netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Jak aktywnie wspierać partnera w trudnym okresie

12 odpowiedzi4 712 wyświetleńzałożony przez ney, 08.12.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Jak aktywnie wspierać partnera w trudnym okresie

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 13 ]

1

Temat: Jak aktywnie wspierać partnera w trudnym okresie

Cześć, nie spodziewałam się że tu napiszę, ale chyba mnie to przerosło, a nie chcę zadręczać znajomych swoim życiem osobistym, w realu jestem dość skryta i nie przychodzi mi to łatwo. Zresztą przyjaciółka i tak nie ma pojęcia, jak to ugryźć, a ja tym bardziej, więc zdecydowałam się szukać ratunku w sieci, zanim coś bardziej się popsuje.
Jesteśmy sobie ja i mój facet, staż związku około roku, wielka miłość, poważne plany, po drodze milion przeciwności, które z lepszym czy gorszym skutkiem udało nam się rozwiązać. Nie będę opisywać, bo i tak nikt by mi nie uwierzył, ale nasza relacja to takie nagromadzenie dramatycznych wydarzeń, ekstremalnych rozwiązań i niesamowitych przypadków, że byłby z tego materiał na niezłą telenowelę. To właściwie mój pierwszy "dorosły" związek, mimo że dawno nie jestem małolatą. Nie mam zbyt wielkiego doświadczenia, co pewnie rzutuje na sytuację. Od jakiegoś czasu mamy kryzys. Owszem, kochamy się oboje, chcemy jak najlepiej, chcemy z tego wyjść, ale mam wrażenie, że utknęliśmy w martwym punkcie.

On zrobił i poświęcił dla mnie ogromnie dużo przez cały czas trwania naszego związku. Ja początkowo nie musiałam nic dla niego robić, odwdzięczałam się jakimiś sympatycznymi drobiazgami, bo nie było niczego, w czym mogłabym mu pomóc. Nie musiałam niczego poświęcać. Sytuacja się zmieniła, ma sporo problemów (praca, firma, finanse), jest zmęczony i zajechany psychicznie, a ja nie umiem się w tym odnaleźć i najwyraźniej nie umiem go wesprzeć. Wiem, moja wina, przyzwyczaiłam się, że jest łatwo, lekko i przyjemnie.
Po raz pierwszy jestem w relacji z dość mocno dominującym facetem - nie, nikt mną nie steruje, nikt nie wywiera na mnie presji, po prostu był zawsze mocno aktywny, o swoich sprawach decydował sam. Jest poważniejszy i bardziej ogarnięty niż ja, ja jestem ostatnią ofiarą życiową (nie wiem co we mnie widzi, serio), dlatego nie podważałam jego decyzji, rzadko sugerowałam mu inne rozwiązania, wierząc, że będzie wiedział lepiej niż ja. Nie kontrolowałam jego działań, nie pchałam go za bardzo do przodu, żeby nie poczuł presji, nie chciałam wpieprzać mu się w niektóre aspekty życia, mylnie sądząc, że tego nie potrzebuje.

I okazało się, że on właśnie tego potrzebuje. Dałam ciała na całej linii.

