netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

rozstanie, samotnosc, nowa milosc

50 odpowiedzi9 934 wyświetleniazałożony przez zapisana_kartka, 17.11.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » rozstanie, samotnosc, nowa milosc

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 51 ]

1

Temat: rozstanie, samotnosc, nowa milosc

witajcie, rozstalam sie z facetem miesiac temu po 9 latach zwiazku. Nie chce pisac o powodach rozstania, jest ono ostateczne i pogodzilam sie juz z ta mysla, po prostu wiem ze to wszystko nie mialo sensu. On nie byl ze mna szczery ani szczesliwy, tylko udawal, az boje sie myslec jak dlugo... Mam prace, paru znajomych z ktorymi spotykam sie od czasu do czasu. Kazdy ma jednak swoje zycie i sprawy, wiec pozostaje duzo samotnych i cichych wieczorow...
Czuje sie tak cholernie samotna, nagle zostalam w pustym mieszkaniu. Niewiem co bedzie dalej. Tak strasznie sie tego boje, ze juz nigdy nikogo nie pokocham. Patrze na facetow na ulicy i zaden mi sie nie podoba. Zawsze bylam bardzo wybredna co do facetow, nie chce pierwszego lepszego. A fajni sa juz zajeci, albo moze ukrywaja sie gdzies. Moim problemem jest tez to ze mieszkam zagranica, tutejsi faceci sa wogole beznadziejni, maja inna mentalnosc, wiec z nimi nie wiaze zadnych nadziei. Tak ze szansa na znalezienie kogos nikla...
Mam 30 lat, nie moge czekac w nieskonczonosc, chce miec rodzine i dzieci. Wokol same zakochane pary...
Echhh, tak mi dzis źle.. sad

2

Odp: rozstanie, samotnosc, nowa milosc

Nie ma co panikować wink Facetów z klasą jest pełno, tylko że oni też są wybredni i się nie ujawniają gdy nie widzą potrzeby:P

3

Odp: rozstanie, samotnosc, nowa milosc

Ciezko jest ja juz nigdy sie nie zakocham

4

Odp: rozstanie, samotnosc, nowa milosc

Mam identyczną sytuację, mija 2,5 miesiąca, związek 7 lat, kocham go od jakis 10.

Nie wiem jak nasza historia się potoczy, ale nie wyobrażam sobie związku z innym meżczyzną, przez te wszystkie lata żaden też, nawet przelotnie mnie nie zainteresował.

Z jednej strony myślę, że on tak naprawdę nigdy mnie nie kochał, z drugiej myślę, że wciąż mnie kocha i będzie, chociaż może sam o tym nie wiem (tak, wiem jak to brzmi...)

Tak sobie czasami myślę, co by się stało gdyby chciał wrócić? Duma nie pozwoliłaby mi na przyjęcie go spowrotem. Dziś pomyślałam, że gdyby chciał wrócić, powiedziałabym żeby załatwił termin w Urzedzie Stanu Cywilnego, tam się spotkamy, albo wcale.

Co niedzielę czekam na niego wystrojona, z obiadem...

Dno.

5

Odp: rozstanie, samotnosc, nowa milosc
Natalia 34 napisał/a:

Nie wiem jak nasza historia się potoczy, ale nie wyobrażam sobie związku z innym meżczyzną, przez te wszystkie lata żaden też, nawet przelotnie mnie nie zainteresował.

hmmm znam to... On nie byl idealem, ale jakos zawrocil w glowie... Inni nie maja tego czegos...


Natalia 34 napisał/a:

Tak sobie czasami myślę, co by się stało gdyby chciał wrócić? Duma nie pozwoliłaby mi na przyjęcie go spowrotem. Dziś pomyślałam, że gdyby chciał wrócić, powiedziałabym żeby załatwił termin w Urzedzie Stanu Cywilnego, tam się spotkamy, albo wcale.

nie radze, on w akcie desperacji ze cie straci zalatwi ten termin, a potem ucieknie sprzed oltarza...


Natalia 34 napisał/a:

Co niedzielę czekam na niego wystrojona, z obiadem... Dno.

Natalia, nie czekaj, to nie ma sensu. Ja juz to przerabialam, juz raz sie rozstalismy, nie bylismy razem przez kilka miesiecy, potem on wrocil, pewien ze jednak kocha z calego serca. Wybaczylam, zaufalam. Minelo kilka lat i znow to samo. Nawet jesli on bedzie chcial wrocic to nigdy w zyciu go juz nie przyjme. Wiem ze minie znow jakis czas i znow by mnie zostawil. To nie ma sensu.
Nie mowie ze wam sie nie uda, ale dajcie sobie czas.


