netkobietyWszystkie działy
Psychologia

jak pomagac?

21 odpowiedzi3 750 wyświetleńzałożony przez moo, 05.02.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » jak pomagac?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 22 ]

1

Temat: jak pomagac?

witam, mam pewien problem ze swoją przyjaciólka. miała bardzo cieżkie dziecinstwo, jakis rok temu gdy sie poznałyśmy rozstała sie ze swoim facetem z którym była niespelna rok.

ciagle ten zwiazek rozwleka to z jednej strony to z drugiej - ja juz nie mam siły fizycznie o tym rozmawiac. bo dajmy na to caly dzien rozmawiamy i niby ona zrozumiala ze to sie skonczyło, ze tak wyszło ze nie byli dla siebie z nagle wieczorem znowu zaczyna a gdybym ja to a on to to wtedy... czuje sie bezradna juz kilka razy przestawałam jej odpisywać jak pisała mi o nim i o swoich przypuszczeniach. ona analizuje wszystko odnosnie tego bylego zwiazku i tego faceta - analizuje jego przeszłe zwiazki i jego zycie i swoje zycie.

wiele razy jej mówiłam ze powinna isc do lekarza z tym bo ja sie nie znam. mowie jej o tym jak sama sobie radze z problemami i daje jej sposoby na pogodzenie sie, wybaczenie, zrozumienie. ona ciagle prosi zebym ja rozumiała... niby zdaje sobie z tego sprawe ze ja juz nie daje rady, mówi ze rozumie, ze jej jest głupio, ze sama zle sie czuje ze ciagle o tym gada... ale po chwili znow zaczyna "ale wiesz gdybym ja wtedy to to moze on to".

wymyśla rozmowy jakie by przeprowadzili gdy cos tam lub cos tam, co on by zrobil a co ona... zaczynasz sie smiac z siebie potem, zaczyna sie smiac z niego, potem płacze.

ciegle mi mowi ze juz jest lepiej ale gdy zaczynam z nia byc w kontakcie caly czas opowiada o tym facecie i o sytuacjach przeszlych i mozliwych. mowilam jej ze moze powinna jakies tabletki zaczac brac - jesli sobie nie radzi ale ona sie wscieka ze jest normalna ze ona sama da rade, ze tabletki to zagrozenia. do lekarza tez nie idzie bo - chodzila do psycholozki ale z tego co mowila to nie byla z babka szczera bo udawala przed nia ze z wszystkim sobie radzi.

jak mam sie zachować? nie mam juz siły a ona mi mówi zawsze ze myslala ze jest dla mne wazniejsza, ze zawiodła sie, a czasem zaczyna mnie atakowac i znajac moje słabosci i problemy ciska we mnie nimi az mi sie płakac chce. wiem ze to robi z bezsilności.

czesto w zyciu trafiam na takich ludzi - to sie wspóluzaleznienie nazywa - z facetami potrafie zrywac znajomości a teraz jakos - własnie ona mi bardzo przypomina mnie samą i na prawde widze ze cierpi. od roku stoi w tym samym miejscu niby bardziej sie z nia da rozmawiac i wiecej rzeczy do siebie dopuszca ale ciagle walkuje te same problemy.

2

Odp: jak pomagac?

Twoja przyjaciółka zdecydowanie musi się ogarnąć. Musi. Rozstanie nie wątpliwie było dla niej czymś nieprzyjemnym, ale w tym momencie sama jest winna swojej sytuacji. Nie rozumiem czemu niektórzy dłubią sobie w ranach, nie lepiej przestać o czymś myśleć? No tru, niby łatwo mi mówić, ale tak naprawdę zawsze znajdzie się coś, co można zrobić by oderwać myśli od bólu. Czy Twoja przyjaciółka ma jakieś cele w życiu, jakieś pasje?

3

Odp: jak pomagac?

Moo, ja namówiłabym koleżankę do wizyty u psychologa raz jeszcze, bo sama nie poradzi sobie z problemem, ponieważ cały czas go "dokarmia", odświeża, trawi...

Też mam znajomą, która wiecznie obciążała  mnie swoimi problemami - że wiecznie pokrzywdzona, nieszczęśliwa, nikt jej nie rozumie. Na początku bardzo jej współczułam, przeżywałam z nią. W końcu zrozumiałam, że właściwie ona zarzuca mnie swoimi sprawami, nie interesując się, czy może ja także potrzebuję pomocy, wsparcia, , jak się czuję, itp.
Dotarło do mnie, że tak dalej być nie może. Przestałam użalać się nad nią, zaczęłam mówić jej prawdę, o tym, co sądzę na temat jej problemów.
Wprost powiedziałam, że musi wziąć swoje sprawy we własne ręce, a ja mogę jedynie jej kibicować, bo za nią niczego nie załatwię, nie zrobię. Poskutkowało, choć jeszcze czasem zapomina się, powraca do starych zwyczajów, biadoli, jednak są to tylko chwilowe narzekania, nie zajmują już całej naszej rozmowy.
Nie możemy poddawać się czyjejś presji, nie sugeruję całkowitej obojętności, ale z empatią też uważać...

