Wielu z nas co jakiś czas ma gości; rodziców, rodzeństwo, teściów, przyjaciół... i każdy z gości ma specyficzny gust kulinarny bądź też określonych potraw nie jada.
Wśród moich znajomych znaleźli się i wegetarianie, i weganie, osoby na diecie bezglutenowej i osoby na diecie odchudzającej:)
Czy dostosowujecie menu dla swoich gości czy też bez marudzenia muszą jeść bądź nie to, co podacie?
Podobne tematy
Mimo wszystko staram się dostosować menu do upodobań i preferencji gości, a przynajmniej dobrać je tak, aby na stole znalazło się coś, co każdy z nich będzie mógł nałożyć sobie na talerz, nawet jeśli nie jest to wszystko, co danego dnia/wieczora podam. Trudno na przykład zmuszać wegetarianina do zjedzenia mięsnej pieczeni czy osoby na diecie odchudzającej, aby ze smakiem pałaszowała golonkę (choćby nie wiem jak dobrze była przygotowana), ale trudno też zmusić wszystkich do jedzenia wyłącznie sałaty
lub (o zgrozo) do pozostania głodnym.
Oczywiście, ze dostosowuję
jeżeli już kogoś zapraszam (co zdarza się niezmiernie rzadko, ale jednak ) to menu jest robione pod gości.
W końcu chodzi o to, żeby im sprawić przyjemność, a nie błysnąć moimi kulinarnymi umiejętnościami
Z drugiej strony możliwości w kuchni są tak wielkie, ze zawsze da się pogodzić przynajmniej kilka osób jedną potrawą ![]()
A najlepiej zrobić wszystkiego po troszku. ![]()
Trochę jakiejś dobrej sałaty, kawał pieczonego mięcha. Czyli coś dla każdego.
Kiedyś czytałam, że fajnym pomysłem jest tortilla i różne nadzienia, odpowiadające preferencjom kulinarnym każdej osoby.
Nadzienia mięsne, warzywne, na słodko, na zimno, na ciepło itp. itd.
Myślę, że taka opcja byłaby w porządku i że nikt by się nie pogniewał... ![]()
A jaka to przyjemnosc isc do kogos i zobaczyc na stole przygotowana swoja ulubiona potrawe!
6 2013-11-24 10:46:06 Ostatnio edytowany przez Catwoman (2013-11-24 10:46:40)
Ja również biorę pod uwagę preferencje gości; co do potraw i napojów. Zwłaszcza, że wiem, że niektórzy są "śmiertelnie" uczuleni na jakiś składnik; cynamon, miód
Oczywiście wtedy zaznaczam z czym są jakie potrawy.
Nie chcę narzucać swojego "stylu" przyjmowania, bo chcę by wszyscy czuli się u nas swojo, fajnie.
Zdarzyło mi się być kilka razy w gościnie, w której próbowano długą i uciążliwą perswazją przekonać mnie do zjedzenia lub wypicia czegoś, nie było to fajne. Zwłaszcza, że te osoby doskonale wiedziały, że np. nie piję wódki,a mimo to przez dokładnie całe przyjęcie co chwila próbowały mnie namówić, nalewały mi wódkę do kieliszka- nawet gdy go odwracałam w symbolicznym geście; powracał on na swoją pozycję i zostawał napełniony alkoholem. Przyznam, że z tej gościny zrezygnowałam raz na zawsze.
Tak,prawie zawsze dostosowuję menu pod zaproszonych gości.Wyjątkiem są tłuste mięsa,których nie podaję.U mnie nikt w domu takich nie jada,ja przyznam brzydziłabym się nawet to pokroić.Więc jeśli ktoś chce pieczonych boczków czy golonek musi się obejść smakiem.
Choć my mięs nie jemy (poza rybami i owocami morza) to przygotowuję je czasem dla gości.Niestety u mnie gości nie napiją się gazowanych napojow ani innych potwornie słodkich i konserwowanych świństw.Podobnie z mocno majonezowymi i śmietanowymi potrawami.
Robię zamiast tego takie rzeczy,które zazwyczaj większości smakują.
O, czyli w tę stronę; tak, u nas również goście nie uraczą słodkich, gazowanych napojów, czerwonego mięsa, śmietany itp. Fakt.