Wydawało mi się, że wspieram go wystarczająco, jeśli jestem obok i jestem taką poduszką do wysłuchania, wtulenia się i odreagowania stresu, sorry za metaforę, nie znalazłam lepszej. No mówię, nie mam doświadczenia w poważnych relacjach, bałam się wychodzić z czymś więcej. Wczoraj w końcu mieliśmy okazję porozmawiać na spokojnie (mamy ostatnio mało czasu dla siebie), męczyłam go od dawna, ze coś jest nie tak, bałam się że odejdzie - i wreszcie mi powiedział, o co chodzi. Że mnie kocha, że nigdzie się nie wybiera, ale potrzebuje aktywnej, silnej kobiety, która będzie w jakiś sposób kontrolować jego działania, która będzie podsuwać mu rozwiązania kiedy mu ich zabraknie, która będzie go motywować i tonować, kiedy on za bardzo się rozpędzi. Żuchwa mi opadła. Raz, że myślałam, że on tego nie chce, że lubi działać samodzielnie. Dwa, że to inne od wszystkiego, co znam. U niego w rodzinie panował taki model szyi kręcącej głową rodziny, wyniósł ten wzorzec z domu, jego mama była taką szarą eminencją. U mnie w domu cała rodzina działała w pojedynkę, mnie samej nikt w niczym nie wyręczał. Sytuację dodatkowo komplikuje fakt, że aktualnie nie mam pracy, nie mogę znaleźć, mimo całkiem niezłego cv nie budzę zainteresowania pracodawców. Szukam intensywnie, z początku tylko wysyłałam aplikacje, później zaczęłam roznosić osobiście i nic, dopiero niedawno zaczęto zapraszać mnie na rozmowy. Efekt na razie żaden. Zawaliłam już przez to parę ważnych spraw. Czuję się bezradna, nie wiem co jeszcze mogę zrobić, żeby mnie gdzieś przyjęto. Nie chcę być dla niego ciężarem. Mam strasznego doła i czuję narastający strach.
Problem polega chyba na tym, że przywykłam, że on decyduje za siebie. Wiem, że jego sprawy dotyczą nas obojga, ale nigdy nie zapraszał mnie do udziału, musiałam go ciągnąć za język, żeby wiedzieć, na jakim etapie jest aktualnie. Chciałam bardziej uczestniczyć w jego życiu, ale przekonana, że się kompletnie do tego nie nadaję, nie włączałam się w nie. Bałam się, że ściągnę go w dół. A teraz on ma mnóstwo problemów i poczucie, że nie może na mnie liczyć. Czuję się tak cholernie winna, że aż mnie to zżera. Z głupiego niezrozumienia wyrósł wielomiesięczny problem.
Co zabawne, zawsze byłam tą, która wszystkich wspiera i podtyka rozwiązania pod nos, aż do przesady, a w relacji z nim kompletnie wyłączyłam tę zdolność. Uwierzyłam, że facet jest super samodzielny, i zrobiłam mu krzywdę.

Mam parę rozwiązań, które chciałabym z nim zrealizować, żeby mu pomóc. Spróbuję go przycisnąć na dniach, boję się, że to wypadnie nienaturalnie i że on pomyśli, że robię to na siłę, ale trudno, skoro sam się do tej pory nie zabrał, to czas najwyższy, poza tym dopiero teraz mam możliwości. Cieszę się, że chociaż mogę, wcześniej myślałam, że on tego nie chce. No i kocham go, kocham strasznie, jest mi tak cholernie wstyd, że nie dawałam mu tego, czego potrzebował, że czuł się samotny i olany. To jest naprawdę rewelacyjny człowiek, nie zasługuje na to. Boję się, że tego nie naprawię, że tych moich starań nie będzie widać, że mi nie wyjdzie. Nie wiem, od czego zacząć, poza tymi paroma formalnościami, za które musimy się zabrać na dniach. Ciągnąć go za rękę do urzędów? Zmuszać do siedzenia z nosem w papierach, jak jest wykończony i zasypia na siedząco? Boję się, że w końcu go stracę. Nie wybaczyłabym sobie tego.

2

Odp: Jak aktywnie wspierać partnera w trudnym okresie

Zazdroszczę dla gościa że ma tak wspaniałą kobietę u swojego boku. Po tym co napisałaś to odnoszę wrażenie, że znasz go na wylot i mimo wszystko go kochasz. Czy on też zna Ciebie tak dobrze jak Ty jego? Nie powinnaś natomiast czuć się winna z powodu jego problemów, przecież sama jesteś w nieciekawej sytuacji życiowej. Też czujesz się opuszczona (nie chcesz o tym rozmawiać z przyjaciółką) i wręcz zobowiązana do pomocy bo boisz się że odejdzie. Przypuszczam, że on, jeśli naprawdę kocha to przeżywa podobne dylematy. Nic dziwnego, że nie chciał przyznać się do swoich słabości (stereotypowy facet ma być silny i być oparciem). Zastanawiam się tylko czy on Ciebie w jakiś sposób wspiera? Musicie wzajemnie na sobie polegać i pomagać sobie. Porozmawiajcie szczerze i wyznaj mu swoje oczekiwania wobec niego.

