Kochane dziewczyny. Mam pewien problem. Piszę do Was, bo nie potrafie sobie poradzic z tym sama.
Mam chlopaka. Jestesmy razem 3 lata. Nigdy nikogo w zyciu tak nie kochalam jak Jego.. Nigdy dla nikogo nie bylam w stanie zrobic tyle co dla Niego.. Bo to On pokazal mi swiat.. Z tej lepszej strony.. Dzieki niemu uwierzylam ,ze jestem czlowiekiem wartosciowym... Ze jest ktos dla kogo jestem wszystkim i kto dla mnie jest calym moim swiatem... Pierwszy rok to byl okres poznawania sie, spotykania od czasu do czasu.. Nastepne dwa z czasem zaczely zmieniac nasz zwiazek w chore uzaleznienie.. Nie potrafilismy przezyc jednego dnia bez siebie... Jednej nocy bez kilku cieplych slow na dobranoc.. Gdy ja chcialam spotkac sie ze znajomymi On robil afery.. Krzyczal.. Obrazal sie.. Grozil mi.. Ze Mnie zostawi.. Wiec ja grzecznie rezygnowalam z kolezanek.. On mogl robic wszsytko... Ja nic.. Nie moglam zamienic slowa z zadnym chlopakiem , bo on byl w stanie go nawet pobic.. Nie moglam ubierac sie wyzywajaca, bo robil afery.. Bluzki z dekoldami moglam nosic tylko w jego towarzystwie.. Codziennie musialam Mu opowidac co robilam, z kim pisalam.. itp.. Nie mialam prawa zrobic nic bez jego zgody.. Kiedys, gdy poszlam na spacer z kolega w tajemnicy przed nim, a On przypadkiem Nas zobaczyl to rzucil sie na niego na ulicy.. Zaczeli sie bic.. Bylam w szoku.. Zdarzalo sie tez, ze gdy wychodzilam z kolezankami to On , kazal mi wrocic na okreslony czas.. W przeciwnym razie grozil ,ze cos sobie zrobi.. Czulam ,ze to jest klatka... Owszem dawal mi duuzo milosci i czulosci... Dobrze sie przy nim czulam.. Ale to ciagle byla klatka. Z czasem jakos troche przystopowal z tym wszystkim.. Przestal mi zabraniac wszystkiego.. Nie ograniczal do Tego stopnia.. Ale wtedy ja zaczelam coraz czesciej przylapywac sie na podobnych zachowaniach.. Tym razem to ja zaczelam go ograniczac, zabraniac wszszystkiego, gdy mnie nie słuchal dostawalam szalu.. Gdy nie wiedzialam gdzie jest wydzwanialam do niego dopoki nie padl mu telefon... I tak jest do dzis.. Nie potrafie bez niego zyc.. Jedna chwila bez niego doprowadza mnie do szału.. Czuje,ze mnie okłamuje.. Rani.. Zdradza.. A mimo wszystko ja nie potrafie od niego odejsc... ;( Nie wyobrazam sobie zycia bez niego.. Wole zyc ze swiadomoscia, ze mnie zdradza... Ale zeby chociaz byl przy Mnie.. Tak bardzo chcialabym odejsc.. Albo naprawic ten zwiazek.. Na zdrowy... normalny.. zwiazek.. ale czy to jeszcze mozliwe? co ja mam zrobic.. zeby zyc normalnie.. cieszyc sie zyciem.. a nie plakac przez niego.. i przez siebie...Wariuje...
Podobne tematy
MojaKokaino,mogę powiedzieć Ci jedno:wiele osób pisało na tym forum już jak kontrolowanie i toksyczna miłość na nas działa...
Uwierz mi,że najlepszym wyjściem jest rozpad tego związku.Moze teraz i jest i będzie ciężko,ale nie pozwól wyniszczyć do reszty siebie i swego życia...
Masz racje.. Ale ja nnie potrafie.. Nie mam w sobie tyle sily.. Odwagi.. Zeby odejsc... Boje sie zycia bez NIEGO.. Gdy o tym pomysle ogarania mnie lęk.. Strach... Nie umiem
Boje sie.. Ze nie dam sobie rady.. Ze bede tego zalowala... Ze nie wytrzymam bez niego i sobie cos zrobie..
WIesz,ja zbyt długo tkwiłam w takim związku,żeby teraz wierzyć w cudowne przemiany.Dopiero jak patrzę na to z perspektywy czasu,wiem jaka głupia byłam ze sie godzilam tak się wyniszczać...
Zaciśnij zęby,przebolejesz trochę czasu i zaczniesz życie od nowa ![]()
Ja bardzo się bałam zaczynać od nowa,ale wiem,że się opłacało bo życie przyniosło mi wspaniałego faceta...
Nie wiem, czy potrafie.. Ale próbowałam nie raz... Zapomniec, poszukac kogos innego.. Ale najgorsze sa te wspomnienia.... ;(( Wszystko mi sie z nim kojarzy.. Te wszystkie lata spedzone razem..
( nie daje rady.. juz...
Ale masz racje..
( Muszę. Niszcze Siebie... Swoje zycie. Musze wziac sie w garsc.
No właśnie,a fakt że to zrozumiałaś to już pół sukcesu.
Nie będę Ci mydliła oczu,bo faktycznie będącięższ momenty,ale uwierz mi,że warto zmienić swoje życie,przecież masz już dość dotychczasowej okropnej sytuacji.
Tym razem się nie poddawaj tylko brnij do przodu ![]()
Będę trzymała za Ciebie kciuki ![]()
Nie wiem, czy potrafie.. Ale próbowałam nie raz... Zapomniec, poszukac kogos innego.. Ale najgorsze sa te wspomnienia.... ;(( Wszystko mi sie z nim kojarzy.. Te wszystkie lata spedzone razem..
