroku ją kontrolował i właśnie przez to ona nie wytrzymała i zerwała. Przyszedł taki moment, że zaczęła za nim strasznie tęsknić i próbowała wrócić. Tak, udało się to jej, ale ma teraz taką sytuację jak ty. On woli sobie grać, pić z kumplami, a jak już gdzieś razem są to można powiedzieć, że traktuje ją jak powietrze, dla niego nie jest to ważne, że z nim jest. Poradziłam jej, żeby i ona go tak parę razy olała, wyszła gdzieś z koleżankami do klubu czy na jakąś domówkę, ale mówi, że nie umie bawić się bez niego, że albo z nim, albo w ogóle. Panicznie boi się go stracić, mówi mu o tym, że czuje się zaniedbana, ale on nie zmienia swego zachowania. Nie wiem czy postępuje tak z tego powodu, że go zostawiła i teraz odgrywa się czy po prostu moja przyjaciółka już nie odzyska tego co było między nimi. Moim zdaniem czuje do niej ogromny żal, chce, żeby ona mu pokazała, że go na prawdę wielce kocha i już nie odejdzie, ale czy to się zmieni, hmm nie wiem... Wiem tylko tyle, że jeśli jesteście sobie przeznaczeni uda wam się.
Dziękuję, nawet nie wiesz jak dobrze komukolwiek o tym powiedzieć, a druga osoba nie mówi "zostaw go".
Byłam tam, gdzie Ty teraz jesteś... Zostaw go
Serio, póki jeszcze masz chociaż odrobinę siebie. Ja tego nie zrobiłam i męczę się już rok. Rok od rozstania! Jeśli CZUJESZ, że jesteś dla niego ważna, to weź go postaw pod ścianą i powiedz, jak się czujesz. Jeśli mu zależy, postara się to zmienić, docenić Cię, zauważyć chociaż Twoje potrzeby. Jak dla mnie, to albo potrzeba mu wstrząsu (ale nie w rodzaju zostawienia go, żeby zmądrzał, bo tak się nie robi, nie gra się na cudzych uczuciach, dodatkowo możesz się przejechać). Szczera rozmowa. Jeśli CZUJESZ, że jemu wszystko jedno - zostaw go. Bo zatracisz siebie i miną długie miesiące, jeśli nie lata, zanim znów będziesz gotowa na nową poważną relację. Szkoda czasu. I uczucia, które marnujesz, a na które ktoś jeszcze kiedyś może zasłużyć. Im dłużej brniesz w to, w czym czujesz się nieszczęśliwa, tym więcej czasu zajmie Ci poskładanie się na tyle, żeby ofiarować to uczucie komuś, kto będzie CHCIAŁ odwzajemnić je na tyle, żebyś czuła się pewnie, spokojnie, po prostu dobrze. Nie zawiniłaś niczym na tyle, żeby teraz tak Tobą miotać. W związku ważne jest zaangażowanie dwóch osób. Po równo.
Taką rozmowę mam za sobą. Postawiłam sprawę jasno. Wybuchłam, płakałam, wpadłam w histerię. On siedział i patrzył na mnie i czekał, aż skończę. Nie powiedział nic. To jest najgorsze co może kogoś spotkać. Kocham go tak bardzo, byłam tak zła, smutna i rozczarowana, otworzyłam serce przed nim i powiedziałam wszytsko co czuję i myślę. On to przeczekał, pozwolił mi wyjść. Po 1,5 tygodnia nieodzywania się do siebie, napisał czy w końcu mi przeszło. Spotkaliśmy się jak gdyby nigdy nic. Ja wiem, jestem niepoważna. Nie umiem od niego odejść. Boję się, że będę sama, że już nigdy nikogo tak mocno nie pokocham. Jestem uzależniona/ chora. Nie wiem co mam zrobić, bo nie przyjmuję do siebie wiadomości że to miałoby się skończyć.
Wiecie co jest tego powodem te ogłupiajace muzyki tzw hity, jęki na dźwięki bo jak to inaczej można nazwać.
Poza tym gadanie w stylu miłość jest raz dana to wszystko to bzdura wyssana z palca lewej nogi ![]()
Na kaca najlepszy jest porzadny klin taki super lux ![]()
A moim zdaniem to wina bajek, Kenów i Barbie, królewien Śnieżek ;]
Gdy kilkuletni chłopcy mówią, że będą żołnierzem/strażakiem/policjantem wiele dziewczynek chce być żoną i mamą.
To jest chore, że dziewczynki od wczesnej młodości myślą o tym, że najważniejsze to doczekać się na księcia na białym koniu.
