Rozstanie po 7 latach. Nowy związek z aspołeczną i trudną osobą. - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Rozstanie po 7 latach. Nowy związek z aspołeczną i trudną osobą.

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 15 ]

Temat: Rozstanie po 7 latach. Nowy związek z aspołeczną i trudną osobą.

Post ten zamieszczam z konta koleżanki, dlatego prosiłabym nie łączyć jej wątków z tym tutaj. Witam wszystkich forumowiczów. Piszę, ponieważ moja sytuacja życiowa na chwilę obecną jest na tyle skomplikowana, że sama nie wiem co robić i prosiłabym o poradę.

Pół roku temu rozstałam się z narzeczonym po 7 latach związku. Narzeczony mnie ograniczał i po prostu to nie było to. W decyzji o rozstaniu pomógł mi pewien mężczyzna. Mój wieloletni przyjaciel, który pewnego wieczoru wyznał, że przez 15 lat darzy mnie wyjątkowym uczuciem. Może to źle zabrzmi, ale dokonałam transferu zmieniając partnera (lecz nie zdradzając poprzedniego!).  Aby było łatwiej opisać historię przyjaciela i jednocześnie mojego obecnego chłopaka nazwijmy  go Adam. Jest to osoba o niezwykle trudnym i skrytym charakterze. Jest introwertykiem, dużo czasu poświęca na kontemplację nad swoim jak twierdzi bezsensownym życiem.  Pochodzi z patologicznej rodziny, gdzie ojciec pił i zachowywał się źle w stosunku do żony i mojego chłopaka. W związku zaangażowałam się od początku, czułam że jest mi dobrze. Adam mówił, że bardzo mnie lubi, że jestem dobrą i wyjątkową osobą. Jednakże po pewnym czasie, w zasadzie po 2 miesiącach rozwijania relacji zaczęło się mocno psuć. Adam nie angażował i nie angażuje się tak jak powinien wyglądać normalny związek. Mówi mi, że życie jest bez polotu, że on oczekuje rzeczy wyniosłych, krytykuje wszelkie przyziemne rzeczy i czynności. Wszystko co jest masowe jest dla idiotów itp itd. Uznał, że moja praca jest mało rozwijająca, a ja sama nie mam ambicji i on boi się, że mu się udzieli moja "małostkowość". Ciągle powtarza mi, że pakuję się z nim w związek bez przyszłości, twierdzi, że jest złym człowiekiem i boi się, że będzie taki jak jego ojciec. Bywa dla mnie bardzo oschły i niemiły, po to by za jakiś czas mówić mi znowu wspaniałe rzeczy. Nasza sytuacja to parabola. 2 tygodnie jest dobrze, po czym on znowu dochodzi do wniosków, że ten związek jest trudny, bo on jest trudny, że to nie ma sensu, lub po prostu jest dla mnie niemiły. Liczy się tylko to, co on myśli i uważa, że jego racje są jedynymi słusznymi, w swoich poglądach jest absolutnym egoistyą. Uważa, że rozumie iż ja też w tym związku czuję się źle, ale on mówi że się nie zmieni bo nad związkiem nie wolno pracować. On taki jest, a w dobrym związku musi być od początku jak w bajce - tak przynajmniej ciągle mi powtarza. Twierdzi, że sie nie zmieni, bo to część jego osobowości. Ponadto w ostatniej rozmowie uznał, że ma problem z tym, że nasza znajomość weszła na miłosny tor poprzez transfer. Adam czuje jakby podebrał komuś dziewczynę, chociaż wcale tak nie jest, bo sama świadomie zerwałam zaręczyny z poprzednim narzeczonym i zrobiłabym to prędzej czy później nawet nie mając możliwości zmiany starego modelu na nowy. Dodatkowo kiedy próbuję z nim rozmawiać, to on się irytuje i mówi, że jak mi się nie podoba związek to mogę sobie iść, a jak będę chciała wrócić to wiem gdzie on mieszka. Uznał też, że świadomie nic od siebie do związku nie wnosi, bo wie że wtedy ewentualne nasze  rozstanie zniesie o wiele łagodniej. Jest mi z tym źle, ponieważ już się zaangażowałam. Nie chciałabym stracić chłopaka i jednocześnie przyjaciela, jednakże ten związek kompletnie nie wygląda jak normalna relacja kochających się ludzi (Adam często powtarza, że nie ma miłości). Jest to osoba niestabilna przez co ja poprzez liczne rozmyślanie nad tą sytuacją czuję się nieszczęśliwa i niepewna przyszłości, a szukam stabilizacji. Nie chcę go zostawiać, jednak nie wiem czy to nie jest jedyne wyjście z sytuacji skoro rozmowy z nim nie pomagają, bo on nie zamierza nad sobą pracować, bo po prostu taki jest i już. On za dużo kontempluje nad wszystkim. Wszystko widzi w czarnych barwach. Myślałam nad tym czy by się od niego na jakiś czas nie odsunąć, jednak wiem, że jakby tak się stało, to on i tak nic w tej sytuacji nie zrobi, nie pokaże, że mu zależy tylko uzna, że to jest moja decyzja i on ją uszanuj. Nawet nie spróbuje mnie zatrzymać. Czy taki związek ma sens? W głębi duszy wiem, że to dobry człowiek, bardzo inteligentny, jednak jego trudna przeszłość, charakter oraz jego bolesne słowa sprawiają, że relacja z nim mnie przytłacza. Nie wiem co robić, dlatego też bardzo proszę o poradę.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Rozstanie po 7 latach. Nowy związek z aspołeczną i trudną osobą.

