netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Matka mojego faceta...

40 odpowiedzi7 442 wyświetleniazałożony przez ddx, 27.01.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Matka mojego faceta...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 41 ]

1

Temat: Matka mojego faceta...

Witajcie,
mam pewien problem i chciałabym poznać Waszą opinię na jego temat. Jestem z facetem prawie rok, ale przez trochę ponad 6 miesięcy był to związek na odległość. On mieszkał w innym mieście i dzieliło nas ok. 140 km. Staraliśmy się widzieć co tydzień w weekend, ale nie zawsze to wychodziło i czasami nie widzieliśmy się nawet 2 tygodnie. Ok. 4 miesięcy temu przeprowadził się do mojego miasta, znalazł mieszkanie i pracę. Jednak nie mieszkamy razem. Od kiedy tu mieszka widzimy się praktycznie codziennie, od późnego popołudnia do wieczora. Ja jeszcze studiuję a on już dawno skończył studia (ma 28 lat) i teraz pracuje. Dopiero niedawno poznałam jego matkę kiedy przyjechała do niego w odwiedziny. Już na początku naszej znajomości miałam wrażenie, że z matką łączy go hmm...dziwna więź. Słyszałam ich rozmowy przez telefon i jej pytania typu: "Zjadłeś śniadanko? A co zjadłeś?"; "Gdzie jesteś? Kiedy wrócisz?" itp. Dodam, że w swojej miejscowości mieszkał razem z rodzicami. Dla mnie tego typu telefony do dorosłego faceta były co najmniej dziwne. Ale nic nie mówiłam, nie pytałam, bo stwierdziłam, że krótko się jeszcze znamy, więc może to ja przesadzam i wyolbrzymiam. Teraz kiedy się przeprowadził często u niego nocuje i praktycznie za każdym razem, rano w okolicach 8:30 w weekend dzwoni jego matka z pytaniami j.w. On raczej nie mówi za dużo raczej odpowiedzi w stylu: "tak", "nie", "mhm" chce szybko skończyć rozmowę, ale słychać, że po drugiej stronie mamusia nadal nawija i najczęściej on się rozłącza jeszcze kiedy ona się produkuje ;d Akurat w dniu kiedy miała przyjechać nocowałam u niego i właśnie miałam się zbierać do domu zanim ona przyjedzie. Miałam trochę nauki, więc nie chciałam długo siedzieć. A tu bęc, mamusia przyjechała wcześniej niż było mówione a co najlepsze otworzyła sobie sama kluczem drzwi...na szczęście akurat nie zastała nas w łóżku ani nic z tych rzeczy no, ale kurde kto tak robi ? Weszła sobie jak do siebie do chałupy. Nie zdążyłam "uciec" więc trochę tam z nimi posiedziałam z grzeczności i to co usłyszałam i zobaczyłam wywarło na mnie duże wrażenie. Negatywne oczywiście. "Czy mój misiaczek będzie jadł obiadek?"  i teksty w tym stylu. Do tego tarmoszenie jak małego dzieciaczka. A przed wyjściem na dwór jak i na dworze poprawiała mu czapkę i szalik żeby "misiaczek nie zmarzł" ;O. A on jakoś bardzo się nie sprzeciwiał. Nie wiedziałam czy się śmiać czy płakać. Było mi wręcz głupio, czułam jakby to ona była z nim a nie ja. Do tego chce, żeby co tydzień przyjeżdżał do domu. Nawet teraz kiedy przyjechała jak się okazało na kilka dni (!!!!) pytała czy na weekend nie przyjedzie.
No i teraz nie wiem czy powinnam mu powiedzieć co o tym sądzę, że mi to przeszkadza czy na razie nie mówić nic i po prostu grzecznie odmawiać spotkań z nią. Wymigiwać się jakimiś zajęciami czy coś. Z drugiej strony wydaje mi się, że z czasem będzie tylko gorzej i będzie się wtrącać do naszego życia i zwalać się na głowę co weekend. Co do mieszkania to nic nie mogę za bardzo powiedzieć, bo to on wynajmuje a nie ja z nim także nie mam nic do gadania w kwestii np. wchodzenia bez pukania. Wg mnie trochę mu brakuje jaj żeby powiedzieć matce żeby trochę przystopowała. Ja nie jestem przyzwyczajona do takiego traktowania przez rodziców, bo i mnie i mojego brata traktują rodzice jak dorosłych ludzi. Zawsze tak było i nie nadskakiwali nam nigdy ani nie narzucali swojego zdania tak matka mojego faceta.

Co myślicie o jej zachowaniu ?

2

Odp: Matka mojego faceta...

Dobra wiadomść jest taka, że Twój chłopak przejawia chęci odcięcia pępowiny - wyprowadzka, urywanie rozmów.

Niestety chyba za długo mieszkał z rodzicami i jeszcze nie bardzo wie, jak się oderwać dokładnie.

Cóż, nie wiem jaki masz charakter, ale ja bym Ci radziła trochę się podeśmiać, ale tylko jeśli jesteś świadkiem takich scen jak na dworze np.

Wchodzenie "jak do swojego" to już musi ustalić Twój chłopak z matką, ALE, jakby to było jakieś nagminne, to ja na Twoim miejscu przeciągnęłabym może nagie leżenie w łóżku czy coś, właśnie po to, żeby Was nakryła. Być może ta sytuacja wkurzy chłopaka na tyle, żeby dać opieprz matce.

Bezpośrednio jeszcze nic do niego nie mów. Podeśmiej się czasem i obserwuj. O ile nie koliduje to bezpośrednio w Wasz związek i Wasze plany, to nic nie rób.

3

Odp: Matka mojego faceta...

Chyba bym go wyśmiała na miejscu big_smile On jakoś tą sytuację skomentował? Było mu głupio? Trochę to chore, bo nawet dziesięciolatek spaliłby się ze wstydu gdyby matka tak zachowała się przy kimś

4

Odp: Matka mojego faceta...

jesteście razem rok, to trochę mało abyś mu już teraz wypominała błędy jakie robi jego matka. Ale jednocześnie mogłabyś z nim delikatnie pogadać. Spytaj go czy mama zawsze się tak zachowuje, czy nie przeszkadza mu to że jest dorosły a mama go wyręcza (nie mów że traktuje go jak dziecko bo się może obrazić). Ale musisz najpierw wybadać (ale bardzo dokładnie!) jaki on ma stosunek do zachowania mamy. Bo jeśli jemu to odpowiada, to wiesz.. teściowej lepiej nie tykać bo on może się okazać bardziej za mamą niż za Tobą i będzie problem.. Natomiast jeśli zobaczysz że niektóre sytuacje go krępują to za jakiś czas możesz delikatnie pogadać z nim.
Jeżeli chodzi o te spotkania z teściową - prawda jest taka że od każdego z nich się nie wymigasz. Jeśli mama ma na niego super wpływ i zobaczy że nie chcesz się z nią spotykać to może mu nieźle na Ciebie nagadać (że jesteś niekulturalna bo nie chcesz się z nią spotkać). Dlatego na Twoim miejscu zgadzałabym się co jakiś czas na spotkanie ale jednocześnie, jak zobaczysz że gadka się nie klei albo będzie Cię wkurzało jej zachowanie, to możesz powiedzieć że masz dużo nauki i musisz wracać do domu.
I radziłabym Ci przy nim tak od razu na teściową nie naskakiwać bo każdy broni swoich najbliższych i naprawdę nie wiadomo jak on zareaguje

5

Odp: Matka mojego faceta...