Natalia 34 napisał/a:

Z jednej strony myślę, że on tak naprawdę nigdy mnie nie kochał, z drugiej myślę, że wciąż mnie kocha i będzie, chociaż może sam o tym nie wiem (tak, wiem jak to brzmi...)

mysle dokladnie to samo. Z jednej strony trudno mi uwierzyc ze on mnie nigdy nie kochal, przeciez przez tyle lat nie mozna zyc w klamstwie i tylko udawac. Przestal kochac? Kocha ale boi sie powaznego zwiazku? Kocha ale ma jakies blokady? Twoj moze jeszcze wroci i bedzie sie staral. Moj moze tylko żalowac do konca zycia, w co tak naprawde nie wierze... Pewnie sie juz zadowolil...

6

Odp: rozstanie, samotnosc, nowa milosc

Wiesz, nasze sytuacje chyba naprawde są bardzo podobne.

3,5 roku temu też odszedł. Wtedy zachował się jak szczeniak, po prostu uciekł. Przyszłam z pracy do domu, a jego rzeczy po prostu nie było...

Po trzech miesiącach znów się zeszliśmy. Jego stosunek do mnie bardzo sie zmienił. Czułam, że zaczął mnie szanować, to tez nigdy się nie zmieniło. Zaręczylismy się.

Nie wiem dlaczego teraz odszedł. Powiedział, że mu się.. odwidziało. Te śluby, domy, dzieci. Powiedział, że nie będziemy ze sobą szczęśliwi.

Mam 34 lata, nie jestem głupia ani naiwna. Boję się przyznać przed samą sobą, że wciąż mam nadzieję... na jakiś cud, wstrząs, jak w romantycznych filmach.

Jak Ty sobie radzisz?

7

Odp: rozstanie, samotnosc, nowa milosc

Boze jakbym czytala swoja historie... Tez bylismy zareczeni od pol roku, termin slubu ustalony na przyszly rok. Ale jak doszlo do przygotowan to uciekl. Ślub go wystraszyl, powiedzial, ze nie bedziemy ze soba szczesliwy, ze on to wszystko robi na sile, ze mnie nie kocha...
Jedyna roznica miedzy nami to taka, ze ja nie mam juz nadziei. Mysle ze to, ze zostawil mnie juz drugi raz przewazylo szale. Za bardzo mu zaufalam za pierwszym razem a on za bardzo mnie skrzywdzil. Juz nigdy bym mu nie zaufala i byloby tak, jak np u innych osob na tym forum, ktorych historie czytalam: niby szczesliwy zwiazek, ale ciagly, niekonczacy sie strach, ze on znow odejdzie. On nie jest tego wart, Ty tez uwierz w to prosze! Nie bedzie cudu, niestety.
Po pierwszym rozstaniu bylo mi strasznie ciezko, łudzilam sie ze do siebie wrocimy. I tak sie stalo. Teraz sie juz nie łudzę i jest mi troche łatwiej. Łatwiej zrozumiec ze tak musialo sie stac, ze to nie ma przyszlosci i nie bedziemy ze soba szczesliwi.
Mimo to, nadal cholernie trudno przyzwyczaic sie do zycia w pojedynke i trudno uwierzyc ze znajdzie sie jeszcze kiedys taka pokrewna dusze...

8

Odp: rozstanie, samotnosc, nowa milosc

Mi nie powiedział, że mnie nie kocha ( chociaż to oczywiste - i dla niego i dla mnie ).
Nie był w stanie powiedziec mi tego w oczy.

Wiesz co jest najgorsze? Zdałam sobie sprawę, że podświadomie wyobrażając sobie swoje życie widziałam tylko nas - nasz wspólny duży, ciepły dom, dzieciaki, koty, pies. Wyobrażałam sobie jak wraca z pracy do domu, a ja czekam na wszystkich z obiadem. Takie tam... Cała reszta, praca, kariera, wycieczki to wszystko było otwarte. Widziałam tylko naszą rodzinę jako bezpieczną przystań na świecie.

Zabrał mi to. Bedzie miał to wszystko, dzieci, z kimś innym. A to należy się mi.

Staram się być silna. Nie wiem czy czytałaś "Zołzy.." Aherry Argov. Obie części bardzo pomagają.

Zastanawiam się jak przekuć moje rozczarowanie na sukces. Założyć własny bizes, zarobić dużo pieniędzy, skupić myśli na czymś innym. Tak żeby to życie w pojedynkę nabrało jakiegoś sensu.

Inny związek nie wchodzi w grę. Nie wiem czy w najbliższym czasie, czy w ogóle. Mam już 34 lata. Kiedy ja miałabym urodzić jakieś dziecko? Kiedy znów zaufam?

9

Odp: rozstanie, samotnosc, nowa milosc

Natalio, oczywiscie ze to nalezy sie Tobie! przeciez zycie toczy sie dalej, masz jeszcze kilka lat na to aby miec dzieci. Mnie tez dopadaja takie mysli, ze czas ucieka, ale pocieszam sie, ze innym sie udaje. Znam kilka par, ktore poznaja sie, szalenczo zakochuja, po roku biora slub, a po 2-3 latach maja dziecko i szczesliwa rodzine. Tak ze nie wszystko jeszcze stracone!

