netkobietyWszystkie działy
Trudna miłość, zazdrość, nałogi

Trwać w tym czy odpuścić?

7 odpowiedzi2 400 wyświetleńzałożony przez chlopak90, 19.01.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Trwać w tym czy odpuścić?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 8 ]

1

Temat: Trwać w tym czy odpuścić?

Witam serdecznie,

Piszę tutaj ponieważ chciałbym poznać zdanie kobiet, które jak wiadomo w różnych gierkach są dużo lepsze niż faceci, a na pewno łatwiej i dużo szybciej potrafią zauważyć, że coś nie gra, ale do rzeczy.

Jestem z dziewczyną, z którą sądzę, że tworze toksyczny związek.

Historia zaczęła się rok temu, gdy się poznaliśmy. Na początku wydawała się jak to ująłem doskonałym materiałem na żonę. Miła czuła, nie imprezowiczka, ubieranie jak i styl bycia wskazywało na bardzo ułożoną i rozsądną dziewczynę. Dodam, że oboje mamy po 24 lata.

Dużo rozmawialiśmy głównie wieczorami przez telefon, średnio po 2 godziny przez jakiś miesiąc. Były również przez ten czas 3 spotkania z racji odległości jaka Nas dzieliła (100km). Czwarte spotkanie było u mnie w domu, gdzie sam mieszkam, przyjechała do mnie na weekend i od wtedy się zaczęło.

Już na tych wcześniejszych spotkaniach dążyła do tego, że chciałaby byśmy mieli obrączki, aby idąc gdzieś beze mnie każdy widział, że jest  zajęta. Nie stanowiła to dla mnie problemu i Nam na jej przyjazd kupiłem i wręczyłem te obrączki, wtedy zostaliśmy już parą.
Gdy byłą u mnie przez weekend stwierdziła, że tak się dobrze u mnie czuje, że praktycznie gdybym nie miał nic przeciwko to mogłaby się do mnie wprowadzić (ona była wtedy bezrobotna) na co ja będąc zakochany i bardzo otwarty człowiek się zgodziłem i powiedziałem, że nie ma problemu.

Także zamieszkanie razem również bardzo szybko poszło. Generalnie samo mieszkanie przez rok jest ok, ale czuje się coraz bardziej wypalony.

Już w pierwszych miesiącach zaczęły się zazdrości z jej strony. Potrafiła się obrazić i wcale ze mną nie rozmawiać tylko dlatego, że spojrzałem na ulicy na inną kobietę, później były takie uwagi coraz częściej nawet gdy nie patrzyłem to chciała mi wmówić, że jednak patrzyłem.

Nie chciała również nigdzie wychodzić, co chwile jakieś nerwy pretensje, ja wtedy się zamykałem w sobie. Czułem, że mnie niszczy psychicznie zwracając mi co chwile uwagę na to co robię, gdzie po wszystkim stwierdziła, że nic takiego się nie stało i żebym nie użalał się nad sobą.

Po paru takich akcjach uodporniłem się na to i zacząłem też ją wyzywać robić kontrę co skutkowało gdy trzymałem ją krótko. Ale mi to do końca nie odpowiada ponieważ lubię rozpieszczać kobietę i jej pomagać w wielu aspektach życia.

Jednak przez moja dobroć dla niej też usłyszałem słowa z jej ust abym nie zachowywał się jak pi...a przez co wszystkiego mi się odechciewało.

Przez ten czas bycia razem na pewno dużo się zmieniłem, stałem się zimny, gruboskórny i nie zależy mi tak jak na początku. Tęsknie za tym aby rozpieszczać i spędzać tak na prawdę czas razem z kobietą ale z obecną partnerką nie potrafię się już przemóc.

Dochodzi do tego jej bardzo mała komunikatywność z otoczeniem. Z moimi rodzicami też mało rozmawiała, czy pomagała, a do znajomych nie chciała chodzić albo najpierw przed wyjściem jakieś pretensje, że chciala spedzić czas ze mną a ja wymyslam jakieś wyjścia do znajomych.

Był czas, że cały czas męczyła mnie o zaręczynach albo o tym, że chce aby kupił jej jakąś biżuterie albo inne rzeczy, wręcz wymuszała to ode mnie.

Dodam jeszcze, że Ona nie ma koleżanek tylko kolegów z którymi potrafi smsowac rozmawiać przez telefon czy na gg, a do mnie się czepia, że się spojrze na inną kobietę czy to na ulicy czy w sklepie.

Do tego doszło, że chciałem z nią zerwać już 3 razy.