Zamienił stryjek siekierkę na kijek... Po tamtym związku, to...
Niech zgadnę: przyjaciel to przeterminowany prawiczek z głowa pełną teorii związkowych big_smile Pełno tu takich. Gdy czytałam Twój opis to tak jakbym czytała ich posty big_smile Obraz siebie ma zaburzony, bo mniemanie o sobie czystym i wzniosłym ma że ho ho, a czasem do głosu dochodzą również jego kompleksy że ho ho... Dla mnie związek z kimś takim to byłaby tortura, operacja na otwartej ranie bez znieczulenia z posypywaniem solą, dlatego nawet minuty dłużej w czymś takim bym nie siedziała, ale Ty jesteś jedną z Matek Teres, więc umywam ręce, bo to nie na moje nerwy.

3

Odp: Rozstanie po 7 latach. Nowy związek z aspołeczną i trudną osobą.
vivere0 napisał/a:

Post ten zamieszczam z konta koleżanki, dlatego prosiłabym nie łączyć jej wątków z tym tutaj. Witam wszystkich forumowiczów. Piszę, ponieważ moja sytuacja życiowa na chwilę obecną jest na tyle skomplikowana, że sama nie wiem co robić i prosiłabym o poradę.

Pół roku temu rozstałam się z narzeczonym po 7 latach związku. Narzeczony mnie ograniczał i po prostu to nie było to. W decyzji o rozstaniu pomógł mi pewien mężczyzna. Mój wieloletni przyjaciel, który pewnego wieczoru wyznał, że przez 15 lat darzy mnie wyjątkowym uczuciem. Może to źle zabrzmi, ale dokonałam transferu zmieniając partnera (lecz nie zdradzając poprzedniego!).  Aby było łatwiej opisać historię przyjaciela i jednocześnie mojego obecnego chłopaka nazwijmy  go Adam. Jest to osoba o niezwykle trudnym i skrytym charakterze. Jest introwertykiem, dużo czasu poświęca na kontemplację nad swoim jak twierdzi bezsensownym życiem.  Pochodzi z patologicznej rodziny, gdzie ojciec pił i zachowywał się źle w stosunku do żony i mojego chłopaka. W związku zaangażowałam się od początku, czułam że jest mi dobrze. Adam mówił, że bardzo mnie lubi, że jestem dobrą i wyjątkową osobą. Jednakże po pewnym czasie, w zasadzie po 2 miesiącach rozwijania relacji zaczęło się mocno psuć. Adam nie angażował i nie angażuje się tak jak powinien wyglądać normalny związek. Mówi mi, że życie jest bez polotu, że on oczekuje rzeczy wyniosłych, krytykuje wszelkie przyziemne rzeczy i czynności. Wszystko co jest masowe jest dla idiotów itp itd. Uznał, że moja praca jest mało rozwijająca, a ja sama nie mam ambicji i on boi się, że mu się udzieli moja "małostkowość". Ciągle powtarza mi, że pakuję się z nim w związek bez przyszłości, twierdzi, że jest złym człowiekiem i boi się, że będzie taki jak jego ojciec. Bywa dla mnie bardzo oschły i niemiły, po to by za jakiś czas mówić mi znowu wspaniałe rzeczy. Nasza sytuacja to parabola. 