netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Chyba zdradzam, boję się odejść

17 odpowiedzi6 768 wyświetleńzałożony przez Cas, 24.01.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Chyba zdradzam, boję się odejść

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 18 ]

1

Temat: Chyba zdradzam, boję się odejść

Witam
mam 20 lat, z moim chłopakiem jestem już czwarty rok. To wspaniały człowiek, rodzina go lubi, mnie z kolei lubią jego bliscy. Jest zaradny, studiuje bardzo dobry kierunek, tzw, dobra partia. Bardzo go kocham, słuchamy podobnej muzyki, mamy podobne zdanie na wiele tematów, okazuje mi uczucia, wiem że mnie kocha i nie zdradził nigdy. Jest jeszcze jego druga strona, jeśli coś pójdzie nie po jego myśli, to od razu narzuca własne zdanie, krytykuje mnie nieustannie, nie wiem, może uważa się za lepszego. Przykładem jest prawo jazdy, z którego zdobyciem mam problem już od dłuższego czasu. Krytykuje też wybrany przeze mnie kierunek studiów. Na początku studiowałam na jego uczelni inny kierunek, nie był zadowolony, ale nie komentował, a teraz postanowiłam, że nie chcę go studiować i od października pójdę na kierunek, który od zawsze chciałam studiować. Do tej pory to była najważniejsza decyzja w moim życiu, pierwsza poważna decyzja, która może zaważyć na mojej przyszłości, a od niego nie dostałam żadnego wsparcia. Rzadko kiedy słyszę od niego, że jest ze mną, że będzie dobrze. Obecnie wypłynął na 6 miesięcy, na praktyki w morzu. W tym czasie moje wątpliwości co do tego związku nasiliły się, bo występują już od ponad roku, ale nigdy nie miałam odwagi nawet pomyśleć, że mogłabym go zostawić. Nie wiem, czy to jest związane z tym, że go nie ma, że nie czuję go przy sobie. Odkąd wypłynął (już upływa czwarty miesiąc) bardzo rzadko za nim tęsknię, właściwie nie zdarza mi się to, chyba że pomyślę o jakiejś miłej sytuacji związanej z nim, ale to chyba z sentymentu, mam wrażenie że trzyma mnie przy nim tylko przyzwyczajenie. Cztery lata to dla dwudziestolatki kawał czasu. W tym okresie pojawił się ktoś inny, zabawny, czuły, zapatrzony we mnie, teoretycznie nie zdradziłam mojego chłopaka, ale od trzech miesięcy spotykam się z tym drugim, choć nie robimy nic złego, źle się z tym czuję. Wiem, jak to wygląda. Ale jestem młoda i najzwyczajniej w świecie się zauroczyłam, albo nawet  zakochałam. Decyzję muszę podjąć teraz, ponieważ dłużej nie mogę zwodzić tego drugiego chłopaka, on nie zasługuje na to. Kiedy go  widzę, stresuję się, mam w końcu upragnione motylki w brzuchu! On jest inny, może troszkę mniej zaradny i idealny, ale za to czuły, wspiera mnie i rozmawia. Wiem, że chce być ze mną.
Ta sytuacja przygniata mnie do tego stopnia, że nie śpię po nocach, obwiniam się, a zarazem brnę dalej. Nie wiem, czy brak tęsknoty za moim chłopakiem nie jest przypadkiem spowodowany tym, że pojawił się ktoś inny. Ale wydaje mi się, że nie, bo nawet kiedy był w kraju, to spotkania z nim traktowałam bardziej, jak obowiązek, niż przyjemność. Nie chcę skrzywdzić nikogo, ale chcę być szczęśliwa, mam prawo chociaż przez chwilę poczuć te "motyki" w brzuchu. Ale boję, się że moja decyzja będzie nieodwracalna i popełnię największy błąd w życiu.
Mam taki mętlik w głowie, sprawa ze studiami, kłopoty sercowe, to wszystko mnie strasznie dołuje, to pierwszy taki "zakręt" w moim życiu. Nie mam z kim porozmawiać na tematy sercowe, bo żadna z moich przyjaciółek nie ma chłopaka przez tyle czasu, co ja i wydaje mi się, że nie są w stanie zrozumieć mnie. Wiem, że moja mama bardzo mnie w tym wszystkim wspiera, ale ona też nie potrafi pomóc.

