Witam, czy któraś z Was przechodziła przewlekłe zapalenie pęcherza i pochwy spowodowane E. coli i dała radę się z tego całkowicie wyleczyć? Ja borykam się z tym około roku... Zaczęło się niewinnym zapaleniem pęcherza i białawymi upławami. Z pęcherzem poradziła sobie furagina a ginekolog "na oko" stwierdził grzybicę i przez kilka miesięcy leczyłam się lekami typu macmiror, pimafucin, clotrimazolum ale nic one nie dawały. W wymazie jednak nie wyszła żadna grzybica lecz owa bakteria... Lekarz zalecił mi stosować miejscowo gynalgin i metronidazol i do tego doustnie metronidazol i furaginę (podobno przy takie infekcjach powinno się leczyć równocześnie pęcherz i i drogi rodne). Teraz znowu nie widzę żadnej poprawy po skończeniu antybioyków doustnych, nadal mam białawe upłwy, zostało mi jeszcze kilka globulek do skończenia gynalginu ale zauważyłm że po nim moja pochwa trochę boli... oraz pozostała mi recepta na uro-vaxom, jednak jest to drogi lek, czy ktoś z Was to stosował i przyniosło jakieś efekty? Bo szczerze mówiąc mam już dosyć tych męczarni, codziennego pieczenia itd. Wspomagająco do tego piję żuravit i lacibios femina, mam zamiar po kuracji zakwasić pochwę Vitagyn-c, jest coś jeszcze co mogę zrobić? Chociaż i tak już nie wierze w wyleczenie, za każdym razem mój ginekolog mówił że jest coraz lepiej, to juz ostatni lek itd, a ciągnie się to miesiącami... ![]()
Strony 1
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź