Mam problem, jestem z chłopakiem około roku i nie wiem co mam zrobić być z nim dalej i się męczyć czy go zostawić radziłam się wielu osób ale ich zdania się różnią..
Przybliżę moją sytuacje. Mój chłopak jest w moim wieku nie uczy się, pracuje. Jest zdania że założy rodzinę w swoim czasie (40 lat) bo on chce się wyszaleć. Jak kiedyś weszliśmy na temat przyszłości i dzieci to mnie wyśmiał i zapytał czy chce poważnie mieć kiedyś dzieci, odpowiedziałam mu że tak. Powiedział mi wtedy całkiem poważnie że jeżeli będę chciała mieć dzieci to mam mu powiedzieć i to się pożegnamy... chce wyjechać do większego miasta Wrocław bądź Kraków bo w moim mieście i okolicach nie ma tego co chciałabym robić, rozwijać się. A jego zdanie na ten temat jest takie że on sobie tego nie wyobraża i nie będzie w związku na odległość i będziemy musieli się rozstać i mam się nad tym zastanowić.. ilekroć razy się widzimy to "oglądamy" filmy ja oglądam a on się do mnie dobiera wkurza mnie sam fakt że ciągle czy u mnie czy u niego oglądamy filmy zero spacerów czy czegokolwiek. Co do słowa dobiera miałam na myśli to że on cały czas chce sexu i chyba tylko na tym mu zależy... jak mu odmawiam to się obraża i mówi jejku przecież nie widujemy się codziennie. Zaczyna się od całowania po szyi, wkładania rąk pod bluzkę.. i wtedy mi się odechciewa wszystkiego jak on zawsze tak robi jak się widzimy no ZAWSZE bo ileż można się kochać ja rozumiem ok bo mi też się chce ale za każdym razem ? Mówi że mu cały czas odmawiam ale już ciągłe jego podchody nie sprawiają mi przyjemności tylko mnie zniechęcają jak za każdym razem jest tak samo wgl nie liczy się z moim zdaniem.
Nie wiem co mam robić bo to wszytko mnie męczy a rozmowa z nim na te tematy jest daremna bo on nie potrafi rozmawiać nie raz próbowałam i bez skutku. Mówi mi że jestem najważniejszą osobą w jego życiu i chce żebym była na zawsze... Co mam zrobić ?
Podobne tematy
Macie inne priorytety, ty marzysz o czymś innym on również i na tym tle raczej nigdy się nie dogadacię, on nie powinien zabraniać Ci się realizować, wręcz powinien Cię w tym wspierać. Wydaje mi się że za bardzo się różnicię. I jeśli naprawdę się męczysz, to po co, ją sądzę się nad wszystkim zastanowić i wybrać to co dla Ciebie lepsze, i to chyba rozstanie jest ta lepszą droga.
Ja z takim chłopakiem bym nie wytrzymała tego co robi.Ciągle tak samo jeśli chodzi o podchody do sexu a fakt że powiedział Ci że dzieci chce w wieku 40 lat to już masakra
dziadek!-jeśli chodzi o 1sze dziecko.... A jak już to koniec związku he ale by mi zrobił-kopnelabym go w dupe i sayo nara
No i fakt faktem nie ma prawa bronić Ci rozwijania się. Jeśli on nie ma tej potrzeby to niech spada. Zastanów się i wybierz dobra decyzję-napewno taka byś mogła rozłożyć swe skrzydła jak to się mówi w pełni. Musisz pomyśleć o sobie i o tym czego Ty sama chcesz. Także powodzenia i daj znać jak się będzie układało jeśli będziesz chciała ![]()
Jak na razie to mnie tylko denerwuje swoim zachowaniem i ciągle myślę że się zmieni.. głupio mi kiedy mówi mi że jestem najważniejsza i chce ze mną spędzić życie a cały czas mam w głowie to co mi powiedział.. a wiem że prędzej sie rozstaniemy ;/ Dziwnie mi z nim zerwać zwłaszcza że mnie kocha i mówi mi takie rzeczy, jest bardzo nerwowy i nie mam pojęcia co zrobi, ale muszę też patrzeć na siebie.
a po ile macie lat?
nie możesz tak naprawdę interpretować jego słów bardzo dosłownie. Ja aktualnie nie wyobrażam sobie mieć dziecka bo uważam że jestem zdecydowanie za młoda ale zapewne przyjdzie taki czas że oboje stwierdzimy że chcemy się bobaska postarać.