Ja tez bardzo chcialabym miec dzieci. Czasem mysle ze jesli nie bede potrafila z nikim byc, to po prostu zrobie sobie dziecko z jakims przystojniakiem i to bedzie moje szczescie. Choc w glebi serca mam nadzieje ze nie bede musiala tego robic.

A ty co robisz na codzien? masz prace? ja na szczescie mam fajna prace, ktora bardzo pomaga mi nie myslec o tym wszystkim. Mam w sumie wszystko co mozna sobie zamarzyc, mieszkanie, prace, pieniadze, wspaniala rodzine. Tylko niestety nie mam szczescia w milosci... Zycie nie jest idealne, widocznie taka jest cena tego wszytkiego co udalo mi sie do tej pory osiagnac...

Natalia 34 napisał/a:

Wiesz co jest najgorsze? Zdałam sobie sprawę, że podświadomie wyobrażając sobie swoje życie widziałam tylko nas - nasz wspólny duży, ciepły dom, dzieciaki, koty, pies. Wyobrażałam sobie jak wraca z pracy do domu, a ja czekam na wszystkich z obiadem. Takie tam... Cała reszta, praca, kariera, wycieczki to wszystko było otwarte. Widziałam tylko naszą rodzinę jako bezpieczną przystań na świecie.

tak mamy, my kobiety... Facet, rodzina, to szczyt naszych marzen. Zapominamy o nas samych. Przeciez to MOJE zycie, nie nasze. Z kims mozna je dzielic, ale to ciagle jestem JA. Nic nie trwa wiecznie, kazdy zwiazek sie konczy, albo jest to rozstanie, albo smierc (nawet w wieku 90 lat, wtedy moze boli jeszcze bardziej?po tylu latach razem...). I wtedy jestem tylko JA. Nie powinno sie wierzyc ze cos trwa wiecznie, ze bez Niego, JA juz nie istnieje. JA istnieje caly czas, bez wzgledu na to czy ON ze mna jest czy nie. Wiem, latwo mowic, teraz to widze. Z nim zawsze bylo MY, a nie JA... I czlowiek sie uzaleznia. To jest jak narkotyk, a na odwyku jest potem baaaardzo ciezko...

10

Odp: rozstanie, samotnosc, nowa milosc

MMoj facet pisal ze mnie kocha ale musimy sie rozstac z powodu odleglosci a tym czasem na drugi dzien mial juz inna dziewczyne po 1 roku i 7 miesiacach rzucil mnie przez sms nawet prawdy nie powiedzial, a jak go kocham i wszystko bym zrobila zeby do mnie wrocil

11

Odp: rozstanie, samotnosc, nowa milosc

@ Martita - facet źle się zachował, zastanów się czy to jego brak Cię boli, czy bardziej dobija Cię ta jego zdrada i to, że czujesz sie poniżona. Powinnaś raczej mysleć o słodkiej zemscie, a nie powrocie

@ Karteczko - pracuję w korpo, zarabiam bardzo dobrze, jestem niezależna finansowo a w ciągu dnia nie mam czasu na nic poza pracą, nie wspominając o rozklejaniu się. Bardzo cieszę się, że nie straciłam stabilizacji w życiu. Odchodząc zostawił wszystko, mieszkanie, samochód, wszystko.

Wiesz co - z tym dzieckiem - aż muszę się uśmiechnąć. Też o tym myślałam. Wiesz czego żałuję? Tego, że nie miałam z nim dziecka. To by mi wystarczyło. Byłabym bardzo szczęśliwa gdybym miała z nim dziecko.

Wiem, w stosunku do dziecka to egoistyczne... ale na chwilę obecną to jest jakimś planem B. W tej całej swojej ... durnej kobiecej, pokrętnej naturze - poszłabym z nim do łóżka tylko po to.

Nie wierzę, że to napisałam.

12

Odp: rozstanie, samotnosc, nowa milosc

Martita, facet ktory zrywa przez SMS to palant. Bądź silna, zostan z nami, musimy uwierzyc w to ze wszystko sie ulozy i zaczac nowe zycie bez nich!

Natalio! ciesze sie ze sie usmiechnelas smile  chociaz to co pisalam o dziecku to nie byl zaden zart tylko realny plan. Mimo to radze ci jeszcze poczekac z takimi decyzjami, poniewaz teraz jestes jeszcze pod wplywem rozstania. Za rok, dwa bedziesz wiedziec, czy chcesz nowego faceta, czy po prostu dziecka smile
a czemu to ma byc od razu egoistyczne? mysle ze taka samotna mama moze dac dziecku ogromne poklady milosci i opieki.