( nie daje rady.. juz...
Ale masz racje..
( Muszę. Niszcze Siebie... Swoje zycie. Musze wziac sie w garsc.
wspomnien nie da sie wymazac, wiem cos o tym. Bedzie ciezko ale z czasem wspomnienia zaczna blednac i na mysl o nich nie bedzie juz tak ciezko. Mnie tez WSZYSTKO kojarzylo sie z bylym. Tyle wspanialych lat, przezyc, cudownych chwil... nie da sie zapomniec, trzeba doczekac chwili kiedy na mysl o tym co bylo a co juz nie wroci serce nie bedzie juz krwawic i nie bedzie sie czulo okropnego bolu. Podobnie jak u ciebie moj byly pokazal mi wspanialy swiat, nauczyl zyc. Bylismy nierozlaczni. Gdy odszedl musialam na nowo uczyc sie zycia. Myslalam ze nie dam rady, ja poprostu bez niego nie potrafilam funkcjonowac, byl moim powietrzem. Musialam zyc dalej. Duzo pomogly mi dziewczyny na tym forum. Ich obiektywne oceny sytuacji i rady dawaly mi sile. Ja poprostu potrzebowalam kopa w dupe zeby sie otrzasnac, czasem ich slowa byly ostre ale jakze pomocne i szczere. Musialam przestac uzalac sie nad soba. Nie mowie ze calkowicie zapomnialam o tym co bylo, czasem mysle o bylym raz mniej a raz wiecej. Najwazniejsze ze juz nie placze, wczesniej wystarczylo uslyszec jego imie czy cos mi go przypomnialo i ryczalam jak glupia. Powiem ci ze nie bedzie latwo. Musialabym dlugo opisywac jakie relacje laczyly mnie i mojego bylego ale bylo to cos podobnego jak u ciebie z tym ze on mi nie zabranial chodzic gdzies samej czy z kims innym(chodzi o kolezanki). Nie wyobrazalam sobie zycia z nikim innym, chocby nie wiem co chcialam przy nim trwac. Dal mnie istnial tylko on. Jesli on o mnie zapomnial i zaczal zyc swoim zyciem to ja tez musialam, nie pozostalo mi nic innego. Badz silna i wytrwala. Trzymaj sie swoich postanowien i celow. Bedzie ciezko ale gdy juz przez to przejdziesz to odzyjesz i spojrzysz inaczej na swiat. Wyzwolisz sie z czegos co cie niszczylo i nie pozwoli zyc tak jak na to zaslugujesz.
Aga2448 dziękuje Ci bardzo. Jakos silniejsza poczułam sie po przeczytaniu tego. ty mnie rozumiesz... Wiesz jak to boli.. Tez mialas wrazenie,ze nie dasz sobie rady bez niego, a mimo to jakos dalas to moze i u mnie bedzie podobnie.. Ja chyba tez potrzebuje takiego kopniaka... Zeby ktos zamiast powtarzac '' Nie smuc sie, wrocicie kiedys do siebie'' To powiedzial '' Kobieto wez sie w garsc ! Nie wrocicie do siebie i juz i dlatego powinnas byc szczesliwa, bo zycie bez niego bedzie lepsze.. '' Ehh.. wierze, ze dam rade... I ze z czasem przekonam sie,ze nie jestesmy sobie potrzebni by zyc... Dziekuje wam za wszystko.
mnie slowa typu "bedzie dobrze", "moze jeszcze wroci" itp nie pomagaly wcale, wrecz przeciwnie bo zylam nadzieja ze bedzie ze mna i wszystko pieknie sie ulozy, nie przyjmowalam do wiadomosci mysli ze moze nie byc tak pieknie i on nie wroci dlatego bylo mi tak ciezko. Pewna dziewczyna na forum uswiadomila mi ze on juz nie wroci, jego juz dla mnie nie ma, on ma swoje zycie wiec i ja musze nauczyc sie zyc swoim. Nie jestem mu juz potrzebna. Takie slowa otwieraja umysl i pozwalaja realistycznie spojrzec na rzeczywistosc a jednoczesnie pozwalaja zaczac nowy etap jakim jest zycie bez niego. Musisz zaczac zyc DLA SIEBIE a nie dla niego.
ale sama zauważyłaś,że ty tez masz obsesje:P więc obydwoje macie ten problem. to Wasz pierwszy poważny związek? może tak, i może dlatego są takie chore emocje bo nie wiecie jak powinny niektóre sytuacje wyglądac. moim zdniem jeśli ci zalezy to przed wszystkim poiwinniście porozmawiac ze sobą szczerze , na spokojnie i uzgodnić RAZEM, że to jest złe, musicie mieć do siebie zaufanie. może odpocznijcie od siebie na troche, na pewno dobrze wam to zrobi.
