Kiedy wspominam tamten czas to sama się sobie dziwię,że to zrobiłam,ale jak widać zaryzykowałam i teraz jestem szczęśliwa,ale zacznę od poczatku..Majac 16 lat poznałam Damiana zakochałam się po uszy i to z wzajemnoscia,miłosc kwitła,byliśmy szczęśliwą para przez 5 lat..potem wzielismy slub...z miłosci(nie byłam w ciazy)...a po ślubie wiadomo raz jest lepiej raz gorzej:) z czasem mój mąż stał się zamknięty w sobie,nie umiał ze mną rozmawiac czułam,ze odsuwa się odemnie,sex juz był coraz rzadziej,juz mnie tak nie przytulał a ja myslałam dlaczego...kochałam go bardzo i było mi przykro,ze tak postepuje wobec mnie...kiedy próbowałam sie do niego przytulic odpychał mnie juz nie wiedziałam co robic byłam coraz bardziej smutna i przygnębiona...nawet nie przyszło mi przez myśl,ze moze mnie zdradzac...mój Damian by tego nie zrobił...zreszta nie miałam zadnych dowodów...i on tez mi ich nie dawał...więc próbowałam wszystkiego byłam nawet po porade u psychologa..ale to i tak nic nie dało..mój mąz stał sie zimny i oschły...w głowie mu były tylko imprezy i zabawa(przed ślubem taki nie był) o byle co robił mi awantury a ja zaczełam czuc sie w tym zwiazku coraz bardziej sama....myślałam ze po slubie bedziemy miec dziecko,ale jemu sie nie spieszyło..minał rok po ślubie i o dziecku nawet nie wspomniał...myslałam nie jest pewnie jeszcze gotowy poczekam,ale minał 2 rok i tez o dziecku nie chciał słyszec...potem minał 3 rok po ślubie i jak zaczynałam mówic o dziecku to od razu zmieniał temat...a ja coraz bardziej pragnęłam miec dziecko,3 lata po ślubie,oboje mielismy prace,mieszkanie urzadzone jednym słowem bylismy urzadzeni,wiec brakowało tylko malenstwa..ja miałam 24 lata a moj maz 29 lat...zaczełam podejrzewac,ze moze mój maz jest gejem bo seksu nie chce,przytulac sie nie lubi,dziecka nie chce..kazdy normalny facet potrzebuje seksu,ale on nie potrzebował...stałam sie dla niego tylko kucharka i sprzataczka,nie mogłam na niego liczyc,nie mogłam sie mu wyzalic,podadac o tym co mnie boli bo albo ucinał rozmowe,albo sie ze mnie smiał...zazdrosciłam innym widzac jak sie kochaja,przytulaja,jak spaceruja ze swoim maluszkiem..płakałam codzien nawet kilka razy na dzien z tej bezradnosci myslałam juz zeby od niego odejsc,ale byłam za bardzo do niego przyzwyczajona,nie potrafiłam...i pewnego dnia siedzac na foletu słuchałam muzyki,piłam redsa,mój maz spał i telefon miał w kieszeni...wyjełam ten telefon i to co w nim zobaczyłam sprawiło,ze mój swiat przestał istniec a zycie straciło sens...były w nim smy od jego kochanki" było super jutro tez twojej zony nie bedzie? bo bym wpadła do ciebie i znów byśmy sie kochali w mieciutkim łozeczku" jak to przeczytałam to serce mi stanęło ja w pracy a mój maz zabawia sie ze swoja kochanka w naszym domu,w naszym łozku w głowie mi sie to nie miesciło! ciekawe ile to trwało..jak mozna bvc takim człowiekiem zeby do domu zapraszac sobie kochanki..wtedy mysłałam ze zycie juz nigdy nie bedzie miało sensu..mój maz sie obudził i jak zobaczył ze czytam jego smsy to dostał szału..zaczał przepraszac,prosic zebym z nim została,ze mnie kocha ja z tej złosci i rozpaczy poszłam kupic sobie wódke...chciałam sie upic,zasnac i obudzic sie i zeby to wszystko okazało sie snem,ale to nie był sen..a co najgorsze mój maz powiedział,ze