Moj tez zostawil mi wszystko co bylo wspolne, tez zawsze mnie szanowal, i nawet przy rozstaniu zyczyl mi z calego serca szczescia oraz znalezienia kogos, kto bedzie na mnie zaslugiwal (heh jak to milo z jego strony...).

To dobrze ze masz prace! a poza tym co robisz? spotykasz sie ze znajomymi? rodzina? ja jestem zagranica wiec rodzina daleko, ze znajomymi czasem wychodze, ale to nie to samo, prawie wszyscy sa sparowaniu, wiec tylko mnie to jakos doluje...
Poza tym mimo ze nie mam na nic ochoty to zmuszam sie do sportu, wczorajsze bieganie 5 km bardzo mi pomoglo

13 Ostatnio edytowany przez Abizer (2013-11-18 01:14:35)

Odp: rozstanie, samotnosc, nowa milosc

A ja naprawdę nie wiem, czemu Wy smutacie. Kobity! Przecież Wy jesteście z natury silne. Kiedyś rządziłyście światem, a teraz narzekacie, bo jakiś jeden facio, z drugim faciem nawywijali i uciekli. Co to  ma być? Tyłki do góry! Moja mama mnie urodziła mając 38 lat i jakoś afery żadnej z tego nie było. Patrzcie do przodu. I jak już wypatrzycie swojego partnera to nie patrzcie się z nim wzajemnie  wyłącznie na siebie, bo to się zwyczajnie znudzi. Patrzcie razem we wspólnym kierunku- przed siebie.

14

Odp: rozstanie, samotnosc, nowa milosc
Natalia 34 napisał/a:

@ Martita - facet źle się zachował, zastanów się czy to jego brak Cię boli, czy bardziej dobija Cię ta jego zdrada i to, że czujesz sie poniżona. Powinnaś raczej mysleć o słodkiej zemscie, a nie powrocie

@ Karteczko - pracuję w korpo, zarabiam bardzo dobrze, jestem niezależna finansowo a w ciągu dnia nie mam czasu na nic poza pracą, nie wspominając o rozklejaniu się. Bardzo cieszę się, że nie straciłam stabilizacji w życiu. Odchodząc zostawił wszystko, mieszkanie, samochód, wszystko.

Wiesz co - z tym dzieckiem - aż muszę się uśmiechnąć. Też o tym myślałam. Wiesz czego żałuję? Tego, że nie miałam z nim dziecka. To by mi wystarczyło. Byłabym bardzo szczęśliwa gdybym miała z nim dziecko.

Wiem, w stosunku do dziecka to egoistyczne... ale na chwilę obecną to jest jakimś planem B. W tej całej swojej ... durnej kobiecej, pokrętnej naturze - poszłabym z nim do łóżka tylko po to.

Nie wierzę, że to napisałam.

Wiesz, też tak myślałam rok temu, gdy jeszczemąż chciał odejść, wyprowadził się, po JEDNYM dniu wrócił. Też w chwili, gdy odchodził myślałam - jaka szkoda, że nie mam z nim dziecka. On wrócił. Nie zmusiłam go. Sam wrócił. 4 miesiące później rozmawialiśmy o naszym dalszym ciągu - również o dziecku. I zaszłam w ciążę. Teraz mam już syna. A nie mam męża. w ósmym miesiącu ciąży wypiął się na mnie i dzień po porodzie wybył w góry. A niecały miesiąc po porodzie całkiem się wyprowadził. Czekam na pozew, będę gadać z prawnikiem. Przez ciążę straciłam pracę, tzn. skończyła mi się UP. Mam 32 lata, dziecko, nie mam pracy. Nie jest wcale lekko. Z mojego myślenia sprzed roku nic nie zostało, bo w chwili, gdy zaszłam w ciążę, moje marzenie o rodzinie, pełnej i zgranej po prostu się tylko utrwaliło. No i co to biedne dziecko jest winne? A cierpieć będzie, tęsknić będzie... Patrzę na to Maleńkie Życie i wiem, że nie zapewnię mu dostatniego życia, nie poświęcę wystarczająco dużo czasu, bo od razu po macierzyńskim żłobek i poszukiwanie jakiejkolwiek pracy, a potem zapiernicz, żeby wyrobić ze wszystkim w pojedynkę. Nie tak to miało wyglądać...