Potem dziewczynie się wydaje, że ów książę się pojawił, a gdy on zmienia się w ropucha zamiast wiać zgodnie z rozumem i instynktem samozachowawczym - szuka ratunku, jak go odczarować.
Jego nie da się odczarować, bo nikt nie rzucił uroku, tak się zachowuje bo jest mu wygodnie.
Dla mnie to przerażające. Młoda dziewczyna bez poczucia własnej wartości. Bez godności. Bez szacunku do siebie. Zainteresowana chłopakiem dopiero wtedy jak ten okazuje sie chamem i prostakiem. I juz zdążyła mu nawet wybaczyc zdradę chociaz on nie wie ze ona wie.
Za dużo disnejczanel i innych kretynskich programów.na szczescie dziewczyna ma jeden argument zeby chłopak chciał być blisko--- zawsze moze mu ten tego dać.
Taka wielka niepowtarzalna miłośc. Gowniarstwo niedojrzalosc i głupota.
nie przyjmuję do siebie wiadomości że to miałoby się skończyć.
Dobrze ze nazwalas te relacje słowem "TO". Bo tak naprawdę nie ma na TO nazwy.
On cie nie zamordował Just. Sama sobie strzelasz samoboja.
Sama zgadzasz sie na ta relacje. Sama w niej tkwisz. Sama z własnej woli sie mordujesz.
To nie morderstwo. To samobójstwo. Nie jestes chora .. Jestes jeszcze niedojrzala dziecinna i nikt dorosły nie nauczył cie sie cenić.
Szkoda mi ciebie.
Nie potrafisz ustawić sobie priorytetów i masz spaczone poczucie wartości.
Nikt. Nikt nie ma prawa tak traktować drugiego człowieka jak ciebie traktuje twój chłopak. Nikt. Nikt nie ma prawa traktować samego siebie jak ty sie je traktujesz. Wsystko co sie dzieje w tym związku dzieje sie za twoja zgoda i przyzwoleniem. Uświadom to sobie.
Trzymasz sie go jak rzep. Nie masz swojego życia? Moze prace sobie Znajdz? Wolontariat? Przyjaciół? Hobby?
Moze ten facet to takie zycie zastępcze? W koncu jestes przez niego nieszczęśliwa to juz nic innego robic nie musisz?
Nie szkoda ci życia?
10 2014-02-14 03:52:32 Ostatnio edytowany przez adekwatna (2014-02-14 04:24:59)
Dla mnie to przerażające. Młoda dziewczyna bez poczucia własnej wartości. Bez godności. Bez szacunku do siebie. Zainteresowana chłopakiem dopiero wtedy jak ten okazuje sie chamem i prostakiem. I juz zdążyła mu nawet wybaczyc zdradę chociaz on nie wie ze ona wie.
Za dużo disnejczanel i innych kretynskich programów.na szczescie dziewczyna ma jeden argument zeby chłopak chciał być blisko--- zawsze moze mu ten tego dać.Taka wielka niepowtarzalna miłośc. Gowniarstwo niedojrzalosc i głupota.
A ty to jesteś kobietą czy tylko ją udajesz?
Chyba zapomniał wół jak cielęciem był .
Tak się szanujesz? A innych nie? Bo co? Jedyna i niepowtarzalna? Skąd wiesz?
Skąd masz pewność?
Udowodnij!
Odczep się od innych i przestań ich gnoić!
Krótko i na temat.
Przestań dowalać ludziom,bo Twoje wpisy dla mnie są niewiarygodne i obłudne od samego początku.
Moim zdaniem wyszukujesz sobie ofiary i zamiast pomagać upadlasz.
Nie adekwatna. Próbuje sprowokować Just that zeby spojrzała na te swoją sytuacje nie pod katem romantyzmu, wielkiej nieszczęśliwej miłości ale bólu upokorzenia cierpienia i pogardy jaka za moment-- gdy juz czarka goryczy sie przeleje poczuje do tej sytuacji i tego chłopaka.
Próbuje jej pokazać ze ocena jej sytuacji moze być paskudna. Ze moze na to patrzeć w kategoriach poświęcenia prawdziwej miłości ( wsród kobiet ofiar przemocy tez taka postawa dominuje) albo w kategoriach wykorzystywania nieszanowania siebie i braku wzorów prawdziwej miłości.
Uważasz adekwatna ze chłopak Just sie zmieni a ona swoim poświęceniem wygra szczęśliwe zycie u boku oddanego jej księcia, który od teraz poświęci całe zycie zeby ja Uszczesliwic, zerwie kontakt z kumplami, przestanie zdradzać, imprezowac i kłamać?