A jaka to przyjemnosc isc do kogos i zobaczyc na stole przygotowana swoja ulubiona potrawe!
Moja mama na każde imieniny czy święta niemal całe menu przygotowuje "pod gości", tak, aby każdy znalazł na stole coś, co z góry wiadome jest, że zostało przygotowane specjalnie dla niego. Faktycznie jest to niesamowicie przyjemne i zawsze zostaje docenione
.
Zdarzyło mi się być kilka razy w gościnie, w której próbowano długą i uciążliwą perswazją przekonać mnie do zjedzenia lub wypicia czegoś, nie było to fajne. Zwłaszcza, że te osoby doskonale wiedziały, że np. nie piję wódki,a mimo to przez dokładnie całe przyjęcie co chwila próbowały mnie namówić, nalewały mi wódkę do kieliszka- nawet gdy go odwracałam w symbolicznym geście; powracał on na swoją pozycję i zostawał napełniony alkoholem.
Brrrr... Nie znoszę takich sytuacji i zupełnie nie rozumiem dlaczego niektórzy ludzie nachalność uznają za przejaw gościnności. Dla mnie nie ma to nic wspólnego ani z gościnnością, ani z kulturą.
10 2013-11-28 14:56:47 Ostatnio edytowany przez Mussuka (2013-11-28 15:01:55)
A ja jeden raz popelnilam ten blad i na zaproszeniach urodzinowych mojego syna dla jego kolegow dopisalam, ze prosimy o informacje w razie jakichs alergii. Dostalam taka liste produktow zakazanych: maka, jajka, mleko, orzechy, cukier, owoce, czekolada - ze wlasciwie to powinnam byla im po butelce mineralnej postawic na stole i voila.
Owszem, przejelam sie, nakupilam jakich zastepczych surowcow bez tego czy tamtego, wyszlo ladnie i malo smacznie pewnie, jedno ciasto - murzynka walnelam jak nalezy z jajem, kakao, cynamonem, maka, mlekiem i tez postawilam, uprzedzajac dzieci, ze to pewnie dla nich trucizna. I calego murzyna zjedli. Rozchorowal sie jeden chlopczyk, ten co mial najwiecej alergi roznych. U nas nie zjadl prawie nic, jakiegos bezcukrowego sorbeta zamiast loda i zle sie poczul. Polozylam dzieciaka, podleczylam herbatka i mieta i pytam co jadl - tatus go w drodze na urodziny do Mc Donalda zabral. Na zwyklego hamburgera i shakea. Maly mial podobno na mleko i jaja uczulenie!
Od tej pory to ja goszcze a nie stoluje u siebie gosci. Uprzedzam co bedzie i tyle. O ile smiertelne alergie rozumiem i ostrzegam, o tyle fanaberie typu - mieska nie jadam, kielki tylko ekologiczne, jestem na Dukanie itp. mama generalnie w nosie.
Ja zawsze robię mieszane menu i mamy taki zwyczaj że każdy z gości przynosi jedno , dwa dania ze sobą.
12 2013-12-19 18:43:07 Ostatnio edytowany przez Bubuś (2013-12-19 18:49:26)
A jak reagujecie jak gość nie je tego, co przygotowałyście?
Ja mam taki "problem" - na wigilię zajrzą do nas teściowie, ale teściu należy do tych, co "nic mu nie smakuje", "on takich wymyślnych rzeczy jadł nie bedzie", "on tego nie lubi" (pomijam kwestię, że w życiu czegoś nie jadł i ciężko mu stwierdzić czy lub, czy nie). Jakbym miała gotować pod niego, to na stole nie zagościłoby nic poza grzybową i to tylko w wersji a'la teściowa i mintajem w panierce (teść innych ryb nie je).
Głupio będzie pałaszować pyszności, które zamierzam przygotować i patrzeć jak on siedzi o "suchym pysku". Może jedynie rybę dostać, bo nie problem przygotować jeden płat w panierce ![]()
A jak reagujecie jak gość nie je tego, co przygotowałyście?
