Piszę tutaj na forum, gdyż własciwie to jedyne miejsce gdzie jeszcze można coś napisać. Mam męża, super facet, przystojniak, powie ktoś patrząc z boku ale nigdy się nie kochaliśmy w sensie fizycznym, nie umiem powiedzieć jak to możliwe że to przeleciało parę lat i nic, śmieszne ale tragiczne. Spędzamy razem czas, jest OK, tylko OK...to się wypala a ja nawet nie chcę mieć z nim dziecka, czuję jakiś lęk, niechęć, oboje się miotamy a że nie jesteśmy rozmowni to ciągle są tylko kłótnie po których on dzwoni i przeprasza. Mąż to uparty porywczy facet, ja chowam wszystko w sobie. Kiedyś cieszyłam się, że to prawdziwa miłość, dar od Boga-teraz juz czuję tylko pustkę i ból. Poznałam w międzyczasie innego mężczyznę i rąbnęło, nigdy nie miałam miłostek, wielu mężczyzn-właściwie żadnych przed mężem ale teraz czuję całą sobą, że ten nowy facet powinien być ojcem mojego dziecka, kocham go nad życie i co gorsza....to miłość odwzajemniona, nie banał. Oboje szalejemy za sobą, zrobilibysmy wszystko, to poważny i stateczny gość. Tylko, że on ma rodzinę. Żyję jak w matni, nie jem, nie sypiam, tęsknię, miotam się i wiem, że żadna droga wyjścia nie będzie dobra.Czasami chciałabym zjeść pudełko tabletek i odejść po cichu. Nie mam miłości na co dzień, a gdy już ją spotkałam-nie mogę spełnić....Wiem, że z mężem nie będę szczęśliwa a z tym drugim-moją miłością-co czuję całym sercem i duszą-też nie mogę, gdyż nie chcę rozbijac niczyjego małżeństwa i ranić ludzi mi bliskich....proszę, stańcie z boku i doradźcie co mogę zrobić ze swoim życiem....
1 2009-08-12 11:23:49 Ostatnio edytowany przez Karolina_Tralina (2009-08-12 11:50:04)
Podobne tematy
Witam, jesli rzeczywiscie nigdy nie mialas kontaktu fizycznego z mezem choc jest to bardzo dziwne( czy z twoim mezem wszystko jest wpozadku) to bez problemu dostaniesz nawet rozwod koscielny, a co do tego drugiego faeceta to sama nie wiem , podejzewam ze skoro szukal milosci poza malzenstwem to moze jest cos nie tak w jego zwiazku, czy rozwialas z nim na ten temat.A czy rozmawials ze swoim mezem braku zblizen fizycznych , czy wiesz czemu tak sie dzieje.
hmm ciezka sprawa,ale odpowiedz sobie na pytania:czy wyobrazasz sobie starosc z obecnym Mezem?czy bedziesz szczesliwa z Nim do konca swoich dni? NIE?! to zrob wszytsko zeby byc z Oosba ktora kochasz tak na prawde!
Niestety, akurat brak kontaktów fizycznych to mój błąd i powód, ja po prostu z mężem nie mogę się do tego przemóc, nie wiem czemu, boje się a z każdym innym bym bez problemu natychmiast.....Kiedyś moje pieszczoty z mężem były bardzo gorące i namiętne, teraz nie ma nic-tylko mechaniczne zaspokojenie ręką i spać a do pełnego stosunku nigdy nie doszło. Jestem bardzo wierząca, a rozwód kościelny-porażka!Przecież to wstyd na całego, wszyscy wokół by się dowiedzieli, to trzeba robic badania, dokumentacjea ja nie chcę rozwodu, wciąz wierzę że Bóg to jakoś poukłada w moim zyciu, że wskaże drogę....Wiele jest małżeństw bez eksu, nie jestem chyba jedyna na świecie ale nie to jest najważniejsze, tylko to że miłość duchową czuję do innego faceta i myślę, że to psychika tym kieruje....Co innego, że mój małżonek także się nie stara, już osiadł na laurach, stwierdził, że i tak nic z tego nie będzie.