Co do spędzania wspólnie czasu - zaproponuj na wiosnę jak do Ciebie przyjedzie że chcesz iść na spacer. Wyjdź sama z inicjatywą bo jeśli on naprawdę myśli tylko o seksie to też nie do końca jest dobrze.
Mamy po 20 lat znam go od przedszkola i wiem jaki jest i on tylko ma w głowie mecze i nic więcej. Wiem że to jest za wcześnie na myślenie o dziecku ale co ja zrobię jak przykładowo będziemy razem w wieku 26-28 lat i będę chciała mieć dziecko.. mam zrobić tak jak mi powiedział będę musiała się z nim rozstać i znaleźć kogoś kto będzie chciał założyć rodzinę. Mój chłopak nienawidzi dzieci. Mamy wspólną znajomą która ma 4 letnią siostrę i jak się nią zajmuje to on wychodzi i wypala pół paczki fajek bo jak twierdzi nie może tego bachora oglądać.. Co do spacerów to nie bo woli siedzieć w domu.. to nie jest takie proste
Jeżeli będziesz chciała mieć w przyszłości dzieci no to sorry, ale już warto byłoby się porozglądać za sensownym facetem, a nie blokować się takim... ekhm... nieodpowiednim do tego celu facetem. Bo trzeba zbudować jakąś trwałą relację, ustabilizować się ekonomicznie, a czas jednak nieubłaganie leci- a na ułożenie tego wszystkiego potrzeba czasu. Nie oszukujmy się, facet może dłużej zwlekać z myślą o zakładaniu rodziny, a kobietom zegar biologiczny bije...
Mam w rodzinie kobietę (moją ciocię) która opowiadała mi, jak to u niej było, a było mniej więcej tak: była w długim związku z nieodpowiednim facetem, w końcu po ośmiu latach się rozstali, ona zaczęła szukać sobie innego faceta, ale mówiła "spoko, mam 25 lat, jeszcze trochę czasu mam", pół roku dała sobie na odpoczynek po poprzednim facecie, potem dłuższy czas nie miała nikogo, później się związała z jakimś mężczyzną, ale znów się nie ułożyło, potem znów się "składała" psychicznie, potem nie mogła znaleźć nikogo, w końcu ma czterdziechę na karku, nie ma stabilizacji, nie ma dzieci, choć to było jej marzeniem.
Dlatego myślę, że jeśli planujesz w przyszłości dzieci, to już teraz warto powoli się rozglądać za wartościowym facetem, a nie takim nie rokującym na przyszłość, za facetem, z którym będziesz powoli budować relację, fundamenty na przyszłe życie. Taka jest moja skromna opinia. Życie jest za krótkie na niedojrzałych facetów, jeśli ma się inne priorytety (jeśli jednak stwierdzisz, że masz podobne priorytety do niego, to nie mówię, że nie jest wart związku
)
Słuchaj ale wy naprawdę macie inne priorytety i plany. I chociaż macie te 20 lat i jakaś szansa na to, ze jemu priorytety z wiekiem się zmienia jest, to będąc z nim podejmujesz duże ryzyko że w wieku 30 lat usłyszysz - dobrze wiedziałaś czego się spodziewać będąc ze mną, ja nie chcę mieć dzieci.
A na dodatek - jak jest z Twoją miłością do niego?
myślę że to nie jest mimo wszystko takie proste. Nie można nagle pstryknąć palcem i poszukać sobie nowego faceta który (rzekomo) będzie lepszy bo będzie chciał mieć dzieci. Nie można kogoś przestać kochać ot tak, mam taki kaprys i od dzisiaj przestaję cię kochać.. to tak nie działa niestety.
Wydaje mi się również że ta jego nazwijmy to "alergia" na dzieci jest czasem czysto nieuzasadniona. Jeśli nie lubi dzieci to niech nie chodzi tam, gdzie te dzieci są. Ale musisz mu również wytłumaczyć że życie nie polega tylko na pracy i gapieniu się w tv, na mecze czy na piciu piwa. Choć muszę przyznać że on ma po części rację - jest młody i może chcieć się póki co wyszaleć, ale niech pamięta o tym że jeśli za późno się obudzi z tego "wyszalenia się" to niestety ale może przegapić coś ważnego w życiu.
co do spacerów..
nie ma że mu się nie chce. Idziecie i koniec albo siedzi sam w domu a Ty idziesz. Bo w końcu sama się taka zrobisz że tylko dom, tv, dom, tv i tak w kółko..
