Cześć i witajcie
Nie za bardzo wiem, czy w dobre miejsce trafiłem, ale potrzebuję porady, może jakiegoś kopa. Chodzi o to, że sytuacja wygląda następująco: miałem dziewczynę, rozstałem się z nią, potem spotykałem się z kolejnymi, ale kolejne spotkania te kończyły się fiaskiem. To znaczy, same randki były w porządku, ale po kolejnych spotkaniach z tymi dziewczynami nie wychodziło nic, albo okazywało się że kręcą z drugim gościem na boku przez co rezygnowałem i cholernie się zawodziłem. I tak kilka razy. Stopniowo traciłem pewność siebie, aż przestałem zagadywać do dziewczyn, umawiać się na spotkania, bo zbyt często byłem zawiedziony, a za rzadko szczęśliwy. I w ten sposób od dawna nie byłem w związku, i postanowiłem to zmienić, tylko teraz jest mi cholernie ciężko...
Dziewczyny mówią mi że jestem atrakcyjny, jestem wygadany, zawsze znajdę jakiś temat, gram w zespole, po koncertach siadam z nieznajomymi ludźmi by po prostu sobie pogadać i kogoś poznać. Teoretycznie jestem pewny siebie, zawsze jestem duszkiem towarzystwa - zaśmiejecie się, 'że ideał' ale cholera, nie potrafię zagadać do dziewczyny która mi się cholernie podoba, bo pierwsza myśl jaka się pojawia, to że coś spieprzę...
Wiem, że mam się wziąć w garść, ale od czego zacząć? Co według was powinienem zrobić na początek, jak do tego wszystkiego się zabrać, podejść?
Podobne tematy
Rafii bo Ty się nastawiasz na Bóg wie co! Weź nie myśl od razu o ślubie, tylko się z nią zakumpluj!! Z przyjaźni wychodzą najtrwalsze, najlepsze związki ![]()
Rafii bo Ty się nastawiasz na Bóg wie co! Weź nie myśl od razu o ślubie, tylko się z nią zakumpluj!! Z przyjaźni wychodzą najtrwalsze, najlepsze związki
A wiesz, i tu masz 100% racji
bo tak jest, zanim sie do niej odezwę to muszę być pewny że mi się podoba a wtedy zaczynam angazować się stuprocentowo... i wychodzi jak wychodzi. Problem w tym, że jestem strasznie szczery, i zwykle od razu mówię coś w stylu 'wiesz, od dawna chciałem do Ciebie zagadać i w końcu się przemogłem'. Czy to dobra opcja, czy w takim razie należałoby powiedzieć coś innego?
Może poprostu zrobisz sobie przerwe? Kiedy szuka sie na sile, zawsze konczy sie fiaskiem..wez wrzuc na luz
Tylko że ja mam ogromną przerwę. Tak jak pisałem, od dawna nie byłem w żadnym w związku. Jakiś rok, może więcej?
Rafii co powiedzieć... po prostu gadaj z nią jak z kumplem! No, może bez przekleństw między słowami
Jest tyle tematów, które można obgadać: filmy, muzyka, obce kraje, języki obce
zwierzaki, jedzenie!..... i 10000 innych ![]()
7 2013-12-06 11:58:27 Ostatnio edytowany przez Dolly85 (2013-12-06 11:58:59)
"A wiesz, i tu masz 100% racji smile bo tak jest, zanim sie do niej odezwę to muszę być pewny że mi się podoba a wtedy zaczynam angazować się stuprocentowo... i wychodzi jak wychodzi."
Uwielbiam to w facetach!!!! Mojego obecnego męża poznałam w pracy- będąc w nieudanym małżeństwie-nigdy by mi do głowy nie przyszło że wezmę rozwód dla niego. W żartach powtarzał mi "będziesz moją żoną"? a ja sobie myślałam... syneczku o czym ty mówisz.. ja mam męża. Jesteśmy już 5 lat razem 2 po ślubie bo ON był szczerze zaangażowany tak na 100% i rozkochał mnie sobą do szaleństwa!
Facet zdecydowany,szczery, dążący do celu, to skarb, a nie jakaś tam chorągiewka. i jest masa dziewczyn,które potwierdza moje zdanie.
Pozostań sobą i rób tak jak Ci serce podpowiada w danej chwili, nie graj w nic
Rafii bo Ty się nastawiasz na Bóg wie co! Weź nie myśl od razu o ślubie, tylko się z nią zakumpluj!! Z przyjaźni wychodzą najtrwalsze, najlepsze związki
A nie sądzisz, że w ten sposób wpada w tzw. pułapkę przyjaciela? Znam to z autopsji dość dobrze... Oczywiście nie każe mu się spinać, ale nie sądze że to jest powodem
Catwoman napisał/a:Rafii bo Ty się nastawiasz na Bóg wie co! Weź nie myśl od razu o ślubie, tylko się z nią zakumpluj!! Z przyjaźni wychodzą najtrwalsze, najlepsze związki
A nie sądzisz, że w ten sposób wpada w tzw. pułapkę przyjaciela? Znam to z autopsji dość dobrze... Oczywiście nie każe mu się spinać, ale nie sądze że to jest powodem
Fakt faktem zaprzyjaźniłem się z dziewczyną, która mi się podobała - gadałem z nią, dużo spędzałem czasu, i wprost mi powiedziała 'że nie potrafiłaby ze mną być, bo za dobrze mnie zna, z dobrymi kolegami się nie wiąże'