Moje życie nigdy nie bylo usłane różami, zawsze miałam pod górke i teraz też mam. Mam 20 lat i przesrane życie, czasem nie wiem co mam robić, myśli samobójcze mam coraz cześciej, nie umiem sobie juz z tym poradzić. Dzieciństwo nie miałam łatwe. Ojca mam tyrana, może nie aż takiego co by bił itp. on bardziej potrafi mścić sie psychicznie niż fizycznie a czasem zneczanie psychiczne jest gorsze od ynp. klapsa w dupe. W szkole byłam pośmiewiskiem do tej pory nie wiem dlaczego wszyscy się na mnie uwzięły, to co się tam działo to nawet nie chce sobie tego przypominać. Bylam poniewierana, bita, szantażowana itp. a co najgorsze wyzywały się na mnie tylko ze wzgledu na to ze moja matka nie ubierala się stosownie do swojego wieku, zawsze miałam zle jej za to ale ona był pod jakimś wpływem ojca bo jemu nie wolno sie sprzeciwić w rzadnej sprawie bo on zawsze wie najlepiej.Każdy w domu chodził na paluszkach zeby go tylko nie zdenerwować a on o byle głupote się rzucał i dalej to robi a teraz tym bardziej. Od 5 lat jeździ na tirach w domu jest dwa razy w miesiącu na pare dni a w tych dniach ma się każdy na baczności ale czasem i to nie pomaga... W każdej szkole tak było ze gnebili mnie bo kazdy coś przekazał i zaczynało się od nowa a pech strzelił ze nawet jak przeniosłam sie do internatu do szkoły sredniej do innego miasta to ktoś z mojej klasy też wybrał tą szkołe i zaczęło się od nowa, w domu wsparcia nie mialam choć pare razy strałam sie zwierzyć mamie o swoich problemach o tym że powinna się zmienić ale to nic nie dawało zbywała mnie ze wyolbrzymiam a z czasem było mi coraz cieżej, zamknełam sie w sobie po nocach płakałam, dwa razy probowalam sie zabić ale zawsze pech byl ze ktoś mnie odratowywal. Ale po ostatniej probie samobujstwa siostra zaproponowała bym przyjechała do niej i przeniosła sie tam do szkoły a ona mieszka 200 km od mojego miasta rodzinnego. Skorzystałam z propozycji w drugiej klasie na drugie pólrocze przepisałam się i wszystko bylo ok tam nikt o niczym się nie dowiedzial ale mi cieżko było żyć zylam z strachem, kazdy dzień równał się z tym ze musialam ostatkami sił wstawać i walczyć o lepsze jutro. Jak wchodzilam do szkoly rozglądalam się czy ktoś nie chce zrobic mi głupiego dowcipu, doszlo tez do tego ze podsluchiwałam kolezanki czy kolegów czy czasem mnie nie obgadują. Niektórzy zauwazyli moje "dziwne " zachowanie ale nikt o nic nie pytał a ja nikomu nigdy się nie zwierzyłam. Wtedy odzyskalam troche spokoju ducha, poczułam ze jadnak nie jest takie złe życie a z czasem nauczyłam się kontrolować ten glupi strach ktory po tych wszystkich latach we mnie powstał.