Słuchaj ale wy naprawdę macie inne priorytety i plany. I chociaż macie te 20 lat i jakaś szansa na to, ze jemu priorytety z wiekiem się zmienia jest, to będąc z nim podejmujesz duże ryzyko że w wieku 30 lat usłyszysz - dobrze wiedziałaś czego się spodziewać będąc ze mną, ja nie chcę mieć dzieci.
A na dodatek - jak jest z Twoją miłością do niego?
właśnie zaczynam w wątpić tą całą miłość, co ja moge staram sie ale sama nic nie dam rady zrobić ;/
a czy kiedyś tak całkiem szczerze rozmawiałaś z nim na temat waszej przyszłości?
mówiłaś mu o tym że nie liczy się tylko jego zdanie ale Twoje również?
powiedziałaś mu jak sobie wyobrażasz swoją przyszłość z nim?
myślę że to nie jest mimo wszystko takie proste. Nie można nagle pstryknąć palcem i poszukać sobie nowego faceta który (rzekomo) będzie lepszy bo będzie chciał mieć dzieci. Nie można kogoś przestać kochać ot tak, mam taki kaprys i od dzisiaj przestaję cię kochać.. to tak nie działa niestety.
Wydaje mi się również że ta jego nazwijmy to "alergia" na dzieci jest czasem czysto nieuzasadniona. Jeśli nie lubi dzieci to niech nie chodzi tam, gdzie te dzieci są. Ale musisz mu również wytłumaczyć że życie nie polega tylko na pracy i gapieniu się w tv, na mecze czy na piciu piwa. Choć muszę przyznać że on ma po części rację - jest młody i może chcieć się póki co wyszaleć, ale niech pamięta o tym że jeśli za późno się obudzi z tego "wyszalenia się" to niestety ale może przegapić coś ważnego w życiu.co do spacerów..
nie ma że mu się nie chce. Idziecie i koniec albo siedzi sam w domu a Ty idziesz. Bo w końcu sama się taka zrobisz że tylko dom, tv, dom, tv i tak w kółko..
jemu sie nie da wytłumaczyć bo twierdzi że są związki które nie chcą nieć dzieci bo dla nich to jest więzienie, no ok ale chcą tego 2 osoby a u mnie on tak tylko twierdzi. Czasem zadaje sobie pytanie czy gdybyśmy wpadli to czy by mnie zostawił.. tu nie chodzi w sumie tylko o sprawe dzieci tylko też o ten mój wyjazd który jest pewny na 90%...
akurat jeśli chodzi o wyjazd to powiem Ci tak - jak Ty byś zareagowała na jego miejscu? wytrzymałabyś tyle czasu w związku na odległość?
jak ja mam jakiś problem z kimś (zazwyczaj jeśli chodzi o mojego faceta tak robię) to staram się w myślach jakoś poukładać odwrotną sytuację "a co by było gdyby mnie spotkało to samo co jego? jakbym zareagowała?".
Wydaje mi się że powinnaś z nim pogadać na temat tego dziecka tak dość poważnie. Wiem że może jeszcze macie czas bo dopiero po 20 lat macie i takie planowanie co będzie za 10 lat to też nie ma większego sensu, ale pamiętaj że jesteś kobietą i Twój zegar biologiczny tyka. Ale nie będzie tykał wiecznie..
a czy kiedyś tak całkiem szczerze rozmawiałaś z nim na temat waszej przyszłości?
mówiłaś mu o tym że nie liczy się tylko jego zdanie ale Twoje również?
powiedziałaś mu jak sobie wyobrażasz swoją przyszłość z nim?
Ostatnio jak siedzieliśmy u mnie rozmawialiśmy i cały czas powtarza to samo i nawet doszło do kłótni dlaczego twierdze że nie liczy sie z moim zdaniem to mu podałam moc sytuacji to przyznał mi racje. Ale z nerwów na niego miałam mu ochote powiedzieć że sobie nie wyobrażam przyszłości z nim.. i żałowałam że nie powiedziałam mu tego ale ta rozmowa musi w najbliższym czasie sie odbyć bo ciągłe myślenie o tym mnie wykończy
akurat jeśli chodzi o wyjazd to powiem Ci tak - jak Ty byś zareagowała na jego miejscu? wytrzymałabyś tyle czasu w związku na odległość?
jak ja mam jakiś problem z kimś (zazwyczaj jeśli chodzi o mojego faceta tak robię) to staram się w myślach jakoś poukładać odwrotną sytuację "a co by było gdyby mnie spotkało to samo co jego? jakbym zareagowała?".