Mariolu... Problem w tym,ze rozmowy z nim nic nie dają.. On niby rozumie, przeprasza, obiecuje poprawe, ja tak samo.. Obiecuje sobie, ze juz go nie będe kontrolować itp ale niestety na tym się kończy. Jednego dnia jest nam razem cudownie.. Jestesmy szczesliwi ze soba. A nastepnego dnia, On bez wyjasnienia wyjezdza gdzies na caly dzien, nie odbiera telefonów , gdy prosze ,zeby wyjasnil co się z Nim w Tym czasie działo to mówi,ze ' nie będzie się nikomu tłumaczył, to jego życie''. On już nawet nie strara się Mnie okłamać w taki sposób, zeby się nie wydało, bo np mówi ,ze jest z kolegą , z którym ja mam dobry kontakt i dobrze wie, że mogę w każdej chwili zadzwonić do niego i spytac, czy rzeczywiście są razem. A najgorsze jest to,ze On mnie rani z premedytacją, bo dobrze wie,że chodzby niewiadomo co zrobił to ja i tak Mu wszystko wybaczę. Pokrzyczę , popłacze, ale nigdy nie odejdę, bo wie, ze bez niego zyc nie umiem. Najbardziej boli Mnie to,ze On Mnie okłamuje, traktuję jak kretynkę, ale nigdy nie powie,ze mam od niego odejść, albo,ze Mnie nie kocha... Zawsze powtarza, ze jestem dla Niego najwazniejsza... Może własnie przez to jest Mi ciężko odejść. Co do odpoczynku , ostatnio byłam tydzień nad morzem ze znajmymi.. Chciałam wypocząć, przemyśleć wszsytko. Cieszyłam się na Ten wyjazd. A skończyło się tak,ze siedziałam całe 7 dni i płakałam,ze ma wyłaczony telefon, nie odbiera, nie odpisuje na sms-y. I z wyjazdu wróciłam jeszcze bardziej wyczerpana i zmęczona. Dlatego nie wiem już ,czy takie rozstania na jakis czas maja sens, bo ON wykorzystuje sytuacje i wyłacza telefon, a ja dostaje szału ,ze nie wiem co robi..
wiesz...my tu mozemy pisac zostaw go,nie zasluguje na Ciebie,a Ty i tak zrobisz co Ci serce dyktuje.musisz ssama uslyszec swoj wewnetrzny glos...zapytac siebie czego chcesz.:D
a może psycholog? nie mówię o terapii małżeńskiej, ale o zwykłej rozmowie z kims kto zna się na ludzich emocjach?
Macie racje dziewczyny..
Kennedy podziwiam Twoja przyjaciolke, ze jeszcze miala sile sie z nim kłócic. Ja jakos juz nawet tego nie potrafie.. Czasem wole udać,ze o czym nie wiem niz znowu poruszac rozmowe na dany temat, ktora i tak skonczy sie krzykiem.. Ja juz poprostu rozmow mam dosc. Podziwiam Twoja przyjaciółke,ze zebrała się na odwage i odeszła od swojego męzczyzny.. Teraz jest szczęśliwa z innym. Ja jakos w to szcześćie uwierzyć nie mogę i własnie dlatego moze jestem taka nie szczesliwa.. Bo dla mnie szczescie to On.. I tylko on..
Blondynko mowisz, zebym kierowała się sercem.. Od początku kierowałam się właśnie sercem.. I wlasnie przez to tak się pogubiłam.. Więc moze poprostu powinnam włączyć rozsądek wkońcu ? Trzezwy umysł.. Tylko nie wiem, czy jeszcze cos takiego posiadam..
Ty Caludymek radzisz Mi,zebym sięgneła pomocy psychologa. Raz próbowałam. Jej pomoc była bardzo podobna do Waszej .. Tlumaczyla mi ,ze niszcze siebie.. Swoja mlodosc ,zycie.. Chodzilam do niej w okresie , gdy bylam w klotni z chlopakiem.. Lecz, gdy sie pogodzilismy nie poszłam tam więcej.. Wg Mnie moj zwiazek byl normalny. Tlumaczylam sobie,ze kazdy sie kloci, w milosci sa lepsze jak i gorsze dni.. Tyle,ze u Nas przewaga byla tych gorszych.. Nasz zwiazek to takie bledne koło.. Jest dobrze tylko po to ,zeby zaraz mogło sie znowu popsuć.. Najgorsze jest to,ze okłamał Mnie nie raz i zdradzał i przez to nie potrafie Mu Ufać, stąd te kontrole i napady , gdy On sie nie odzywa...
Kochana,radzilam Ci zebys wsluchala sie w siebie i swoj wewnetrzny glos,przeciez musi Ci cos podpowaiadac zebys go zostawila,ze to nie to...bo w innym przypadku bys tu nie opowaiadala swojej historii,mysle ze masz sile odejsc ale musisz byc poprowadzona odpowienim torem...potrzebujesz wsparcia i wiary w swoje sily
z tym sercem mi chodzilo ze jego glos jest wazniejszy niz nasz i to jego glosu posuchasz...
Masz racje... Tylko ja jakos nie potrafie juz sluchac tego glosu.. Staram sie jak moge.. ale nie potrafie... Sama nie wiem ,czego chce... Kocham go ponad zycie... ale nie wiem czy gorsze jest plakac przez niego, czy.. za nim
((
Ehh
Tak.. dobrze napisane.. Kocham Go..
:(:( ja nie moge zyc bez niego. ! Boze zawariuje.. ? Dalczego ja jestem taka slaba? ! ![]()
nie potrafisz sobie wyobrazic zycia bez niego, wiem jak to jest bo sama tak mialam. Chcialam zyc albo z nim albo wogule. Bez niego czulam jakbym umierala, czulam jakby on odchodzac zabieral czesc mnie a ta czesc ktora zostala nie potrafilaby sama zyc. Czulam jakby moje serce zostalo przy nim i myslalam ze nie jestem zdolna juz nikogo pokochac. Niestety musialm nauczyc sie zyc sama, bylo to cholernie ciezkie ale musialam wiec jakos to szlo powoli do przodu. Nie powiem ze juz wszystko jest wporzadku ale jestem silniejsza i daje sama rade chociaz w to nie wierzylam. Najtrudniej bylo przez pierwsze pare tygodni, czulam jakbym nie potrafila tego wszystkiego przezwyciezyc i zaczac normalnie funkcjonowac, normalnie zyc jak czlowiek. Kazdy dzien byl meka a kazde wstanie z lozka rano i rozpoczecie dnia bylo mega wyczynem. to nie bylo zycie to byla wegetacja. Zmuszanie sie do zrobienia najprostszych czynnosci, czegokolwiek. Opisuje ci tu moje doswiadczenia po to zebys zrozumiala ze naprawde bedziesz potrafila bez niego zyc. Nawet jesli rozstaniecie sie na jakis czas i bedzie ci ciezko to takie doswiadczenia pokaza ci ze nie jestes od niego uzalezniona i mozesz zyc tak jak ty chcesz. Dzieki temu rowniez twoj zwiazek moze byc lepszy.