5 2009-08-12 11:46:52 Ostatnio edytowany przez patia (2009-08-12 11:50:59)
Nie wiem co ale w twoim malzenstwie jest cos nie tak i nie wiem czy sami sobie z tym poradzicie a do tego spodiewasz sie dziecka z innym, a poaza tym jak dalej wyobrazasz sobie zycie z twoim mezem, bedziesz z nim szczesliwa czy on sie zgodzi wychowywac cudze dziecko , no i w koncu jak to mozliwe ze jestes zdolna do fizycznych zblizen z kims innym ale nie z mezem, wiesz czemu tak jest. Chcialbym ci cos poradzic ale to bardzo trudna sparwa i naprawde nie rozumie twoich relacji z mezem. Napisz cos wiecej z kad sie wziela ta sytuacja, co na to twoj maz itp.
Ludzie! Ja sie nie spodziewam dziecka z innym:) Ja napisalam, ze czuje ze ten drugi bedzie ojcem mojego dziecka, ja nawet z nim nie mialam jeszcze zadnego kontaktu fizycznego! Ja tylko czuje calym sercem, ze tak bedzie bo to sie wie i czuje, teraz to wiem.
ja Cie nie rozumiem!!! piszesz ze z Ciebie taka katoliczka itd a majac meza snujesz juz plany o dziecku z innym...hmm?!
Nie, to nie tak-ja nic nie snuję ale czuję i wiem, że mąż nie będzie ojcem mojego dziecka, takie rzeczy człowiek czuje w sercu ale moja wiara powstrzymuje mnie przed wchodzeniem w inny zwiazek bo wlasnie znam przykazania i wiem, czym jest ranienie innych, nie chce tego. Nie mam drogi wyjscia, czuje tylko samotnosc i to boli najbardziej. Ale w sercu czuje, ze to drugi mezczyzna dalby mi szczescie, on tez to wie, ale nie ma juz wyjscia z tej matni:(
No to troche lepiej, ale jesli tak czujesz to jest jakis powod , a czy jestes pewna ze z tym innym bedziesz szczesliwa rowniez fizycznie, czy wy sie spotykacie,czy on cos do ciebie czuje?
10 2009-08-12 11:57:01 Ostatnio edytowany przez Karolina_Tralina (2009-08-12 11:57:33)
Drugi mezczyzna kocha mnie nad zycie, od ponad roku wariuje tak jak ja, jest gotow zrobic dla mnie wszystko i tez czuje, ze ja to ta jedyna, ale oboje mamy sumienie i to nas powstrzymuje. Czasami lepiej go nie miec, zazdroszcze ludziom, ktorzy dzialaja bez sumienia a my jestesmy nieszczesliwi....Wiem jedno, nigdy nie wiedzialam czym jest prawdziwe uczucie, teraz wiem, kazda minuta bez tego mezczyzny to dla mnie cierpienie a maz moglby wyjechac na koniec swiata i nawet bym nie zapłakala, straszne to jest. Wybacz mi Boże...
hmm...ja sobie nie wyobrazam zwiazku bez sexu...moze Kochana Twoj Maz ma problemy?bo to na prawde nie normalne.
co do ranienia,wolisz cale zycie byc nieszczesliwa...bez dziecka?!bo przeciez reka dziecka sie nie splodzi.moze wybierzcie sie z mezem do psychologa...jezeli kochasz swego meza ratuj ten zwiazek.
wiesz Kochana,rozumiem jestes osoba wierzaca itd ale to Ty musisz byc szczesliwa!! przeciez w kazdej religii chodzi o milosc...zranisz swego meza,ale takie jest zycie...nie ty pierwsza i nie Ty ostatnia chcesz odejsc od meza bo kochasz innego...
Mąż mnie kocha a że tego nie okazuje, że jest chłodny, niemiły-może to taki charakter, to ja nie potrafię z nim współżyć, bardzo łatwo kogoś zostawić.Mąż zostanie sam, ja rozpieprzę drugiemu facetowi rodzinę(żona, dwójka dzieci) i co? No chyba, że to Bóg mi zesłał taką trudną miłość a ja mam to brać garściami, ale wciąż mam opory sumienia. Już biorąc pod uwagę 9 przyjazanie, to nie może pochodzić od Boga....Jestem zrozpaczona.
czy moge zapytac ile masz lat?