Wydaje mi się że powinnaś z nim pogadać na temat tego dziecka tak dość poważnie. Wiem że może jeszcze macie czas bo dopiero po 20 lat macie i takie planowanie co będzie za 10 lat to też nie ma większego sensu, ale pamiętaj że jesteś kobietą i Twój zegar biologiczny tyka. Ale nie będzie tykał wiecznie..
Wiem że chyba raczej też bym nie była w takim związku ale z drugiej strony nie bede się ograniczać i potem żałować jak wiem że ten związek jest bez przyszłości.
postanowienie o wspólnym byciu (lub w waszym przypadku niebyciu) nie może zostać podjęte pod wpływem chwili i nerwów. Wiele par rozstaje się podczas kłótni itd, ale na 90% za kilka dni do siebie wracają bo widzą że zrobili błąd.
Jeśli on naprawdę nie rozumie tego co czujesz i że jest Ci źle z tym, co on wyprawia, to musisz jakoś do niego dotrzeć. Mnie np. najwygodniej jest napisać maila, takiego długiego, bardzo skrupulatnego maila w którym wypisuję wszystko to, co mnie męczy. Robię to nawet wtedy gdy nie jesteśmy pokłóceni a jest mi źle. Oczywiście zazwyczaj nie otrzymuję żadnej odpowiedzi mailowej tylko krótką i zwięzłą odpowiedź w formie smsa bądź kilku zdań w cztery oczy. Ale mnie to naprawdę ułatwia życie. Nie jest łatwo z kimś rozmawiać bo musimy zawsze uważać na swoje słowa, musimy mieć jakieś argumenty przeciwko tej drugiej osobie. A gdy piszemy "list" wtedy możemy wszystko z siebie wyrzucić za jednym zamachem
Wiem że chyba raczej też bym nie była w takim związku ale z drugiej strony nie bede się ograniczać i potem żałować jak wiem że ten związek jest bez przyszłości.
rozumie..
tylko naprawdę dobrze to przemyśl. I zanim postanowisz o wyjeździe, zrób "porządek" we własnym życiu i podejmij decyzję o kontynuacji tego związku/o zerwaniu z nim. Bo lepiej przed wyjazdem pozamykać pewne tematy
Macie inne priorytety, ty marzysz o czymś innym on również i na tym tle raczej nigdy się nie dogadacię, on nie powinien zabraniać Ci się realizować, wręcz powinien Cię w tym wspierać. Wydaje mi się że za bardzo się różnicię. I jeśli naprawdę się męczysz, to po co, ją sądzę się nad wszystkim zastanowić i wybrać to co dla Ciebie lepsze, i to chyba rozstanie jest ta lepszą droga.
dokładnie tak. różne wartości = brak szans.
19 2014-01-12 00:57:19 Ostatnio edytowany przez kenobi (2014-01-12 00:57:44)
Pasujecie do siebie jak pięść do oka. Zakończ ten związek, nie trać czasu.
Nawet nie musisz tego brutalnei robić. Po prostu niech przestanie Ci zależeć i to samo umrze.
Ten związek jest na dobrą sprawę stratą czasu dla was obojga. Nic wspólnego, żadnych wspólnych celów a te które ma jedno wykluczają te które ma drugie. Odpuść.
Uważam że zmarnujesz swoje życie będąc z nim. Skoro twierdzi że są związki gdzie nie chcą oboje dzieci to niech sobie znajdzie taka dziewczynę i żyje po swojemu. Pomyśl o sobie-znajdź te argumenty które Cię mocno flustrują i w ten sposób odrzuc go. Macie inne poglądy,plany i Wasz związek nie wypali-nie stworzysz z nim rodziny no wybacz. On nie znosi bachorów jak twierdzi i koniec.
lko na tym mu zależy... jak mu odmawiam to się obraża i mówi jejku przecież nie widujemy się codziennie. Zaczyna się od całowania po szyi, wkładania rąk pod bluzkę.. i wtedy mi się odechciewa wszystkiego jak on zawsze tak robi jak się widzimy no ZAWSZE bo ileż można się kochać ja rozumiem ok bo mi też się chce ale za każdym razem ? Mówi że mu cały czas odmawiam ale już ciągłe jego podchody nie sprawiają mi przyjemności tylko mnie zniechęcają jak za każdym razem jest tak samo wgl nie liczy się z moim zdaniem.