Dziękuje Wam wszystkim za słowa otuchy.. Ostatnio przeprowadziłam z Nim poważną rozmowe.. Powiedzialam Mu przez łzy , że jezeli nie zmieni sie to ja poprostu odejdę.. Chyba to zroumiał. Jakoś zaczął się starać. Jest czuły. Poświęca mi więcej czasu. Dużo rozawiamy, widzę że sie stara. Ja natomiast Uczę się od początku sztuki zaufania. Staram sie mu wierzyć w To co mówi, nie kontrolować już go tak obsesyjnie. Gdy On wychodzi z kolegami to ja biorę koleżanke na spacer. Wtedy ,az tak bardzo o nim nie myśle. Póki co jest dobrze.. Ale nie cieszę się na zapas.. Bo to,ze jednego dnia się układa nie oznacza, ze następnego sie wszystko znowu nie zepsuje.. Zobaczymy jak to będzie. To z mojej strony jest ostatnia szansa.. Jezeli i ta próba się zepsóje.. To niestety pozostanie już tylko... odejść.
Ostatnio w internecie znalazłam piosenkę pt '' Zbyt dobra 2'' - Wdowy.
Moze wykonanie nie jest zbyt fajne, bo sobiscie nie przepadam za takim stylem muzyki, ale słowa tej piosenki trafiają prosto w serce.. Duzo uswiadamiaja i dają przejrzeć na oczy. Zrozumialam , ze jesli juz teraz nam nie wyjdzie to ciągnięcie tego zwiąku to strata czasu...
Dziękuje. Moj chlopak własnie jest u kolegi i jego siostry (bardzo atrakcyjna dziewczyna). A ja jakoś znoszę to ze spokojem. Bo on do mnie piszę ,ze kocha ,ze pamieta, ze nie dlugo wroci. Jakos lzej mi jest na sercu i nawet zazdrosna nie jestem..
Moze damy rade.. Moze..
musisz byc silna. Pamietaj ze jestes wartosciowa kobieta i zaslugujesz na wlasciwe traktowanie. Szanuj siebie , bo jesli ty tego nie bedziesz robic to inni tez cie nie beda szanowac. Zycze ci powodzenia, wytrwalosci i cierpliwosci w dazeniu do polepszenia waszego zwiazku.
Witajcie kobietki
Postanowilam opisac moja terazniejsza sytuacje z moim chlopakiem:) Otuz napoczatku jak stwierdzilismy,ze bedziemy sie starac i ratowac zwiazek to bylo w miare dobrze:) Staralismy sie oboje.. ale niestety nie wyszlo.. Niby wszystko gralo.. Ale dalej nie potrafil rezygnowac z kolegow.. Jeden telefon,a on wstawal i wychodzil do Nich. Widzac moje nie zadowolenie obiecal pisaci wrocic na czas do mnie.. Oczywisicie niegdy slowa nie dotrzymywal.. A ja jak kretynka wydzwanialam do niego.. Pisalam.. Ktoregos dnia przyszedl do mnie i strasznie nadarl sie,ze nie daje mu zyc.. Ze on nie ma spokoju.. Ciegle drecze go telefonami itp.. Wtedy do mnie dotarlo,ze tak dalej byc nie moze. Nie wierzylam,ze tak poprostu przestal mnie rozumiec.. Ale postanowilam wziasc sie w garsc tak jak doradzilyscie Mi tutaj. Gdy mowil, ze wychodzi to usmiechalam sie i zyczylam mu dobrej zabawy..
Nie dzwonilam , nie pisalam.. Nie nalegalam na spotkania.. Wtedy to on zaczal wydzwaniac, przychodzic.. Pytac o czy mam czas.. Gdy odmawialam mowil,ze zachowuje sie jak kretynka
Jak wracal ze spotkania z kolegami to byl wsciekly ,ze nie pisalam do niegoo
hehe dziwne.. przeciez tak cholernie tego nienawidzil... a teraz nagle co ? brakuje mu tego ,ze za nim latalam ? Chyba tak. Kocham Go mocno ,ale teraz nauczylam sie chyba podchodzic z dystansem do wszystkiego.. Jestem bardziej obojetna.. I chyba to go boli.. Bo juz sie nie staram.. Co bedzie za jakis czas to nie wiem.. Ale chyba powoli ucze sie zyc bez niego.. Moze jednak wcale nie jestesmy sobie potrzebni by zyc.. Wmowilam sobie do glowy jedno zdanie, kotore napisala aga2448 '' skoro on nauczyl sie zyc bezemnie to mi nie pozostaje nic innego..'' Tym sie zaczelam kierowac.. Skoro on kochal tak samo mocno mnie, a jednak zapomnial jakos.. To moze i ja dam rade. W kazdym razie jestem silniejsza. Dziekuje Wam za wsparcie.