Jego to ciężko wybadać, bo jest osobą strasznie spokojną, skrytą. Nigdy nie widziałam go naprawdę wkurzonego czy złego. Niestety to ja mam bardziej wybuchowy charakter i naprawdę dużo mnie kosztowało żeby się powstrzymać od komentarzy, ale czasami już od śmiechu nie mogłam się powstrzymać. Na szczęście jest zima i mogłam ukryć rechot za ogromnym szalikiem ;d Myślę, że jemu to do końca nie pasuje jak matka się zachowuje. Widać to po sposobie rozmowy przez telefon jak już wspomniałam, zdawkowe odpowiedzi i zniecierpliwienie typu "jezu nie musisz mi tego powtarzać, wiem co mam robić" itp. ale żeby to jakoś stanowczo brzmiało to nie powiedziałabym. To samo tyczy się poprawiania czapki czy szalika mówi "zostaw" albo "daj mi spokój", ale nic z tego nie wynika i koniec końców "poddaje się matce" ;d. W ogóle to ja jestem jego pierwszą dziewczyną na poważnie. Wcześniej spotykał się z jakąś jedną, ale krótko ok. 3 miesięcy i się rozstali. Wg. mnie to trochę właśnie winna jest temu jego relacja z matką i przez to nie umiał stworzyć bliższej więzi z kobietą. Czasami mam wrażenie, że jest nieco ciapowaty i nie potrafi się postawić np. matce.

Co do spotykania się z nią to wiadomo, że raz na jakiś czas od biedy mogę pojechać, ale jeżeli ona tak będzie często przyjeżdżać do niego to ja pasuję.

6

Odp: Matka mojego faceta...
ddx napisał/a:

Jego to ciężko wybadać, bo jest osobą strasznie spokojną, skrytą. Nigdy nie widziałam go naprawdę wkurzonego czy złego. Niestety to ja mam bardziej wybuchowy charakter i naprawdę dużo mnie kosztowało żeby się powstrzymać od komentarzy, ale czasami już od śmiechu nie mogłam się powstrzymać. Na szczęście jest zima i mogłam ukryć rechot za ogromnym szalikiem ;d Myślę, że jemu to do końca nie pasuje jak matka się zachowuje. Widać to po sposobie rozmowy przez telefon jak już wspomniałam, zdawkowe odpowiedzi i zniecierpliwienie typu "jezu nie musisz mi tego powtarzać, wiem co mam robić" itp. ale żeby to jakoś stanowczo brzmiało to nie powiedziałabym. To samo tyczy się poprawiania czapki czy szalika mówi "zostaw" albo "daj mi spokój", ale nic z tego nie wynika i koniec końców "poddaje się matce" ;d. W ogóle to ja jestem jego pierwszą dziewczyną na poważnie. Wcześniej spotykał się z jakąś jedną, ale krótko ok. 3 miesięcy i się rozstali. Wg. mnie to trochę właśnie winna jest temu jego relacja z matką i przez to nie umiał stworzyć bliższej więzi z kobietą. Czasami mam wrażenie, że jest nieco ciapowaty i nie potrafi się postawić np. matce.

Co do spotykania się z nią to wiadomo, że raz na jakiś czas od biedy mogę pojechać, ale jeżeli ona tak będzie często przyjeżdżać do niego to ja pasuję.

Następnym razem nie zakrywaj śmiechu szalikiem big_smile Takie zdrowe obśmianie raz na jakiś czas jeszcze nikomu nie zaszkodziło i bardzo szybko wyjdzie jakim naprawde człowiekiem jest, bo albo spali się ze wstydu (bo w końcu go wyśmiałaś i on bedzie wiedział, że miałaś pełne prawo) i zrobi tak, żeby sytuacja się więcej nie powtórzyła, albo naskoczy na Ciebie wielce oburzony Twoim zachowaniem. Jeśli naskoczy to będziesz wiedziała, że "teściówką" nie wygrasz w żadnym starciu i należy WIAĆ big_smile

7

Odp: Matka mojego faceta...

Ja z nim chyba po prostu szczerze pogadam na ten temat i zapytam czy nie uważa, że to co robi jego matka jest przesadą. Zobaczymy co powie, ale jakoś tak wydaje mi się, że brak mu jaj żeby przyznać, że to co ona robi jest chore. Z resztą to jego matka więc zapewne będzie jej bronił. W ogóle czasami się zastanawiam czy to ma sens. Chcę związku z mężczyzną a nie z ciepłymi kluchami. On jest ciężkim w obyciu człowiekiem i czuję się coraz bardziej sfrustrowana, ale to już inny temat.

8

Odp: Matka mojego faceta...

Skoro mieszka sam od 4 miesięcy to możliwe, że problem niedługo się rozwiąże, sam będzie miał dość i zrobi z tym porządek.

9

Odp: Matka mojego faceta...

Mam to samo; no może nie w aż tak absurdalnej formie, ale podobnie.Z tym ze u nas, o kresowych korzeniach, to poniekąd naturalne, ze się zdrabnia imiona itp. Trochę aspekt kulturowy.
Ale pisze Ci z perspektywy faceta, czyli tego syna nadopiekuńczej matki.Jasne ze to wkurza i wprowadza w zażenowanie. Tylko sprawa wygląda tak: jak zaczynam się bujać z jakąś dziewczyna, to jednocześnie nie chce pokazać matce, ze ona niejako zostaje zdegradowana.Dlatego własnie (szczególnie) wtedy staram się nie okazywać niezadowolenia z jej upierdliwości, może nawet bardziej niż ''przed'' dziewczyna.Ja wiem, ze kobiety zazwyczaj chcą, żeby chłopak się zdeklarował ''kto jest ważniejszy''.To takie trochę dziecinne, bo miłość do matki i dziewczyny idzie z innych pul i niekoniecznie musi kolidować.
Coz, u mnie recepta jest trzymanie się w bezpiecznej odległości.Wez tez pokaz jej, ze synalek idzie w dobre rece. Pomatkuj mu trochę przy tej matce, popraw szalik itp.Niech się kobiecina nie martwi, ze biedak może być narażony na samodzielne robienie sobie kanapek albo mycie szklanek.

