Hej,
Mam problem który hm nie wiem jak rozwiązać.O tuż mój były facet zaproponował mi zamieszkanie razem "na warunkach przyjacielskich" (mój warunek)że będziemy mieć osobne pokoje,ale będę się dokładać do czynszu oczywiście(to mój warunek). Wie dobrze że moja sytuacja w domu jest krytyczna,i że chcę się wyprowadzić.
Tylko ten kij ma dwa końce,wydaje misie że zaproponował mi to dlatego bo chce bym do niego wróciła,i ma nadzieje że tak się stanie gdy z nim zamieszkam eh.. tylko że ja po tym naszym ostatnim rozstaniu które miało miejsce w tamtym tygodniu,mam obawy i nie umiem mu znów zaufać eh:( to co się wydarzyło siedzi mi w sercu jak cierń.A najgorsze jest to że ja go w ciąż Kocham,lecz przez to wszystko mam obawy że znów mnie zrani,a ja tego nie przeżyję;/ Rozmawiamy tak jak wcześniej przez tel,tylko po prostu nie mówimy sobie tego Kocham Cię.. znaczy ja nie mówię ale on ostatnio zaczął mówić na koniec rozmowy że Kocha,tęskni że mu mnie brakuje eh.. że zrozumiał co stracił itd.Nie mogę mu się podać bo dałam mu już 3 szanse które zniszczył,też zwinny jego matki która jest rozchwiana emocjonalnie.. cały czas go kontrolowała dzwoniąc do niego gdy był zemną..aż w końcu nie wytrzymałam i kazałam mu wyłączać tel.. potem zaczęły się kłamstwa czyli ukrywanie prawdy prze de mną eh.. tłumacząc że nie mogę się denerwować bo dobrze wiesz jak reagujesz.. wyjaśnię choruję na tarczycę, i problemy z sercem,na dodatek mam nerwicę,gdy zaczynam się denerwować dostaję ataku duszę się,robię się blada jak ściana wręcz przezroczysta na twarzy.. ok,mówię martwi się.. ale w końcu zaczęło mi to przeszkadzać bo weszło mu to w nawyk ;/ najgorsze było to że przestał mi poświęcać czas tak jak dawniej ciągle tylko praca jego.Ok mówię jest zajęty,cieszyłam się że znalazł w końcu pracę która mu odpowiada,i sprawia przyjemność.W końcu doszło do tego że ta praca była dla niego ważniejsza o de mnie! eh przeżywałam to strasznie,często płacząc po nocach. Przeleciał rok, i mi się oświadczył 17 listopada 2013 roku, o godzinie 00.30 u mnie w domu,przy mojej mamie,strasznie się cieszyłam,byłam w siódmym niebie,tak strasznie byłam w nim,zakochana świata po za nim nie widziałam eh..sądziłam że te oświadczyny coś zmienią ale na krótko,no dobra zmieniły stał się bardziej opiekuńczy,ale i też strasznie zazdrosny..Mam przyjaciela który jest dla mnie jak brat jest o niego strasznie zazdrosny. Dochodziło do kłótni z jego powodu między nami bo oskarżał mnie że go z nim zdradzam,a ja przecież świata po za nim nie widziałam, zresztą mój przyjaciel to widział,i było mu przykro że mój facet tak mnie traktuje.Czarę przelało to że w dniu sylwestra,mieliśmy jechać na imprezę spędzić miło czas,spróbować to wszystko naprawić.planowaliśmy to 3miesiące,a wiecie co on zrobił? wszystko odwołał bo rodzice kazali mu jechac do rodziny,a on nie umiał im odmówić! byłam wściekła bo wszystkie plany się popsuły i wystawił mnie do wiatru:( przyjaciel miał już plany na sylwestra,zostałam skazana na sylwestra z rodzicami,za co byłam wściekła,strasznie ale sobie to odbiłam upijając się.Po tym wydarzeniu zaczełam mysleć o rozstaniu z nim,biłam się z myślami przez miesiąc.spotkałam się z nim 18-19 stycznia tego roku,bo chcieliśmy to naprawić znaczy on chciał ale jak zwykle wszystko zepsuł ciągle marudził że jest zmęczony bo był po pracy,siedzielismy przez dwa dni w hotelu! bo on był zmęczony o 21 poszedł spać!-.- byliśmy nad morzem eh chciałam isć na romantyczny spacer na molo pod wieczór a on zasnął;/ ja wszystko rozumiem ale bez przesady.czarę przelało to że obiecał mojej mamie że powie swoim o oświadczynach w wigilię nie powiedział bo poco.. potem akcja z jego matką to już był definitywny koniec, no wiec zadzwonił telefon dzwonił on,wyświetlił sie jego numer odebrałam a w słuchawce usłyszałam głos niedoszłej teściowej która coś tam gadała do mnie czytała esy które mi on wysłał.byłam w szoku rozłączyłam się,lecz po ochłonięciu napisałam esa o co chodzi? i jeszcze 3 esemesy z e bramki darmowe esemesy bo mi pieniądze się na końcie skończyły, i wysłałam 3 prośby o połączenie.nic zero odzewu.po 2 godzinach on dzwoni,odbieram zła pytam czy wiesz kto do mnie dzwonił on nie? ja no twoja matka,on jak to ,dodaję z twojego tel o 18.22, on nie wierzę niema żadnych połączeń wychodzących z mojego tel na twój.ja mówie no przecież mówię że dzwoniła bo odebrałam i zamiast twojego głosu usłyszałam jej. on w co ty grasz,masz jakieś schizy itd.ja że nie kłamię .musiałą usunać, pytam jeszcze a te esy i powiadomienia doszły on nic nie doszło..ja aha spoko, powiedziałam jak mi swojej dziewczynie nie wierzysz to nie mamy o czym gadać to koniec.Wyszło jeszcze że założył sobie nowy numer tel w plusie by móc sie kontaktować z koleżaneczkami swobodnie,dlatego bo niby wertuję jego tel,wrecz przeciwnie on wertował mój;/ szlak mnie trafił normalnie! teraz nie potrafię mu już zaufać,widzę że żałuje ale boję sie że to przejsciowe tylko i że wróci do swoich nawyków.
Jeszcze jedna sprawa rodzice go nienawidzą,niechcą bym sie z nim kontaktowała,a ja głupia to robię dalej bo go Kocham,oczym niechce by wiedział,bo jak mnie zrani to bedzie boleć.. moi rodzice niechcą bym się wyprowadzała,bo pierw powinnam skończyć szkołę co sie stanie za rok i pól. narazie chyba musze sie wstrzymac z wyprowadzką.nie chce ranić rodziców.choć niby nie mają nic do gadania bo jestem dorosła,i to mojej życie przecież eh..żal mi tylko ojca;( były powiedział że poczeka,bo powiedziałam mu o reakcji rodziców na temat wyprowadzki. poczeka rok i pół ?? coś w to nie wierzę ale dobra..eh.. a wy co o tym sądzicie ?? pomóżcie mi podjąć suszną decyzję eh.. ja już się pogubiłam , w tym wszystkim. czy dac mu ostatnią szansę i wrucić do niego??
Ps. Przepraszam za błędy ortograficzne,pisałam na szybko eh
Pozdrawiam N