2 tygodnie jest dobrze, po czym on znowu dochodzi do wniosków, że ten związek jest trudny, bo on jest trudny, że to nie ma sensu, lub po prostu jest dla mnie niemiły. Liczy się tylko to, co on myśli i uważa, że jego racje są jedynymi słusznymi, w swoich poglądach jest absolutnym egoistyą. Uważa, że rozumie iż ja też w tym związku czuję się źle, ale on mówi że się nie zmieni bo nad związkiem nie wolno pracować. On taki jest, a w dobrym związku musi być od początku jak w bajce - tak przynajmniej ciągle mi powtarza. Twierdzi, że sie nie zmieni, bo to część jego osobowości. Ponadto w ostatniej rozmowie uznał, że ma problem z tym, że nasza znajomość weszła na miłosny tor poprzez transfer. Adam czuje jakby podebrał komuś dziewczynę, chociaż wcale tak nie jest, bo sama świadomie zerwałam zaręczyny z poprzednim narzeczonym i zrobiłabym to prędzej czy później nawet nie mając możliwości zmiany starego modelu na nowy. Dodatkowo kiedy próbuję z nim rozmawiać, to on się irytuje i mówi, że jak mi się nie podoba związek to mogę sobie iść, a jak będę chciała wrócić to wiem gdzie on mieszka. Uznał też, że świadomie nic od siebie do związku nie wnosi, bo wie że wtedy ewentualne nasze  rozstanie zniesie o wiele łagodniej. Jest mi z tym źle, ponieważ już się zaangażowałam. Nie chciałabym stracić chłopaka i jednocześnie przyjaciela, jednakże ten związek kompletnie nie wygląda jak normalna relacja kochających się ludzi (Adam często powtarza, że nie ma miłości). Jest to osoba niestabilna przez co ja poprzez liczne rozmyślanie nad tą sytuacją czuję się nieszczęśliwa i niepewna przyszłości, a szukam stabilizacji. Nie chcę go zostawiać, jednak nie wiem czy to nie jest jedyne wyjście z sytuacji skoro rozmowy z nim nie pomagają, bo on nie zamierza nad sobą pracować, bo po prostu taki jest i już. On za dużo kontempluje nad wszystkim. Wszystko widzi w czarnych barwach. Myślałam nad tym czy by się od niego na jakiś czas nie odsunąć, jednak wiem, że jakby tak się stało, to on i tak nic w tej sytuacji nie zrobi, nie pokaże, że mu zależy tylko uzna, że to jest moja decyzja i on ją uszanuj. Nawet nie spróbuje mnie zatrzymać. Czy taki związek ma sens? W głębi duszy wiem, że to dobry człowiek, bardzo inteligentny, jednak jego trudna przeszłość, charakter oraz jego bolesne słowa sprawiają, że relacja z nim mnie przytłacza. Nie wiem co robić, dlatego też bardzo proszę o poradę.

Prosisz o radę. smile
Usłysz co 'Adam', jasno i wyraźnie, mówi do Ciebie. Decyzja będzie już wtedy formalnością.

4

Odp: Rozstanie po 7 latach. Nowy związek z aspołeczną i trudną osobą.

Wypadałoby zapytać Adama, po co właściwie się z Tobą spotyka.

5 Ostatnio edytowany przez vivere0 (2017-01-24 19:09:17)

Odp: Rozstanie po 7 latach. Nowy związek z aspołeczną i trudną osobą.