10 Ostatnio edytowany przez ddx (2014-01-28 00:57:52)

Odp: Matka mojego faceta...
pitagoras napisał/a:

Mam to samo; no może nie w aż tak absurdalnej formie, ale podobnie.Z tym ze u nas, o kresowych korzeniach, to poniekąd naturalne, ze się zdrabnia imiona itp. Trochę aspekt kulturowy.
Ale pisze Ci z perspektywy faceta, czyli tego syna nadopiekuńczej matki.Jasne ze to wkurza i wprowadza w zażenowanie. Tylko sprawa wygląda tak: jak zaczynam się bujać z jakąś dziewczyna, to jednocześnie nie chce pokazać matce, ze ona niejako zostaje zdegradowana.Dlatego własnie (szczególnie) wtedy staram się nie okazywać niezadowolenia z jej upierdliwości, może nawet bardziej niż ''przed'' dziewczyna.Ja wiem, ze kobiety zazwyczaj chcą, żeby chłopak się zdeklarował ''kto jest ważniejszy''.To takie trochę dziecinne, bo miłość do matki i dziewczyny idzie z innych pul i niekoniecznie musi kolidować.
Coz, u mnie recepta jest trzymanie się w bezpiecznej odległości.Wez tez pokaz jej, ze synalek idzie w dobre rece. Pomatkuj mu trochę przy tej matce, popraw szalik itp.Niech się kobiecina nie martwi, ze biedak może być narażony na samodzielne robienie sobie kanapek albo mycie szklanek.

Zdegradowana ? To matka powinna przyjąć do wiadomości, że syn nie ma już 5 lat i to naturalne, że prędzej czy później zwiąże się z kobietą i nie powinna się czuć "zdegradowana", bo ani matka nie zastąpi wybranki serca ani ona nie zastąpi matki. Taka toksyczna mamusia powinna umieć rozgraniczyć te 2 rzeczy. I ja nie chcę, żeby jak to napisałeś "deklarował kto jest ważniejszy", bo ona jest ważna jako matka a ja powinnam być ważna jako JEGO KOBIETA.
Nie no ja na pewno nie będę odwalać takich akcji jak poprawianie szalika. Poza tym dlaczego to ja mam robić coś takiego ? To jej zachowanie nie jest normalne i to mój facet powinien z nią o tym pogadać a nie ja upodabniać się do niej i udawać, że wszystko jest cacy. Mogę jej nagrać wideo z filmikami jak to dbam o jego mieszkanie, bo on by utonął w kurzu i brudzie gdyby nie ja ;d może poczuje się usatysfakcjonowana.

Przypomniało mi się jeszcze, że kiedy ona przyjeżdża to śpią w tym samym łóżku. On ma taki narożnik i niby mówił, że mama śpi tak jakby "w nogach", ale jakoś ciężko mi sobie to wyobrazić,bo ta część kanapy jest krótka i nie sposób tam moim zdaniem spać. A nawet jeśli faktycznie tam śpi to trochę mnie to obrzydza tak czy inaczej neutral W sumie teraz dopiero do mnie dotarło, że przecież on nie ma innych poduszek i ona śpi na tej na której śpię ja. Cholera.

11

Odp: Matka mojego faceta...

ddx, mam dla Ciebie dobrą radę. NIGDY nie sprzataj facetowi, chyba, ze bedzie to Twój mąż i to po wypadku... poważnym...

Mamusia mu poprawia szaliczek, a dziewczyna sprząta XD ale sie chłopina ustawił XD

12 Ostatnio edytowany przez ddx (2014-01-28 04:16:43)

Odp: Matka mojego faceta...

To mam siedzieć w tym syfie ? Sprzątanie miałam na myśli tylko zmywanie i mycie podłogi mopem. Jak przychodzę i zostaję na noc czy 2 to nie uśmiecha mi się siedzieć w brudzie. Nie da się chodzić w samych skarpetkach po podłodze, bo to co na nich zostaje po przejściu 5 kroków jest nie do opisania. A co do zmywania, to skoro już u niego jestem to wiadomo, że coś jem i piję więc chcę zjeść w czystych naczyniach. On zmywa niechlujnie i zdarzają się resztki jedzenia np. na talerzu. A przecież swojego kompletu nosić nie będę ;d więc już wolę zmyć sama.

No i co myślicie o tym spaniu razem, nawet w tzw. nogach ? Uważacie, że nie ma co z tego robić problemu ? Bo jak dla mnie to i tak obrzydliwe. Można przecież kupić jakiś materac skoro często do niego przyjeżdżają rodzice, wtedy on by spał na materacu a ojciec lub matka na łóżku.

13

Odp: Matka mojego faceta...

Wiesz wydaje mi.sie źe ten twój.ffacet to ttaki nieporadny życiowo duży miś którego mamusia całe życie we wszystkim wyreczala. I mamy tego negatywne niestety efekty skoro dorosły chłop nie potrafi nawet porządnie naczyń pozmywac. Wątpię w to żeby taki "maminsynek" był zdolny do ttego aby zbudować prawidłową relację z kobietą. Sama piszesz źe mu sprzatasz bo ma syf w domu czyli poniekąd emailujesz mu. Zastanów się czy takiego partnera chcesz.

14

Odp: Matka mojego faceta...
magusia13 napisał/a:

Wiesz wydaje mi.sie źe ten twój.ffacet to ttaki nieporadny życiowo duży miś którego mamusia całe życie we wszystkim wyreczala. I mamy tego negatywne niestety efekty skoro dorosły chłop nie potrafi nawet porządnie naczyń pozmywac. Wątpię w to żeby taki "maminsynek" był zdolny do ttego aby zbudować prawidłową relację z kobietą. Sama piszesz źe mu sprzatasz bo ma syf w domu czyli poniekąd emailujesz mu. Zastanów się czy takiego partnera chcesz.

Chciałam napisać matkujesz mu.

15

Odp: Matka mojego faceta...

ddx, to spanie to już perwersja:)
Co do niezaradności to zależy, czy Twój luby jest pizdzielcem w każdej dziedzinie.Brudna podłoga o niczym nie świadczy. Jednak mężczyźni-nawet bardzo zaradni- maja inna wrażliwość syf w mieszkaniu niż kobiety.Lustrzanym odbiciem tego jest spojrzenie na czystość samochodu- przeważnie zona nie widzi potrzeby sprzątania, a mąż owszem.

16

Odp: Matka mojego faceta...
pitagoras napisał/a:

Lustrzanym odbiciem tego jest spojrzenie na czystość samochodu- przeważnie zona nie widzi potrzeby sprzątania, a mąż owszem.