15

Odp: rozstanie, samotnosc, nowa milosc

bOLI mnie to,ze nie mial odwagi powiedziec prawdy cala moja rodzina uwazala go za Bostwo he z tych grzecznych  nie rozumiem tego mielismy wspolne plany w grudniu mielismy sie zareczyc, mialo byc tak fajnie  zrezygnowalam ze studiow dla niego chcialam sie wyprowadzic do niego zdala od rodziny w innym miescie wszystko dla niego poznalismy sie w holandii stad ta odleglosc , najgorzsze ze mieszkmy od siebie ponad 300km i ja nic nie moge zrobic na odleglosc:/

16

Odp: rozstanie, samotnosc, nowa milosc

Natalia 34_ Mowisz o zemscie,ale jak ja mam to zrobic mieszkajac od niego ponad 300km?? Wiem,ze ta dziewczyna niejednokrotnie rozbijala zwiazki ja jej chcialabym delikatnie dopiec wiem,ze tak nie powinno sie robic,ale skoro ona nie miala zadnych skrupolow rozbjac czyjes zwiazki to dlaczego ja mam miec co do niej ?? moze dzieki temu ze ona dostanie nauczke przestanie rozbijac zwiazki innych ludzi , tylko jak ja mam to zrobic poprzez odleglosc dziewczyny pomozcie bo chyba zaczym wariowac;/

17

Odp: rozstanie, samotnosc, nowa milosc

Jeju tak czytam was kobitki i się dziwie jak to możliwe że Wy mając takie wielkie serca które potrafią walczyć o swoich facetów i wiele im wybaczyć trafiacie na takich za przeproszeniem dupków. Ja jakoś nie mam szczęścia i jak po wielu latach samotności trafiłem na dziewczynę okazało się że nic z tego nie będzie mimo że się starałem jak mogłem. Gdzie Wy sie ukrywacie że nie można was znaleźć ?

18

Odp: rozstanie, samotnosc, nowa milosc

Miłosc niestety bywa okrutna;/

19

Odp: rozstanie, samotnosc, nowa milosc

To raczej zgliszcza po miłości są wtedy.

20

Odp: rozstanie, samotnosc, nowa milosc

Flogger,
widocznie mijasz gdzieś w przestrzeni, te wszystkie cudowne kobiety mające wielkie serca, podobnie jak my tutaj nie miałyśmy szczęścia trafić na odpowiedniego faceta. Ale jak zauważyłeś, na tym forum kobiet o wielkim sercu jest wiele, więc wierz w to, że i na taką kiedyś trafisz... czego Ci życzę z całego serca ;-)))

21

Odp: rozstanie, samotnosc, nowa milosc

nie rozymiem jak mozna bliskiej osobie zadawac tyle bolu

22

Odp: rozstanie, samotnosc, nowa milosc

A wiesz że to forum dalo mi właśnie taką nadzieję, cieszę się że tutaj trafiłem dużo mi to dało że mogę poczytać co piszecie i samemu napisać i być wysłuchanym (przeczytanym smile ) Jeśli przeznaczenie działa to gdzieś ta jedyna czeka. Tobie bubble13 i wszystkim kobietom o wielkich sercach też życzę żeby były szczęśliwe w ramionach swoich prawdziwych mężczyzn którzy mimo że mają wady i popełaniają czasem drobne błędy to jednak nie krzywdzą celowo swoich ukochanych.

23

Odp: rozstanie, samotnosc, nowa milosc

Aż ciężko uwierzyć,że są tacy uczuciowi mężczyźni smile

24

Odp: rozstanie, samotnosc, nowa milosc

Są tylko co z tego jak sami się męczą z tymi uczuciami. Czasem bym chciał to jakoś wyłączyć i mieć spokój. Pierwsza miłość była właśnie taka, dziewczyna uczuciowa, liczyło sie to co czujemy, myślimy dużo rozmawialiśmy o tym. Byliśmy wtedy młodzi być może to właśnie mnie tak ukształtowało ona wysoko postawiła poprzeczkę. Szkoda że nie wyszło nic z tego.

25

Odp: rozstanie, samotnosc, nowa milosc

U mnie podobnie, pierwszy chlopak prawie 2 lata nawet zareczac sie mielismy a on przez sms napisal ze chyba mnie nie kocha ze na razie to koniec a na drugi dzien mial juz inna;/

26 Ostatnio edytowany przez flogger (2013-11-18 23:41:19)

Odp: rozstanie, samotnosc, nowa milosc

U mnie trwało 4 lata, wtedy nawet gsm jeszcze nie było smile więc sama mi powiedziała, później okazało sie że ma innego, zawrócił jej w głowie a i tak nie była z nim jakieś pół roku tylko. Długo nie mogłem dojść do siebie po tym.

27

Odp: rozstanie, samotnosc, nowa milosc
flogger napisał/a:

Są tylko co z tego jak sami się męczą z tymi uczuciami. Czasem bym chciał to jakoś wyłączyć i mieć spokój. Pierwsza miłość była właśnie taka, dziewczyna uczuciowa, liczyło sie to co czujemy, myślimy dużo rozmawialiśmy o tym. Byliśmy wtedy młodzi być może to właśnie mnie tak ukształtowało ona wysoko postawiła poprzeczkę. Szkoda że nie wyszło nic z tego.

Absolutnie nie wyłączaj uczuć, to piękne gdy się je ma, doceni to osoba odpowiednia, którą na swojej drodze spotkasz.