Twoja przyjaciółka ma wyraźnie poważny problem, a psychika nie lubi takich obciążeń.
Ja korzystałam z psychoterapii z powodu nerwicy lękowej i w moim mieście znam kilka dobrych ośrodków /NFZ/, jeśli mieszkacie w W-wie, mogę pomóc.

Pozdrawiam serdecznie:)

4

Odp: jak pomagac?

mysterious chocolade : no własnie nie ma pasji, ma takie na której jej nie stac - a nie stac jej bo nic nie robi tylko siedzie w domu i analizuje co by bylo gdyby on... albo ona...

ja wiem ze bolem ciezko sobie poradzic czasami ale da sie. cierpienie sie w zyciu przytrafia sama nie raz cierpiałam ale uwazam ze szkoda zycia bo ciagle rozkminiac to samo.

roanna22 : ja ją ciagle namawiam ale ona odbiera to jak bym ja obrazala - ze jak to ona sama sobie nie poradzi? jestesmy z wrocławia. jak jej przerywam to ona ... ale jeszcze tylko - i kolejna ta sama tearia ktora juz znam ... jestem z nia szczera mówie jej co mysle ale ona jakby nie licze sie ze mna ani z moimi uczuciami bo ona tylko chce cos powiedziec... i zaczyna sie w kolko macieju. tylko ja ja ponoc rozumiem - wiem ze to calkiem mozliwe, ze tak jest - tylko ja siły nie mam. niejednokrotnie ja prosiłam i blagałam nawet zeby juz dala spokoj bo nie mam siły - i nie jestem zła na nia ale nie mam sily.

ona twierdzi, ze równiez mi pomaga - bo gdy mam problem to mi szczerze mówi, ze to nie jest problem i ze mam nie histeryzowac i nie przejmowac sie - ona uwaza ze to jest pomoc gdy bagatelizuje moje problemy. gdy to słysze momentalnie sie od niej odsuwam - bo wiem ze musze sama sobie z czyms poradzic i ze nie moge na nia liczyc. wtedy sie wycofuje i nie rozmawiamy kilka dni ... po czym ona pyta czy sie obraziłam ja na to ze nie - nie naleze do osób ktore sie obrazaja - i ona zaraz ze mosi mi cos powiedziec bo w koncu uswiadomila sobie i opowiadamia mi cos o czym mówila kilka miesiecy temu...

mam wrazenie ze ona wysysa ze mnie energie - tez mi kilka razy pomogła, z jakas praca na uczelnie bo to byla jej specjalnosc i nie wiem jeszcze w czym. mowi ze zawsze moge na nia liczyc ale jakos oprocz tej jednej sytuacji nie widze innych przykladów.

niby jutro ma isc do psychologa ale nie wiem czy pojdzie pewnie stwierdzi ze rano sie obudzila i sobie wszystko uswiadomila i zobaczyla jasno ze ... to i to i gdyby to t tamto.

nie wiem na czym polega nasza znajomosc spotkalysmy sie w momencie gdy wdwie bylysmy po rozstaniu ale ja od tamtej pory - bylam na randkach i zaczynalam znajomosci z kilkoma chlopakami. ale moje znajmosci nie byly nigdy wazne na tyle by o nich rozmawiac - wg niej. bo ja spotykam sie ostatni rok z randomowymi facetami i nie ma sensu o tym rozmawiac.

wiec musimy ciegle rozmawiac o jej eks i jej eks zwiazku i bylych dziewczynach eks.
chwilami mi sie wymiotowac chce od tego tematu. ile mozna. nawet gdy zapyta co u mnie to tylko czeka az przestane mowic by zaczac o nim - albo przerwie mi bo cos jej sie przypomni waznego i dostapi oswiecenia - wyglaszajac teorie ktora mowila juz pol roku temu. 

mysle ze ona na prawde potrzebuje pomocy, zal mi jej bo sie meczy - ale moze jej z tym dobrze?