3 Ostatnio edytowany przez ney (2013-12-08 08:21:56)

Odp: Jak aktywnie wspierać partnera w trudnym okresie

Wspiera mnie, jasne. Już z nim rozmawiałam, wszystko wiem, teraz jestem na tym etapie, gdzie powinnam coś zrobić i chyba nie wiem co. To nie jest tak, że czuję się winna, bo on ma problemy. Czuję się winna, bo założyłam, że sam sobie jakoś z nimi poradzi.
Nie jestem wspaniała, potrzebował mnie przez parę ostatnich miesięcy, a ja tego nie zauważałam. Nie ma czego zazdrościć.

W każdym razie powiedział mi coś takiego, że zaczyna się robić bierny, bo widzi, że ja sama jestem bierna. Że ma charakter ukształtowany w ten sposób, że czerpie motywację od kobiety, z którą jest. W pewnym sensie to rozumiem, mnie też bardziej motywuje aktywny partner, ale odpowiedzialność i tak mnie przytłoczyła.
I to nie jest do końca tak, że czuję się zobowiązana do pomocy tylko dlatego, żeby nie odszedł. Jasne, że się tego boję i chcę uniknąć, ale przede wszystkim czuję się zobowiązana, bo on tego potrzebuje.

4

Odp: Jak aktywnie wspierać partnera w trudnym okresie

Z drugiej strony mam wrażenie, że jeśli próbuję go do czegoś zmotywować, to on się opiera, jakby mu się nie chciało, nie angażuje się tak jak powinien. Kiedyś był bardzo aktywny, przebojowy, teraz wydaje się jakby przytłoczony całą sytuacją. Chyba go to wszystko przerasta, w sumie się nie dziwię, jeszcze nigdy nie był w takiej sytuacji. Czuję się przez to podwójnie obciążona, bo nie dość że mam swoje problemy, nie dość że muszę walczyć ze sobą (przez te wszystkie niepowodzenia ostatnich miesięcy dosłownie zmuszam się do działania, bo mi się wszystkiego odechciewa), to jeszcze z nim.

5

Odp: Jak aktywnie wspierać partnera w trudnym okresie

"Czuję się winna, bo założyłam, że sam sobie jakoś z nimi poradzi. Nie jestem wspaniała, potrzebował mnie przez parę ostatnich miesięcy, a ja tego nie zauważałam."
"...ale przede wszystkim czuję się zobowiązana, bo on tego potrzebuje."
Niepotrzebnie się zadręczasz. Widać, że to jest prawdziwa i bezinteresowna miłość z Twojej strony. Jesteś wspaniała. Większość kobiet na Twoim miejscu by z nim zerwała lub się wycofała i czekała aż sam załatwi swoje sprawy a Ty chcesz go wręcz prowadzić za rękę.
Napisałaś, że czujesz się tymi problemami obciążona. Teraz pytanie: czy on o tym wszystkim wie? Wie, że czujesz się winna? Musicie rozłożyć ciężar waszego związku między sobą. Żadne z was nie może brać na swoje barki odpowiedzialności za wszystko. Wiem, że to miłość ale wyluzuj trochę bo wpędzisz się w depresję.

6 Ostatnio edytowany przez ney (2013-12-08 15:07:50)

Odp: Jak aktywnie wspierać partnera w trudnym okresie

On wie o wszystkim, ma żal do mnie, że wcześniej się nie ogarnęłam (chodzi o pracę, chyba zbyt niefrasobliwie do tego podeszłam, myślałam, że z moim cv znajdę coś bez problemu i to od ręki). Ma do mnie żal, że był z tym wszystkim sam, że nie potrafiłam się zaangażować w jego problemy. Wczoraj po raz pierwszy porównał mnie do byłej, zabolało mnie to. Nie mam takiego pola działania, jakie miała ona, nie mam tylu możliwości. Jego otoczenie dopiero przyjmuje do wiadomości, że ze sobą jesteśmy, jego rodzina mnie nie akceptuje - woleli jego wcześniejszy związek. Zaoferowali mu pomoc, ale pod warunkiem, że się ze mną rozstanie. Wybrał mnie i od tej pory ma z nimi bardzo ograniczony kontakt, na żadne wsparcie z ich strony oczywiście liczyć nie może. Nie potrafię się do końca cieszyć z jego poświęcenia, boję się, że za bardzo go obciążyłam. Z pomocą rodziny byłoby mu łatwiej.