Bardzo proszę o jakąś radę, wskazówkę, cokolwiek.
Pozdrawiam, P.

2

Odp: Chyba zdradzam, boję się odejść

Zrobić musisz to co czujesz, nikt za ciebie decyzji nie podejmie. Przemyśl sobie wszystkie za i przeciw. Ja powiem ci tak, sama jestem 7 lat po ślubie mój mąż nie pozwalał mi się nudzić i co, zdradził mnie kiedy byłam w 2 ciąży i ciągnął to jeszcze po porodzie. Zakończył to sam, bo niby stwierdził że kocha tylko mnie, ale nie umiem wybaczyć. Przed nim miałam związek w którym to we mnie czucie całkowicie wygasło. Męża kocham dalej choć boli i żadna z tych opcji nie jest dobra. Ja osobiście nie umiem ani być z kimś kogo nie kocham, ani z kimś kto tak zranił mnie. Tak to zazwyczaj bywa, że to albo my się kimś nudzimy, albo koś nami, choć nie zawsze. Nikt ci nie odpowie czy lepsza jest stabilizacja, czy motylki, bo lepiej mieć jedno i drugie.

3 Ostatnio edytowany przez PodPseudonimem (2014-01-24 23:27:49)

Odp: Chyba zdradzam, boję się odejść

Porozmawiaj ze swoim chłopakiem o tym co ci w waszym związku nie pasuje i o tym jakiego związku oczekujesz. Powiedz mu o swoich wątpliwościach i spytaj czy on chce o to walczyć. Może sie postara, a może dla niego to też już tylko sentyment i będziecie mogli rozejśc się w przyjaźni

Uważam też że jesteś o kilkadziesiąt lat za młoda żeby być z kimś tylko z sentymentu

4 Ostatnio edytowany przez dafne123 (2014-01-24 23:37:01)

Odp: Chyba zdradzam, boję się odejść

Jesteś jeszcze młoda i nie wydaje mi się, żebyś była gotowa na zakładanie rodziny i "mega dorosłe życie". Mam wrażenie, że trzymasz się go, bo jest dobrą i przyszłościową partią. Kiedy on zacznie pływać na poważnie będzie potrzebował kobiety pewnej swojego uczucia i lojalnej. Nie każda ma zadatki do tego by czekać dzielnie na swojego marineros przez kilka miesięcy. Ty niby nic nie robisz, ale jednak robisz i uważam, że to jest brak lojalności wobec niego. Wymówką nie może być to, że Cię źle czasami traktuje. Jeśli chcesz się z nim rozstać, to zrób to po jego powrocie, nigdy w trakcie kontraktu ! Nasłuchałam się już o marynarzach zdradzanych przez żony, nic fajnego ( oczywiście działa to też w drugą stronę ). Dla mnie bycie kobietą marynarza jest w pewnym sensie wyróżnieniem.

5

Odp: Chyba zdradzam, boję się odejść

Również uważam że powinnaś porozmawiać ze swoim chłopakiem co Ci nie pasuje w tym związku i raczej nie powinnaś podejmować decyzji kiedy on jest daleko. Nie możesz poczuć tęsknoty bo nowa osoba w życiu jest zawsze ciekawsza od tej z którą spedziłas 4 lata, a czy bedzie lepsza tego nikt Ci nie powie. Pamietaj ze motylki i zauroczenie miną za kilka miesiecy o ile nie szybciej, z pierwszym chłopakiem też pewnie było cudownie na samym początku więc nie podejmuj pochopnych decyzji.
Jeżeli nic już nie czujesz do obecnego chłopaka to nie bądź z nim na siłe ale, pamiętaj nie da się porównać chwil po 4 latach wspolnego zycia i wspolnych problemow  z niewinnymi spotkaniami z nowo poznanym chłopakiem. Ja na Twoim miejscu przestałabym się spotykać z "nowym" chłopakiem dopoki nie rozjaśni Ci się w głowie smile może zatęsknisz za swoim obecnym a też dobrze by było gdybyś mogła mu spojrzeć w oczy kiedy wróci z praktyk zanim go całkowicie zdradzisz.