mysle ze najlepiej bym jej pomogla gdybym sie odciela od niej zupelnie - wtedy zostałaby sama ze soba i musialabym szukac pomocy na zewnatrz a nie tylko we mnie. zazwyczaj jak sie odsuwam to pomocy szuka u wróżek, jakis dziwnych znachorów od regresingów i tym podobnych spraw - co daje jej chwilowa ulge jakby ale potem wszystko wraca i dalej jest w tym samym miejscu.

wczesniej duzo razem rozmawialysmy o relacjach, zwiazkach, wplywie na zycie róznych czynników - ale w to wszystko byly wplecione nasze - jej doswiadczenia - gdy chcialam mowic o sobie zjezdzala mnie prawie za kazdym razem - ale nie ma tego złego. ...

dzieki temu ze tak czesto zostawila mnie samej ze soba odsunełam sie od niej i teraz po prostu nie wiem jak reagowac bo z zewnatrz widze ja jako osobe ktora ciegle to samo memle i tylko szuka kogos kto by słuchał i widowni przed ktora moglaby te scenki odstawiac.

5 Ostatnio edytowany przez mysterious_chocolate (2014-02-05 09:37:14)

Odp: jak pomagac?

roanna2 dobrze radzi. Nie wolno dać się tak wykorzystywać, bo ta przyjaciółka Cię wykorzystuje. I...spójrzmy prawdzie w oczy, jest toksyczna. To można wywnioskować nawet ze sposobu w jaki piszesz, widać, że okropnie Cię to gryzie i nie daje spokoju.
Miałam kilka razy podobną sytuację. Moja znajoma jest podobną osobą, stale użala się nad sobą zamiast wziąć w garść i zrobić coś konkretnego. Ciągle jest, że jej rodzice i siostry nigdy nie kochały, że wszyscy jej dokuczali, że nie może sobie znaleźć faceta i w ogóle jest taka beznadziejna. Na początku starałam się ją jakoś pocieszyć, wykazać jej, że nie ma tak źle, że są ludzie, którzy mają gorzej. Żeby np. postawiła się w miejscu osoby, która przez całe życie miała pod górkę, której całe dzieciństwo ubliżali wszyscy znajomi, która straciła po kolei wiele ważnych dla siebie osób, a na koniec przeszła zbiorowy gwałt. Na świecie toczą się wojny, ludzie tracą wszystkich bliskich i dach nad głową. Myślisz, że to pomogło? Gdzie tam, dalej się użalała twierdząc, że nie rozumiem jak się czuje i, że każdy odczuwa inaczej(Z tym się zgadzam, ale z perspektywy osoby trzeciej chyba jest oczywiste, że ta druga osoba przeszła więcej ale ja nie o tym). W tym momencie dotarło do mnie, że ona WCALE nie chce pomocy, a kogoś komu będzie mogła się nad sobą poużalać, kto będzie jej współczuł i lamentował razem z nią ''ale ty masz ciężko''. Niestety są takie osoby, które lubią czuć się jak ofiary. Trwając w takim stanie nie pomożemy im, a przede wszystkim zaszkodzimy sobie, bo wbrew pozorom takie sytuacje mają na każdego destrukcyjny wpływ. Zwłaszcza gdy ktoś jest bardzo zaangażowany w relację z taką osobą.  Moja rada to odizolowanie się na jakiś czas od tej przyjaciółki(nie powinnaś mieć wyrzutów sumienia, skoro sama zjeżdżała Cię za każdym razem, gdy mówiłaś o sobie). Egoizm jest zły, ale skrajny, Tobie potrzeba zdrowego egoizmu, bo w tym momencie ''przyjaciółka'' Cię niszczy. Musisz to przerwać.
Ja się odizolowałam, zaczęłam może nawet trochę olewać gadanie mojej znajomej i w tym momencie użala się nad sobą o wiele rzadziej. I ja mam spokój bo nie muszę słuchać smutów z tyłka wziętych.

Mam nadzieję, że zrobisz co trzeba i będzie już dobrze. Trzymaj się cieplutko smile
Pozdrawiam

6

Odp: jak pomagac?
moo napisał/a:

(...)widze ja jako osobe ktora ciegle to samo memle i tylko szuka kogos kto by słuchał i widowni przed ktora moglaby te scenki odstawiac.

Do Ciebie należy decyzja o tym, czy chcesz być jej słuchaczem i zasiąść na widowni jej teatru.

Z Twych postów wynika, że dziewczyna nie ma zamiaru zmienić swego postępowania, a obie odmiennie rozumiecie słowo "pomoc".

7

Odp: jak pomagac?