Ja mam taki "problem" - na wigilię zajrzą do nas teściowie, ale teściu należy do tych, co "nic mu nie smakuje", "on takich wymyślnych rzeczy jadł nie bedzie", "on tego nie lubi" (pomijam kwestię, że w życiu czegoś nie jadł i ciężko mu stwierdzić czy lub, czy nie). Jakbym miała gotować pod niego, to na stole nie zagościłoby nic poza grzybową i to tylko w wersji a'la teściowa i mintajem w panierce (teść innych ryb nie je).
Głupio będzie pałaszować pyszności, które zamierzam przygotować i patrzeć jak on siedzi o "suchym pysku". Może jedynie rybę dostać, bo nie problem przygotować jeden płat w panierce
Mam podobny problem z teściową - szykuję dla niej specjalnie kawałek takiej ryby, jaką zje, niech sobie dołoży ziemniaków i sałatki jarzynowej - i kłopot z głowy ![]()
Z reguły staram się przygotować to co mieści się w preferencjach danych gości, aczkolwiek nie musi idealnie w nie trafiać
Czasem sami proszą o konkretną potrawę w moim wykonaniu.
Jeśli nie bardzo znam upodobania gości staram się aby na stole znalazły się takie rzeczy, żeby każdy mógł znaleźć coś dla siebie. Nie widzę sensu karmienia gości czymś czego na pewno nie lubią (chyba, że to ma ich zniechęcić do kolejnej wizyty) ani też stawiania sobie za cel zaspokojenia gustów wszystkich siedzących przy stole. Dużo zależy też od okazji i celu wizyty. Inne rzeczy podaję do kawy, inne do wina, jeszcze inne gdy goście przyjdą na piwo czy coś mocniejszego.
A co do gości którzy nie jedzą, i którym nie smakuję nic oprócz własnego marudzenia. Trudno, niech siedzą, marudzą nie, jedzą. Rozumiem, że ktoś nie je jakiejś potrawy np. mięsa ze względów ideologicznych, unika dużej ilości tłuszczu ze względów zdrowotnych, nie je ciasta bo jest na diecie. Ale marudzenie dla samego marudzenia albo upieranie się przy jednej jedynej potrawie "bo tak", uważam za strasznie dziecinne, i u dorosłych bardzo mnie to denerwuję. Z reguły ignoruję taką marudę przy stole i skupiam się na tych zadowolonych.
Wizyta gości powinna być przyjemnością, nie powinniśmy się stresować czy potrawy będą im smakować i czy marudna teściowa, teść czy inny z gości będzie krytykować nasze potrawy. Goście, gośćmi ale w końcu przyjmujemy ich w naszym domu, i oni również powinni w pewnym stopniu dostosować się do gospodarzy. Jeśli nie trudno, nie muszą nas wcale odwiedzać.
A jak reagujecie jak gość nie je tego, co przygotowałyście?
Ja mam taki "problem" - na wigilię zajrzą do nas teściowie, ale teściu należy do tych, co "nic mu nie smakuje", "on takich wymyślnych rzeczy jadł nie bedzie", "on tego nie lubi" (pomijam kwestię, że w życiu czegoś nie jadł i ciężko mu stwierdzić czy lub, czy nie). Jakbym miała gotować pod niego, to na stole nie zagościłoby nic poza grzybową i to tylko w wersji a'la teściowa i mintajem w panierce (teść innych ryb nie je).
Głupio będzie pałaszować pyszności, które zamierzam przygotować i patrzeć jak on siedzi o "suchym pysku". Może jedynie rybę dostać, bo nie problem przygotować jeden płat w panierce
Mam to samo z moim teściem. Rzadko co mu smakuje. Goszczę go zazwyczaj raz do roku. To facet, który potrafi pluć jedzeniem, które mu nie smakuje więc nie przejmuję się nim bo on jada rzeczy tłuste, wielokrotnie odsmażane, których ja nie przygotowuję.
Jak sobie coś znajdzie na moim stole do jedzenia- ok, jak nie- naje się u siebie.
Jakiś czas temu zrobił mi jazdę gdy postawiłam pokrojonego arbuza na stole bo on "przecież on tego świństwa nie będzie jadł. " Powiedziałam, że oprócz niego są tu inni, którzy chętnie zjedzą.
Największy niewypał jak się przygotuje specjalne danie dla wegetarianina czy weganina, a zanim on zauważy to mięsożercy mu zeżrą ![]()