Monisssia,
mam taki sam problem. I to na dodatek od zawsze!
Od żucia gumy na pewno się tak nie robi. Już po prostu taki mamy kształt twarzy. Czytałam, że na podbródek działa zmniejszenie wagi ciała o 2-3 kg. W moim przypadku to zadziałało, ale jak tylko nabiorę troszkę ciałka, to znowu go widać.
Oczywiście są jakieś sposoby na takie "dolegliwości" w chirurgii plastycznej, np. implant podbródka, czy też nowy sposób, lipoliza iniekcyjna, która polega na wstrzyknięciu leku uzyskanego z soi (fosfatydylocholina) bezpośrednio do tkanki tłuszczowej. Niestety zabieg wykonywany jest w ogólnym uśpieniu i kosztuje od 200 do 1000zł, zależy gdzie jest wykonywany.
Ewentualnie profiloplastyka twarzy (implantaty). Zabieg ma już jednak cenę kosmiczną - od 4000 do 8000 zł.
Jeśli chodzi o makijaż, to na kości policzkowe i podbródek nakładamy róż. Jasny podkład nakładamy na środkową część twarzy aż do końca brody. Brązerem pokrywamy boki twarzy wyciągając linię ukośnie w dół, w kierunku ust i skrzydełek nosa. Łatwo znaleźć to miejsce wciągając policzki i malując w miejscu zapadnięcia się policzków. Dokładnie zacieramy granice.
Róż nakładamy ukośnie w dół tworząc dość szeroki pas przy nasadzie włosów zaczynając malować od połowy ucha w kierunku ust - nakładamy kolor na linii brązera lub nieco nad nim. Ruchy pędzla ukośne w dół.
Natomiast przy dłuższych włoskach można wycieniować włosy wokół twarzy warstwowo na tak zwane "pazurki".
Jak na razie nie znalazłam innych sposób. Pozostaje tylko polubić i przyzwyczaić się 
Pozdrawiam!