Piszę do was kobietki... bo potrzebuje porady, chcę by ktoś trzeźwo ocenił moje postępowanie, bo nie wiem już czy zachowuję sie poprawnie, czy też nie...
Bardzo denerwuje mnie zachowanie mojego chłopaka...
W życiu dobrze się dogadujemy, kochamy się, ale nie mogę znieść u niego tego, że cokolwiek w domu robi zawsze narobi przy tym tyle bałaganu, albo cała kuchnia jest w kawie, maśle i we wszystkim innym co robi.
Nie przeszkadzają mu dziurawe skarpetki i majtki, jak kupię paczkę chipsów, zje całą w minutę, ja nawet nie spróbuję, bo nim sie obejrzę jej nie ma, wszystko zje, chyba zacznę chować jedzenie. Wszystko popsuje.
Gdy coś wysypie, wyleje, uderzy się, strasznie krzyczy i przeklina, jak by to była wina tych rzeczy ![]()
Jestem bardzo spokojną i cichą osobą, ale ostatnimi czasy ciągle wybucham, strasznie mnie to drażni.
Ciągle mu tłumaczę, ale On uważa że nie możemy sie przez takie drobne rzeczy kłócić, że On już taki jest i że mam na to nie zwracać uwagi. Ale jak mam nie zwracać uwagi na to że muszę tam u niego 5 razy dziennie sprzątać?
Na razie mieszkam jeszcze u siebie, chcemy razem zamieszkać... ale ja się tego boję...
Oczywiście mogłabym się uspokoić, przestać tym przejmować, nie muszę jak On to uważa cały czas "marudzić"... ale jeśli tak ma wyglądać całe nasze życie? to ja tego nie wytrzymam
Ja jestem poukładaną osobą, lubię porządek, u mnie wszystko jest poukładane idealnie, wszystko czyściutkie na swoim miejscu.
On też nie lubi bałaganu, też go to denerwuje.. wiec dlaczego nic z tym nie zrobi?
Czy ja jestem przewrażliwiona? czy to jest na prawdę problem?
Czy mam przymknąć na to oko i się nie przejmować?