A moze Just dojrzeje do tego ze człowiek który kocha nie robi jej tego co robi jej facet?
Moze obranie jej historii z wielkich slow i emocji pokaze jej -- w jakim momencie swojego życia sie teraz znajduje? Moze zauważy, ze ten ból co opisuje w postach, ta bezradność, bezsilność, niekonsekwencja wobec chłopaka prowadzą ja tylko na manowce?
Just używa wielkich slow... Morderstwo, jestem chora, nikogo tak nie pokocham, wielka miłośc, poświęcenie.
Czy te słowa nie są uslrawiedliwieniem braku odwagi Just- zeby spojrzeć na siebie sama w lustrze i powiedzieć DOŚĆ?
Miłośc nie odejdzie z dnia na dzien. Bedzie kochać bedzie tęsknić...
Niech go nawet kocha do końca swojego długiego jeszcze życia i obdarza senthmentem... Ale ona jest teraz nieszczęśliwa samotna bezradna i zrozpaczona.
I lekarstwem nie jest glaskanie po glowce. Jest danie jej odwagi- zeby spojrzała na te swoją sytuacje jak najgorzej. Aby otworzyła szeroko oczy. I wylazla z bagna. Tylko ona sama moze siebie "uleczyc"
Pisząc ten post miałam nadzieje ze nią wstrząśnie. Ze poczuje sie złe przeze mnie potraktowana..
I uświadomi sobie ze do złego traktowania jest przyzwyczajona przeciez...
Moze ja moj post zaboli? Odarlam jej opowieść z wielkich slow.
I być moze to co napisałam bedzie tym, co ona bedzie kiedyś myśleć o relacjach w których jest teraz...
Wasze słowa wstrząsneły mną bardzo. Szczerze sądziłam, że moi przyjaciele i rodzina, mówią żebym to skończyła, bo nie podoba im się że ten chłopak nie jest Polakiem, a jest z kraju muzułmańskiego. Uznałam, że jak nie wspomne o tym Wam tutaj, to spojrzycie na to obiektywnie. Oczekiwałam, że jak się powiem to co czuje tu, na temacie zdrada, roztsanie, znajdę osoby które powiedzą "rozumiem" choć raz. Widocznie tego nie można zrozumieć i naprawdę to musi się skończyć. Jeśli chodzi o mój czas- studiuję bardzo ciężki kierunek na akademii medycznej na 4tym roku. Nie mam czasu na dodatkową pracę, choć udzielam się w wolontariacie. Dziękuję Wam za dosadne słowa, one wcale mnie nie zabolały, szukałam odpowiedzi na to, jak naprawić ten związek, ale widzę, że w tym wszystkim zadawałam złe pytania i kierowałam się złymi celami. Dziękuję Wam bardzo. Czasem trzeba kogoś zgnoić, żeby ten ktoś w końcu powiedział dość. Bo jeśli zupełnie obce osoby nazywają mnie gówniarą, żyjącą jakimiś bajkami, głupią to chyba naprawdę coś już jest nie tak. On nie jest moją pierwszą miłością, byłam wcześniej w 2 letnim związku. To nie jest tak, że jestem zakochana po raz pierwszy i nie wiem jak wygląda życie. Dziękuję Wam jeszcze raz.
13 2014-02-14 12:11:03 Ostatnio edytowany przez Mohr (2014-02-14 12:30:04)
End_aluzja napisał/a:Dla mnie to przerażające. Młoda dziewczyna bez poczucia własnej wartości. Bez godności. Bez szacunku do siebie. Zainteresowana chłopakiem dopiero wtedy jak ten okazuje sie chamem i prostakiem. I juz zdążyła mu nawet wybaczyc zdradę chociaz on nie wie ze ona wie.
Za dużo disnejczanel i innych kretynskich programów.na szczescie dziewczyna ma jeden argument zeby chłopak chciał być blisko--- zawsze moze mu ten tego dać.Taka wielka niepowtarzalna miłośc. Gowniarstwo niedojrzalosc i głupota.
A ty to jesteś kobietą czy tylko ją udajesz?
.