idzie do sklepu,ze zaraz przyjdzie to był wieczór...ale nie przyszedł poszedł na noc do swojej kochanki!!! rano przeczytała smy jak damnian do niej pisał,zeby sie mna nie przejmowała bo zona jest głupia...zycie dla mnie straciło sens..mój Damian jak on mógł mi to zrobic...było mi juz wszystko jedno gdzie pojde i do kogo,byle daleko od niego ..nastepnego dnia wieczorem napisałam ogłoszenie do telegazety,ze szukam faceta na dobre i złe,potrafiącego kochac...szczerze nie wierzyłam w takie zwiazki przez ogłoszenia...po co to napisałam wtedy to tez nie wiem...to był czwartek wieczór i na ogłoszenie odpisał mi marek...fanie mi sie z nim pisało i rozmawiało...ale pomyslałam ze to jakis głupek...pisałam ze szukam faceta z okolicy a on mieszkał odemnie 160 km dalej!!! mimo tego jednak z nim pisałm,czułam ze to fajny facet...cos w podswiadomosci mi mówiło,zem marek jest interesujacy...opowiedziałam mu co przeszłam z moim mezem...a on zaproponował ze mi pomoze,ze moge zamieszkac u niego...zgodziłam sie było mi wszystko jedno gdzie jade i do kogo byle uciec od tego piekła,które urzadził mi mój maz...zastanawiacie czy sie nie bałam jechac do obcego faceta,obcego miasta...szczerze nawet sie nad tym nie zastanawiałam było mi wszystko jedno i mysłałam ze nic gorszego mnie nie spotka..marek przysłał mi swoje zdjecie ja odesłałm mu swoje...nawet sie nie widzielismy nigdy..tylko na zdjeciu..marek napisał do mnie w czwartek a we wtorek po 5 dniach przyjechał po mnie! mimo,ze w tamtym mieszkaniu było wszystko moje nie wziełam nic tylko troche ciuchów i pojechałm z markiem! 5 dni pisalismy a po 5 dniach zamieszkalismy razem to była najodwazniejsza i najbardziej spontaniczna decyzja w moim zyciu:) zaryzykowałam wszystko i jak sie okazało to była najlepsza decyzja w moim zyciu!!! zamieszkałam u marka z damianem bardzo szybko sie rozwiodłam..marek tez bardzo chciał miec dziecko i teraz dopiero was zaskocze:) po 2 miesiacach znajomosci zdecydowalismy sie na dziecko udało sie za pierwszym razem:) teraz mamy 10 miesieczna,piękna córeczke i jestesmy kochajaca sie szczęśliwą rodzina,wzieliśmy ślub cywilny..i teraz moge powiedziec z reka na sercu,ze zaryzykowałam i jestem najszczesliwsza dziewczyna pod słoncem:)) marek jest kochany,czuły,przytuli,zawsze moge na niego liczyc,rozmawiamy,śmiejemy sie razem i teraz mam zupełnie inne,lepsze zycie:) Jak lezymy z markiem na kanapie i na czworakach idzie do nas nasza córeczka,opiera sie swoimi malutkimi raczkami,staje,patrzy na nas i mówi"tata" to wtedy myśle że Marek i Ola to mój najcudowniejszy dar od Pana Boga...i do szcześcia nie potrzeba mi juz nic wiecej..
Podobne tematy
ale na początku już sie załamałam jak była mowa o wódce i wieczorze i wychodzeniu do sklepu... wyobraziłam sobie jakąś próbe samobójstwa popełnianą przez tego Damiana. na szczęście nic takiego sie nie wydarzyło ;p widze że wieeeele wycierpiałaś ale gratulacje odwagi nie każda by potrafila tak postapic.
Zyczę szczęścia z Markiem
Świetna historia...I racja,bo niewiele kobiet dałoby radę się przełamac i aż tak zartyzykowac...Ale było warto ![]()
Gratuluję wspaniałego męża i córeczki.
gratuluje z calego serca
naprawdę jak z filmu, ale szczęśliwe zakończenie no i bardzo ryzykowne i odważne decyzje ![]()
Az mi lezka w oku zakrecila....