Gratuluję wytrwałości i trzeżwego podejścia do sprawy.Ja także zachowywałam się jak ty dzwoniłam,pisałam itd.teraz jestem obojętna myślę o sobie choć w środku mną targają emocje i ogromne uczucie.Wiesz co ci powiem czasami się zastanawiam czy miłość tak naprawdę istnieje...czy to tylko nasza ludzka podświadomość uzależnienie od tej drugiej osoby.Życzę powodzenia!!!
Masz racje.. Ja tez czesto zadaje sobie to pytanie.. Czy milosc istnieje ? .. Jesli tak to przeciez milosc powinna byc uczuciem pozytywnym, przyjemnym.. A u Mnie w zawiazku sa same nerwy.. Lzy.. Nie dotrzymane obietnice.. Poprostu ból. Czy milosc boli ?
Nie wiem juz nic.. A moze to poprostu przyzwyczajenie.. Uzaleznienie.. Jak jest sie ze soba 3 lata, widuje sie dzien w dzien i nagle nadchodzi koniec.. To chyba jest oczywiste,ze jest ciezko.. Tesknimy.. boimy sie.. Ale wierze,ze damy rade.. Bo czemu to zawsze my jestesmy te placzace, cierpiace.. a Oni obojetni ?
ehh.. jeszcze tydzien temu nie wyobrazalam sobie zycia bez niego.. A dzis wierze w lepsze jutro:) Bedzie dobrze dziewczyny. Musimy byc twarde. Zaslugujemy na dobre traktownie i na szacunek.. Jezeli nie dostajemy Go od partnerow to nie warto tkwic w takim zwiazku..heh az nie wierze,ze sama to mowie;)
Trzy lata hmmm u mnie jest aż dziewięć,dziewięć lat małżeństwa,które okazało się totalną porażką.Myślałam ,że to ten jeden jedyny na całe życie...a okazało się zupełnie co innego...Powodzenia kochana!!!
Ojej.. To rzeczywiscie.. Baardzo dlugo.. Ja nie rozumiem.. Jak MY - kobiety mozemy byc takie slepe.. Nie zauwazyc jacy nasi mezczyzni sa naprawde.. I mimo tego ,ze nie jestesmy szczesliwe to tkwimy dalej w tym zwiazku.. Bez sensu.. Przykro Mi, ze tak U Ciebie sie skonczylo. Ale wierze,ze sie ulozy. Moze to i lepiej ,ze ja teraz rozstaje sie ze swoim chlopakiem.. Bo co by bylo jakbym zrobila to dopiero po kilku latach slubu..
Ehh wspolczuje i Tobie tez zycze powodzenia.
No widzisz tak już w życiu bywa,wiążesz się z kimś na całe życie a on po dziewięciu latach małżeństwa mówi ci ,że już cię nie kocha...smutne ale prawdziwe,więc bądż dobrej myśli,że na twojej drodze pojawi się ktoś wyjątkowy,który cię wkońcu doceni.
Tez mam tako nadzieje.. Ze dam rade do konca kierowac sie rozsadkiem,a nie sercem.. Które niestety zbyt czesto mnie myli.. Czasem juz wymiękam.. i tak jak Ty prowadze walke z emocjami i uczuciami. Nie wiem jak dlugo jeszcze tak pociagne..
:( Ale moze dam rade.. Moze.. I znowu stracilam optymizm..
Nie łam się kochana bądż dobrej myśli i trwaj w swoim postanowieniu,a wszystko się jeszcze ułoży:)
mojakokaino rozumiem cie doskonale. Musisz zaczac dbac o siebie i zyc dla siebie. Badz silna i wytrwala choc to trudne. Nie boj sie miec wlasnego zdania i sie go trzymaj. Stawiaj warunki, jesli kocha to bedzie ich przestrzegal. Szanuj siebie i znaj swoja wartosc. Czasem warto pocierpiec ale miec swoja godnosc. W razie jakichkolwiek problemow pisz, postaram sie pomoc.
Ok
Dziękuje Za pomoc
Tak naprawdę To U Nas W Związku Jest Teraz Dziwnie.. KIedys spotykalismy się codziennie, na cale dnie.. Dzis jest to godzina dziennie.. Gdy Go nie ma to Czuje sie silna.. Powtarzam sobie ''dam radee'' .. 'nie potrzebuje go''.. W ciagu dnia nie dzwoni do niego.. nie pisze.. Umawiamy sie tylko na konkretną godzine.. Jak go nie widze, nie czuje, nie slysze to jest dobrze.. Ale jak juz przychodzi.. To znow to czuje..
:( Czuje jego zapach, jak sie przytulam do Niego.. Jego dłonie, gdy Mnie dotyka.. Czuje Znowu jego obecnosc..
Staram sie jak MoGe pokazywac przy nim ,ze jest mi obojetny.. Ale to nie takie proste.. Gdy juz przychodzi to najchetniej nigdy bym Go nie wypuscila z objec.. Chcialbym ,zeby juz na zawsze ze mna zostal.. Ale wieem, ze to nie mozliwe..
:( Ze za chwile wstanie i wyjdzie.. ehh ciezko mi na sercu..
Bo tak naprawde prowadze walke sama ze soba.. Z jednej strony ,az tak bardzo za Nim juz nie placze,a z drugiej tak cholernie mi go brakuje..