Za pierwszym, zaczęła mi grozić, że wszystkie nowe płytki i rzeczy rozwali młotkiem i chociaż nie będę  musiał jej spłacać ( tak zrobiliśmy też remont mojego mieszkania dzieląc się kosztami na pół)

po drugim podejściu, błagała i prosiła byśmy dali sobie czas.

Po trzeci to samo co przy drugim ale zachowanie jej się diametralnie zmieniło.

No właśnie i tutaj mam problem bo zaczęła się zachowywać inaczej, powiedziała mi, że zrozumiała to wszystko.

Zaczęła pisać do moich znajomych aby umawiać się na spotkania, pomagać mojej mamie aby poznosić ze stołu, opanowywać nerwy. zerwała kontakty z kolegami i jest bardzo słodka do mnie, udaje wręcz małą niezdarną dziewczynkę którą trzeba się opiekować.

Wcześniej była typem choleryka a teraz byle przyjść, się przytulić czy buziaczka dać.

Jednak u mnie przez to wszystko chyba już miłość sie wypaliła i sam nie wiem co zrobić.
Wiem, że jak byśmy mieli się rozstać to Ona będzie musiała rzucić pracę i wrócić do siebie, będzie skrzywdzona a ja będę najgorszy.
Ale jaką mam mieć pewność czy Ona czegoś nie gra jak przez rok nikt z moich znajomych jej za bardzo nie zna bo na spotkaniach się prawie wcale nie odzywała, oraz jak rozmawiałem ze znajomymi kolegami to 3 powiedziało mi, że jak tak słyszą i widzą to wszystko to nie ma tutaj przyszłości.

Osobiście ja sam się męczę, bo z jednej strony nie chce jej skrzywdzić oraz nie chce mi się szukać innej partnerki natomiast z drugiej cały czas chodzę wkurzony, czuje się nie szczęsliwy w tym związku i czuje, że Ona może tylko grać teraz taką dobrą bo nie wierze, że ludzie się zmieniają tak szybko, a to, że się wcześniej wstydziła czy potrzebowała czasu to jest zwykłą bajką...

2

Odp: Trwać w tym czy odpuścić?

Coś mi się zdaje, że nie jesteście oboje gotowi na dojrzały związek i tu właśnie tkwi problem. Ona zachowywała się niedojrzale i Ty poniekąd tak samo. Zamieszkanie po chwili, obrączki, zazdrość i tak to trwało. Człowiek zmienia się jak widzi, że coś nie gra, może ona zrozumiała pewne rzeczy, ale pytanie jest jedno co jest ważne dla Ciebie? Wyobraź sobie sytuacje, że ona się wyprowadza. Co byś wtedy czuł? Porozmawiaj z nią o swoich obawach, na tym polegają związki.

3

Odp: Trwać w tym czy odpuścić?

Wydaje mi się, że za cudowną przemianą Twojej dziewczyny może, lecz niekoniecznie musi kryć się strach albo obawa. Po kilku próbach rozejścia mogła stwierdzić, że tracąc Ciebie mogłaby stracić dużo więcej, co z resztą sam zaznaczyłeś (musiałaby rzucić pracę, wrócić do siebie). A może faktycznie Cię kocha i dla Ciebie, dla Was pragnie się zmienić...

Wiem z własnego doświadczenia, że na dłuższą metę nie warto ciągnać czegoś, co jest wbrew Tobie. W taki sposób będzie trudno zaznać szczęścia...
Muszę zgodzić się ze Sluuu: "(...)Co jest ważne dla Ciebie? Wyobraź sobie sytuację, że ona się wyprowadza. Co byś wtedy czuł? Porozmawiaj z nią o swoich obawach, na tym polegają związki".

4

Odp: Trwać w tym czy odpuścić?

Dziękuję za odpowiedź.

To prawda, Nasze zachowanie było trochę nie dojrzałe, chcieliśmy zaryzykować i postawić wszystko na jedną kartę. Moja wina też w tym, że dałem się w to wszystko wciągnąć i zgodziłem się tak szybko. Choć myślę, że mogło być to też spowodowane tym, że byłem w poprzednim trzy letnim związku z 6 lat starszą kobietą i żadnych takich problemów jak zazdrość czy zachowanie mało dojrzałe nie miało miejsca. Wtedy też były plany jednak wszystko się rozpadło. Myślę jednak, że dzięki temu w kolejnym związku byłem już bardziej otwarty na poważne decyzje i przez to się zgodziłem na wspólne zamieszkanie i obrączki...