Nie wiem co mam robić bo to wszytko mnie męczy a rozmowa z nim na te tematy jest daremna bo on nie potrafi rozmawiać nie raz próbowałam i bez skutku. Mówi mi że jestem najważniejszą osobą w jego życiu i chce żebym była na zawsze... Co mam zrobić
Ja na Twoim miejscu bym go zostawiła . Nie jest Ciebie wart ani trochę. W tym co napisałaś wcale nie widać aby mu zależało na związku. Możliwe że potrzebuje Cię tylko na upojne noce . Zastanów się poważnie czy chcesz brnąć dalej w związek bez przyszłości.
Jak na razie to mnie tylko denerwuje swoim zachowaniem i ciągle myślę że się zmieni.. głupio mi kiedy mówi mi że jestem najważniejsza i chce ze mną spędzić życie a cały czas mam w głowie to co mi powiedział.. a wiem że prędzej sie rozstaniemy ;/ Dziwnie mi z nim zerwać zwłaszcza że mnie kocha i mówi mi takie rzeczy, jest bardzo nerwowy i nie mam pojęcia co zrobi, ale muszę też patrzeć na siebie.
Różnicie się w podstawowych sprawach. Dzieci, podejście do przyszłości....
A co do tego seksu.... niestety mężczyźni potrafią się spotykać tylko dla seksu. Jak odmawiasz i on się wscieka i ma z tym problem, to znaczy, że tak naprawdę na tym mu tylko zależy. A gdzie rozmowa, jakieś wspomnienia, wspólne przdsięwzięcia.
Jesteś młodziutka, całe życie przed tobą, uciekaj zanim on zrobi ci dziecko. I będzisz musiała do końca życia znosić jego ograniczone teksty.
Ja myśle kochana, że on jest typowym dupkiem. Skoro twierdzisz że jest z Toba i non stop chce sie kochać to znaczy że mu tylko na tym zalezy:( taka jest prawda. I ja rozumiem, że jestes w nim zakochana po uszy bo mam podobny problem ale musimy sie wyzwolić od tego typu facetów. Ja jestem ciekawa co on by zrobił jakbyś zaszła w ciąży? Myśle, że by uciekł. Moja rada rozstać sie z nim, poniewaz przy pierwszej lepszej okazji on Cie zostawi jak tylko znajdzie cos fajniejszego daleko od Twojego miasta:( Trzymaj sie
Ja myśle kochana, że on jest typowym dupkiem. Skoro twierdzisz że jest z Toba i non stop chce sie kochać to znaczy że mu tylko na tym zalezy:( taka jest prawda. I ja rozumiem, że jestes w nim zakochana po uszy bo mam podobny problem ale musimy sie wyzwolić od tego typu facetów. Ja jestem ciekawa co on by zrobił jakbyś zaszła w ciąży? Myśle, że by uciekł. Moja rada rozstać sie z nim, poniewaz przy pierwszej lepszej okazji on Cie zostawi jak tylko znajdzie cos fajniejszego daleko od Twojego miasta:( Trzymaj sie
Ale dlaczego zaraz dupkiem??? Po prostu obydwoje mają krańcowo różne priorytety i tyle. To, że facet chce mieć dziecko koło 40 nie robi z niego dupka. Oni się rozmijają z oczekiwaniami wobec związku mężczyzny i kobiety, moim zdaniem dziewczyna powinna dać sobie z nim spokój.
Powiem ci, jak było ze mną. Z eks byłam w związku przez 9 lat. On nie chciał mieć dzieci, powtarzał mi to od początku, choć swoim siostrzeńcem opiekował się jak własnym. Ja na początku - gdy miałam 19-20 lat też nie bardzo widziałam się w roli matki, ale zaczęłam dojrzewać, dorastać do tego i kiedy miałam 27-28 lat bardzo chciałam dziecka. A on dalej nie, miał do nich awersję, reagował na nie agresywnie. Dziś wiem, że był skrajnie infantylny.