Warujeee.. nie daje radyy bez niego.. pomocyy ;(((((
musisz byc silna...ja ze swoim chlopakiem tez mam tak samo
uzaleznieni od siebie...nawet najwieksza klotnia to wiem ze i tak bedziemy razem,wiem to chore ale ja nie potrafie zyc bez niego...hmmm...chociaz kiedys bylam juz bliska zapomnienia.nie wiem czy dobrze tak calymi dnie spedzac razem,mnie to zaczyna denerwowac...niby nie mieszkamy razem a jednak jest u mnie non stop (wynajmuje mieszkanie)pwszem spotykam sie z kolezankami ale czasami mam ochote spedzic wieczor przy swojej ulubionej muzyczce z laptopem na kolanach...mam czasami ochote poryczec w samotnosci przy jakims glupim romantycznym filmie.podjelismy dzisiaj decyzje o odpocznieciu od siebie
dziwne ale sie ciesze:D
kochana wiem co czujesz ale pamietaj kobieta najslabsza jest gdy kocha...najsilniejsza gdy jest KOCHANA!!
dasz rade ;*
Spotkalismy się. Powiedzialam; ''Mam dosc! Ja w tym momencie koncze za Toba latac!'' a on na to ''A ja w tym momencie koncze miedzy nami wszystko..To koniec dziewczyno! Zrozum to i daj mi zyc...'' '' (..) .. i daj mi zyc.. '' ;(;(;(;(
Wariuje.
Nie wiem co ze soba zrobic.
Umieram...
Chce umrzec..
mój byly powiedzial mi zebym pozwolila mu byc szczesliwym i dala spokoj, napisalam mu wtedy ze umieram bo tez tak sie czulam. nie napisal nic, ja do niego pisalam a on ciagle mowil zebym mu dalal spokoj. Wkoncu zmienil nr telefonu i nie mam z nim zadnego kontaktu. Daj mu spokoj, chociaz narazie bo im bardziej bedziesz sie narzucac tym bardziej on sie bedzie chcial od ciebie uwolnic. Potrzebujecie oboje czasu zeby ochlonac.
Masz racje.. Ale ty wiesz jakto boli
:( Ja musze zadzwonic.. Musze napisac.. Uslyszec jego glos.. zobaczyc go.. cokowiek!! Bo bez niego umieram.. ;( ehh tak mi jest zlee.. czuje,ze to juz sie nie ulozy.. ze tym razem nie bedzie szczesliwego zakonczenia.. ;( ehh wiem,ze jezeli ja tego nie uratuje to nie uratuje tego nikt... Ale czy warto isc teraz tam do niego.. ukleknac przed nim i blagac o wybaczenie?!! o wybaczenie czego?? Przeciez ja mu nic nie zrobilam!! ehhh bozee.. co teraz ? co mam zrobic,zeby uspokoic mysli? emocje? zeby nie pojsc do niego znowu w łaske?
kochana!!przedwe wszystkim szanuj siebie,bo jak siebie nie bedziesz szanowala on tym bardziej tego nmie bedzie robil.nie pisz nie dzwon wiem ze to max trudne ale czasami trzeba sobie odpuscic wiem ze jest bardzo ale to bardzo ciezko ale musisz sobie poradzic!!beda dni gdy bedziesz mysla ze nie masz po co sie budzic,beda dni ze bedziesz na maxa silna...tych dni bedzie coraz wiecej
)) musisz byc silna!!
na pewno zaslugujesz na lepszego chlopaka! :*
wiem jakie to uczucie kiedy masz kamień na piersi który nie pozwala ci oddychać bo myślisz o nim. mój facet zdradził mnie po 4 latach i nie wiem jak to się stało ale obudziłam się tego amoku na jego punkcie i po prostu zerwałam wszystkie kontakty. zorientowałam się że szukanie z nim kontaktu było sadomasochistyczne z mojej strony i po prostu odpuściłam. nie było łatwo, płakałam pół roku. a tu hop zakochałam się na nowo w cudownym mężczyźnie, uczucie zupełnie inne niż tamto, takie zdrowe i uczciwe i pełne. a mówiłam sobie że NIGDY SIĘ NIE ZAKOCHAM JUŻ TAK JAK W TAMTYM bzdura. zakochałam się i to jeszcze mocniej ![]()
dasz radę zobaczysz że kiedyś będziesz dziękować bogu że to się stało bo przez to staniesz się prawdziwą kobietą. mocna silna niezależna
powodzenia
Dziękuje Wam ;* Oby bylo jak mowicie kochane.
ja nie wiem co bedzie z moim zwiazkiem...wszytsko sie sypie i wez walcz jak sil nie ma .
ja tak samo jak Ty kochałam, płakałam nie mogłam żyć bez niego (jeszcze jakies 2 tyg temu).
Pomimo że mnie oszukiwał, poniżał, bił byłam w stanie zrobić dla niego wszystko, prosiłam go tysiące razy aby mnie nie zostawiał, aby spróbował jeszcze raz, bysmy dali sobie szansę. Nie wyobrażałam sobie minuty bez niego, gotowałam mu , prałam i sprzątałam, nie doceniał tego. Ciągle się kłóciliśmy ja się czepiałam, że mnie oszukuje-on zarzucal mi że wszystko mi w nim przeszkadza?! Byliśmy prawie 4 lata! Też myśłałam, że nigdy się już nie zakocham, a już napewno nigdy nie pokocham nikogo tak jak jego. Doszło do tego że jak mnie zostawił zaczęłam brać tabletki na uspokojenie, oj miałam głupie myśli że nie warto żyć!
Teraz jestem dużo silniejsza, spotykam się z fajnym chłopakiem, którego poznałam niedawno, dzięki niemu nie myśle tyle o byłym, teraz myśle o moim K:) i teraz wiem że byly nie był mnie wart, nigdy nie bylibysmy szczęśliwi bo ciągle mnie oszukiwał, facet po prostu nie był mnie wart i cieszę się że w koncu to do mnie dotarło, życzę Ci aby Twój rozum wygrał z sercem!