Ogromnie sie ciesze Kochana Stokrotko ![]()
Zycze zeby wszystkim z nas zycie pisalao takie historie, a raczej zakonczenia, bo poczatek byl okropny, duzo przeszlas, ale znow jestes szczesliwa ze wspanialym mezczyzna u Swego boku i malenkim Skarbem
)
Pozdrawiam:)
Przeczytałam z zapartym tchem ..... podziwiam za odwagę
Gratuluję szczęśliwego zakończenia ![]()
a wiecie co ja bym zrobila na miejscu stokrotki?nie powiedziala mu ze czytalam jego sms-y tylko gdy nie bedzie go w domu przyprowadzila innego tak dla picu lezala rozebrana w lozku i czekalam na powrot meza poczulby frajer co sie czuje gdy jest sie zdradzonym...jak mozna szukiwac tyle lat?przyprowadzac obca kobiete to wspolnego lozka?ale baaaardzo sie ciesze ze ta historia skonczyla sie dobrze i ze od zycia Stokrotko dosytalas to czego pragniesz..pozdrawiam goraco
Takiego filmu to ja nigdy nie oglądałam
cudownie że jesteś szczęśliwa bo to najważniejsze
Gratuluję odwagi i cieszę się Twoim szczęsciem.Piękna historia ![]()
...życzę już tylko cudownych i szczęśliwych dni ![]()
Szczęścia życzę:)
Czytałam z zapartym tchem- podziwiam odwagę,determinację a szczęśliwe zakończenie jest czymś najpiękniejszym co mogło się zdarzyć.Wiele radosnych chwil !!! Nie wszyscy faceci ..... "to świnie".
Historia fantastyczna .gratuluję z całego serca maleństwa...kochającej się rodzinki.
Danusiu Świetna puenta....bardzo do mnie przemawia ...zwłaszcza po przeczytaniu tej opowieści ![]()
Romantico...:) aż się łezka w oku kręci. Ale swoje musiałaś się nacieprpieć, zanim dostałaś swoje szczęście.
Niesamowita historia. I choć musiałaś tyle przecierpieć to masz teraz najlepszą nagrodę za to wszystko!
Powodzonka:)
Popłakałam sie jak dziecko, ilu z nas drogie koleżanki brakowałoby takiej odwagi.Gratuluje z całego serduszka ,a byłemu niech porosną muchomory od zdrady!!!)))))
Twoja historia sprawiła, że dwa razy zaskoczyłaś mnie
Najpierw pisałaś o wielkim szczęściu jakim był ślub i związek z Damianem.. Nagle BUM i wszystko się zmienia.. Całe życie traci sens.. I znowu BUM! Stawiasz na "być albo nie być" które widać, że przyniosło same korzyści
Gratuluje odwagi naprawdę podziwiam Cię za taka spontaniczną decyzję:) Powodzenia
Wiele zaryzykowałaś, ale jak widać - było warto. ![]()
Naprawde niesamowita historia i widze że nie tylko mi sie łezka w oku zakręciła
odważna kobietka z Ciebie
ale teraz jak juz wszystko jest na swoim miejscu to życze bardzo duzo szczęścia bo ono zawsze sie przydaje ![]()
Stokrotko, odważna kobieta z ciebie... Każdy zna powiedzenie: Kto nie ryzykuje-ten nie żyje. U Ciebie się ona sprawdziła
Brawo!
garatuluje odwagi, ale oplacilo się!!!
23 2010-03-17 20:22:01 Ostatnio edytowany przez Rubi *** (2010-03-17 20:24:43)
Super historia! Troszke podobna do "Nigdy w życiu". Dobrze że sie rozstalas z tym draniem. A i fajnie że Twoja córeczka to moja imienniczka ![]()
Bardzo fajnie
ale powiem Ci, że w pierwszej chwili, gdy napisałaś, że postanowiłaś się przeprowadzić do Marka, pomyślałam, że wariatka
jak to tak ryzykować, z nieznajomym. Ale najważniejsze, że jest happy end
gratulacje!!!
Super historia:)
Gratuluje ![]()
Podziwiam za odwage i gratuluje udanego zwiazku jak i dzidziusia
xx
to co my kobiety kochamy
dobre zakończenia!!!!!!!!!!!!
super historia!!!!!!!!
Gratuluje
piękna historia , prawie się popłakałam...