6

Odp: Chyba zdradzam, boję się odejść

Brawo za dojrzałość smile
Podoba mi się Twoja świadomość smile
Poczekaj, aż chłopak wróci...bez pochopnych, jak sama piszesz decyzji.
Myślę że zdajesz sobie sprawę z tego, że "motylki" kiedyś miną i pozostanie szara rzeczywistość (albo taka, jak ją sobie wykreujemy...pytanie, z którym z nich ta rzeczywistość będzie bardziej "zjadliwa").
Mam dziwne przeczucie, że nie potrzebujesz żadnych wskazówek, bo jesteś mądrą dziewczyną i zrobisz tak, jak będzie Tobie lepiej, no i że (przede wszystkim), będzie to uczciwe w stosunku do każdej ze stron.

Pozdrawiam:)

7 Ostatnio edytowany przez justa31 (2014-01-28 00:28:27)

Odp: Chyba zdradzam, boję się odejść

Tak,porozmawiaj z nim moze to co czulas na poczatku do niego bylo wielkie a po 4 latach to juz przyzwyczajenie.A tu masz, ktos sie toba zainteresowal i myslisz ze go zdradzasz w myslach mozesz pewnie ale w czynach nie.Jak potrafi z Toba rozmawiac to daj mu do zrozumienia ze jastescie mlodzi i kazdy dla siebie chce jak najlepiej,a czekanie to na kogos wyjatkowego,wyszalej sie z glowa a na powazne zwiazki przyjdzie czas.

8

Odp: Chyba zdradzam, boję się odejść

Jeszcze 2 miesiace i bedzie przy tobie .czy nie zadreczasz sie co on tam robi???czy to nie ma wplywu na twoje odczucia??zdajesz sobie sprawe ze jego rejsy w przyszlosci moga byc dluzsze .wiesz na co sie piszesz .chyba ze osiadzie na mieliznie i bedziecie razem .;-)

9

Odp: Chyba zdradzam, boję się odejść

Hej.
Jestem w bardzo podobnej sytuacji. Też mam 20 lat, mijają 3 miesiące kiedy mój chłopak wypłynął w rejs. O tyle inaczej, że zanim wypłynął, byłam z nim 4 miesiące. Może się to wydawać krótko, ale był to bardzo "intensywny związek", bo od początku już mieszkaliśmy razem i byliśmy nierozłączni. On jest starszy ode mnie i przede wszystkim jest dla mnie bardzo dobry. Podobnie jak Twój chłopak, on planuje ze mną przyszłość, chce się ustabilizować. Kiedy wypłynął tak nagle, było mi bardzo źle, strasznie mi go brakowało i płakałam całymi dniami. Jednak po ok. miesiącu pojawił się inny, który bardzo się we mnie zakochał (i ja w nim też). Jest w moim wieku, mogę powiedzieć, że lepiej mi się z nim rozmawia niż z moim chłopakiem. Mamy więcej wspólnych tematów, identyczne spojrzenie na świat, słuchamy tej samej muzyki, no i mamy takie samo poczucie humoru. W przeciwieństwie do mojego chłopaka, z którym może mam mniej wspólnych zainteresowań i tematów rozmów, ale za to jest bardziej opiekuńczy i dojrzały. Teraz jestem w kropce. Kocham jednego i drugiego. Nie wiem, z którym mam skończyć, nie chcę zranić żadnego z nich. Z tym "nowym" to zaszło trochę daleko, bo spotykamy się codziennie. Ale jest mi z nim bardzo dobrze, głównie dlatego, że mogę z nim o wszystkim porozmawiać, czuję całkowite zrozumienie z jego strony, i z wzajemnością. Natomiast z marynarzem miałabym ustabilizowane, dobre życie. Nie mogę spać nocami, dręczą mnie myśli o tym wszystkim. Nie chcę nikogo skrzywdzić, chociaż wiem, że tak naprawdę już krzywdzę.

