Witam.
Przyznam szczerze, że nie miałam pojęcia o istnieniu tak dużego forum. Pytanie w tytule męczy mnie od jakiegoś czasu, ale zupełnie nie wiedziałam komu mam je zadać. Nagle pomyślałam - A może na forum? Może ktoś pomoże? Może ktoś będzie z Was wiedział? A może...?
Moje Drogie/Moi Drodzy,
może zacznę od początku.
Mam dwie bliskie mojemu sercu Przyjaciółki i Siostrę, z którą także jestem bardzo związana. Każda z tych osób w ostatnim czasie przeżyła tragedię. Pod koniec września jedna z moich przyjaciółek straciła Mamę. Była chora, guz mózgu. Jej Mama na początku roku zemdlała w pracy, zabrano ją do szpitala i właściwie już nigdy z niego nie wyszła. Była naprawdę w złym stanie psychicznym i fizycznym, z dnia na dzień się zmieniała. Nagle - z energicznej i pełnej życia kobiety stała się... małą dziewczynką, którą trzeba było się opiekować. Starałam się zawsze być przy mojej przyjaciółce. Wspierałam ją, spotykałam się, pomagałam jak mogłam. Niestety - jej Mama zmarła, a ona została właściwie sama w pustym mieszkaniu. Kolejną tragedię przeżyła moja Siostra. W grudniu tragicznie zmarł jej chłopak. Spowodował wypadek samochodowy, zginął na miejscu, razem z kolegą. Siostra ma 19 lat i złamane serce. Byli razem 4 lata, wszystko z nim było pierwsze, wszystko jej się z nim kojarzy. Nie chce wchodzić do swojego pokoju, nie chce chodzić w swoich ciuchach, nie chce spać w swoim łóżku. Rzuciła studia i... imprezuje. Nasza Mama jest załamana. Płacze po nocach, postarzała się chyba o 20 lat, ma ciągle smutny wyraz twarzy. Przeżywa śmierć, ale przeżywa także ból Siostry. Przeżywa wszystko i zmieniła się nie do poznania. Siostra była na jednej wizycie u pani psycholog, nie chce już iść. Stwierdziła, że nie będzie rozmawiać z obcą osobą. Druga przyjaciółka tydzień temu straciła dziadka, również chorował, trwało to pewien czas. Niestety - w większości mam z nią kontakt tylko telefoniczny bo mieszkamy kilkadziesiąt km od siebie. Ale robię co mogę, jestem z nią ciągle w kontakcie. Tylko czy to wystarczy? Czy jestem... za mało? Za rzadko?
Proszę, powiedzcie mi jak mam im wszystkim pomóc. Mam wrażenie, że moje życie kręci się teraz wokół jakiś cholernych nieszczęść. Jedne z najbliższych mi osób są załamane, pija i nie wiedzą co robić ze swoim życiem. A ja nie wiem jak mam im pomóc. Tak bardzo chce, ale naprawdę nie wiem. Jak rozmawiać? "Będzie lepiej"? Cholera, przecież to jest takie banalne, "Czas leczy rany"? Skąd mam to wiedzieć skoro tak naprawdę nie wiem co one czują? Przyznam szczerze, iż myślałam że to prawda, że czas leczy, ale one z dnia na dzień mówią że coraz bardziej tęsknią. Jak to jest? I co robić?
Kilka mądrych słów naprawdę bardzo by mi pomogło.