Jasne, przecież samochód to przedłużenie penisa, więc musi być czysty wink

17

Odp: Matka mojego faceta...
pitagoras napisał/a:

ddx, to spanie to już perwersja:)
Co do niezaradności to zależy, czy Twój luby jest pizdzielcem w każdej dziedzinie.Brudna podłoga o niczym nie świadczy. Jednak mężczyźni-nawet bardzo zaradni- maja inna wrażliwość syf w mieszkaniu niż kobiety.Lustrzanym odbiciem tego jest spojrzenie na czystość samochodu- przeważnie zona nie widzi potrzeby sprzątania, a mąż owszem.

Nie jest. Potrafi gotować, natomiast ja o gotowaniu nie mam zielonego pojęcia, stąd też wynika fakt, że czasami trochę posprzątam czy pozmywam. Jakoś tak głupio mi tylko leżeć i pachnieć kiedy on wszystko koło mnie robi. Potrafi wszystko naprawić, jakiś remont czy coś to on sam wszystko robi, ew. z pomocą ojca. Nie uważam żeby był niezaradny życiowo skoro jednak wyprowadził się do innego miasta, znalazł mieszkanie, pracę i sam się utrzymuje. Wygląda na to, że nieporadny jest tylko w kwestii postawienia się matce. Jeszcze się waham czy w ogóle o tym z nim rozmawiać, chyba tylko powiem co sądzę o spaniu razem. Słabo mi się robi i wszystkiego mi się odechciewa kiedy pomyślę, że uprawiamy seks w tym samym miejscu, w którym spał z mamusią neutral

18

Odp: Matka mojego faceta...

Kobieto, wyluzuj. Facet przeprowadził się przed czterema miesiącami, a Ty już chcesz, żeby całkowicie odciął się od matki. Przypuszczam, ze jest jedynakiem a matka przyzwyczajona jest do tego że zawsze był przy niej i że zawsze wiedziała co się u niego dzieje. Więc dalej interesuje się jego życiem. Zresztą to zawsze chyba dla matki jest jakaś taka trauma, kiedy dzieci opuszczają dom, żeby zacząć żyć własnym życiem.
Co do obrzydzenia tym, że matka chłopaka spała na tej samej poduszce, to mam pytanie... a w hotelu nie obrzydza Cię to że przed Tobą trzymało głowę na tej poduszce setki gości?

19 Ostatnio edytowany przez ddx (2014-01-28 13:01:08)

Odp: Matka mojego faceta...
bbasia napisał/a:

Kobieto, wyluzuj. Facet przeprowadził się przed czterema miesiącami, a Ty już chcesz, żeby całkowicie odciął się od matki. Przypuszczam, ze jest jedynakiem a matka przyzwyczajona jest do tego że zawsze był przy niej i że zawsze wiedziała co się u niego dzieje. Więc dalej interesuje się jego życiem. Zresztą to zawsze chyba dla matki jest jakaś taka trauma, kiedy dzieci opuszczają dom, żeby zacząć żyć własnym życiem.
Co do obrzydzenia tym, że matka chłopaka spała na tej samej poduszce, to mam pytanie... a w hotelu nie obrzydza Cię to że przed Tobą trzymało głowę na tej poduszce setki gości?

Po pierwsze, nie jest jedynakiem. Po drugie interesowanie się życiem syna a wtrącanie się we wszystko i matkowanie na każdym kroku prawie 30 letniemu facetowi to jednak spora różnica. Sama mam brata w podobnym wieku do mojego faceta i u mnie była podobna sytuacja tyle, że nie z moją mamą, która ma na szczęście zdroworozsądkowe podejście do takich spraw a z moją babcią, która nadskakiwała mu na każdym kroku. Tyle, że mój brat to typ z charakteru wybuchowy i po pewnym czasie powiedział co o tym myśli i nie dawał się niańczyć. Teraz odkąd się wyprowadził to nawet nie chce mu się do domu przyjeżdżać jak sobie pomyśli co babcia będzie odwalała. Być może przez to jestem wrażliwa na punkcie takich zachowań, bo całe życie miałam podobną sytuację w domu i od zawsze wydawało mi się to patologiczne wręcz. Co do poduszek, to owszem obrzydza. Jednak mam nadzieję, że powłoczki są prane kiedy goście opuszczają pokój a nowi przyjeżdżają. On przecież nie pierze pościeli za każdym razem kiedy jego matka wyjeżdża. Poza tym to chyba trochę inny kaliber sprawy, kiedy śpi się w hotelu w łóżku gdzie spały inne osoby a co innego jak syn śpi z matką w tym samym łóżku w którym śpi i nie tylko śpi, ze mną.

20

Odp: Matka mojego faceta...

@ddx, nie wiem czy dobrze zrozumiałem, ale on to mieszkanie wynajmuje sam? Czy nie możesz się do niego wprowadzić skoro mieszkacie w tym samym mieście? Co stoi na przeszkodzie?

21

Odp: Matka mojego faceta...

To spanie w łóżku z matką to faktycznie trochę dziwne, mój by się oburzył i wolał już spać na podłodze;D Może zagadaj na ten temat coś pół żartem pół serio smile

22 Ostatnio edytowany przez ddx (2014-01-28 13:46:14)

Odp: Matka mojego faceta...
marioosh666 napisał/a:

@ddx, nie wiem czy dobrze zrozumiałem, ale on to mieszkanie wynajmuje sam? Czy nie możesz się do niego wprowadzić skoro mieszkacie w tym samym mieście? Co stoi na przeszkodzie?

Zgadza się, wynajmuje sam. Ja jak już wspomniałam wcześniej studiuję, ale nie pracuję. Tzn. pracuję czasami, nie są to prace z których można utrzymać dom. Od października mam nadzieję, że znajdę już stałą pracę. Wtedy skończę licencjat i pójdę na magisterkę zaocznie wtedy być może mogłabym się jakoś dokładać do opłat.

23

Odp: Matka mojego faceta...
ddx napisał/a:

To mam siedzieć w tym syfie ? Sprzątanie miałam na myśli tylko zmywanie i mycie podłogi mopem. Jak przychodzę i zostaję na noc czy 2 to nie uśmiecha mi się siedzieć w brudzie. Nie da się chodzić w samych skarpetkach po podłodze, bo to co na nich zostaje po przejściu 5 kroków jest nie do opisania. A co do zmywania, to skoro już u niego jestem to wiadomo, że coś jem i piję więc chcę zjeść w czystych naczyniach. On zmywa niechlujnie i zdarzają się resztki jedzenia np. na talerzu. A przecież swojego kompletu nosić nie będę ;d więc już wolę zmyć sama.