10

Odp: Chyba zdradzam, boję się odejść

Hej, również mam 20 lat i również jestem w związku, który trwa 4 lata. Kawał czasu smile
Nie mogę powiedzieć, że "mam tak samo jak ty", bo nie przeżyłam z chłopakiem dłuższej rozłąki niż 2 tygodnie... Ale wydaje mi się, że to, że on wypływa na tyle miesięcy ma wpływ na Twoje uczucia. Niby go kochasz, ale może przeraża Cię, że "za mało tęsknisz" albo i wcale... Też tak czasem mam i myślę "w sumie mogłabym żyć bez niego, nie tęsknię", ale gdy już go widzę, wiem, że się myliłam i chcę z nim być. Musisz pomyśleć jak to u Ciebie jest. A może jest to dla Ciebie obojętne czy się spotykacie czy nie? W kilkuletnim związku nie ma już takich motylków w brzuchu jak podczas pierwszego roku związku i trzeba to zaakceptować... Czasem myślę czy to miłość czy przyzwyczajenie. Piszesz, że twój obecny chłopak to "dobra partia", ja bym dała mu szansę, no chyba że już bardzo mało do niego czujesz... Bo co do "tego drugiego", teraz czujesz zauroczenie, ale czy za kilka lat nie będzie z nim czuła tego samego co z obecnym chłopakiem? To oczywiste, że zauroczenie czy zakochanie się w kimś na świeżo jest silniejsze niż długoletnia miłość. Więcej emocji, ekscytacja... Ja bym się poważnie zastanowiła i nie zrywała pochopnie. Naprawdę ciężka sytuacja.

11

Odp: Chyba zdradzam, boję się odejść
NieZnamSiebie napisał/a:

Brawo za dojrzałość smile
Podoba mi się Twoja świadomość smile
Poczekaj, aż chłopak wróci...bez pochopnych, jak sama piszesz decyzji.
Myślę że zdajesz sobie sprawę z tego, że "motylki" kiedyś miną i pozostanie szara rzeczywistość (albo taka, jak ją sobie wykreujemy...pytanie, z którym z nich ta rzeczywistość będzie bardziej "zjadliwa").
Mam dziwne przeczucie, że nie potrzebujesz żadnych wskazówek, bo jesteś mądrą dziewczyną i zrobisz tak, jak będzie Tobie lepiej, no i że (przede wszystkim), będzie to uczciwe w stosunku do każdej ze stron.

Pozdrawiam:)

Dorosły facet ze mnie a prawie posikałem się ze śmiechu big_smile
Początek genialny - to o dojrzałości. A ostatnie zdanie mistrzowsko podsumowuje. Talent do pisania komedii masz boski.

Dziewczyna spotyka się regularnie z innym facetem, wydaje jej się że się może nawet w nim zakochała a jednocześnie pisze że teoretycznie nie zdradza, że nie robią nic złego. Naprawdę? Bez jaj.

To że obraz jej chłopaka przesłoniły teraz głównie jego wady i rozważa odejście (najchętniej do tego z którym zdradza) to naturalne bo jest zauroczona. Tylko czy takiego etapu nie opisywała tu każda żona czy dziewczyna w temacie o tym co zrobić by mąż/chłopak wybaczył tę zdradę bo to z głupoty była. Też byś chciała żeby Twój partner spotykał się za plecami z inną a potem robił wam konkurs i wybierał tę bardziej zjadliwą?

12

Odp: Chyba zdradzam, boję się odejść

Ja uważam, że swoje błędy trzeba w życiu popełnić, by zrozumieć ich sens. Tylko, że zazwyczaj na drodze do decyzji krzyczy sumienie i wtedy pojawia się post na forum. "weźcie na siebie odpowiedzialność za mnie". Decyzję autorka powinna podjąć sama, ot i najprostsza i najgorsza prawda.