Zrobiliśmy sobie również 5 dni przerwy, wtedy Ona pojechała do swojego domu rodzinnego. Nie odzywaliśmy się do siebie wcale. Przez ten czas było mi szczerze mówiąc dobrze, zdecydowałem się po jej powrocie właśnie wtedy już trzeci raz powiedzieć jej, że jestem za zerwaniem. Jednak Ona przyjęła to ze spokojem i nadal stała przy swoim że nic się nie dzieje aż tak byśmy mieli kończyć związek i aby dać sobie jeszcze czas. Minęły jakieś 2 tygodnie, ona jest do mnie bardzo miła i widać, że się stara jednak u mnie cały czas te myśli niepewności i się w tym wszystkim męczę.
Chyba coraz bardziej przekonuje się w tym, że coś we mnie pękło, że jednak to nie jest to. Nie widzę już Naszej wspólnej przyszłości.
Jestem z nią teraz i czekam bo widzę, że Ona tak bardzo się stara, tak chce i wierzy, że będzie dobrze. Ja za to jak Ona  tak się stara przypominam sobie lub czekam aż straci cierpliwość i odezwie jej się charakter choleryka, co wcześniej często pokazywała. swoim zachowaniem.
Obawiam się, że może być tak dobrze długo, a jak uśpi moją czujność i znowu zaufam, postanowie się zaręczyć to znowu pokaże siebie prawdziwą jak wcześniej.

Ale czy w prawdziwej miłości jest miejsce na takie wypalenie i wątpliwości już po roku?

5 Ostatnio edytowany przez niezapominajka9 (2014-01-19 18:17:36)

Odp: Trwać w tym czy odpuścić?

Wątpliwości pojawiają się tym szybciej, im szybciej poznajecie się nawzajem i im intensywniej wkraczacie w swoje życie. U was stało się to bardzo szybko, bo zaraz na początku znajomości zamieszkaliście ze sobą. A to już zupełnie inny rodzaj związku, niż umówione randki, gdzie jesteście ze sobą tylko wtedy kiedy macie ochotę i spędzacie czas na przyjemnościach. Wydaje mi się, że ona potraktowała Cię jak sponsora - który daje jej mieszkanie, utrzymanie, drogie prezenty, słowem wygodne życie. Czy żywiła jakieś  uczucie do Ciebie? Takie jakie żywi zagubiony pies do pana, który go przygarnie. Jest mu wdzięczny i przyzwyczaja się do niego, ale czy to jest miłość?? Myślę, że nie (pisała przecież z innymi). Jej zazdrość wynikała tylko z obawy, że znajdziesz inną i zostawisz ją z niczym. Na początku udawała, że Cię kocha, ale z czasem przyzwyczaiła się, że jesteś dla niej dobry i wszystko jej uchodzi płazem, dlatego przestała się starać i nawet nie stwarzała już pozorów, że jej zależy.
Teraz, gdy Ty zobojętniałeś i pokazałeś, że Ci nie zależy, obawia się, że wszystko straci. Widzi, że naprawdę masz dość, chcesz się rozstać i za chwilę może się skończyć jej wygodne życie na Twój rachunek. Dlatego jest miła i stara się sprawiać wrażenie zmiany. Ale to tylko chwilowe, przecież nie można udawać w nieskończoność. Prędzej czy później wyjdzie jej prawdziwe oblicze. Ale wcześniej jeszcze trochę poudaje, pomieszka u Ciebie i obskubie Cie jak kurę na rosół. Lepiej pilnuj dostępu do konta i karty do bankomatu. No i skończ czym prędzej tą jej farsę, bo ta historia z obrączkami po kilku tygodniach znajomości to komedia, z tym że heppy endu raczej nie będzie. Nawiasem mówiąc taka obrączka trochę też kosztuje i ciekawe czy Ci ją zwróci? Poproś ją, żeby się spakowała i raz na zawsze zniknęła z Twojego życia. Inaczej będziesz niepotrzebnie przeciągał coś, co od początku było skazane na niepowodzenie. Po prostu naiwnie jej wierzyłeś, dlatego zostałeś jej ofiarą, a ona to perfidnie wykorzystała. Przykro mi, ale tak niestety to wygląda.