Nie no, masz racje, nikomu się nie uśmiecha siedzieć w syfie, ale jeżeli się zapowiadasz, przyjeżdżasz, a syf jest, to robisz w tył zwrot i wychodzisz, proste smile Trochę szacunku do siebie smile A jak wpadasz do koleżanki, która ma bałagan, albo nie zmytą podłogę, to też łapiesz za mop i froterujesz jej posadzki? No chyba nie smile Wierz mi, gotowanie jest trudniejsze od sprzątania, a skoro on umie gotować, to i nauczy się sprzątać. Zmywa niechlujnie? To niech się nauczy porządnie zmywać.
Nie ma nic złego w tym, że jak spędzisz u niego weekend to pozmywasz naczynia, raz. Ale Ty TEŻ mu matkujesz, bo mu sprzątasz smile Także ponawiam mój zachwyt - nieźle się chłopak ustawił XD

Spanie w tej samej pościeli, a czemu ma jej nie prać? Czemu za każdym razem ma jej nie prać kiedy przyjeżdża i wyjeżdża matka? W hotelach jak ktoś jedną noc spędzi, to też mają nie prać??

Też mu matkujesz, ale tego nie widzisz smile

24 Ostatnio edytowany przez martka88 (2014-01-28 14:59:12)

Odp: Matka mojego faceta...
Teo napisał/a:
ddx napisał/a:

To mam siedzieć w tym syfie ? Sprzątanie miałam na myśli tylko zmywanie i mycie podłogi mopem. Jak przychodzę i zostaję na noc czy 2 to nie uśmiecha mi się siedzieć w brudzie. Nie da się chodzić w samych skarpetkach po podłodze, bo to co na nich zostaje po przejściu 5 kroków jest nie do opisania. A co do zmywania, to skoro już u niego jestem to wiadomo, że coś jem i piję więc chcę zjeść w czystych naczyniach. On zmywa niechlujnie i zdarzają się resztki jedzenia np. na talerzu. A przecież swojego kompletu nosić nie będę ;d więc już wolę zmyć sama.

Nie no, masz racje, nikomu się nie uśmiecha siedzieć w syfie, ale jeżeli się zapowiadasz, przyjeżdżasz, a syf jest, to robisz w tył zwrot i wychodzisz, proste smile Trochę szacunku do siebie smile A jak wpadasz do koleżanki, która ma bałagan, albo nie zmytą podłogę, to też łapiesz za mop i froterujesz jej posadzki? No chyba nie smile Wierz mi, gotowanie jest trudniejsze od sprzątania, a skoro on umie gotować, to i nauczy się sprzątać. Zmywa niechlujnie? To niech się nauczy porządnie zmywać.
Nie ma nic złego w tym, że jak spędzisz u niego weekend to pozmywasz naczynia, raz. Ale Ty TEŻ mu matkujesz, bo mu sprzątasz smile Także ponawiam mój zachwyt - nieźle się chłopak ustawił XD

Spanie w tej samej pościeli, a czemu ma jej nie prać? Czemu za każdym razem ma jej nie prać kiedy przyjeżdża i wyjeżdża matka? W hotelach jak ktoś jedną noc spędzi, to też mają nie prać??

Też mu matkujesz, ale tego nie widzisz smile

Teo, a tak z ciekawości zapytam co sądzisz na temat tego, że np. para spotyka się tylko u niego z pewnych powodów (wygodniej, fajniej itp) i chłopak twierdzi, że dziewczyna powinna czasem posprzątać, ponieważ też tam przebywa, brudzi itp. ?
Czy według ciebie jest całkowity zakaz sprzątania u faceta? Pytam, bo wydaje mi się, że mądrze prawisz wink

25

Odp: Matka mojego faceta...
martka88 napisał/a:
Teo napisał/a:
ddx napisał/a:

To mam siedzieć w tym syfie ? Sprzątanie miałam na myśli tylko zmywanie i mycie podłogi mopem. Jak przychodzę i zostaję na noc czy 2 to nie uśmiecha mi się siedzieć w brudzie. Nie da się chodzić w samych skarpetkach po podłodze, bo to co na nich zostaje po przejściu 5 kroków jest nie do opisania. A co do zmywania, to skoro już u niego jestem to wiadomo, że coś jem i piję więc chcę zjeść w czystych naczyniach. On zmywa niechlujnie i zdarzają się resztki jedzenia np. na talerzu. A przecież swojego kompletu nosić nie będę ;d więc już wolę zmyć sama.

Nie no, masz racje, nikomu się nie uśmiecha siedzieć w syfie, ale jeżeli się zapowiadasz, przyjeżdżasz, a syf jest, to robisz w tył zwrot i wychodzisz, proste smile Trochę szacunku do siebie smile A jak wpadasz do koleżanki, która ma bałagan, albo nie zmytą podłogę, to też łapiesz za mop i froterujesz jej posadzki? No chyba nie smile Wierz mi, gotowanie jest trudniejsze od sprzątania, a skoro on umie gotować, to i nauczy się sprzątać. Zmywa niechlujnie? To niech się nauczy porządnie zmywać.
Nie ma nic złego w tym, że jak spędzisz u niego weekend to pozmywasz naczynia, raz. Ale Ty TEŻ mu matkujesz, bo mu sprzątasz smile Także ponawiam mój zachwyt - nieźle się chłopak ustawił XD

Spanie w tej samej pościeli, a czemu ma jej nie prać? Czemu za każdym razem ma jej nie prać kiedy przyjeżdża i wyjeżdża matka? W hotelach jak ktoś jedną noc spędzi, to też mają nie prać??

Też mu matkujesz, ale tego nie widzisz smile

Teo, a tak z ciekawości zapytam co sądzisz na temat tego, że np. para spotyka się tylko u niego z pewnych powodów (wygodniej, fajniej itp) i chłopak twierdzi, że dziewczyna powinna czasem posprzątać, ponieważ też tam przebywa, brudzi itp. ?
Czy według ciebie jest całkowity zakaz sprzątania u faceta? Pytam, bo wydaje mi się, że mądrze prawisz wink

Nie no, nie ma zakazu XD Tylko jest różnica między:
- siedzisz u niego i tylko u niego ciągle, świątek, piątek i inne weekendy, to pewnie, że wypadałoby pozamiatać, ewentualnie zaproponować ugotowanie obiadu, czy kolacji, albo pomóc mu przy porządkach jeśli Cię poprosi.

- Wpadasz do niego raz na jakiś czas, czasem na weekend i pierwsze co robisz to łapiesz za mopa i zmywasz naczynia.