13

Odp: Chyba zdradzam, boję się odejść
Airuf napisał/a:
NieZnamSiebie napisał/a:

Brawo za dojrzałość smile
Podoba mi się Twoja świadomość smile
Poczekaj, aż chłopak wróci...bez pochopnych, jak sama piszesz decyzji.
Myślę że zdajesz sobie sprawę z tego, że "motylki" kiedyś miną i pozostanie szara rzeczywistość (albo taka, jak ją sobie wykreujemy...pytanie, z którym z nich ta rzeczywistość będzie bardziej "zjadliwa").
Mam dziwne przeczucie, że nie potrzebujesz żadnych wskazówek, bo jesteś mądrą dziewczyną i zrobisz tak, jak będzie Tobie lepiej, no i że (przede wszystkim), będzie to uczciwe w stosunku do każdej ze stron.

Pozdrawiam:)

Dorosły facet ze mnie a prawie posikałem się ze śmiechu big_smile
Początek genialny - to o dojrzałości. A ostatnie zdanie mistrzowsko podsumowuje. Talent do pisania komedii masz boski.

Dziewczyna spotyka się regularnie z innym facetem, wydaje jej się że się może nawet w nim zakochała a jednocześnie pisze że teoretycznie nie zdradza, że nie robią nic złego. Naprawdę? Bez jaj.

To że obraz jej chłopaka przesłoniły teraz głównie jego wady i rozważa odejście (najchętniej do tego z którym zdradza) to naturalne bo jest zauroczona. Tylko czy takiego etapu nie opisywała tu każda żona czy dziewczyna w temacie o tym co zrobić by mąż/chłopak wybaczył tę zdradę bo to z głupoty była. Też byś chciała żeby Twój partner spotykał się za plecami z inną a potem robił wam konkurs i wybierał tę bardziej zjadliwą?

Chwila, nie wydaje mi się, żebym traktowała ich tak bardzo przedmiotowo. Nigdy nie miałam zamiaru nikogo skrzywdzić, po prostu coś poczułam i nie chciałam tego stracić, czy to źle, że mając 20 lat chciałbym być szczęśliwa? Zdaję sobie sprawę z tego, że tak czy inaczej będę musiała szczerze porozmawiać z chłopakiem, który wtedy najprawdopodobniej "kopnie mnie w dupę". Być może wtedy będę prosiła o wybaczenie, trudno- sama tego chciałam, ale możliwe też, że będę szczęśliwa z tym drugim, tego nikt nie wie. Napisałam, bo potrzebowałam pomocy odnośnie podjęcia decyzji, chciałam wiedzieć, jak zapatrują się na to bezstronne osoby, bo w moim otoczeniu nie ma par z takim "długim" stażem. Nie wiem, jak powinien wyglądać taki związek, co powinnam czuć i czy to, że tak silnie się "zauroczyłam" jest normalne i wystarczy przeczekać, a później będzie dobrze. To tyle.

14

Odp: Chyba zdradzam, boję się odejść

"Stary chłopak", co wypłyną na morze -- zastanów się, czy on dba o twoje szczęście. Jeśli Ty chcesz studiować kierunek X, a on uważa, że powinnaś kierunek Y, to kto ma rację? Sama widzisz, że zmieniasz studia teraz. Czy on jest w stanie przyjąć twoje decyzje, które nie do końca są po jego myśli? Czy on czasem nie tworzy dla Ciebie złotej klatki?

Zauroczyłaś się kimś nowym... ciężka sprawa, utrudniająca trzeźwe spojrzenie na świat. Gdybyś była żoną tego peirwszego, to bym Ci powiedział, abyś poczekała pół roku z rozwodem, może romans wcześniej padnie. Abyś nie niszczyła małżeństwa dla motylków w brzuchu.

Ale Ty jesteś wolna... może trzeba powiedzieć obecnemu chłopakowi, że nie jesteś z nim szczęśliwa, że jak go nie ma to czujesz się wolna, bez opresji, a nie chcesz żyć na jego łańcuchu, tylko robić co sama postanowisz?

Jeśli chcesz zerwać związek, to postara się to zrobić NIEZALEŻNIE od tego, czy teraz się kimś zauroczyłaś... Postępuj tak, jakby tego nowego nie było w twoim życiu, bo może za kilka lat faktycznie nie będzie ani jednego ani drugiego.