Bingo! Wcale bym się nie zdziwił, gdyby just that było kolejnym kontem "koleżanki" endaluzji. Psychologia zna takie przypadki, że ktoś kto w swoim życiu postąpił jak ostatnia świnia wobec drugiej osoby, żeby usprawiedliwić się przed sobą samym i uśmierzyć wyrzuty sumienia stwarza wobec sytuacji, która miała miejsce w rzeczywistosci pewną fikcyjną nadbudowę, mocno niekorzystną dla swojej ofiary.Przypisuje jej cechy (np. alkoholizm, nadpobudliwość, niedojrzałość), których tamta nie posiada, uczucia, których nie żywi (np. toksyczne zauroczenie), wreszcie dokłada jakies fikcyjne zdarzenia zabarwione negatywnymi emocjami (kłotnie, pobicia, zdrady).
Forum takie jak to to doskonałe miejsce, żeby np. z biurowej czy portalowej kochanki, za którą się latało miesiącami, której się wciskało kit o przebytym rozwodzie itp., zrobić napaloną nimfomankę, której w głowie tylko rozbijanie cudzych małżeństw. Czyż nie lżej na sercu autorowi tematu, kiedy na tę "jędzę" spłynie potok obraźliwych epitetów? Pytanie tylko, kto tu z tych dwojga naprawdę jest niedojrzały i przedawkował z kanałem Romantica i "Fatalnym zauroczeniem".
Pozdro dla wszystkich dojrzałych w nietoksycznych związkach.
Morh -ale mnie rozbawiłeś
psychologia zna też takie przypadki, że młoda dziewczyna, która tkwi w takim związku niszczy sobie życie.
no i z twoich wypowiedzi wynika, że stworzyłam konto just that, żeby wyzyc się na biednej dziewczynie i przypisac jej cechy, które są moim udziałem -w ten sposób usprawiedliwiając moje świńskie postepowanie?
zatem jestem tym chłopakiem muzułmaninem, który kiedyś w zyciu skrzywdził taką dziewczynę jak just that i teraz załozyłam wątek i po wyimaginowanej just that jeżdżę, żeby usrpawiedliwić, że jestem dnem
cóz za trafna psycholoigiczna diagnoza Morh. Pisz dalej, pisz...
możesz dalej mnie diagnozowac..../ może dojdziesz.. kim jestem i jakie świństwa popełniłam.. o przepraszam.. popełniłem...
Morh -ale mnie rozbawiłeś
psychologia zna też takie przypadki, że młoda dziewczyna, która tkwi w takim związku niszczy sobie życie.
no i z twoich wypowiedzi wynika, że stworzyłam konto just that, żeby wyzyc się na biednej dziewczynie i przypisac jej cechy, które są moim udziałem -w ten sposób usprawiedliwiając moje świńskie postepowanie?
zatem jestem tym chłopakiem muzułmaninem, który kiedyś w zyciu skrzywdził taką dziewczynę jak just that i teraz załozyłam wątek i po wyimaginowanej just that jeżdżę, żeby usrpawiedliwić, że jestem dnemcóz za trafna psycholoigiczna diagnoza Morh. Pisz dalej, pisz...
możesz dalej mnie diagnozowac..../ może dojdziesz.. kim jestem i jakie świństwa popełniłam.. o przepraszam.. popełniłem...
Od początku wiem kim jesteś więc wybacz, ale psychologiczna rozkminka twojej osoby to żadne wyzwanie. Udanych Walentynek prowokatorko. ![]()
16 2014-02-14 13:48:05 Ostatnio edytowany przez czasymira (2014-02-14 20:30:18)
Może On odgrywa się za to że go wtedy zostawiłaś. Wiem co to znaczy zalać kogoś uczuciami..to tak jakby nałożyć siatkę kartograficzną na twój mózg i te wszystkie neurony poruszać , które wywołały u Ciebie , uczucie przytłoczenia nadmiarem emocji, emocji, które wg twojego odczucia były złe, zwiastowały coś złego......potem jednak uległaś...ale Cię to przeraziło....teraz jesteś w takim stanie zniewolenia ....przykro mi, boje się razem z Tobą.
Dziękuję czasymira, dlatego przez długi czas obwianiałam się, za to co zrobiłam i czułam się, jakbym go oszukała.. Co do mohra, przykro mi że z mojej sytuacji robisz ataki na innych uczestników. Proszę, nie mieszajcie mnie w to. Byłam do tego stopnia przytłoczona, że chciałam o tym komukolwiek powiedzieć ale nigdy nie spodziewałam się czegoś takiego.