Wyszłam za niego za mąż. A po dwóch latach się rozwiodłam, z jego winy. Jednym z powodów była chroniczna niechęć do posiadania potomstwa. Dla niego nie liczyłam się ja i moje potrzeby. Nie zgodził się na to, bym studiowała w innym mieście, bo tylko tam była specjalizacja, która mnie interesowała. Ogólnie moje potrzeby, poglądy i przekonania były dla niego głupie, płytkie i nie warte. I też ciągle chciał uprawiać seks, nie kochać się - celowo tak to nazywam. W łóżku ciągle powtarzał ten sam, mechaniczny schemat, a moje potrzeby się nie liczyły. Dziś mam 30 lat, jestem w drugim związku, planujemy dzieci. Ale... mam poczucie zmarnowanego czasu, mogłam przez te 9 lat się rozwijać, robić co chcę, żyć jak chcę, a nie pod dyktando jaśnie pana i władcy, w dodatku infantylnego aż do bólu.
Wyciągnij proszę wnioski z mojej historii i nie idź moją drogą. Jesteś młoda, masz czas na życie, na dziecko. Poszukaj kogoś, kto ma takie same priorytety, wyznaje takie same wartości. Tylko z kimś takim będziesz szczęśliwa.
Powiem ci, jak było ze mną. Z eks byłam w związku przez 9 lat. On nie chciał mieć dzieci, powtarzał mi to od początku, choć swoim siostrzeńcem opiekował się jak własnym. Ja na początku - gdy miałam 19-20 lat też nie bardzo widziałam się w roli matki, ale zaczęłam dojrzewać, dorastać do tego i kiedy miałam 27-28 lat bardzo chciałam dziecka. A on dalej nie, miał do nich awersję, reagował na nie agresywnie. Dziś wiem, że był skrajnie infantylny.
Wyszłam za niego za mąż. A po dwóch latach się rozwiodłam, z jego winy. Jednym z powodów była chroniczna niechęć do posiadania potomstwa. Dla niego nie liczyłam się ja i moje potrzeby. Nie zgodził się na to, bym studiowała w innym mieście, bo tylko tam była specjalizacja, która mnie interesowała. Ogólnie moje potrzeby, poglądy i przekonania były dla niego głupie, płytkie i nie warte. I też ciągle chciał uprawiać seks, nie kochać się - celowo tak to nazywam. W łóżku ciągle powtarzał ten sam, mechaniczny schemat, a moje potrzeby się nie liczyły. Dziś mam 30 lat, jestem w drugim związku, planujemy dzieci. Ale... mam poczucie zmarnowanego czasu, mogłam przez te 9 lat się rozwijać, robić co chcę, żyć jak chcę, a nie pod dyktando jaśnie pana i władcy, w dodatku infantylnego aż do bólu.
Wyciągnij proszę wnioski z mojej historii i nie idź moją drogą. Jesteś młoda, masz czas na życie, na dziecko. Poszukaj kogoś, kto ma takie same priorytety, wyznaje takie same wartości. Tylko z kimś takim będziesz szczęśliwa.
z tego co czytam ja to na sto% bym odeszła. Człowiek w takim związku się marnuje a czas leci.Na pewne sprawy może być za późno jeśli dłużej z nim zostaniesz. Całkiem lepsze życie jest z osoba która Cię rozumie,wspiera i chce tego czego Ty. Jest wielu facetów którzy chcą mieć własną rodzinę i to dziecko-cześć siebie i Ciebie. Koleżanka sama opisała podobną sytuację więc zbierz się w kupę i odejdź bo niedługo Cię zniszczy i to o czym marzysz. A SZKODA!
nie patrz na niego i nie na jego slowa tylko rob co Ty uwazasz za sluszne. niech sobie gada ze cie kocha ale jesli Ty czujesz inaczej i zaczyn asz sie meczyc to odejdz. jeszcze jego glupie gadanie, o dzieciach, o rozstaniu, skoro tak latwo mu przychodzi rozmawianie o rozstaniu to go pozegnaj.
a te siedzenie wieczne w domu, ja bym tego nie zniosla, w zyciu tyle mozna robic a on ogranicza sie do oglada filmow w domu...
jak juz ktos napisal macie inne priorytety i to sie nie zmieni, w koncu i tak kazdy z was pojdzie własną drogą.
Dobra dobra kobiety, ale wy przestancie najezdzac na chlopaka i wyzywac go od dupkow, nieodpowiedzialnych i takich co to zalezy mu tylko na seksie.