15

Odp: Chyba zdradzam, boję się odejść

Zazwyczaj mówi się, że po drugiej stronie trawa jest zieleńsza, ale z drugiej strony może Twój związek się wypalił i faktycznie nie ma sensu. Nie popieram jednak zdrady, dlatego musisz podjąć jakieś kroki. Na pewno porozmawiać z chłopakiem, powiedz mu o swoich oczekiwaniach względem związku, o tym jak się czujesz, gdy Cię nie wspiera. Być może on nie robi tego złośliwie, ale ma jakieś takie przyzwyczajenia, a Ty nie mówiłaś, że Ciebie to boli, stąd nie wie o tym. Chyba, że mu już o tym mówiłaś? Co do małej ilości czułości, to myślę, że faceci często mają z tym problem, co oczywiście nie znaczy, by to olać. Mnie zawsze, gdy brakowało czułości czy brakuje, to mówię mojemu partnerowi. Mój czasem też bywa z tym oszczędny, ale to bardziej dlatego, że go tak wychowano. Tyle, że mnie to tam bardzo nie przeszkadza, poza tym on też się stara, więc jest dobrze smile Tyle, że właśnie ja zawsze mu mówię, jak coś jest nie tak, uważam, że jest to kluczem do dobrej komunikacji w związku Dopiero jak szczerze porozmawiacie, to wtedy będziesz mogła ocenić czy chcesz kontynuować związek czy nie. No i wtedy będziesz mogła podjąć decyzję. Jak ocenisz, że Wam nie po drodze, to po prostu się rozstaniecie. Zgadzam się z Garym, że jeśli podejmiesz decyzję o rozstaniu (np, bo może jednak zostaniecie razem, więc to tylko taki przykład), to byś zrobiła to wtedy niezależnie od tego chłopaka, którymś się zauroczyłaś. Po prostu pogadajcie i wtedy postaraj się spojrzeć na to obiektywnie. Potem, wiadomo, że jakbyś zerwała, to możesz związać się z nowym, ale tu radziłabym ostrożność, np trochę pobyć samej, a z nim tylko się spotykać tylko towarzysko, a potem byś zobaczyła. W końcu- jeśli jemu zależy, to na pewno by poczekał. A Ty potrzebowałaś chociaż trochę pobyć sama i pomyśleć, poukładać sobie wszystko.

16

Odp: Chyba zdradzam, boję się odejść
Cas napisał/a:
Airuf napisał/a:
NieZnamSiebie napisał/a:

Brawo za dojrzałość smile
Podoba mi się Twoja świadomość smile
Poczekaj, aż chłopak wróci...bez pochopnych, jak sama piszesz decyzji.
Myślę że zdajesz sobie sprawę z tego, że "motylki" kiedyś miną i pozostanie szara rzeczywistość (albo taka, jak ją sobie wykreujemy...pytanie, z którym z nich ta rzeczywistość będzie bardziej "zjadliwa").
Mam dziwne przeczucie, że nie potrzebujesz żadnych wskazówek, bo jesteś mądrą dziewczyną i zrobisz tak, jak będzie Tobie lepiej, no i że (przede wszystkim), będzie to uczciwe w stosunku do każdej ze stron.

Pozdrawiam:)

Dorosły facet ze mnie a prawie posikałem się ze śmiechu big_smile
Początek genialny - to o dojrzałości. A ostatnie zdanie mistrzowsko podsumowuje. Talent do pisania komedii masz boski.

Dziewczyna spotyka się regularnie z innym facetem, wydaje jej się że się może nawet w nim zakochała a jednocześnie pisze że teoretycznie nie zdradza, że nie robią nic złego. Naprawdę? Bez jaj.

To że obraz jej chłopaka przesłoniły teraz głównie jego wady i rozważa odejście (najchętniej do tego z którym zdradza) to naturalne bo jest zauroczona. Tylko czy takiego etapu nie opisywała tu każda żona czy dziewczyna w temacie o tym co zrobić by mąż/chłopak wybaczył tę zdradę bo to z głupoty była. Też byś chciała żeby Twój partner spotykał się za plecami z inną a potem robił wam konkurs i wybierał tę bardziej zjadliwą?