42 2009-09-02 20:01:12 Ostatnio edytowany przez MojaKokaina (2009-09-02 20:02:24)
Macie racje dziewczyny.. Taka prawda.. Nie chce mnie.. Tylko nie rozumiem czemu.. Wczesniej mowil, ze jestem najpiekniejsza, najcudowniejsza, ze mu sie cholernie podobam.. a teraz nie zwraca uwagii na mniee.. albo uczucie wyglaslo, albo poprsotu mu sie znudzilam, lub ma inna.. Bo nie wierze,ze z dnia na dzien mogl zmienic gust.. bo skoro kiedys mial mnie za ideal to czemu teraz juz tak nie jest ? .. ehh nie bede zadrecaac sie tymi pytaniami.. Youstynko podziwam Ciee bardzo.. Ze dalas rade.. Ze zebralas sie na sile i odwage,aby przestac walczyc.. aby zrozumiec, ze to KONIEC.. mi jeszcze z trudem to przychodzi.. ja jeszcze mysle '' moze wroci.. i sie ulozy miedzy nami..'' ehh
takie myslenie sprawia,ze czuje sie lepiej... wole miec nadzieje.. chociaz wiem, ze jest to tylko nadzieja.. ale moze z czasem zrozumiem jaki popelnilam blad bedac z nim.. moze przestanie byc dla mnie juz taki wazny.. ehh moze naucze sie zyc bez niego.. a na jego widok zamiast czuc okropny zal, tesknote i bolu serca bede mogla poprostu sie do niego szczeze usmiechnac i podziekowac za przeszlosc..
Kochana nie szukaj winy w sobie bo to nie Twoja wina!!to on rzucal slowa na wiatr nie Ty.powtarzaj sobie ze jestes wspaniala i zaslugujesz na kogos lepszego i na lepsze zycie:D a zobaczysz przyciagniesz mysli i tak sie stanie ![]()
Musisz się otrząsnąć i zacząć życie od nowa. Nie stosuj wobec niego żadnego szantażu emocjonalnego, bo tylko pogorszysz swój obraz w jego oczach.
Macie racje. Odpuscilam sobie. Tak poprostu. Zrozumialam ,ze to koniec. Moze nawet po częsci sie z Tym pogodzilam.. Ale dzis znowu przyszedl. Poprosil o spotkanie czysto przyajcielskie. Zgodzilam sie. Duzo rozmawilismy. Na koniec sie przytulilismy. Bylo dobrze:) Odzwyczailam sie troche od Niego.. a zarazem znow Go poczulam.Mysle,ze moglibysmy byc poprsotu przyjaciolmi..
Fakt.. bedzie ciezko.. Bo wkoncu nie tak latwo swojego chlopaka traktowac jak przyjaciela. Ale mysle,ze damy rade z czasem. Bo chyba lepsze to niz rozstawac sie w zalu, placzu i klotni. A wy co o tym myslicie kochane? ![]()
ja zrozumiałam ze to koniec ale nie twierdze ze o nim nie myśle, baa nawet za dużo myśle żałuje przecież nie tak miało być. Jak mnie zostawił powiedział że mnie uwielbia ale nie chce ze mną być? Jak ja się miałam poczuć wtedy? Byłam rozżalona, wściekła pytałam dlaczego przecież życie mu swoje bym oddała, nadal gdyby potrzebował czegoś byłabym pierwsza. Ale jeżeli na 7 dni w tyg ja płakałam przez niego przez 5 dni?? To wole teraz poplakać czasem ale wiem że bez niego, już mnie nie zrani, nie uderzy, jest mi cholerni.. ciężko, nigdy tak źle się nie czułam i nigdy tak nie cierpiałam, ale lepiej że już go przy mnie niema. Zaczynam doceniać samą siebie.
Lepiej będzie jak nie będziecie mieli teraz kontaktu ze sobą, jeszcze jest za wcześnie.
A ja mam takie pytanie.... jak byście się zachowały gdyby Wasz chłopak napisał Wam eska ze w sobotę jedzie z kolegą i jego dziewczyna-modelką na wyboty miss ktore odbęda sie teraz w płocku?? i ze wraca w niedziele wieczorem. nie wiem co mam myslec... nie podoba mi sie to ze bedzie sobie ogladał słodkie dziewczynki w strojach kąpielowych...;/ pozdrawiam
Karka, czy na wyborach miss, czy na plaży, basenie... w wielu miejscach Twój chłopak ma możliwość oglądania dziewczyn w strojach kąpielowych. Zaufaj mu. A może pogadaj z chłopakiem, ze tez chciałabyś pojechać. Jeśli się na to nie zgodzi, zapytaj dlaczego?
49 2009-09-04 16:51:14 Ostatnio edytowany przez Blondynka (2009-09-04 16:55:20)
Kochana!!!z tej przyjazni nic nie wyjdzie oczywiscie to moje zdanie...za duzo wspomnien tych dobrych i zlych...zyj swoim zyciem Kochana i mowie Ci nie daj sie zwariowac!!!:)
karka pogadaj ze swoim chlopakiem.
Ja,miałam podobną sytuację...
w sumie opisałam mój problem jakies 15 minut temu.
Więc także uwazam,ze powinnas dać spokój nie będzie łatwo,bo najgorsze jest to ze jestes świadoma tego,ale pomimo to chcesz byc z nim dalej.
