Witam
Mam 23 lata.I chciałabym się podzielić swoja historią i może tu ktoś pomoże zrozumieć mi myślenie mężczyzn
1 listopada 2012 roku rozstałam się po 2 latach z chłopakiem.To była moja decyzja gdyż traktował mnie jak kolezanke a rozmowy jakiekolwiek przeze mnie podejmowanie nie trafialy .Od tamtego czasu byłam sama, pozbierałam się i starałam życ normlnie. Czasami jeździłam na imprezy ,ale nie po to bywyrwać kogoś po prostu by oderwać się i spotkać ze znajomymi. Na pewnej imprezie podeszłam do mojego przyszłego zięcia ,który z ta z kolegą. Jak się okazało już dawno wpadłam temu koledze w oko ,tylko nie wiedział kim jestem, i jak mnie odszukać. Załozyl dla mnie konto na facebooku, zaczal pisać itp. Był wporzadku, w koncu chciał się spotkać. Nie chciałam się wtedy wiązać bo nie potrafiła zaufać, ale spotkałam się z nim dla świetego spokoju, żeby brat mi dał spokój. Był bardzo przystojny ale zranione serce robi swoje. Zniechęcałam go na wszystkie sposoby, ale on jeszcze bardziej się nakręcał .Przyszedł 14 luty a on wysłał mi kurierem bukier róż. Wtedy zrozumiałam ze musze to skończyć bo narobił sobie nadziei pomimo iż miedzy nami nie było. Powiedziałam mu i wtedy urwało się to wszystko. W końcu po 2 tygodniach milczenia cos mnie ruszylo i zadzwoniłam do niego... Spotkalismy się raz ,drugi, wkoncu się pocałowaliśmy i cos we we mnie pękło. Potem już poszlo jak z górki. Byliśmy cholernie szczęśliwi. Pokochałam go, czułam się jak ksiezniczka przy nim. Wiedziałam ze licze się tylko ja i na każdym kroki mi to udowadniał. Jest ode mnie starszy o 10 lat i myślałam ze nie w głowie mu już imprezy itp. Wkoncu po pół roku cos się skończyło. Przyznał mi się ze zaimprezował z kolegami " narkotyki itp." Wybaczyłam mu raz, ale nie byłam w stanie go kontrolować gdyż dzieliły nas kilometry. Zacząl brac a ja nie zauważyłam. W koncu przyszedł 15 sierpnia przyjechał było pięknie, był seks itp. romantycznie.Na następny dzień pisze mi ze nie może mnie dłużej kłamać, i samego siebie oszukiwać. Ze zależy mu na mnie ale nie chce mi zniszczyć zycia bo wie ze ma problem .Załamał mi się wtedy świat. Wiedziałam ze zrobił to dla mojego dobra, ale jeśli się kocha to jest się w stanie zrobić wszystko. Nieodzywał się dłuższy czas W listopadzie miałam urodziny, kiedy kładłam się spać i gasiłam lampke zobaczyłam jego, z bukietem kwiatu i słowa "brzydalu pewnie myslałas ze zapomniałem, ale nie ".Kocham go nadal i nie potrafie być zła na niego. Spotykamy się od czasu do czasu, wiem ze na niego mogę liczyc itp. i wiem ze jest sam. Ale Ciezko jest mi siedzieć obok niego jako "znajoma". On mi powiedział ze jestem ideałem jego kobiety, ze wszystkim to powtarza, że może przyjść taki dzień ze wszystko będzie jak dawniej. Dla mnie te słowa są niezrozumiałe. Wczoraj był drugi dzień swiąt. Napisał ,że jest w pobliży i czy może wpaść. Zgodziłam się. Siedzielismy rozmawialiśmy było miło. Ktoś do niego zadzwonił i wyszedł do samochodu po dokumenty. Kiedy wyszedł zorientowałam się ze na toaletce stoi jakiś prezent, i ze to od niego. Kiedy przyszedl i zapytałam co do ma być, powiedział ze on nic nie wie, to nie on. To były perfomy Dolce Gabana które kosztują około 200 zł. Nie przyznał się. Kiedy pojechał napisałam mu by takich prezentów nie robił ,bo nie mogę tego przyjmować,bo nie jesteśmy już razem. A on na to "skoro ktoś postanowił Tobie to dać to najwidoczniej bardzo komus na tym zależało i zasłuzyłas na upominek" .Bardzo lubi moją kuchnie, w wieku 13 lata musiałam sama się zajac domem i lubie ekperymentowac. A jak on słyszy slowo spaghetti to zrobi wszystko by przyjechać .
Niewiem jaki jest cel w jego zachowaniu. Czy rzeczywiście ma problem z narkotykami i chce się z tym najpierw uporać. Czy męczą go po prostu wyrzuty sumienia ? Kocham go i chciałabym mu to napisać ale wiem ze jeśli to zrobię szybko go nie zobaczę. Co mam zrobić ??