Róznica też polega na tym, że on Cię poprosi o pomoc przy porządkach, bo- patrz punkt 1 XD EWENTUALNIE jeśli dotyczy to punktu 2, to można czasem pomóc jeśli faktycznie nie zdążył, miał dużo pracy, nie wyrobił się ze wszystkim, a w mieszkaniu faktycznie panuje wielki bałagan, to można dopomóc, żeby było szybciej i mieć więcej czasu dla siebie w bardziej komfortowych warunkach, ale to TYLKO w drodze wyjątku.
I też trzeba uważać CO sprzątamy smile Można pozamiatać, zmyć naczynia (ale nie zaschnięte, tygodniowe garnki z przypaloną substancją niewiadomego pochodzenia tongue), sprzątnąć ze stołu itp. Gorzej jak luby wręcza nam gumowe rękawiczki i szczote do kibla i zaprasza do łazienki big_smile

Naprawdę, to nie jest podnoszenie nosa do głóry i udawanie królewny. To jest zasada, która powinna obowiązywać wszystkich, bo jak idziecie do koleżanki, to przecież możecie jej pomóc coś posprzątać, żeby się dziewczyna wyrobiła, ale nie macie najmniejszej ochoty szorować jej kibla, nie? To czemu ta ochota przejawia się w stosunku do Waszego chłopaka? To jest właśnie "matkowanie", bo on "nie umie", bo on "źle to robi". "Bo ja nie chce siedzieć w syfie". Jak nie chcesz siedzieć w syfie to w nim nie siedź! Porządek w mieszkaniu/pokoju jest wprost proporcjonalny do szacunku jakim darzy nas partner.

Jestem z moich chłopakiem prawie pół roku. Cały ten czas przesiaduje u niego, non stop. Wydaje się Wam, że ja musiałam cokolwiek kiedykolwiek sprzątać? Nie. I nie należy in do pedantów, oj nie nie nie smile Ale NIGDY nie weszłam do syfu. Teraz jest zima, błoto się nosi, śnieg itp. Pytam się zwyczajnie "gdzie jest mop, bo nabłociłam", a on mi ZAWSZE odpowiada, że zaraz sam to zrobi. I wtedy to ja mogę mu pozmywać czasem, herbate zrobić i posłodzić i pomieszać itp. smile

26

Odp: Matka mojego faceta...
Teo napisał/a:
ddx napisał/a:

To mam siedzieć w tym syfie ? Sprzątanie miałam na myśli tylko zmywanie i mycie podłogi mopem. Jak przychodzę i zostaję na noc czy 2 to nie uśmiecha mi się siedzieć w brudzie. Nie da się chodzić w samych skarpetkach po podłodze, bo to co na nich zostaje po przejściu 5 kroków jest nie do opisania. A co do zmywania, to skoro już u niego jestem to wiadomo, że coś jem i piję więc chcę zjeść w czystych naczyniach. On zmywa niechlujnie i zdarzają się resztki jedzenia np. na talerzu. A przecież swojego kompletu nosić nie będę ;d więc już wolę zmyć sama.

Nie no, masz racje, nikomu się nie uśmiecha siedzieć w syfie, ale jeżeli się zapowiadasz, przyjeżdżasz, a syf jest, to robisz w tył zwrot i wychodzisz, proste smile Trochę szacunku do siebie smile A jak wpadasz do koleżanki, która ma bałagan, albo nie zmytą podłogę, to też łapiesz za mop i froterujesz jej posadzki? No chyba nie smile Wierz mi, gotowanie jest trudniejsze od sprzątania, a skoro on umie gotować, to i nauczy się sprzątać. Zmywa niechlujnie? To niech się nauczy porządnie zmywać.
Nie ma nic złego w tym, że jak spędzisz u niego weekend to pozmywasz naczynia, raz. Ale Ty TEŻ mu matkujesz, bo mu sprzątasz smile Także ponawiam mój zachwyt - nieźle się chłopak ustawił XD

Spanie w tej samej pościeli, a czemu ma jej nie prać? Czemu za każdym razem ma jej nie prać kiedy przyjeżdża i wyjeżdża matka? W hotelach jak ktoś jedną noc spędzi, to też mają nie prać??

Też mu matkujesz, ale tego nie widzisz smile

Nie powiedziałam, że ma jej nie prać, bo ja tak mówię;d tylko, że on tego nie robi po prostu.
Czyli co, mam go pouczać na każdym kroku ? Zmywaj tak a nie inaczej, sprzątaj dokładniej, częściej itp. ? Są tygodnie, że jestem u niego codziennie i nawet nie umawiamy się konkretnie, bo on i tak wie, że przyjdę do niego po zajęciach na uczelni, dlatego w zasadzie trochę tam pomieszkuję i niezręcznie się czuję nie robiąc nic, ale też nie jest tak, że pierwszą rzeczą jaką robię po przyjściu do niego jest złapanie mopa i mycie podłogi czy jakiekolwiek sprzątanie. Czasami wcale tego nie robię.

27

Odp: Matka mojego faceta...
ddx napisał/a:
Teo napisał/a:
ddx napisał/a:

To mam siedzieć w tym syfie ? Sprzątanie miałam na myśli tylko zmywanie i mycie podłogi mopem. Jak przychodzę i zostaję na noc czy 2 to nie uśmiecha mi się siedzieć w brudzie. Nie da się chodzić w samych skarpetkach po podłodze, bo to co na nich zostaje po przejściu 5 kroków jest nie do opisania. A co do zmywania, to skoro już u niego jestem to wiadomo, że coś jem i piję więc chcę zjeść w czystych naczyniach. On zmywa niechlujnie i zdarzają się resztki jedzenia np. na talerzu. A przecież swojego kompletu nosić nie będę ;d więc już wolę zmyć sama.

Nie no, masz racje, nikomu się nie uśmiecha siedzieć w syfie, ale jeżeli się zapowiadasz, przyjeżdżasz, a syf jest, to robisz w tył zwrot i wychodzisz, proste smile Trochę szacunku do siebie smile A jak wpadasz do koleżanki, która ma bałagan, albo nie zmytą podłogę, to też łapiesz za mop i froterujesz jej posadzki? No chyba nie smile Wierz mi, gotowanie jest trudniejsze od sprzątania, a skoro on umie gotować, to i nauczy się sprzątać. Zmywa niechlujnie? To niech się nauczy porządnie zmywać.
Nie ma nic złego w tym, że jak spędzisz u niego weekend to pozmywasz naczynia, raz. Ale Ty TEŻ mu matkujesz, bo mu sprzątasz smile Także ponawiam mój zachwyt - nieźle się chłopak ustawił XD

Spanie w tej samej pościeli, a czemu ma jej nie prać? Czemu za każdym razem ma jej nie prać kiedy przyjeżdża i wyjeżdża matka? W hotelach jak ktoś jedną noc spędzi, to też mają nie prać??

Też mu matkujesz, ale tego nie widzisz smile

Nie powiedziałam, że ma jej nie prać, bo ja tak mówię;d tylko, że on tego nie robi po prostu.
Czyli co, mam go pouczać na każdym kroku ? Zmywaj tak a nie inaczej, sprzątaj dokładniej, częściej itp. ? Są tygodnie, że jestem u niego codziennie i nawet nie umawiamy się konkretnie, bo on i tak wie, że przyjdę do niego po zajęciach na uczelni, dlatego w zasadzie trochę tam pomieszkuję i niezręcznie się czuję nie robiąc nic, ale też nie jest tak, że pierwszą rzeczą jaką robię po przyjściu do niego jest złapanie mopa i mycie podłogi czy jakiekolwiek sprzątanie. Czasami wcale tego nie robię.