6

Odp: Trwać w tym czy odpuścić?

hej,

zalogowałam się specjalnie żeby skomentować twój post.
Słuchaj, miałam w związku sytuacje niemalże identyczna jak twoja. Jestem z moim partnerem ponad rok, szybko zamieszkaliśmy razem, wynajelismy mieszkanie po kilku miesiącach znajomości (studiuję, też nie pracuję i też to może wyglądać, że trzyma mnie przy nim mieszkanie i wygoda) Generalnie po kilku miesiącach zaczęło się odrobinę chrzanić u nas, byłam uczepliwa o wszystko się czepiałam, zrobiłam się zazdrosna mimo, że wczesniej nie byłam i jędzowata. Tak jak twoja dziewczyna. To, że była o ciebie zazdrosna świadczyć mogło o tym, że naprawde była zakochana i dlatego tak jej odwalalo. Co do materializmu to się nie wypowiadam bo ciężko jednoznacznie ocenić i ją osądzać. Może np ona na tobie tego nie wymuszała tylko np dawała do zrozumienia, że w prezencie lubi dostawać biżuterię. Może byłeś niedomyślny i kiedyś daleś jej jakieś prezenty z czapy typu skarpetki i postanowiła, że będzie ci mowić wprost o swoich potrzebach (ja też swoim facetom zawsze mówiłam, że chcę bizuterie w prezencie albo perfumy albo książki). chęć zaręczyn też raczej świadczy o sile jej uczuć. wątpie, że dziewczyna pasożytowała na tobie skoro mówisz, że dołożyła się do remontu. Zastanów się czy naprawdę jej tyle rzeczy sponsorowałeś? ona nie robiła zakupów do domu? spożywczych albo jakiś drobiazgów? Nie odbiegając od tematu- ja też w pewnym momencie związku miałam gorszy okres, a że jestem cholerykiem, to był ogień. też kilka razy prawie doszło do rozstania, tak samo jak ty widziałam, że mój facet się wypalił. Stracił entuzjazm do związku, nie było mowy o słowach "kocham", rzeczy które do tej pory robilismy razem on wolał robić sam, zaczął flirtować z innymi, unikał seksu.(możesz o tym poczytać w moich starych postach) No generalnie pewnego dnia pomyślałam : W TĄ ALBO W TAMTĄ. albo się ogarnę, albo pakuję i kończymy ten związek. Poświęciłam na refleksję kilka dni. To nie jest ważne jakie były moje intencje (ale choć mogło się wydawać, że po prostu wygoda to nie o to chodziło i podejrzewam , że twojej dziewczynie też nie o to chodzi) Prawde mówiąc pomyslałam że: po pierwsze kocham go (ona ciebie kocha) po drugie wiele zainwestowałam w ten związek (właśnie to wspolne zamieszkanie, wyprowadzka z domu rodzinnego, wspolne plany itp) i do tego ja mam taki charakter, że nie lubię się szybko poddawać + lubię sobie coś udowadniać i postanowiłam, że się zmienię. Z dnia na dzień. Na początku mój facet tak jak ty- był nieufny, chyba miał wątpliwości co do mojej cudownej przemiany:D no ale ja się zawzięlam, zmieniłam zachowanie o 180 stopni i konsekwentnie dążyłam do celu. Bardzo powoli trwało to wszystko, nie tak jak u ciebie-dopiero dwa tygodnie tylko 2 miesiące. Oczywiscie jeszcze czasem w okolicach miesiączki potrafię być uszczypliwa ale od razu przepraszam za swoje wredne zachowanie. Po kilku tyg zaczeło wszystko wracać do normy i dziś już mogę powiedzieć, że znowu stanowimy zgrany duet i jest nawet lepiej niż na początku. Także ja uwazam, że zmiana w jej zachowaniu może być szczera bo po prostu ocknęła się, że zle robi i jej na tobie zależy. nie wiem co ty z tym zrobisz, bo jeśli jej już nie kochasz (cokolwiek to znaczy) i nie wyobrazasz sobie przyszłosci z nią to rezczywiście nie brnij w to dalej. Ale jeśli czujesz, że jest jeszcze nadzieja to spróbuj dać wam czas, zobaczysz przy okazji czy jej zmiana  jest rzeczywiscie dlugotrwala, czy ona zrozumiala bledy w swoim postepowaniu. ja osobiscie jestem zwolenniczką starania się i pracowania na dobry zwiazek, bo jaka masz gwarancje ze nastepny bedzie uslany rozami? kazdy czasem moze popelnić kilka błedów ale wg mnie ważne jest to, że chce się zmienić na lepsze i naprawiać. ja bym jej nie skreślała.

7

Odp: Trwać w tym czy odpuścić?

Jeżeli z twojej strony wszystko się wypaliło to naprawdę nie widzę sensu się męczyć. Nie będzie dobrego związku jeżeli jedno z partnerów robi coś wbrew sobie, poświęca się bo to drugie może cierpieć. Piszesz że ona dużo straci jak się rozejdziecie, że będzie musiała wrócić do siebie, zostawić pracę, dlaczego? Przecież koniec waszego związku nie oznacza dla niej konieczności wyjazdu z miasta

Posty [ 8 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Trwać w tym czy odpuścić?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026