mam problem z asertywnoscia. Znajoma chce zebym wozila jej dziecko do szkoly. Robie to od dluzszego czasu. Najpierw mialo byc rano ,potem zaczelam odbierac . Nie chodzi o samo wozenie,ale o to,ze mlody kloci sie z moim synem I nie moge spokojnie prowadzic, Dzis jej to powiedzialam,przeprosil mnie I znow chca bym go wozila. Ja mam dosc tej sytuacji . Nie chce juz brac odpowiedzialnosci za cudze dziecko .
Znajoma natomiast ma problem ,bo w tym samym czasie musi zaprowadzic dwoje dzieci w rozne miejsca do szkoly I przedszkola . Lubie ja ,ale ostatnim razem ,gdy nie odbierala syna ,albo spala ,albo miala inne wazne sprawy. Mam wrazenie ,ze mnie wykorzystuja . Ja jestem zla I dzis oberwalo sie mojemu dziecko za to,ze klocil sie z jej synem.
Podobne tematy
Powiedz prosto i wyraźnie, że nie chcesz brać odpowiedzialności za jej dziecko. Co by było gdybyś np. miała wypadek? Odpukać. Ale nie tłumacz się.
Ech, łatwiej powiedzieć, trudniej zrobieć, coś wiem o tym.
Ale za każdym razem, gdy to mi się udaje zauważam, że nie dzieje się nagle koniec świata i ludzie - jeśli faktycznie nie przegięłam w żądną stronę w wypowiedzi - to rozumieją. Chyba, że są pasozytami.
3 2014-01-18 03:12:22 Ostatnio edytowany przez oaks (2014-01-18 03:16:43)
z drugiej strony ,tak sobie mysle, jak moj syn byl chory ,to jakos dawali sobie rade beze mnie ...o tym wypadku tez myslalam ...skad wiem ,ze nie podaliby mnie do sadu ...
cos czuje,ze powiem jej,ze ja przepraszam,ale nie chce juz brac odpowiedzialnosci za jej dziecko...zrozumie to fajnie,a jak nie-to trudno...musze sie w koncy przemoc,bo dalej tak nie moge...
nie rozumiem tylko co mnie blokuje ,zeby odmowic ,bo nawet jakby sie obrazila na mnie,to swiat sie nie zawali ...I tak mam bardzo czesto, pomimo,ze nie zalezy mi na danych ludziach,to nie umiem im odmowic ...ciekawe dlaczego?
Najgorzej mnie zdenerwowalo ,ze jej maz byl w domu od ponad miesiaca I jak to ona okreslila ,,byl leniwy''...I nie zawozil dziecka do szkoly ...za kazdym razem jak go odwozilam ,to oboje byli w domu !!!
Dzis obiecywal,ze poki bedzie mial jeszcze wolne ,to bedzie wozil syna ...Tylko to wyszlo tak,jakby to oni mi przysluge robili he he a nie ja im...