Witam, mam pewien problem i potrzebuję pomocy. Od 3 miesięcy spotykam się z pewnym facetem, on ma 24 lata ja 21. Poznałam go przez wspólną znajomą, zaprosił mnie na randkę, potem drugą , trzecią itd... od razu przyznam że zgrywałam strasznie "niedostępną" i podchodziłam do wszystkiego z dużym dystansem , bo pół roku temu rozpadł się mój 2 letni związek gdzie partner któremu ufałam nad życie zdradził mnie. Po 2 miesiącach intensywnego spotykania sie poszliśmy do łóżka, wszystko było okej, spotykaliśmy sie, jednak bez żadnych deklaracji z jego i mojej strony, mam wrażenie że za bardzo wzbudzałam w nim zazdrość, ponieważ nie czułam że do końca mu zależy.. on powiedział mi pare dni temu że nie jest gotowy na związek ponieważ pare miesięcy temu również rozstał się z dziewczyną z którą był 3 lata.. i boi się że go zranie... Nie wiem co powinnam zrobić. Odpuścić sobie ? Czy walczyć? mam wrażenie że jest to po części moja wina.. szalałam na imprezach i za wszelką cenę pokazywałam że " nie ma mnie w garści" tylko dlatego że nie czułam z jego strony zaangażowania którego tak bardzo potrzebowałam żeby zaufać. Najgorsze jest to że totalnie się w nim zakochałam i zaczęło mi baaardzo na nim zależeć... pomożcie , proszę.
Podobne tematy
Dodam że teraz czuję się zwyczajnie wykorzystana ponieważ nagle po pary miesiącach powiedział , że nie jest gotowy.. w takim razie czego szukał zapraszając mnie na randki ? oczekując seksu ? przyjaźni ? ale z drugiej strony zastanawia mnie fakt czy faktycznie nie jest zraniony i czy w ogole możliwym jest cierpieć aż tak bardzo żeby bać się zaangażować.. mi zaczęło zależeć ale dopiero po tym jak on zacząl sobie mnie odpuszczać.. i przestal się starać... ![]()
Ja bym na twoim miejscu, próbowała zrozumieć jego świat, tzn. poznała jego znajomych, poznała te miejsca w których on bywa...w ogóle interesuje Cię to ?
Tak, każdy weekend spędzamy w gronie jego znajomych, bo jestem nowa w miejscowości w której obecnie mieszkam i to on zapoznał mnie zz wszystkimi swoimi kolegami, więc praktycznie każdy piątek i sobota spędzamy czas razem w jego gronie, zaprzyjaźniłam się z jego przyjaciółmi i szczerze powiedziawszy mam teraz lepszy kontakt z nimi niż z nim......
Sama napisałaś, że oczekiwałaś od niego zaangażowania, żeby mu zaufać bo jesteś po przejściach. On może oczekuje tego samego od Ciebie, skoro również był w podobnej sytuacji poprzednio. Z tego co piszesz Ty mu tego nie dałaś, zgrywając niedostępną i imprezując może po prostu przestałaś wyczuwać granicę a on miał już tego dość bo bał się, że znowu ktoś go zrani? Może powinnaś z nim szczerze porozmawiać?
Sama już tego wszystkiego nie rozumiem. Dwa tygodnie temu znowu zaczął się starać, pisał do mnie codziennie, zaprosił mnie na kolację, później na kawę, następnego dnia na spacer, zaproponował żebyśmy co sobotę razem biegali, złapał mnie za rękę w knajpie gdzie było dużo jego znajomych (mieszkamy w małej miejscowości) w niedziele po całym cudownym tygodniu pojechał z kolegami na wakacje (nie miałam nic przeciwko, w końcu nie jesteśmy "oficjalnie" razem) przez całe wakacje nic się nie odezwał (byli na Majorce) ja też nie pisałam bo chciałam dac mu troche luzu, jak wrócił byliśmy razem na imprezie sylwestrowej , na której mnie pocałował, ale później troszke olewał i spytałam się, co dokładnie jest między nami.. powiedział że bardzo mnie lubi, uwielbia spędzać ze mną czas, czuje coś do mnie, ale nie jest gotowy na związek, bo poprzednie rozstanie bardzo przeżył.. po czym znowu przestał się do mnie odzywać. Wysłałam mu dzisiaj smsa czy biegamy jutro tak jak zwykle i o której godzinie to napisał "nie mam czasu, przepraszam".. ja się pytam O CO TU CHODZI. Czy możliwe żeby koleś byl aż tak niezdecydowany ? Ja dodam że na prawdę pokazałam że mi zależy teraz i byłam baaardzo miła, zaprosiłam go do siebie na obiad, rozmawialiśmy, było super.. a on teraz totalna zlewka zero kontaktu.......
Sama nie mogę w to uwierzyć, koleś który miesiąc temu zabrał mnie na cudowny wypad rowerami , w nocy... trzymaliśmy się za ręce, przytulaliśmy , mówił że bardzo mu zależy, że mnie kocha, nagle się przestał odzywać,jest zimny, i odmówił spotkania.. nie możliwe że kogoś poznal bo to jest mała wieś i wszyscy się znają.. co najlepsze mam bardzo dobry kontakt z jego dwoma kumplami, którzy twierdzą że faktycznie on się we mnie zakochał (nie powiedział im tego, ale oni tak uważaja bo podobno widzą jego zachowanie, że jest bardzo zazdrosny o mnie , cały czas o mnie gada z nimi itd...)
8 2014-01-11 01:11:54 Ostatnio edytowany przez awet1 (2014-01-11 01:13:06)
Wydaje mi się ze chlopak próbuje robić to co Ty na początku. Mialas go na dystans. On ma teraz Ciebie. Postaraj się może trochę wiecej, najlepiej bedzie jak z nim o tym porozmawiasz szczerze. Wyczuł dobry moment i pogadaj z nim.
Ja rozumiem że stara sie mieć mnie na dystans, ale zaproponowałam spotkanie wczoraj, odmówił, nie proponując drugiego terminu, po prostu napisał mi "przepraszam, nie mam czasu" i tyle... zrobiło mi sie przykro, bo ja zawsze mam dla niego czas, obojętnie kiedy chce sie spotkać... nie chcę drugi raz , kolejny wychodzić z inicjatywą , skoro ma mi odmówić.. chyba totalnie przestało mu zależeć, ale jak to możliwe skoro tweirdził że mnie kocha..:(
Pyatanie czy dał ci delikatnie do zrozumienia żebyś spadała czy po prostu nie jest gotowy. A może po prostu chciał cie zaliczyć?
Facet to tylko facet.