28

Odp: rozstanie, samotnosc, nowa milosc

Nie wyłącze bo tak się nie da, częściowo udało mi sie to zrobić przez ostatnie lata jak byłem sam zanim poznałem moją eks o której pisałem już na forum. Uczucia wróciły szybko złapałem wtedy wiatr w żagle, ach jakie to było uczucie i szczęście może nawet warte tego że później sprawy przybrały taki i nie inny obrót. Te pare pierwszych miesięcy chyba były tego warte.

29

Odp: rozstanie, samotnosc, nowa milosc

Natalio jestes tam jeszcze?
dziekuje wam za wpisy, echhh ci faceci o wielkich sercach tez sie niestety ukrywaja...
Ale wracajac do watku. Czy mozecie mi powiedziec, jak to wlasciwie jest? Facet jest troskliwy, opiekunczy, czuly, mowi ze kocha, szanuje, planuje przyszlosc, zarecza sie. A potem nagle: PAC! Odchodze! nie kocham cie.
Czy to znaczy ze nigdy nie kochal? odwidzialo mu sie? kocha ale nie dojrzal do zwiazku? czy mozna sie tak po prostu odkochac? Wczesniej ukrywal ze nie kocha i udawal czy naprawde kochal a potem sie wypalilo? jak myslicie?

30

Odp: rozstanie, samotnosc, nowa milosc
zapisana_kartka napisał/a:

Natalio jestes tam jeszcze?
dziekuje wam za wpisy, echhh ci faceci o wielkich sercach tez sie niestety ukrywaja...

fakt ukrywają się, dom - praca - dom, samotne wieczory, weekendy tak teraz moje życie wygląda i jak tu trafić na kobiete z wielkim sercem

A jeśli chodzi o Twoje pytanie - jak dla mnie to jest jedna wspólna cecha, nie dojrzał do związku bo jak się można nagle odkochać po kilku latach chodzenia, narzeczeństwa

31

Odp: rozstanie, samotnosc, nowa milosc

A ja jestem przekonana,że jest masa fajnych, samotnych gostków czekających na wyrwanie, zupełnie jak karotka ze swojskiego ogródka, z przeznaczeniem na soczek smile

32

Odp: rozstanie, samotnosc, nowa milosc

Są tacy i mają dość samotności, błędne koło bo są sami dlatego że są porządni nie chodzą po imprezach, mają swoje pasje którym sie poświęcają i dlatego ich nie widać. Swoją drogą dziwne to jakieś że mimo takim możliwościom komiunikacji między ludźmi jest cała masa porządnych samotnych osób którzy nie mają jak się poznać.

Mi powoli udaje sie pozbierać po nieudanym związku i sam nie wiem jak znaleźć porządną dziewczynę która doceni wierność, szczerość, zaufanie, miłość.

33

Odp: rozstanie, samotnosc, nowa milosc
flogger napisał/a:

Są tacy i mają dość samotności, błędne koło bo są sami dlatego że są porządni nie chodzą po imprezach, mają swoje pasje którym sie poświęcają i dlatego ich nie widać. Swoją drogą dziwne to jakieś że mimo takim możliwościom komiunikacji między ludźmi jest cała masa porządnych samotnych osób którzy nie mają jak się poznać.

Mi powoli udaje sie pozbierać po nieudanym związku i sam nie wiem jak znaleźć porządną dziewczynę która doceni wierność, szczerość, zaufanie, miłość.

A nie mówiłam? smile Daleko szukać nie trzeba. Flogger dla Ciebie wielki plus smile Pzdr.

34

Odp: rozstanie, samotnosc, nowa milosc

Dzięki Viggo smile , powiedz tylko czemu dobre uczuciowe dziewczyny często trafiają na drani którzy je krzywdzą.

35

Odp: rozstanie, samotnosc, nowa milosc
flogger napisał/a:

Dzięki Viggo smile , powiedz tylko czemu dobre uczuciowe dziewczyny często trafiają na drani którzy je krzywdzą.

Life is brucio sad Uwierz,że doceniają, ale wówczas, gdy jest już za późno .

36

Odp: rozstanie, samotnosc, nowa milosc

wiecie, dzis sobie tak pomyslalam, ze trzeba na to wszystko popatrzec pozytywnie (nawet jak sie w to nie do konca wierzy).
zostalismy porzuceni, jestesmy sami, patrzymy na naszych znajomych jak zakochuja sie, biora slub, zakladaja rodziny. A potem co ich czeka?? w mlodym wieku zakladaja rodziny i tak juz zostanie (o ile sie nie rozwioda). Beda sie starzec i nie przezyja wiecej szalonej milosci. A na nas, samotnych, to wszystko ciagle czeka! Wielka milosc, motyle w brzuchu, randki, czy to nie powod do radosci? smile

37

Odp: rozstanie, samotnosc, nowa milosc

O proszę, to jest właśnie pozytywne myslenie znaleźć zalety w czyms co wydaje sie beznadziejne. Brawo zapisana_kartka !!!
Czasami brakuje cierpliwości ... ile jeszcze można czekać na to nasze szczęście.