Chwila, nie wydaje mi się, żebym traktowała ich tak bardzo przedmiotowo. Nigdy nie miałam zamiaru nikogo skrzywdzić, po prostu coś poczułam i nie chciałam tego stracić, czy to źle, że mając 20 lat chciałbym być szczęśliwa? Zdaję sobie sprawę z tego, że tak czy inaczej będę musiała szczerze porozmawiać z chłopakiem, który wtedy najprawdopodobniej "kopnie mnie w dupę". Być może wtedy będę prosiła o wybaczenie, trudno- sama tego chciałam, ale możliwe też, że będę szczęśliwa z tym drugim, tego nikt nie wie. Napisałam, bo potrzebowałam pomocy odnośnie podjęcia decyzji, chciałam wiedzieć, jak zapatrują się na to bezstronne osoby, bo w moim otoczeniu nie ma par z takim "długim" stażem. Nie wiem, jak powinien wyglądać taki związek, co powinnam czuć i czy to, że tak silnie się "zauroczyłam" jest normalne i wystarczy przeczekać, a później będzie dobrze. To tyle.

Oczywiście w obecnej syt. masz prawo mieć mętlik w głowie, rozumiem że jesteś zagubiona, nie wiesz jakie wyjście wybrać, rozumiem że szukasz tu pomocy u osób bardziej doświadczonych.
Jednak u Ciebie przeraża mnie fakt że Ty nie przyjmujesz do wiadomości bądź nie rozumiesz czym jest to co już zrobiłaś. Zdradzasz swojego partnera i to już regularny romans który pewnie doprowadzi do rozpadu związku.
Piszesz że chcesz być szczęśliwa. To dobrze, masz prawo smile A teraz krótka ciekawostka - jeżeli Twój partner dowie się o tym romansie i odejdziesz, bądź kopnie Cię w d*** to Ty masz już nakręconego "kolegę". A Twój obecny partner? Jeżeli nie zmieni zawodu, dalej będzie musiał się liczyć z dłuższymi nieobecnościami w domu to może nie założyć rodziny przez wiele lat, bo nie będzie w stanie zaufać na tyle żadnej kobiecie. On tym zapłaci za Twoje szczęście nie mając żadnego wyboru - bo Ty uważasz że do tego szczęścia masz prawo. Dalej uważasz że nic złego jeszcze nie zrobiłaś?
Teraz to nie dowiesz się na ile obecne zauroczenie rzutuje na obraz nieobecnego partnera - i czy decyzja odejścia będzie naprawdę podyktowaniem braku przyszłości tego związku - czy skoczeniem z kwiatka na kwiatek - bo ten nowy lepszy jest... To że teraz jest to tak skomplikowana decyzja dla Ciebie wynika z faktu że nie potrafiłaś dochować wierności - dochowanie jej nie przysporzyło by Ci dylematów, a tak - Ty sama musisz uspokoić emocje i podjąć decyzję - ale w pełnej świadomości co już zrobiłaś i do czego to prowadzi.

17

Odp: Chyba zdradzam, boję się odejść
Airuf napisał/a:
Cas napisał/a:
Airuf napisał/a:

Dorosły facet ze mnie a prawie posikałem się ze śmiechu big_smile
Początek genialny - to o dojrzałości. A ostatnie zdanie mistrzowsko podsumowuje. Talent do pisania komedii masz boski.

Dziewczyna spotyka się regularnie z innym facetem, wydaje jej się że się może nawet w nim zakochała a jednocześnie pisze że teoretycznie nie zdradza, że nie robią nic złego. Naprawdę? Bez jaj.

To że obraz jej chłopaka przesłoniły teraz głównie jego wady i rozważa odejście (najchętniej do tego z którym zdradza) to naturalne bo jest zauroczona. Tylko czy takiego etapu nie opisywała tu każda żona czy dziewczyna w temacie o tym co zrobić by mąż/chłopak wybaczył tę zdradę bo to z głupoty była. Też byś chciała żeby Twój partner spotykał się za plecami z inną a potem robił wam konkurs i wybierał tę bardziej zjadliwą?