Chlopak okreslil sie co i jak. Dzieci nie lubi i nie chce i nie zamierza ich miec. I to jest jego prawo. Smieszne jest oczekiwanie, ze ze wzgledu na autorke nagle mu sie zmieni. Rownie dobrze on moglby oczekiwac ze autorka ze wzgledu na niego zacznie nie chciec dzieci.
To, ze on nie chce wyjechac a na zwiazek na odleglosc sie nie godzi? Ma do tego prawo. Po pierwsze nie wszyscy chca wyjezdzac, po drugie na litosc boska on ma 20 lat, a wy juz oczekujecie, ze bedzie sie zachowywal tak jak 30 latek.
Pradwda jest taka, ze oni maja po prostu nie po drodze razem, i dla dobra obojga powinni sie rozstac. Moze kiedys bedzie im jeszcze po drode ale nie teraz. On to po prostu mlody chlopak ktory chce sie bawic, nie mysli jeszcze o rodzinie i nawet nie wie czy pomysli a on juz ma plany, oczekiwania i wie czego chce w przyszlosci. Zadne z nich nie jest dupkiem czy kimkolwiek innym.
Z tym, ze ona wiedzac jakie jest jego podejscie powinna dla siebie samej isc swoja droga. Bo pozniej pretensje moze miec tylko do siebie
Dobra dobra kobiety, ale wy przestancie najezdzac na chlopaka i wyzywac go od dupkow, nieodpowiedzialnych i takich co to zalezy mu tylko na seksie.
Chlopak okreslil sie co i jak. Dzieci nie lubi i nie chce i nie zamierza ich miec. I to jest jego prawo. Smieszne jest oczekiwanie, ze ze wzgledu na autorke nagle mu sie zmieni. Rownie dobrze on moglby oczekiwac ze autorka ze wzgledu na niego zacznie nie chciec dzieci.
To, ze on nie chce wyjechac a na zwiazek na odleglosc sie nie godzi? Ma do tego prawo. Po pierwsze nie wszyscy chca wyjezdzac, po drugie na litosc boska on ma 20 lat, a wy juz oczekujecie, ze bedzie sie zachowywal tak jak 30 latek.
Pradwda jest taka, ze oni maja po prostu nie po drodze razem, i dla dobra obojga powinni sie rozstac. Moze kiedys bedzie im jeszcze po drode ale nie teraz. On to po prostu mlody chlopak ktory chce sie bawic, nie mysli jeszcze o rodzinie i nawet nie wie czy pomysli a on juz ma plany, oczekiwania i wie czego chce w przyszlosci. Zadne z nich nie jest dupkiem czy kimkolwiek innym.
Z tym, ze ona wiedzac jakie jest jego podejscie powinna dla siebie samej isc swoja droga. Bo pozniej pretensje moze miec tylko do siebie
Podpisuję się rękami i nogami pod tym, co napisała Józefina.
31 2014-01-12 19:45:53 Ostatnio edytowany przez Fretka (2014-01-12 19:46:06)
Fretka napisał/a:Powiem ci, jak było ze mną. Z eks byłam w związku przez 9 lat. On nie chciał mieć dzieci, powtarzał mi to od początku, choć swoim siostrzeńcem opiekował się jak własnym. Ja na początku - gdy miałam 19-20 lat też nie bardzo widziałam się w roli matki, ale zaczęłam dojrzewać, dorastać do tego i kiedy miałam 27-28 lat bardzo chciałam dziecka. A on dalej nie, miał do nich awersję, reagował na nie agresywnie. Dziś wiem, że był skrajnie infantylny.
Wyszłam za niego za mąż. A po dwóch latach się rozwiodłam, z jego winy. Jednym z powodów była chroniczna niechęć do posiadania potomstwa. Dla niego nie liczyłam się ja i moje potrzeby. Nie zgodził się na to, bym studiowała w innym mieście, bo tylko tam była specjalizacja, która mnie interesowała. Ogólnie moje potrzeby, poglądy i przekonania były dla niego głupie, płytkie i nie warte. I też ciągle chciał uprawiać seks, nie kochać się - celowo tak to nazywam. W łóżku ciągle powtarzał ten sam, mechaniczny schemat, a moje potrzeby się nie liczyły. Dziś mam 30 lat, jestem w drugim związku, planujemy dzieci. Ale... mam poczucie zmarnowanego czasu, mogłam przez te 9 lat się rozwijać, robić co chcę, żyć jak chcę, a nie pod dyktando jaśnie pana i władcy, w dodatku infantylnego aż do bólu.