Widać ewidentnie że Cie to męczy. Nie będę owijać w bawełnę musisz być z nią szczera i albo pójdzie leczyć się NA PRAWDE albo musisz zakończyć tą toksyczną znajomość. Ona nie kończy tematu bo wie że zawsze wrócisz i zawsze będziesz na jej zawołanie. ZMIEŃ TO. Postaw jej ultimatum to jest dla dobra Was a nie tylko jej. Wykończysz siebie i swoje życie tacy ludzie potrafią zarażać pesymizmem.

Powodzenia w podejmowaniu decyzji.

Ps. Pamiętaj ludzie są ważni ale najważniejsza jesteś TY i Twoje życie. !!!

8

Odp: jak pomagac?

dzięki za wsparcie, oczywiście dziś stwierdziła ze z wczoraj wpadła w rozkminy i ze mialam racje ale teraz musi pracowac nad soba dalej.

nawet nie wiem co mam jej odpisac bo jej praca nad soba polega na rozkminianiu i grzebaniu sie w "smieciach". i na tym ze ona musi o tym mowić i z kims o tym dyskutować. jak urywam kontakt to jak pisałam zawsze idze do jakiejs wróżki albo dziwnego  - znachora- którym placi nawet do 400 zł za trzy godziny - oni przynajmniej z tego cos maja - wysłychaja jej i potem maja kase i moga odpoczywac - ja natamiast mam prace i swoje zycie na które potem nie mam siły.

powiedzcie jak asertywnie jej powiedziecieć ze nie mam sily i mam dosc? probowałam juz chyba wszystkiego. kilka razy urywalam kontakt na kilka miesiecy nie odpisywałam ani nic. ale potem znowu ze ona myslala ze laczy nas cos wiecej.... 

nawet mowie jej ze mam problemy - zeby miec usprawiedliwienie zeby jej nie słuchać -  i nie nie mam czasu ani energii zeby jej pomagac bo musze swoje rozwiazywać - tylko wtedy ona mysli mysli mysli a potem pisze mi eseje jakie sa moje problemy, z czego wynikaja i wytyka mi mi różne moje błędy aby dotrzec do tego ze no juz twoj problem rozwiazalam teraz ty mnie słuchaj.

ja widze ze ona ogromne problemy ze soba - i potrzebny jest jej lekarz. przykro mi bo duzo biedna przeszła.

mysle ze bede ciagle jej mowic o lekarzu i dopoki nie zacznie sie leczyc to nasza znajomosc nie ma sensu.

9

Odp: jak pomagac?

Witaj moo,aż musiałam się zalogować, dziewczyno z czego Ty się chcesz tłumaczyć? Kim ona dla Ciebie jest ?
Za chwilę to Ty będziesz potrzebowała pomocy specyjalisty , po prostu nie odzywaj się i to koniec, nie ma tłumaczenia się i wyjaśniania czegokolwiek  takiej osobie , co byś  nie powiedziała ona tego nie zrozumie uciekaj i jeszcze będzie Ciebie obwiniać za zło całego świata wiem co piszę bo przeżyłam to samo nie żałuj jej bo jak TY będziesz miała problem ona Ci napewno nie pomoże przemyśl to trzymam kciuki za CIEBIE NIE DAJ SIĘ!!!!!!!! .POZDRAWIEM
Ps. mnie to takiej znajomości mąż wyciąga z depresji przez całą zime.

10 Ostatnio edytowany przez roanna2 (2014-02-05 14:12:04)

Odp: jak pomagac?

moo, ona naprawdę potrzebuje specjalisty. Ma problemy z przeszłości, które powinna przerobić na terapii i być może wówczas w ogóle zmieni się jej postrzeganie rzeczywistości.
Lena50 ma rację, nie poddawaj się takiej presji, bo w końcu sama będziesz potrzebowała pomocy - nie pozwól na to. Ja na tyle uporządkowałam swoje życie, dzięki terapii, m.in., że coraz rzadziej pozwalam na to, by ktoś bezmyślnie mnie ranił. Ja staram się być w porządku wobec innych, tego też oczekuję od nich.
Szczerość, otwartość to podstawa uczciwych relacji międzyludzkich.
moo, przemyśl problem i działaj:) Powodzenia!

11

Odp: jak pomagac?

To może napisz jej w końcu esej jakie wady ona ma i jakie błędy ona w życiu popełniła że tak a nie inaczej ułożyło się jej życie. Na pewno coś znajdziesz. Może się wtedy obrazi albo coś do niej dotrze. Bądź tak perfidna jak Ona i egocentryczna.

12

Odp: jak pomagac?