Chwila, nie wydaje mi się, żebym traktowała ich tak bardzo przedmiotowo. Nigdy nie miałam zamiaru nikogo skrzywdzić, po prostu coś poczułam i nie chciałam tego stracić, czy to źle, że mając 20 lat chciałbym być szczęśliwa? Zdaję sobie sprawę z tego, że tak czy inaczej będę musiała szczerze porozmawiać z chłopakiem, który wtedy najprawdopodobniej "kopnie mnie w dupę". Być może wtedy będę prosiła o wybaczenie, trudno- sama tego chciałam, ale możliwe też, że będę szczęśliwa z tym drugim, tego nikt nie wie. Napisałam, bo potrzebowałam pomocy odnośnie podjęcia decyzji, chciałam wiedzieć, jak zapatrują się na to bezstronne osoby, bo w moim otoczeniu nie ma par z takim "długim" stażem. Nie wiem, jak powinien wyglądać taki związek, co powinnam czuć i czy to, że tak silnie się "zauroczyłam" jest normalne i wystarczy przeczekać, a później będzie dobrze. To tyle.

Oczywiście w obecnej syt. masz prawo mieć mętlik w głowie, rozumiem że jesteś zagubiona, nie wiesz jakie wyjście wybrać, rozumiem że szukasz tu pomocy u osób bardziej doświadczonych.
Jednak u Ciebie przeraża mnie fakt że Ty nie przyjmujesz do wiadomości bądź nie rozumiesz czym jest to co już zrobiłaś. Zdradzasz swojego partnera i to już regularny romans który pewnie doprowadzi do rozpadu związku.
Piszesz że chcesz być szczęśliwa. To dobrze, masz prawo smile A teraz krótka ciekawostka - jeżeli Twój partner dowie się o tym romansie i odejdziesz, bądź kopnie Cię w d*** to Ty masz już nakręconego "kolegę". A Twój obecny partner? Jeżeli nie zmieni zawodu, dalej będzie musiał się liczyć z dłuższymi nieobecnościami w domu to może nie założyć rodziny przez wiele lat, bo nie będzie w stanie zaufać na tyle żadnej kobiecie. On tym zapłaci za Twoje szczęście nie mając żadnego wyboru - bo Ty uważasz że do tego szczęścia masz prawo. Dalej uważasz że nic złego jeszcze nie zrobiłaś?
Teraz to nie dowiesz się na ile obecne zauroczenie rzutuje na obraz nieobecnego partnera - i czy decyzja odejścia będzie naprawdę podyktowaniem braku przyszłości tego związku - czy skoczeniem z kwiatka na kwiatek - bo ten nowy lepszy jest... To że teraz jest to tak skomplikowana decyzja dla Ciebie wynika z faktu że nie potrafiłaś dochować wierności - dochowanie jej nie przysporzyło by Ci dylematów, a tak - Ty sama musisz uspokoić emocje i podjąć decyzję - ale w pełnej świadomości co już zrobiłaś i do czego to prowadzi.

Zdaję sobie sprawę z tego co zrobiłam i doskonale wiem, że to, co czuję to moja wina, wina tego, że zdradziłam. Tylko nie jestem pewna, czy jeśli rozstanę się z chłopakiem, to powiem mu o tym, że spotykam się z innym, bo nie zdradziłam go fizycznie, ale emocjonalnie i nie byłoby to największym i bezpośrednim powodem naszego rozstania, to jest "tylko" jeden z wielu powodów. I jak sam mówisz gdyby dowiedział się o tym, to najprawdopodobniej przez długi czas nie zaufałby kobiecie, co na dłuższą metę rzeczywiście mogłoby być uciążliwe i wiele zniszczyć. Chociaż sama nie wiem, jak powinnam zrobić. Nic mnie nie usprawiedliwia, nie mam pojęcia, jak podeszłabym do tej sprawy, gdybym to ja była na jego miejscu- miejscu zdradzonej. Zrobię wszystko, żeby nie budować swojego szczęścia na jego nieszczęściu i obawiam się, że kłamstwo jest najbardziej słusznym wyjściem z tej sytuacji. Źle zrobiłam, że zaczęłam brnąć w to kłamstwo, ale czasu już nie cofnę, staram się znaleźć najlepsze wyjście.

Posty [ 18 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Chyba zdradzam, boję się odejść

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026