A teraz opowiem inną historie bo los znów wystawil moją psychike i nerwy na próbe. W nowym otoczeniu poznalam na ćwiczeniach strażackich na ktore się zapisalam moja najwiekszą miłość. Spełniło się to co chciałam najbardziej. Mialam osobe która mi pomagała, wspierała i była przy mnie. Pokochałam go bardzo i on mnie i byłam na tyle przywiozana do niego ze postanowilam opowiedzieć mu co przeżylam w zyciu. Dużo dla mnie robił a ja go kochałam z calego serca. I odałam się mu calkowicie. Ale nic nie mogło trwać wiecznie, te nasze krótkie szczeście chciały zniszczyć jego rodzice bo nie marzyli o takiej synowiej nigdy im nie wpadlam w oko zawsze bylam tą złą a nie wiem dlaczego, staralam się jak moglam, pomagalam im na gospodarce choć czasem z zmeczenia chcialam paśc na pysk, bo musiałam wszystko podzielić szkołe, nauke, pilnowanie siostrzeńca noi i kazdą swoja chwile spedzałam na gospodarce bo tylko tak mogłam sedzać czas z swoim ukochanym bo gospadarka to cieżka praca i misiek musiał chcąc czy nie chcąc pomagac by miał co jeść. Ja mialam wtedy 17 lat a on 19 kochaly my się strasznie wiec nie był dla mnie problem pomagać ale liczyłam na to ze przez ten sposób wbije się w łaske teściow ale jakże było moje rozczarowanie kiedy zaszłam w ciąże to oni robili wszystko bo syn sprawdził ze czy to jest naprawde jego dziecko wkurzyli mnie na potege, wiem moja winna i jego ze my się nie zabiezpieczali ale to byla chwila uniesienia odskoczni od tego co było w rzeczywistosci ale stalo sie a oni tak potraktowali mnie jakbym była jakąś dziwką. Ale nic przetrwalam to i ukochany był po mojej stronie. Ojciec mój o dziwo zaproponowal ze bedzie płacić nam za mieszkanie, wiec marek poszukał roboty i tak my mieszkaly ze sobą dziecko sie urodziło ale jak ja to mam w zyciu ze szczeście nie trwa w nim dlugo. Zaczęły się problemy misiek stracił prace popadłyśmy w coraz wieksze kłopoty finansowe i chcąc nie chcąc musialyśmy zwalić się do moich rodziców ktorzy zaoferowali taką pomoc. Zbytnio nie chciałam wiedziałam czym sie wiąże powrót do domu ale co mialyśmy zrobić. Siostra mnie uprzedzała bym tego nie robila zeby walczyć o coś innego ale ja byłam przymuszona do muru nie mialysmy pieniedzy. to co stało się w domu tego bym się nie spodziewała. co jak co ale to to zrobil ojciec to było przesadą. Myślalam ze przynajmniej moji rodzice polubiły moje narzyczonego ale grubo się myliłam. W chwili kiedy tam sie przeprowadzily my się tam dowiedzialam sie tego w szybkim tempie. Zawsze bylo coś co by mogli mi oczernić marka, kochałam go bardzo ale rodzice robili takie pranie mózgu mi ze wkoncu po paru miesiącach wspólnego mieszkania tam ani on ani ja nie wytrzymałyśmy tych kłotni i nieporozumien w ktorych podbudzały moji rodzice marek się wyprowadzil i wrocił do swoich rodziców. A ja zostalam z dzieckiem w tym domu ktorego nienawidze az do dzis. Myslałam ze to bedzie koniec naszego związku znów podłamalam się na duchu a tym bardziej jak się dowiedzialam ze taki był plan moich rodzicow ale nie udal im się do konca postanowilismy ze damy sobie jeszcze szanse ze wzgledu na dziecko i na ta milośc co nas łączyła, tym razem to ja przeprowadziłam sie do teściów bo nie mialyśmy co zrobić nie chciałam zbyt ale jak to się mówi miłość wytrzyma wszystko. Ale tam było coraz gorzej, teściu byl alkoholikiem od rana do wieczora pił i nigdy mnie nie polubił ani nie zaakceptował, bo teściowa choc widać ze mnie zbyt nie lubiła ale zaczęla