Nie chcę brać na siebie odpowiedzialności za wszystko, ale chcę w końcu dać mu to wsparcie, widzę, jak bardzo go potrzebuje, tylko nie wiem, czy potrafię zrobić to dobrze.

Widać, że to jest prawdziwa i bezinteresowna miłość z Twojej strony.

Mam wrażenie, że on tego nie widzi. Czuje się wykorzystany.

7

Odp: Jak aktywnie wspierać partnera w trudnym okresie

Ciężka sprawa. Teraz rozumiem czemu czujesz się winna i odpowiedzialna. Boisz się że nie uda mu się pomóc ale spróbować nie zaszkodzi. Jednak miej w tej pomocy umiar, żebyś sama się nie wykończyła. Czemu jego rodzina Ciebie nie akceptuje? Czemu nie chcą żebyś się z nim związała?

8

Odp: Jak aktywnie wspierać partnera w trudnym okresie

Woleli poprzednią partnerkę, długa historia. Nie chcę wdawać się w szczegóły, to nie ma znaczenia dla problemu.

9

Odp: Jak aktywnie wspierać partnera w trudnym okresie

"Mam wrażenie, że on tego nie widzi. Czuje się wykorzystany."
Czemu miałby tego nie zauważyć? Wmawiasz sobie, że na niego nie zasługujesz. Czemu miałby czuć się wykorzystany? Sam podjął taką decyzję i niekoniecznie musiał to zrobić tylko i wyłącznie przez Ciebie.
Polubiłem Cię. Według mnie jesteś dobrą i bardzo wrażliwą osobą. Ja jestem podobny do Ciebie (przynajmniej tak uważam). Tacy ludzie jak my muszą trochę w życiu wrzucić na luz. Wiem, że ciężko jest traktować miłość z lekkim dystansem ale to Ty jesteś najważniejsza. Staraj się, dbaj o niego ale nie kosztem siebie.

10

Odp: Jak aktywnie wspierać partnera w trudnym okresie

Słuchaj, dziękuję, to miłe co piszesz, ale ja to wszystko wiem. Wiem o umiarze, o tym, że powinniśmy rozmawiać (serio, rozmawiamy ze sobą), o tym, jak istotna jest szczerość, etc. Ja NIE WIEM, CO ROBIĆ. Nie byłam jeszcze w takiej sytuacji. Nie mam doświadczenia. Co więcej, mam lekki problem z okazywaniem zaangażowania, moja rodzina to zimne ryby i okazywania bliskości emocjonalnej uczyłam się sama, a i tak cienko mi to wychodzi.

11

Odp: Jak aktywnie wspierać partnera w trudnym okresie

Chciałabym raczej usłyszeć, jak inni radzili sobie w przypadku jakiegoś rozległego kryzysu z finansowym tłem, gdzie naprawdę nie było widać wielkich szans na ogarnięcie problemu. Już mi powoli brakuje siły i entuzjazmu na udawanie, ze będzie super.

12

Odp: Jak aktywnie wspierać partnera w trudnym okresie
ney napisał/a:

Chciałabym raczej usłyszeć, jak inni radzili sobie w przypadku jakiegoś rozległego kryzysu z finansowym tłem, gdzie naprawdę nie było widać wielkich szans na ogarnięcie problemu. Już mi powoli brakuje siły i entuzjazmu na udawanie, ze będzie super.

No to podobny przypadek ze mną!
Więc, tylko moja historia kończy się dramatem, nie będę tutaj opisywał, bo to zbędne.
Z tego co przeczytałem, to wszystko zależy jakie to są te problemy finansowe, bo tutaj tkwi szczegół jak to rozwiązać, możliwe że w tym temacie będę pomocny.
Szukasz pracy, raczej etatu, no ale wiadomo większość ludzi szuka etatu. Dzisiaj są pracodawcy wybredni i sami nie wiedzą czego chcą. Może tak, moja pierwsza rada.
Usiądź i pomyśl jak mogę wykorzystać swoje umiejętności zawodowe aby go wesprzeć. Pomyśl, że on potrzebuje paliwa, a ty nim jesteś, tylko brakuje iskry, zapalnika. Zacznijcie razem pracować. NIe znam waszych dokładnych problemów to trudno doradzić ale taka moja rada , którą napisałem.

Posty [ 13 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Jak aktywnie wspierać partnera w trudnym okresie

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026