Nie rozmawiamy w ogóle. Jestem na każde jego skinienie, jeśli chce się ze mną spotkać, zostawiam wszystko i do niego lecę. Jestem w nim tak zakochana, że wybaczam mu to, że woli spotykać się ze znajomymi, że poszedł z inną dziewczyną na jakieś wesele, że ogląda się za innymi dziewczynami jak tuż obok niego stoję, że nie spędził ze mną moich urodzin a nawet nie dał mi prezentu, że nie chciał spędzić ze mną sylwestra, bo umówił się już z chłopakami. Nie rozmawiam z nim w ogóle, w grę wchodzi tylko seks. Oczywiście jest to jedyna moja możliwość, żeby być naprawdę blisko. bo mogłabym dla niego zrobić wszystko, a on nie powie mi choćby jednego miłego słowa, tylko wciąż mnie krytykuje. Nawet teraz kiedy wiem, że mnie zdradził.
Nie wierze , ze mozna byc tak zaslepionym i mimo TYLU jednoznacznie NEGATYWNYCH sygnalow,
chciec nadal niszczyc siebie i otrzymywac jeszcze wiecej upokorzenia.
A moze ty jestes zaczarowana przez niego, wiadomo muzulmanin, inna wiara inna magia.
Wiadomo tez, ze bycie muzulmaninem upowaznia go do posiadania wiecej niz jednej kobiety.
Teraz przebiega wszystko na jego warunkach, a ty karmisz sie ochlapami ktore ci od czasu do czasu rzuca... Wiadomo ,kolegow ci nie przedstawi bo nie traktuje cie powaznie ale zrobil z ciebie wybacz cichodajke.
JEDYNA RADA jaka moge Ci dac, to walcz O SIEBIE. Jestes jak sama piszesz "uzalezniona,chora"
Szukaj lekarstwa, wiadomo, taki stan moze stac sie chroniczny...chyba ze jeszcze nie cierpisz za mocno i chcesz odczekac az minie pare miesiecy albo lat... ![]()
Ja go trochę rozumiem. Kiedyś sam byłem 'za bardzo' zakochany. I mam kilku kumpli, którzy byli tacy sami. Wielka, romantyczna miłość. Patrzenie sobie w oczy na mrozie przez kilka godzin, zazdrość, po prostu z wielkiej słodyczy w gorzkie słowa kilka razy dziennie. Chore, ale strasznie silne uczucie. No, ale odrzuciłaś je i on już tego nie czuje, teraz jesteś jego własnością. Nawet nie musi robić tego specjalnie. Ja od roku staram się poczuć namiastkę tej miłości do jakiejś dziewczyny, ale nic z tego.
Ja go trochę rozumiem
Oooo wcale ci sie nie dziwie igas, przeciez jakby nie bylo jestes facetem ![]()
Zostaw faceta zostan tu z nami słowem wesprzemy . Dasz rade !!! Przeszlam to samo rozumiem cie...nie bd łatwo ale..tylko pwiem czas...sama sie zdziwisz jaka silna sie staniesz !!
igas napisał/a:Ja go trochę rozumiem
Oooo wcale ci sie nie dziwie igas, przeciez jakby nie bylo jestes facetem
No, a wy częściej ranicie facetów niz inne kobiety, stąd brak zdziwienia?
Cześć. No i jak się teraz masz ? Przemyślałaś to wszystko ?
Witaj.
Ja byłam w takim podobnym związku.Na początku było ok.Imprezowalismy oboje-on był zazdrosny o innych kolesi a ja tak sobie.Potem zakochałam się na maksa-to że mnie kontrolował jeśli chodzi o ubiór,zachowanie no nic mi nie przeszkadzało.Po jakimś czasie zaczął robić po swojemu.Jechał gdzie chciał-sam oczywiscie,darl się na mnie.Jak coś mu nie wyszło-zepsuło się to zawsze byłam winna tego ja.Leciały wulgaryzmy w kierunku mojej osoby (było mi przykro ale nie patrzyłam na to co mówili mi inni-żebym go zostawiła)...byłam silnie zakochana i wybaczałam wszystko ale cóż---pewnego razu nie wytrzymałam tak jak on i rozeszliśmy się.tak to wyszło i wcale nie żałuję
Ci powiem.Nie mam kontroli ze strony narzeczonego ani przykrych słów typu "ty baranie"i gorszych. Musisz sobie przeanalizować czy wytrzymasz i ile wytrzymasz takie zachowanie partnera.CZY TO MA JAKIŚ SENS. Nie mówię Ci co masz zrobić tylko co przeanalizować,a że ciężko jest to wiem bo i przed i po rozstaniu płakałam nocami i myślałam,ale ból minął i wiem że było warto to zrobić.Szczęście jest blisko
UWIEŻ W SIEBIE. Życzę powodzenia i szczęścia.