mnie powoli tolerować, choć cala jego rodzinna byla przeciwko mnie to marek walczyl o mnie ale jak to jest jak sie mieszka kątem u kogoś znów zaczęly się awantury wywolane sytuacją zamieszkania u nich, nie miałysmy mozliwości wyprowadzenia sie na swoje, bo nie bylo nas poprostu stać. marek nie zarabiał dużo a ja z racji tego ze nie skąńczyłam szkoly po przez urodzenie dziecka to nie mogłam znależć. I przyszedl taki dzień ze teściu wywalił mnie z domu spoczątku marek pojechal ze mną do mojego rodzinnego domu ale musial wracać bo tam mial prace i nie mógł ją olać. I zaczęło się jemu truly glowe rodzice na mój temat a moji na jego temat ze to jest mamisynek bo zostwił mnie i pojechal do mamy. I z początku udało im się to tak mi zrobili pranie mózgu ze faktycznie uwierzyłam w to ze on mnie nie kocha bo przestał pisac strać sie o mnie a prawda była taka ze mój ojciec go nastraszył ze jak znów się zbliży do mnie coś mu tam zrobi nie wiem dokładnie co ale miedzy innymi coś czego marek sie przestraszył a po za tym ojciec mu nagadal ze ja go juz nie chce. udało się im rozdzieliły nas, wpadłam wtedy w jakiś omak, zyłam bo zyłam dla mojej corki, straciłam sens zycia, zyłam jak w omaku, robiłam to co do mnie należalo, rodzice kazali mia załozyć sprawy w sądzie o alimenty i widzenia corki z markiem zrobilam to jak kazali nie miałam sil sie sprzeciwiać. A rodzice widzieli jaka jestem to załawili sobie ziecia takiego ktory im by pasował zgodziłam sie bo dla mnie zycia bez marka nie było więc zgodzilam sie na propozycje, sławek robi dla mnie wszystko nieba by mi przychylił pomaga przy dziecku a ja nie czuje do niego nic. Po 9 miesiącach naszego rozstania spotkalam sie z markiem wyjasniły my wszystko co mialyśmy wyjasnić i wszystko własnie wyszlo na jaw jaki perfidny plan zmajstrowały moji rodzice i choć walczyłam by nie wrócić do marka wtedy ogarneła mnie słabośc i znów jestesmy razem ale tym razem w tajemnicy nikt nie wie o tym. Ja jadę na dwa fronty bo próbowałam zerwać z slawkiem ale się nie da bo ojciec jak to uslyszał to pobił mnie i powiedzial ze jesli zerwe z slawkiem wywali mnie z domu i co ja mam zrobić i tak źle i tak źle musze ciągnąc ten chory związek dalej bo nie mam gdzie się podziać z dzieckiem. A z markiem jest nam dobrze ale to jest chore ze z tym czlowiekiem bylam przez 3 lata a teraz się ukrywamy bo wiem ze jesli się ukażemy to nasi rodzice zniszczą nas. Co ja mam robić? Ja nie moge dalej tak zyć w ciągłym strachu, nie pewoności a z tym slawkiem ja go nie kocham a musze go okłamywać bajertowac bo moji rodzice sobie go upatrzyli:( a jeszcze powiem o tym ze jak zerwalam z slawkiem to on chciał się zabić i prawie to mu sie udało i on caly czas mi grozi ze jesli to zrobie to zrobi to drugi raz a porządnie. A ja kocham marka ale niestety ujawnić sie nie mozemy a on nie moze mnie zabrac bo dalej malo zarabia. chcemy uciec za granice ale nie mamy znajomości zeby zalatwić sobie tam prace. ludzie pomocy
Podobne tematy
Dziewczyno! Jakie to wszystko pokręcone. Oj ten Marek! Pojawia się i znika. A ten Sławek ze skłonnościami samobójczymi.... Koniec świata. Marzenia mieszają się z rzeczywistością.
Skoro Marek cię nie utrzyma z dzieckiem i nawet nie ma ochoty, to o czym tu mówić? Za granicę chcesz uciec, a kto się dzieckiem zajmie?
Jasne, że jesteście w tajemnicy, bo dla Marka to idealna sytuacja. Nic nie musi. Sorry, ale aż się rzuca w oczy, żeby to napisać.
Jakiej pomocy oczekujesz?