Tkwię w tym, bo już zdążyłam się zaangażować. Pierwszy raz poczułam coś do przyjaciela, czego nie mogę powiedzieć o moich uczuciach do narzeczonego. "Adam" odpowiada mi pod względem samego bycia, jest dobrą osobą, ma zainteresowania, jest szalenie inteligentny i kiedy jest dobrze to naprawdę fantastycznie spędzamy razem czas, ale tak jak ktoś napisał wyżej dorabia teorie związkowe i generalnie życiowe. Spłyca wszystko do stwierdzenia, że on nie wpisuje się we współczesny 'małostkowy' świat. On oczekuję od życia czegoś, czego sam zdefiniować nie może. Mam wrażenie, że nie ważne z kim by był byłby nieszczęśliwy. Nie chcę go stracić bo to wartościowy człowiek z problemami, tylko że on mnie tym samym rani. Staram się do tego podejść ze strony psychologicznej. Podejmuję rozmowy, bo nie potrafię zrozumieć czemu tak się dzieje. Czy wpływ na to miała przeszłość, dzieciństwo czy może on po prostu do tego związku się nie nadaje. Chłopak był od zawsze samotnikiem, teraz ma ciągłe moje towarzystwo. Momentami mam wrażenie, że go to nudzi ale i tak za każdym razem to on dzwoni i proponuje spotkanie. Z tym, że odnoszę wrażenie, że jest świadomy moich uczuć ale o nie nie dba. A z drugiej strony przeszkadza mu opcja transferu, uważa że na jego miejscu mógłby być każdy inny, dlatego też tak się zachowuje a nie inaczej i nic z siebie nie daje o czym otwarcie mówi. A kiedy spytałam go po co w takim razie ze mną jest, to mówi, że ma po prostu NADZIEJĘ. Ja też ją mam tylko nie wiem na co, z tym że moje emocje mówią co innego. Chcę go zaakceptować takim jakim jest, ale wewnętrznie mi to przeszkadza. Poza tym jego słowa w ogóle mi nie pomagają. Słyszę o bezsensowności życia, związku, miłości. On neguje wszystko, co jest możliwe do negacji a jednocześnie wyraża chęć by jakoś to dalej trwało. Raz coś mówi, a potem zaprzecza albo twierdzi, że nie pamięta. Zastanawiam się czy jest jakiś sposób by na niego wpłynąć, czy jednak taki typ człowieka jest niereformowalny i jedyne rozwiązanie to odejście, którego bardzo nie chcę i się po prostu boję. Boję się przeżywać kolejną stratę. Czy ktoś z obecnych tutaj tworzył związek z taką skomplikowaną osobą, która ma problem do wszystkich łącznie z samym sobą?

6 Ostatnio edytowany przez WaltonSimons (2017-01-24 19:21:17)

Odp: Rozstanie po 7 latach. Nowy związek z aspołeczną i trudną osobą.

Skoro związek i miłość są bezsensowne, to facet jest hipokrytą, próbując ze wszelką cenę się w takowy wpakować.

Nie wpłyniesz na gościa, on będzie upajał się swoim cierpiętnictwem społecznym i sprzedawał Ci przeintelektualizowany kit, żeby wyrosnąć w Twoich oczach na kogoś bardziej błyskotliwego, niż jest.

Typ osoby, która nade wszystko pragnie adoracji, z licznymi kompleksami. Emocjonalną biedę próbuję rozmienić na bogaty słownik, a jego kompleksy materializują się w postaci uwag na temat  bezsensownego życia.



Diagnozy "przez sieć" są do bani, ale gdybym miał zaryzykować, to postawiłbym taką: typ zblazowany emocjonalnie, prawdopodobnie z rozmaitymi problemami okołozwiązkowymi, który tak naprawdę niczego do Ciebie nie czuje, ale jego własne kompleksy i bzdury o idealnej miłości, którymi karmi swój umysł popychają go do próbowania. Tak, on rzeczywiście ma NADZIEJĘ - że coś zaskoczy, że poczuje fascynację, ale zabrnął już dawno za daleko w świat własnych urojonych wartości, by szczerze i prawdziwie pokochać kogoś innego, niż własne urojenia i wyidealizowany portrecik kobiety-marzenia.

Przypadek raczej nieuleczalny.

