witam, mam pewien problem ze swoją przyjaciólka. miała bardzo cieżkie dziecinstwo, jakis rok temu gdy sie poznałyśmy rozstała sie ze swoim facetem z którym była niespelna rok.
ciagle ten zwiazek rozwleka to z jednej strony to z drugiej - ja juz nie mam siły fizycznie o tym rozmawiac. bo dajmy na to caly dzien rozmawiamy i niby ona zrozumiala ze to sie skonczyło, ze tak wyszło ze nie byli dla siebie z nagle wieczorem znowu zaczyna a gdybym ja to a on to to wtedy... czuje sie bezradna juz kilka razy przestawałam jej odpisywać jak pisała mi o nim i o swoich przypuszczeniach. ona analizuje wszystko odnosnie tego bylego zwiazku i tego faceta - analizuje jego przeszłe zwiazki i jego zycie i swoje zycie.
wiele razy jej mówiłam ze powinna isc do lekarza z tym bo ja sie nie znam. mowie jej o tym jak sama sobie radze z problemami i daje jej sposoby na pogodzenie sie, wybaczenie, zrozumienie. ona ciagle prosi zebym ja rozumiała... niby zdaje sobie z tego sprawe ze ja juz nie daje rady, mówi ze rozumie, ze jej jest głupio, ze sama zle sie czuje ze ciagle o tym gada... ale po chwili znow zaczyna "ale wiesz gdybym ja wtedy to to moze on to".
wymyśla rozmowy jakie by przeprowadzili gdy cos tam lub cos tam, co on by zrobil a co ona... zaczynasz sie smiac z siebie potem, zaczyna sie smiac z niego, potem płacze.
ciegle mi mowi ze juz jest lepiej ale gdy zaczynam z nia byc w kontakcie caly czas opowiada o tym facecie i o sytuacjach przeszlych i mozliwych. mowilam jej ze moze powinna jakies tabletki zaczac brac - jesli sobie nie radzi ale ona sie wscieka ze jest normalna ze ona sama da rade, ze tabletki to zagrozenia. do lekarza tez nie idzie bo - chodzila do psycholozki ale z tego co mowila to nie byla z babka szczera bo udawala przed nia ze z wszystkim sobie radzi.
jak mam sie zachować? nie mam juz siły a ona mi mówi zawsze ze myslala ze jest dla mne wazniejsza, ze zawiodła sie, a czasem zaczyna mnie atakowac i znajac moje słabosci i problemy ciska we mnie nimi az mi sie płakac chce. wiem ze to robi z bezsilności.
czesto w zyciu trafiam na takich ludzi - to sie wspóluzaleznienie nazywa - z facetami potrafie zrywac znajomości a teraz jakos - własnie ona mi bardzo przypomina mnie samą i na prawde widze ze cierpi. od roku stoi w tym samym miejscu niby bardziej sie z nia da rozmawiac i wiecej rzeczy do siebie dopuszca ale ciagle walkuje te same problemy.