Nie wiem dlaczego uważasz, że jak sama nie posprzątasz, to inna metoda na to, żeby się poprawił było pouczanie go? o.O W ogóle dlaczego wydaje Ci się, że powinnaś robić COKOLWIEK? Nic nie mówi i nic nie rób. Jak jest syf, to wracaj do domu mówiąc, że w syfie siedzieć nie będziesz. Jak naczynia brudne to mu powiedz, że z brudnych jeść nie będziesz. Jeszcze raz powtarzam - porządek w mieszkaniu faceta jest wprost proporcjonalny do tego jak nas szanuje.
Widzisz, piszesz, że "czasami nie sprzątasz". CZASAMI (!!!)
Skoro wie, że padniesz, to czemu nie sprząta??? Przecież NIE lubisz siedzieć w syfie.

Matkujesz mu.

28

Odp: Matka mojego faceta...

Teo, już myślałem ze zgadzam się z Toba zawsze i wszędzie i już skrobałem maila z oświadczynami, a tu proszę...
Jak ja przychodzę do panny w gościa i widzę wyrwane gniazdko, to nie trzaskam drzwiami z tekstem ze wrócę jak będzie naprawione, tylko je przykręcam, jeszcze pytam czy nie ma innych wyrwanych...To jakieś takie normalne, naturalne i nie uważam za ''ojcowanie''.
Razu pewnego nawiedziła mnie kumpela, ja wyszedłem po prowiant do lodówki, a jak wróciłem to ona już stalą za zewnątrz na parapecie i myła okno...Wszystko fajnie i na luzie bez żadnych fochów i pretensji.
Z opisu wynika, ze chłopak autorki nienajgorzej się zapowiada, wiec nie dramatyzujcie.Jego dziwne relacje z matka maja raczej posmak groteski, która minie sama z siebie.
Nie wiem czemu z normalności robicie problem

29

Odp: Matka mojego faceta...

Pitagoras, nie usprawiedliwiaj faceta-syfiarza, bo taka syfiarska meska natura wink
Kwestia wychowania i tyle.

30

Odp: Matka mojego faceta...
pitagoras napisał/a:

Teo, już myślałem ze zgadzam się z Toba zawsze i wszędzie i już skrobałem maila z oświadczynami, a tu proszę...
Jak ja przychodzę do panny w gościa i widzę wyrwane gniazdko, to nie trzaskam drzwiami z tekstem ze wrócę jak będzie naprawione, tylko je przykręcam, jeszcze pytam czy nie ma innych wyrwanych...To jakieś takie normalne, naturalne i nie uważam za ''ojcowanie''.
Razu pewnego nawiedziła mnie kumpela, ja wyszedłem po prowiant do lodówki, a jak wróciłem to ona już stalą za zewnątrz na parapecie i myła okno...Wszystko fajnie i na luzie bez żadnych fochów i pretensji.
Z opisu wynika, ze chłopak autorki nienajgorzej się zapowiada, wiec nie dramatyzujcie.Jego dziwne relacje z matka maja raczej posmak groteski, która minie sama z siebie.
Nie wiem czemu z normalności robicie problem

Och, jakbyśmy się tak we wszystkim zgadzali, to nudne życie bysmy mieli XD

Widzisz, ja widzę różnice między wyrwanym gniazdkiem, a lataniem na mopie ^^ Ja, jako kobieta nie wkręce chłopakowi gniazdka XD Choć w sumie... czemu nie..., ale z drugiej strony, co to za facet co sobie gniazdka wkręcić nie umie...
Drobne naprawy, z którymi sama kobieta nie może/nie chce sobie poradzić, to nie to samo co mieszkanie w syfie i niechlujne zmywanie.

Tak jak pisałam wcześnie, czasem jak wpadamy w gości do kogoś, to można mu pomóc w sprzątaniu, bo "coś tam". Kumpela uznała, że przydałaby Ci się kobieca pomoć, albo miałes tak zasyfione okna, że było ciemno w pokoju tongue

To co podałeś za przykład to są drobne, niezobowiązujące sprawy, których ja nigdzie nie negowałam i podkreślałam, że nie ma w tym nic złego o ile dzieje się to CZASAMI.

Ale jakbys przychodził do panny i ona ciągle miałaby to gniazdko wyrwane mimo napraw, jakby miała brudną podłogę wciąż i brud ogólnie, prawie ZA KAŻDYM razem kiedy byś wpadał, to już nie byłoby tak miło, co?

Jeszcze raz podkreślam, nie ma nic złego w pomaganiu i niesieniu pomocy nawet przy myciu podłogi smile Ale niech to się odbywa CZASAMI, a nie regularnie, bo jeśli facet/kobieta nie umie sobie sam posprzątać w mieszkaniu i nie robi nic w kierunku żeby się nauczyć, to coś jest nie halo...

31 Ostatnio edytowany przez Jenka (2014-01-28 20:36:56)

Odp: Matka mojego faceta...

To nie jest normalność co innego coś raz na jakiś czas naprawić a co innego CODZIENNIE sprzątać i to do UPADŁEGO.
Tu nawet niema porównania, najważniejsze że gościu przynajmniej umie gotować smile

32

Odp: Matka mojego faceta...
Jenka napisał/a:

To nie jest normalność co innego coś raz na jakiś czas naprawić a co innego CODZIENNIE sprzątać i to do UPADŁEGO.
Tu nawet niema porównania, najważniejsze że gościu przynajmniej umie gotować smile

Ale do czego się odnosi tekst ze sprzątaniem ? Ja nigdzie nie napisałam, że sprzątam codziennie i do upadłego. Z resztą temat był chyba o czym innym.

33

Odp: Matka mojego faceta...
Teo napisał/a:

bo jeśli facet/kobieta nie umie sobie sam posprzątać w mieszkaniu i nie robi nic w kierunku żeby się nauczyć, to coś jest nie halo...

Ja umiem ,ale się z tym nie obnoszę.Po prostu moja (jak większości mężczyzn) wrażliwość na bałagan jest inna.U mnie autentycznie czysty -wg. (wybaczcie) babskich kryteriów- jest kibel i strefa kuchenna.W pozostałych rejonach, pilnuje jedynie by brudne szmaty nie leżały luzem, ale były szczelnie pochowane.
I co, teraz jak spodziewam się kobiecej wizyty, to mam się wygłupiać i robić pokazówkę? Dopiero by były pretensje potem, ze udawałem czyściocha na początku a potem wyszło szydło z worka.A tak masz babo czarno na białym: mi tak pasuje,jak chcesz inaczej to się licz, ze będziesz miała mopa na wyłączność.Proste i uczciwe.