Prawie 30 lat.
hmm...przepraszam ze tak napisze ale dla Ciebie jest wazniejsze byc osoba wierzaca i byc nieszczesliwa czy byc osoba kochajaca i szczesliwa chociaz troszke nie w zgodzie z przykazaniami?? bo w tych czasach na prawde rzadko sie spotkac osobe ktora ponad soje dobro ma wiare.
Ja już po prostu nie wiem, co robić, gdy pomyślę, że mogę zranić dwie rodziny, tyle ludzi, afera, szok! Rozpętałoby się piekło na ziemi. To nie jest takie hop-siup. Oczywiście, że wolę być szczęśliwa, ale szczęście budowane na nieszczęściu innych kiedyś się może odwrócić. Poza tym jedno mnie martwi, nikt tutaj nie ma podobnego problemu jak ja-czy jestem jakimś dziwakiem?!
wiem ze sie odwraca zawsze wszytsko.ale kurdeee,musisz sama zdecydowac co dla Ciebie jest najlepsze.
Wydaje mi się, że najpierw musisz podjąć decyzję, czy chcesz ratować swoje małżeństwo, czy nie. Jeśli tak, spróbuj skorzystać z terapii ale jeśli miałaby przynieść efekt, powinniście chodzić na nią obydwoje z mężem. Znam parę, która była o krok od rozwodu a taka terapia im pomogła. Nie mówię, że i w Twoim przypadku pomoże ale zawsze to jakaś szansa. Ze swojego doświadczenia wiem, że można pokonać najgorszy kryzys, nawet jeśli wydaje się, że sytuacja jest beznadziejna, że kompletnie przestało się rozumieć, dogadywać z tą drugą osobą, nawet jeśli jest więcej kłótni niż normalnych rozmów (u mnie trwało to kilka miesięcy), nie oznacza to jeszcze końca.
Jeśli na pewno nie chcesz ratować tego związku, lepiej chyba dać sobie spokój, a nie trwać w chorym związku - niszczyć życie swoje i męża. I to nie ze względu na tego drugiego mężczyznę. Może się okazać, że Ty odejdziesz od męża, żeby ułożyć sobie z nim życie, a on zdecyduje, że jednak zostanie z żoną i co wtedy? Nie kieruj się przy podjęciu decyzji jego obietnicami. Tak w ogóle jak długo się z nim spotykasz?
Nie ma mowy o żadnych terapiach, mój mąż uważa że trzeba próbować stosunku na chama, mocno, raz dwa żebym przestała się bać; to człowiek nie do rozmowy a terapie i lekarze? On uważa, że"chyba trzeba być nienormalnym" by pójść w takie miejsce. Co do drugiego faceta-ten jest gotów odejść od rodziny ale ja nie chcę mieć jego familii na sumieniu, więc jak mówiłam-sytuacja krytyczna.
To patologia na własne życzenie. Z jakiś powodów nie chcecie uzdrowic tej sytuacji.
Albo cała ta historyjka jest zmyślona zeby temat na forum nakrecic. :-)
A jednak niestety nie zmyślona a ja już jestem w ciężkiej depresji i jeśli komuś się wydaje, że tak łatwo wybrnąć z takiej sytuacji to życzę by sam to przeszedł i wtedy porozmawiamy....
A jednak niestety nie zmyślona a ja już jestem w ciężkiej depresji i jeśli komuś się wydaje, że tak łatwo wybrnąć z takiej sytuacji to życzę by sam to przeszedł i wtedy porozmawiamy....
W cięzkiej depresji to raczej nie jesteś. Kobiet w cieżkiej deprejsi o facetach nie mysla, bo nawet nie sa w stanie funkcjonować.