7 Ostatnio edytowany przez Klio (2017-01-24 19:23:19)

Odp: Rozstanie po 7 latach. Nowy związek z aspołeczną i trudną osobą.

Vivere jego uczucia do Ciebie to mieszanka desperacji i pogardy. Zanim z Tobą się związał zdążył się już wielokrotnie onanizować na myśl o idealnym związku jaki stworzy, jaki on idealny będzie w tym związku i jaka idealna będzie jego partnerka. Jak przyszło co do czego to okazało się że żyje w rzeczywistości w czasie rzeczywistym i jego idealne teorie co do idealnego związku można wywalić za okno. Nigdy nie dościgniesz ideału i nigdy nie będzie czuł tego i zachowywał się tak jak sobie w głowie przez te długie lata poukładał. Wszystko w istocie sprowadza się do tego że widzi czubek swojego zakompleksionego nosa i jego perspektywa nie wykracza daleko poza niego. Jesteś przedłużeniem jego ego i temu ma służyć związek. Jako że on sam ma wzloty i upadki pomiędzy mniemaniem o sobie a kompleksami to tak samo traktuje Ciebie: wzlotowo-upadkowo. Tak jak Wielokropek pisała: wsłuchaj się w to co mówi, a przestaniesz mieć wątpliwości.
Ale tak jak pisałam: tyś jedną z Matek Teres i w psychoterapię tego przerośniętego chłopca chcesz się bawić...
Co do ostatniego pytanie to nigdy nie byłam w związku z kimś takim. Spotkałam kilku takich, ale po zorientowaniu się z kim mam do czynienia rozpływałam się w powietrzu niezauważenie i nie było po mnie już ani widu ani słychu... Z takimi ludźmi nie da się stworzyć normalnego związku.

Edycja:

WaltonSimons napisał/a:

Diagnozy "przez sieć" są do bani, ale gdybym miał zaryzykować, to postawiłbym taką: typ zblazowany emocjonalnie, prawdopodobnie z rozmaitymi problemami okołozwiązkowymi, który tak naprawdę niczego do Ciebie nie czuje, ale jego własne kompleksy i bzdury o idealnej miłości, którymi karmi swój umysł popychają go do próbowania. Tak, on rzeczywiście ma NADZIEJĘ - że coś zaskoczy, że poczuje fascynację, ale zabrnął już dawno za daleko w świat własnych urojonych wartości, by szczerze i prawdziwie pokochać kogoś innego, niż własne urojenia i wyidealizowany portrecik kobiety-marzenia.

Przypadek raczej nieuleczalny.

Piąteczka! Blisko big_smile

8 Ostatnio edytowany przez WaltonSimons (2017-01-24 19:24:20)

Odp: Rozstanie po 7 latach. Nowy związek z aspołeczną i trudną osobą.

Zgadzam się z Klio. Dodam też, że "ten typ" to chyba najgorszy typ partnera, jaki można sobie wyobrazić. Będzie "próbował", "starał się", a tak naprawdę 90% jego wysiłków skupi się na próbie przerobienia Cię na ideał, jaki powstawał przez lata w jego głowie. Koniec końców, zniechęci się i zostawi Cię na lodzie, bo jednak nie uda się zrobić z Ciebie ideału.

9 Ostatnio edytowany przez celinienne (2017-01-24 20:33:49)

Odp: Rozstanie po 7 latach. Nowy związek z aspołeczną i trudną osobą.

Facet dal ci do zrozumienia, ze nic z tego nie bedzie, ale nie chcesz wierzyc? Faceci czesto wyciagaja hasla typu "nie jestem dla ciebie odpowiednim partnerem, zaslugujesz na kogos lepszego itp itd - aby zachowac pozory dzentelmenstwa i nie wyleciec z argumentem w rodzaju - nudzisz mnie. Mysle, ze tutaj nie ma co sie mu narzucac, tylko uszanowac jego wole. Z twojego listu tez nie wynika, ze jestes w nim zakochana, ale raczej szanujesz go i litujesz sie nad nim. To nie jest zadna podstawa zwiazku, chociaz rozumiem, ze po 7 latach bycia z kims - trudno ci byc teraz zupelnie "samej" - jednak po kazdym rozpadzie zwiazku nalezy byc troche samemu, aby ochlonac i sie pozbierac dokladnie. Radze zafundowac sobie przerwe i poznac sie lepiej ze soba.