38

Odp: rozstanie, samotnosc, nowa milosc

Mam nadzieję, że każdy z  Nas znajdzie gdzieś to swoje szczęście, a nawet jestem przekonana smile

39

Odp: rozstanie, samotnosc, nowa milosc
Natalia 34 napisał/a:

@ Martita - facet źle się zachował, zastanów się czy to jego brak Cię boli, czy bardziej dobija Cię ta jego zdrada i to, że czujesz sie poniżona. Powinnaś raczej mysleć o słodkiej zemscie, a nie powrocie

@ Karteczko - pracuję w korpo, zarabiam bardzo dobrze, jestem niezależna finansowo a w ciągu dnia nie mam czasu na nic poza pracą, nie wspominając o rozklejaniu się. Bardzo cieszę się, że nie straciłam stabilizacji w życiu. Odchodząc zostawił wszystko, mieszkanie, samochód, wszystko.

Wiesz co - z tym dzieckiem - aż muszę się uśmiechnąć. Też o tym myślałam. Wiesz czego żałuję? Tego, że nie miałam z nim dziecka. To by mi wystarczyło. Byłabym bardzo szczęśliwa gdybym miała z nim dziecko.

Wiem, w stosunku do dziecka to egoistyczne... ale na chwilę obecną to jest jakimś planem B. W tej całej swojej ... durnej kobiecej, pokrętnej naturze - poszłabym z nim do łóżka tylko po to.

Nie wierzę, że to napisałam.

Natalio jestes tam jeszcze????

40

Odp: rozstanie, samotnosc, nowa milosc

Cześć Karteczko,

Jestem, nie pisałam jakiś czas, zbierałam się z podłogi.

Jak się czujesz?

Wiesz co stwierdziłam? We wtorek miną trzy miesiące i jest mi o wiele lepiej. Dziś mija pierwszy dzień kiedy nie płaczę. Myślę, że mamy tak bardzo podobne sytaucje, że nie przesadzę jak napiszę, że jesteśmy wystarczająco silne psychicznie, żeby cierpieć po rozstaniu długie miesiące.

Staram się zaakceptować sytuację. Rozstaliśmy się, nasz miłość teraz wygasa... Przez ostatnie miesiące dostrzegliśmy, że możemy żyć bez siebie. Najbardziej boli rozczarowanie, że nie wyszło, a miało. Dziś zadałam sobie szczere pytanie - czy naprawdę, gdyby chciał do mnie wrócić - zgodziłabym się? Pewnie tak. Ale gdzieś, tak naprawde w ukryciu czai sie taka malutka, nieśmiała myśl... że moje życie jeszcze sie nie rozpoczęło... że to dopiero początek.

Z jednym muszę się jednak uporać, a na razie nie potrafię - z wybaczeniem samej sobie. Nie rozumiałam tego wcześniej, nie myślałam, że to istotne, ale już wiem.

Chcę wybaczyć sobie, że miałam coś a to spaprałam, przytyłam, byłam nudna, liczyła się tylko praca i bliżej nieokreślona przyszłość, a nie dzień dzisiejszy, że nie dawałam mu seksu, nie ubierałam się ładnie, że dopuściłam do mieszkania razem latami bez ślubu, że wybrałam sobie takie mężczyznę wiedząc, że nigdy mnie nie pokocha, że z jakiegoś powodu karam się ciągle w moim życiu i odkrycia problemu...

41

Odp: rozstanie, samotnosc, nowa milosc
Natalia 34 napisał/a:

Cześć Karteczko,

Jestem, nie pisałam jakiś czas, zbierałam się z podłogi.

Jak się czujesz?

Wiesz co stwierdziłam? We wtorek miną trzy miesiące i jest mi o wiele lepiej. Dziś mija pierwszy dzień kiedy nie płaczę. Myślę, że mamy tak bardzo podobne sytaucje, że nie przesadzę jak napiszę, że jesteśmy wystarczająco silne psychicznie, żeby cierpieć po rozstaniu długie miesiące.

Staram się zaakceptować sytuację. Rozstaliśmy się, nasz miłość teraz wygasa... Przez ostatnie miesiące dostrzegliśmy, że możemy żyć bez siebie. Najbardziej boli rozczarowanie, że nie wyszło, a miało. Dziś zadałam sobie szczere pytanie - czy naprawdę, gdyby chciał do mnie wrócić - zgodziłabym się? Pewnie tak. Ale gdzieś, tak naprawde w ukryciu czai sie taka malutka, nieśmiała myśl... że moje życie jeszcze sie nie rozpoczęło... że to dopiero początek.