Ale dlaczego,masz cierpieć.? Ja także nie moge zapomnieć o moim byłym.. nadal chce jego bliskości. Ale jak myśle jak mialo by być w przyszłości... jak bysmy mieli być rodziną i mialo by być tak nadal.. to wtedy był by koszmar. I nie bylo by wyjcia,a teraz nie jesteście po słowie a ni nic. Więc musisz być silna i twarda... zobaczysz życie kiedyś Ci się odwdzięczy.. to samo powtarzam sobie.
A uwiez 'jestem' a zarazem byłam w identycznej sytuacji.. pomimo ze z moim ex nie jestem 8 miesiecy ![]()
musicie byc silne
))
Macie racje. Blueberry rzeczywiscie nasze sytuacje sa bardzo podobne. Ehh pewnie jest takich mnostwo na swiecie ;( Ehh czemu kobiety sie tak szybko zakochuja, oddaja cale, wierza, ze to milosc na cale zycie i wszystko jest idealnie, pokonuje sie wszystkie problemy i wydaje sie ,ze juz nic nie zniszczy tego zwiazku.. a rozpada sie On w momencie, gdy juz mialobyc dobrze, gdy problemy zostaja pokonane, gdy juz wszystko mialo sie ulozyc.. to tak poprostu nadchodzi koniec.. i co gorsza to nie Oni potem rozpaczaja, gdy wracja wspomnienia, to nie Oni nie moga pogodzic sie ze strata Nas ? Oni popsrotu zyja normalnie jakby nic sie nie stalo.. a my?
ehh ten ogromny lęk, strach przed przyszloscia bez nich, samotnosc.. milion mysli , ktorych nie mozna wylaczyc.. ehh czemu tak sie dzieje? Dlaczego jestesmy slabsze.. ? Dlaczego to tak cholernie boli?! ehh .. Mnie pociesza tylko mysl ,ze nie jestem jedyna, ktora tak cierpi. Ze jest mnostwo kobiet ,ktore przez to przechodza ciagle ,lub przeszly.. i mimo wszystko zyja normalnie, sa szczesliwe, wyleczyly sie z tej toksycznej milosci. Ehh mam nadzieje, ze z czasem naucze sie zyc bez NIEGO. Ze wszystkie damy rade.. Ze na widok jego nie bede czula zalu, teskonoty i bolu.. tylko bede mogla sie szczeze usmiechnac.. i podziekowac ze wszystkie wspolne chwile.. Wierze w to. A teraz mam nadzieje, ze czas uleczy moj smutek i zal..
Kochana Oni tez przezywaja na swoj sposob,kazdy...jeden bardziej drugi mniej.mozesz w to nie uwierzyc ale facet tez czlowiek i bylby chyba bez serca gdyby to tak poprostu zapomnial...
Mi moj K. dopiero jakis czas temu przyznal sie ze kiedy sie rozstalismy to spal z moja koszulka...kazda piosenka mu mnie przypominala i caly czas jakby slyszal moj glos... no i juz nie wspomne o tym ze wszedzie mnie widzial
))) ale ukrywal to,nie odzywal sie bo ta glupia chlopska duma nie pozwolila mu na to zebym widziala Go tak rozklejonego...
faceci sa lepszymi aktorami Mala ![]()
hehe chyba masz racje.. Moj chlopak byly tez mi kiedys powiedzial ,ze sobie bezemnie nie mogl poradzic przez dluugi czas.. ale nie mial w sobie odwagi tyle,zeby mi o tym powiedziec.. Zeby przyjsc, pogadac. Ta meska duma ;] Ja wiem ,ze moze i oni przezywaja, ale chodzi mi oto,ze to my przewaznie piszemy do nich, prosimy o spotkania, placzemy i blgamy ,zeby wrocili.. To rzadkosc, zeby chlopak tak robil.
ja kiedys blagalam prosilam,ale w pewnym momencie zauwazylam ze to On strasznie wykorzystuje...wiec etraz jestem twarda jak skala i to On przychodzi do mnie
) a wiesz co ja wtedy robie?? nie wpuszczam go do domu,wychodze pod klatke i z nim gadam ...niech sobie nie mysli ze wejdzie na moje terytorium bez przeprosin
))
hehe ja robilam ciagle tak samo wiesz..
Zawsze na klatce z nim gadalam . I mowilam ,ze do srodka zaprosze go jak zrozumie wine.. Przez wszystkie lata to On za mna latal.. A ja to wykorzystywalam.. Dzis tego zaluje, bo role sie odmienily i to ja latam, a on Ma mnie gdzies..
Ale chyba musze znow nuczyc sie byc twarda i nie pokazywac slabosci. Moze wtedy znow on zacznie sie starac.. Ale wiem jedno.. Juz nigdy nie bede bawic sie ludzkimi uczuciami.. Bo cholernie boli, gdy ktos robi tobie to samo.
no wlasnie,czasami doceniamy po starcie,a to nie sztuka zrobic to juz gdy nic nie mozna odratowac.../przytul/ musisz byc silna Mala :*
Oj MojaKokaino, teraz to już tylko pora wyciągać wnioski na przyszłość bo z tym facetem przyszłości ci dobrej nie wróżę. Nawet nie dlatego jak między wami było ale z powodu słów, których nawet faceci w trakcie kłótni się wystrzegają - słów ostatecznych.
Chcesz walczyć o kogoś kto ci mówi, żebyś się ocknęłą bo to juz koniec? Bo już Ciebie nie chce? Zastanów się nad tym dobrze.
Owszem, możesz dać mu teraz szansę - może zrozumie, że się zachowywał jak pacan... Ale tak czy owak teraz jego rola a tobie pozostaje wyłącznie czekać.