10

Odp: Rozstanie po 7 latach. Nowy związek z aspołeczną i trudną osobą.

z opisu wynika, że gość ma jakieś problemy ze soą. I nie żartuję tutaj, bo może warto by go było skonsultowac z psychologiem. Takie jazdy ze raz masakra a raz super nie są normalne.
A Ty uciekaj bo pociągnie Cię na dno

11

Odp: Rozstanie po 7 latach. Nowy związek z aspołeczną i trudną osobą.
staramalenka86 napisał/a:

z opisu wynika, że gość ma jakieś problemy ze soą. I nie żartuję tutaj, bo może warto by go było skonsultowac z psychologiem. Takie jazdy ze raz masakra a raz super nie są normalne.
A Ty uciekaj bo pociągnie Cię na dno

Szybciej chyba z psychiatrą. Powiedzieć kobiecie że jest małostkowa i nie ambitna to jest pogardą  dla niej. Wiej od niego bo jego stan z wiekiem będzie się tylko pogarsza.

12

Odp: Rozstanie po 7 latach. Nowy związek z aspołeczną i trudną osobą.

Twój partner ma zaburzenia osobowości, a Ty jestes typem zależnym. Stan na nogi, weź sie w garść i zbuduj swoje zycie na solidnych filarach, nie uzależniając swojego szczęścia od kolejnego faceta. Z tego kompetnie nic nie bedzie. Bardzo toksyczny związek.

13

Odp: Rozstanie po 7 latach. Nowy związek z aspołeczną i trudną osobą.

Dopóki Twój "Adam" nie zachce czegoś w sobie zmienić, nie liczyłabym na rezultat jakiegokolwiek Twojego "podchodzenia ze strony psychologicznej". Tym bardziej, że sam Ci o tym mówi wprost.
Pytanie ile jeszcze wytrzymasz.

14 Ostatnio edytowany przez Ester15 (2017-01-27 14:33:17)

Odp: Rozstanie po 7 latach. Nowy związek z aspołeczną i trudną osobą.

Droga vivere, kilka lat temu byłam w bardzo podobnej sytuacji.  Mój były partner był wypisz wymaluj jak Twój. Będąc z nim czułam się przytłoczona w wielu przypadkach. Od takich głupot jak np. Film, nie obejrzy ze mną filmu jaki ja wybiorę,  tylko zawsze taki jak on chce, jakieś arcydzieło bo on chłamu nie ogląda. Liczył się tylko on. Z moją rodziną też nie chciał się spotykać bo takie posiedzenia nie są dla niego, gdzie wyjścia do kumpli były na porządku dziennym. Ogólnie mało rzeczy chciał robić dla mnie. Nasz związek stał w miejscu, po dwóch latach nie chciał zostawać u mnie nawet na kilka dni a co dopiero wprowadzić się. Też biadolił nad swoim losem, że on jest stworzony do wyższych celów,  ale nic mu się nie udaje. W końcu kopnęłam go w dupkę, a on obudził się i zorientował co stracił, dwa tygodnie błagał mnie ze się zmieni, że się postara.  Wtedy dla mnie było już za późno, zablokowałam się na niego. Pobolało mnie chwilę ale szybko doszłam do wniosku że bez niego mi lepiej.  Radzę Ci coś z tym zrobić, może faktycznie odsuń go na chwilę i zobacz czy będzie walczyć i czy będzie chciał coś zmienić, porozmawiaj z nim. Jeśli nie to ja nie widzę tutaj za dużego pola manewru.

15

Odp: Rozstanie po 7 latach. Nowy związek z aspołeczną i trudną osobą.

A ty to jesteś z Armii Zbawienia że się wiążesz z chłopakami z patologicznych rodzin? Przecież wiadomo że taki chłopak ma poważne zaburzenia. Być może u ciebie tez były problemy rodzinne i z tego powodu wybierasz takich chłopaków.

Posty [ 15 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Rozstanie po 7 latach. Nowy związek z aspołeczną i trudną osobą.

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024