Świąteczne dni to takie, w których na naszych stołach gości mnóstwo pyszności, a co za tym idzie mnóstwo pokus. W tym czasie często odwiedzamy rodzinę, gdzie nie wypada nie spróbować dań serwowanych przez mamę, teściową, szwagierkę. I jak tu później zmieścić się w sylwestrową kreacje?
Jakie jest wasze podejście do świątecznych dań? Jecie wszystko w dowolnych ilościach, a kolejne dni "przegryzacie suchary popijając je wodą"? Stawiacie na większa aktywność fizyczną i folgujecie sobie przy stole? Próbujecie wszystkiego w minimalnych ilościach? Rezygnujecie z najbardziej kalorycznych potraw? A może znaleźliście sposób na odchudzenie nieco świątecznych pyszności?
W skrócie drogie Panie i Panowie, co robicie żeby nie przytyć w Święta?
Podobne tematy
Oczywiście, że da się nie przytyć w święta.
Wystarczy obchodzić święta Bożego Narodzenia, a nie święto pełnego brzucha.
Dla chrześcijan (prawdziwych, z braku innego określenia) święta są przeżyciem duchowym.
Dla 99% katolików są po to, żeby się nażreć, stąd przekonanie, że przez święta się tyje.