Wyciągnij proszę wnioski z mojej historii i nie idź moją drogą. Jesteś młoda, masz czas na życie, na dziecko. Poszukaj kogoś, kto ma takie same priorytety, wyznaje takie same wartości. Tylko z kimś takim będziesz szczęśliwa.z tego co czytam ja to na sto% bym odeszła. Człowiek w takim związku się marnuje a czas leci.Na pewne sprawy może być za późno jeśli dłużej z nim zostaniesz. Całkiem lepsze życie jest z osoba która Cię rozumie,wspiera i chce tego czego Ty. Jest wielu facetów którzy chcą mieć własną rodzinę i to dziecko-cześć siebie i Ciebie. Koleżanka sama opisała podobną sytuację więc zbierz się w kupę i odejdź bo niedługo Cię zniszczy i to o czym marzysz. A SZKODA!
Przeczytaj mój post jeszcze raz - napisałam, że się rozwiodłam z tym palantem, już od kilku lat z nim nie jestem.
Hej, nie wiem czy jest tu ktoś jeszcze. Mam pewien problem o ile można to tak nazwać:( Z moim chłopakiem Matuszem jestem od ponad 2 lat. Jesteśmy ze sobą szczęsliwi, bardzo go kocham i przez to też cierpię. Przez czas naszego związku wiadomo były gorsze i lepsze dni. Okłamywał mnie często, na początku nic nie wiedziałam, nie domyślałam się, lecz po pewnym czasie wiadomo jak pozna się kogoś dogłębnie wszystko zaczyna być podejrzliwie jeśli ktoś ''kręci''. Nie chodzi tu o kłamstwa związane z innymi dziewczynami ponieważ wiem, że mnie nie zdradza. Chodzi o to,że okłamuje mnie w tak błahych sprawach:( że był u kolegi, że wypili, że wcześniej wrócił z pracy...takich sytuacji było mnóstwo i za każdym razem obiecywał poprawę...że nigdy więcej mnie nie okłamie..a jak jak ta głupia i naiwna wierzyłam,że się zmieni. Wiem,że może czasami przesadzam, ale ja go nie okłamuję, mówię mu o wszystkim i chciałabym aby to działało w dwie strony... Nie lubię kiedy pije, nie umie się powstrzymać i nie wie kiedy ma przestać, pije do tego stopnia aż zaśnie, ostatnio nawet rozbił samochód. Tyle to mnie nerwów zawsze kosztuje. Kiedy jest ze mną zachowuje się idealnie, jest czuły, troskliwy, kochany po prostu facet idealny, lecz kiedy wyjeźdza już do swojego domu ja żyję w ciągłej niepewności,że coś znowu zrobi.
Ja pochodzę z dobrej rodziny, moi rodzice się bardzo kochają, teraz robię magisterkę. Nie mam nic do tego,że on nie jest wykształcony w studiach wyższych bo w tych czasach wykształcenie nie zawsze daje pieniądze. Ale jego rodzina się rozpadła, rodzicie się rozwiedli, ojciec jest pijakiem, tak pijakiem bo inaczej go nazwać się nie da a rodzeństwo jego siedzi zagranicą żeby zarabiać pieniądze. on z zagranicy zrezygnował aby być ze mną tu na miejscu. Dochodzę do takiego wniosku,że nas związek przeżywa jakiś kryzys, z jednej strony nie wyobrażam sobie życia bez niego ale z drugiej często mam takie myśli,że powinnam go zostawić i przestać się zamartiwiać o jakieś pierodły, ale po prostu nie umiem:(:( nie potrafię. Nie mam do niego zaufania ciągle zastanawiam się czy aby mnie nie okłamał. Wiem to jest chore. Niby jestem taka rozsądna a nie wiem jak mam się zachować. Moja rodzina bardzo go polubiła, pytają kiedy ślub itp... ale nie wiedza,że Mateuszek potrafi pokazać swoje ''rogi'' Co ja mam zrobić? zostawić go? wyluzować bardziej kiedy wiem,że mnie nie zdradza? na pewno ni pozwolę na to aby pił. Ale też nie chcę się z nim kłócić. Proszę poradźcie mi coś....