34

Odp: Matka mojego faceta...
pitagoras napisał/a:
Teo napisał/a:

bo jeśli facet/kobieta nie umie sobie sam posprzątać w mieszkaniu i nie robi nic w kierunku żeby się nauczyć, to coś jest nie halo...

Ja umiem ,ale się z tym nie obnoszę.Po prostu moja (jak większości mężczyzn) wrażliwość na bałagan jest inna.U mnie autentycznie czysty -wg. (wybaczcie) babskich kryteriów- jest kibel i strefa kuchenna.W pozostałych rejonach, pilnuje jedynie by brudne szmaty nie leżały luzem, ale były szczelnie pochowane.
I co, teraz jak spodziewam się kobiecej wizyty, to mam się wygłupiać i robić pokazówkę? Dopiero by były pretensje potem, ze udawałem czyściocha na początku a potem wyszło szydło z worka.A tak masz babo czarno na białym: mi tak pasuje,jak chcesz inaczej to się licz, ze będziesz miała mopa na wyłączność.Proste i uczciwe.

No i masz podejście do porządku takie jak ja XD Ale podłoga Ci się nie lepi i jak przejdziesz po niej w skarpetkach, to nie są czarne, nie? Naczynia też zmyte bez resztek jedzenia, nie?
Nikt nie mówi o pedantyźmie, a o normalnym porządku. Chyba że Autorka jest pedantką... to by wiele wyjaśniało XD

ddx, no faktycznie, problem był inny, ale jego nie da się rozwiązać od razu smile Ja bym nie przeprowadzała "poważnych rozmów", jedyne co, to bym oznajmiła, że jak masz spać w pościeli po mamusi, to prosisz, by ją wcześniej uprał. A całą resztę wyśmiej przy najbliższej okazji i tyle smile

35 Ostatnio edytowany przez pitagoras (2014-01-28 21:07:53)

Odp: Matka mojego faceta...

Moim zdaniem jego ''maminsynkostwo'' jest powierzchowne. Koles jest na swoim, utrzymuje się sam, gotuje (!!!)...
Tutaj czas rozwiąże większość problemu.Przynajmniej u mnie tak było. Wciąż zdarzy się ze mama zadzwoni przypomnieć ze jest zimno i trzeba się grubo ubierać (nie domyśliłbym się), albo ślisko i trzeba powoli jeździć. Ale takie dwuminutowe szykany raz na kilka dni można znieść i poprzytakiwać. Nie widzę sensu ''stawiać się'' i robić matuli niepotrzebna przykrość tylko dlatego ze pannica ma taki kaprys.A zdarzało się ze miała.

36

Odp: Matka mojego faceta...
pitagoras napisał/a:
Teo napisał/a:

bo jeśli facet/kobieta nie umie sobie sam posprzątać w mieszkaniu i nie robi nic w kierunku żeby się nauczyć, to coś jest nie halo...

Ja umiem ,ale się z tym nie obnoszę.Po prostu moja (jak większości mężczyzn) wrażliwość na bałagan jest inna.U mnie autentycznie czysty -wg. (wybaczcie) babskich kryteriów- jest kibel i strefa kuchenna.W pozostałych rejonach, pilnuje jedynie by brudne szmaty nie leżały luzem, ale były szczelnie pochowane.
I co, teraz jak spodziewam się kobiecej wizyty, to mam się wygłupiać i robić pokazówkę? Dopiero by były pretensje potem, ze udawałem czyściocha na początku a potem wyszło szydło z worka.A tak masz babo czarno na białym: mi tak pasuje,jak chcesz inaczej to się licz, ze będziesz miała mopa na wyłączność.Proste i uczciwe.

Mam identyczne podejscie jak Ty i Teo. Znaczy, ze jestesmy mezczyznami smile Hm, hm. Ciagle te glupie stereotypy nt. meskosci. Wszedzie!

37

Odp: Matka mojego faceta...

Rozmawiałam z nim, trochę żartobliwie zaczęłam o tej czapce i szaliku a on powiedział, że jego mama jest troskliwa i "tak wyglądają relacje mamy z synem" ;o Ehh

38

Odp: Matka mojego faceta...
ddx napisał/a:

Rozmawiałam z nim, trochę żartobliwie zaczęłam o tej czapce i szaliku a on powiedział, że jego mama jest troskliwa i "tak wyglądają relacje mamy z synem" ;o Ehh

Aha big_smile no to ja wielkiego sukcesu na tym polu nie widzę, sorry smile Noale mam nadzieję, że na to: "tak wyglądają relacje mamy z synem" odpowiedziałaś, że i owszem, ale synem pięcioletnim XD

39

Odp: Matka mojego faceta...

Z roznymi facetami w roznym wieku sie prowadzalam I jak mi cos czystosciowo-porzadkowo nie pasowalo to mowilam: Ty ale sluchaj, gdzie masz czyste szklanki (sterty brudnych w zlewie uparcie nie dostrzegalam). Albo: Nie bede zdejmowac butow bo masz na podlodze wiecej piasku niz lokalna piaskownica. Nie podobalo sie co poniektorym, a jak! Spojrzenia jakie mi posylali mogly mrozic slonce, ale ja naprawde jestem w stanie znalezc kogos kto nie pomyli dwoch koncow mopa, zmyje szklanke bez wyladowania na pogotowiu z odcietym kciukiem I odkurzy tak zeby bylo widac efekty.  Jak juz dochodzilo do roznych dyskusji o mojej niecheci do robienia za faceta to sie krotko pytalam "Wolisz zebysmy chwytali za mopa jak do ciebie wpadam czy wolisz wyladowac w lozku? Czystym...." smile
Meza poznalam jak on wlasnie rozpoczal 28 wiosne swego zycia, mieszkal z kolega.....dwoch mlodych bykow, roslych, pracujacych, wolnych I niezaleznych.
W domu wszystkie pietra omiecione, odkurzone, toaleta czysta (zwykle sie tak nie zachowuje ale wtedy nawet podnioslam deske..... smile czysta)  kuchnia w porzadku, posciel u mojego w lozu pachnaca plynem do plukania.... Kobieta w domu to I porzadek byl. Sam z siebie, bez marudzenia, proszenia czy mojego robienia.

40

Odp: Matka mojego faceta...
Jaguar napisał/a:

Kobieta w domu to I porzadek byl. Sam z siebie, bez marudzenia, proszenia czy mojego robienia.

No i o tym ja tu prawie od kilku postów! No weź, Jaguar potwierdź, że ja mądrze prawie... Że to, jak facet postrzega daną kobietę, tak się stara na wszystkich polach.

Posty [ 41 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Matka mojego faceta...

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026