Witam ; )
Jestem w związku od roku czasu z obecnym partnerem. Dzieli nas różnica 5 lat ale mimo to doskonale się rozumiemy. Mam lat 19, on natomiast 24. Działamy na tych samych falach, mamy podobne podejście do życia i czuję, że łączy nas więź intelektualna. Wszystko ładnie, pięknie. Chłopak naprawde się stara. Liczy się dla niego zdanie moich rodziców, kupuje mi drogie prezenty .
Problem zaczyna rodzić się we mnie. Od ok. miesiąca czasu czuję, że popadam w lekką paranoję. Lekką - póki co. Moja niska samoocena wciąż podpowiada mi, że nie zasługuję na mojego mężczyznę. Jestem brzydka a w koło jest wiele pięknych kobiet. Jestem jeg o pierwszą kobietą, wcześniej wiele dziewczyn chciało z nim "chodzić" ale on twierdzi, że nic do nich nie czuł i nie chciał ich skrzywdzić, że czekał na tą jedyną... czyli.. na mnie. Wcześniej nie współżył także z inną kobietą. Dopiero po jakimś czasie powiedział mi, że z jedną miało do czegoś dojść. Rozebrała go, jednak on wyszedł bez słowa. Zastanowiło mnie dlaczego powiedział mi o tym dopiero po tak długim czasie..
On ciągle mówi mi, że mnie kocha/jestem dla niego najważniejsza/jestem piękna. Ale czasem mam wrażenie, że mówi tak tylko po to aby mi nie było przykro. Tutaj zapewne wykaże się ogromną głupotą jak napiszę, że byłam u wróżki.. powiedziała mi, że On mnie nie zdradza, że naprawdę mnie kocha ale w przyszłości [tj. w przyszłym roku] będę musiała rywalizować o Niego z jakąś inną kobietą. To powiem szczerze troszkę mnie podłamało ale to nic, przejdźmy dalej. Wróżka powiedziała mi również, że On jest mi wierny natomiast nie mówi zawsze wszystkiego abym się rzekomo nie denerwowała i ,że jest wystawiony na jakąś pokusę. To mnie chyba zabolało najbardziej. Od początku związku mówimy sobie, że szczerość jest najważniejsza. Jestem z nim bardzo szczera, ufam mu jak nikomu innemu. Ale obawiam się właśnie tego, że takie "pierdoły" o których mi nie mówi mogą być istotne. Boje się odrzucenia. Boje się, że pewnego dnia dowiem się, że ma inną kobietę a ja zmarnowałam bardzo wiele cennego czasu. Niedawno także poruszyliśmy temat zaręczyn. Tzn. ja ten temat poruszyłam. Z rozmowy wynikło, że on chce dobrze wypaść przed moimi rodzicami i chce kupić drogi pierścionek a na razie go nie stać. Zraniło mnie to. Doskonale wie, że dla mnie rzeczy materialne są najmniej istotne. Dla mojej rodziny zresztą też. Mogłabym dostać od niego nawet cholerny pierścionek ze zwykłej gumy ale byłabym najszczęśliwsza na świecie! Kazał mi się wstrzymać, zaczekać. Tylko.. na co? Aż zarobi na drogi pierścionek?
Zapytałam go wtedy czy nie jest pewny swoich uczuć, czy czego się boi. Oczywiście zaprzeczył.
Nie wiem co mam zrobić ze sobą, od paru dni moje myśli niszczą atmosferę w naszym związku. Pytam go czy jest coś o czym mi wcześniej nie powiedział a chciałby teraz... złości się na mnie, że wciąż ten temat poruszam. Kocham go i za bardzo przywiązałam się do niego psychicznie. Czuje się uzależniona od niego a to chyba bardzo nie dobrze. Po prostu co się dziwić.. boje się konkurencji, zwłaszcza, że widzę jak czasem patrzy na inne kobiety. Ten wzrok taki dosyć nietypowy boli. W przyszłym roku planujemy zamieszkać razem ale szczerze mówiąc nie widzę tego. Nie nadaję się chyba do związku i do końca życia będę sama..