Uważam, że opłacanie pięknym za nadobne to złe wyjście z sytuacji, natomiast odciąć się od niej powinnaś smile Zrób coś dla siebie

13

Odp: jak pomagac?

witam ja własnie tez mam za soba terapie - ze wzgledu na wspóluzaleznienie - wiec wiem juz, ze od takich ludzi musze sie odcinac - w głowie mi sie nie mieści ze ciagle na nich trafiam i ciagle sie poddaje tym samym zagraniom - ale czasem nie potrafie sie rozeznac gdy ktoś po mnie jeździ czy jest tak naprawdę czy też moze mi sie tylko tak wydaje... dlatego pytam.

próbowałam jej wypominac i rozmawiac z nia jak ona ze mna - ale ja tak nie potrafię - w jednym zdaniu wypomne a w drugim juz mi głupio bo to tak jakbym kopala lezacego.

ona to robi bo ona lezy i nie widzi i nie rozumie - ale ja widzac nie potrafię.

pytam was bo ciagle mi ludzie zarzucaja- oczywiśnie nie wszyscy ale Ci z którymi łaczy mnie ta dziwna więź, którzy mi mówią - że tylko ja ich rozumiem - że odcinam się, urywam kontakty, ze patrze na nich z góry, ze mysleli ze ich lubie i ta znajoma tez mi to zarzuca - ale ja po prostu muszę o siebie dbać i robię to dla siebie.


czasem trudno mi ocenic co jest przekroczeniem granic a co nie.

dowiedzialam sie od znajomej, ze jestem prymitywna jak Kali, uwazam sie za ksiezniczke, ze jestem egoistyczna i ze wyzywam ja od psychicznych - a tylko powiedzialam ze musi sie leczyć bo nie potrafie jej pomóc.


dziękuje za wsparcie

14

Odp: jak pomagac?

Powiedz jej szczerze, że masz dość i że nie będziesz o tym z nią więcej rozmawiała. Powiedz, że chętnie się z nią spotkasz, pod warunkiem, że nie będziecie o tym rozmawiać. Czasami taki kubeł zimnej wody dobrze robi. Bywałam kiedyś w sytuacji tej dziewczyny jak byłam młodsza i nie widziałam jak otoczenie było znudzone moimi dramatami.

15

Odp: jak pomagac?
moo napisał/a:

.

dowiedzialam sie od znajomej, ze jestem prymitywna jak Kali, uwazam sie za ksiezniczke, ze jestem egoistyczna i ze wyzywam ja od psychicznych - a tylko powiedzialam ze musi sie leczyć bo nie potrafie jej pomóc.


dziękuje za wsparcie

moo to się nazywa szantaż emocjonalny, chyba ta Twoja terapia nie była skuteczna

16

Odp: jak pomagac?

ja widzę ze to jest szantaż. tylko czasem az nie chce sie mi wierzyc ze ciagle mi sie to samo przytrafia i szukam wytlumaczenia dla innych.

terapia nie sprawia ze inni ludzi zaczynaja sie zachowywac inaczej.

17 Ostatnio edytowany przez czasymira (2014-02-05 18:14:07)

Odp: jak pomagac?

Skoro Ona go tak kocha to czemu do siebie nie wrócą ? W czym problem? Niech tam idzie do niego, jak go tak chce !

18

Odp: jak pomagac?
moo napisał/a:

ja widzę ze to jest szantaż. tylko czasem az nie chce sie mi wierzyc ze ciagle mi sie to samo przytrafia i szukam wytlumaczenia dla innych.

terapia nie sprawia ze inni ludzi zaczynaja sie zachowywac inaczej.

Wiesz co bardzo ułatwiło mi życie? Funkcja filtra na mailu. Maile osób, z którymi nie chcę mieć do czynienia wrzucam na listę i automatycznie są archiwizowane - nie widzę ich i nie irytuję się. Zostają smsy, ale z tym pewnie też można coś zrobić.

19

Odp: jak pomagac?
moo napisał/a:

terapia nie sprawia ze inni ludzi zaczynaja sie zachowywac inaczej.

Inni nie ale Ty powinnaś

20

Odp: jak pomagac?

myślę ze powinnam ja powtórzyc, skoro nie widzę oznak i wpadam ciegle w takie ralacje.

21

Odp: jak pomagac?
moo napisał/a:

myślę ze powinnam ja powtórzyc, skoro nie widzę oznak i wpadam ciegle w takie ralacje.

Ja też tak myślę bo inaczej tacy ludzie  Ciebie zniszczą .Pozdrawiem trzymaj się ciplutko , zadbaj o siebie i uwierz w Siebie

Posty [ 22 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » jak pomagac?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026