Jeżeli czujesz się zle idz do lekarza. Sama raczej z tego nie wyjdziesz bo z jakis powodow jest ci wygodniej tak zyc jak zyjesz.
zgadzam sie z przedmowczynia.
ok chcesz rady to prosze bardzo , ale nie mysl za duzo tylko zxrob to:
1) najpierw wyjasnij mi na czym polega problem w twoim maluzenstwem , dlaczego nie chcesz seksu z mezem, czy wy wogole uprawialiscie seks , bo juz sie gubie
2) po drugie porozmawiaj z tym drugim kolesiem co sie dzieje w jego maluzenstwie ze zamiast kochac zone kocha ciebie
3) jesli twoj maz nie chce rozmawiac, nie chce nareperowac tej sytuacji to go kopnij w d... i sie nie mecz dzxiewczyno, kazdy ma prawo do szczescia.
4) rozumie ze jestes mocno wierzaca, ale zx drugiej strony czy Bog skazuje kogos swiadomie na cierpienie, pomysl o tym zamiast meczyc sie wyrzutami sumienia.
Przeczytałam to wszystko i jestem w lekkim szoku,jak można wyjść za mąż niby z miłości a póżniej nie kochać się z własnym mężem??? A to,że mąż jest nerwowy to może właśnie z tego powodu,że jest nie zaspokojony i tak się właśnie dzieje.Nie wiem ale ta cała historia jest dla mnie trochę dziwna,wiązać się z kimś tylko po to by spędzać czas tylko obok siebie.Przecież sex cementuje nasz związek,skoro jesteś osobą wierzącą to juz jest grzechem to,że nie spełniasz swoich obowiązków małżeńskich,nie sądzisz???
A rozbijać czyjeś małżeństwo nie wiem czy to dobry pomysł postaw się na miejscu tej żony,którą mąż chce dla ciebie zostawić.
Faktycznie sytuacja nie do pozazdroszczenia...
Po pierwsze: tworzycie z obecnym mężem jakiś dziwny, chory związek i na pewno oboje nigdy nie będziecie w nim szczęśliwi. Pomyśl o tym, że rozwodząc się ze swoim mężem dasz mu okazję do założenia nowej rodziny, w której będzie naprawdę szczęśliwy. Cóż, nie znam facetów, którzy są w związku małżeńskim i nie uprawiają seksu... Zupełnie się nie zgraliście a ty nie przestaniesz nagle kochać tego drugiego mężczyzny ... Zastanawiam się też nad rodziną tego drugiego faceta. Najwyraźniej nie są szczęśliwi, skoro on wzdycha do ciebie. Powinien poważnie porozmawiać ze swoją żoną. Warto jest powalczyć o własne szczęście. Piszesz, że wstyd. Nie ty pierwsza i nie ostatnia.
Może macie rację, to chory związek, być razem a nie kochać się a jednoczesnie kochać jakoś duchowo bo nawet jak się rozstajemy to mąż zaraz dzwoni, mówi że tęskni, w ogóle oboje chodzimy bardzo przybici, on pracuje daleko, widujemy się tylko w wekendy ale może to i lepiej bo każda noc to dla mnie wymyślanie jakichś powodów by się nie kochać-nie zgraliśmy się ,to nienormalne wiem ale pytam dlaczego? Przed ślubem cieszyłam się na zbliżenia, planowałam je a potem coś się stało i choć oboje jesteśmy zdrowymi, młodymi ludźmi to pytam-co jest nie tak i już ama tego nie pojmuję:( Czy to możliwe, że tak się pomyliłam wybierając go na męża, że teraz podświadomie moje ciało i psychika go odrzucają? Każdy pragnie miłości, czas tyka a człowiek żyje w pustce, zawieszeniu, nie chcąc zranić innych a nawet nie mogąc....
ale ja nadal nie rozumie z kad sie wziela ta twoja niechec do meza,jak mozesz to wytlumacz to moze wtedy ktos ci bedzie w stanie pomoc.
Nie mam niechęci do męża, kocham go ale dlaczego nie mogę z nim odbyć pełnego stosunku, nie wiem. Może to strach przed bólem a nie mężem? Kiedyś próbowaliśmy i tak przeraźliwie mnie bolało, że myślałam iż odejdę z tego świata, od tej pory tylko oral, więc to jest jakby niechęć przed pełnym stosunkiem.