Hej Natalio, ciesze sie ze sie odezwalas i czujesz sie lepiej. Wiesz ja czuje dokladnie to samo, powoli akceptuje ta cala sytuacje, zaczynam powolutku wracac do normalnego zycia, coraz mniej placze, coraz wiecej sie usmiecham. Rozczarowanie, ze nie wyszlo jest nadal... mialo byc tak pieknie i co? tez sobie wmawiam ze nic nie dzieje sie bez przyczyny, moze pisane sa nam inne drogi i tak musialo sie po prostu stac. Obys miala racje, ze moze to dopiero poczatek naszego zycia...
A co do Twojego pytania, czy zgodzilabym sie do niego wrocic. Mowie wszystkim naokolo oraz sobie samej ze nigdy w zyciu, ze nie chce tego przezywac znowu, ze zbyt wiele przez niego cierpialam i cierpie nadal. Ale tak w glebi serca, jesli on przyszedlby do mnie, udowodnil ze naprawde mnie kocha, ze zrobi dla mnie wszystko i wielokrotnie pokaze ze to prawda, to... zgodzilabym sie. Tak, bylabym w stanie to zrobic, zeby znow byl najblizsza mi osoba. Prawda jest jednak taka, ze on nigdy nie bedzie w stanie mi tego powiedziec ani pokazac. Wiem, ze on nigdy nie bedzie pewien na 100% ze chce ze mna byc. Wiec na nic nie licze...


Natalia 34 napisał/a:

Z jednym muszę się jednak uporać, a na razie nie potrafię - z wybaczeniem samej sobie. Nie rozumiałam tego wcześniej, nie myślałam, że to istotne, ale już wiem.

Chcę wybaczyć sobie, że miałam coś a to spaprałam, przytyłam, byłam nudna, liczyła się tylko praca i bliżej nieokreślona przyszłość, a nie dzień dzisiejszy, że nie dawałam mu seksu, nie ubierałam się ładnie, że dopuściłam do mieszkania razem latami bez ślubu, że wybrałam sobie takie mężczyznę wiedząc, że nigdy mnie nie pokocha, że z jakiegoś powodu karam się ciągle w moim życiu i odkrycia problemu...

Natalio, jestem pewna ze to nie Ty bylas problemem w tym zwiazku. Nie powinnas obwiniac sie o to, ze on odszedl. Mysle ze widzisz teraz swoje zachowanie w czarnych barwach, moge sie zalozyc ze dawalas mu bardzo duzo od siebie. Wiesz, mieszkajac z kims przez tyle lat nie mozna byc zawsze mega odstrzelona boginia seksu. Sa lepsze i gorsze dni, czasem jest sie zmeczonym, zapracowanym, i to jest normalne. Gdy sie kogos naprawde kocha to takie rzeczy nie powinny przeszkadzac. Pomysl, a czy on tak naprawde sie staral? czy on dawal z siebie az tyle zeby podtrzymac ogien miedzy wami? Moj niestety nie... teraz to widze, ja tez chyba troche podswiadomie poddawalam sie, tez nie staralam sie juz tak jak kiedys, bo rowniez tego juz nie dostawalam... W ostatnim czasie naszego zwiazku tez bylam bardzo skoncentrowana na sobie, mialam troche swoich problemow, zaniedbalam nas, a okazalo sie ze jak ja sie juz nie staram, to oprocz mnie nie robi tego juz nikt inny...
Jesli chodzi o wspolne mieszkanie, z tym sie akurat zgodze. Pozwolic na to niedojrzalemu facetowi to najwiekszy blad. Wtedy on czuje sie szczesliwy, ma wszystko co potrzeba, ale bez zobowiazan. Gdy przychodzi co do powazniejszych decycji (slub) to ucieka. A my, wiernie czekajace kobiety, tylko tracimy swoje najpiekniejsze lata zycia...

Ale nie rozumiem, czemu piszesz, ze "wybrałam sobie takie mężczyznę wiedząc, że nigdy mnie nie pokocha"? skad to wiedzialas?

Natalio, musisz byc silna. Ci nasi faceci to strasznie nieodpowiedzialni ludzie. Przed nami jeszcze cale zycie, wierze ze najdziemy w nim swoje prawdziwe miejsce. Ja zaciskam zeby jak moge i ide do przodu. Mam chwile slabosci, przytlacza mnie puste mieszkanie, samotnosc, wspomnienia, ciagle jakies miejsca gdzie razem bylismy... Niewiem czy zrobilam wszystko zeby do tego nie dopuscic. Pewnie nie. Ale pewnie i tak by sie tak stalo. Bo nie moze tylko jedna osoba sie starac, pamietaj o tym. Ja przenioslam sie ostatnio na watek "Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia", mozesz tam zajrzec jak bedziesz miala ochote, jest tam wiele osob w podobnej do naszej sytuacji, mozna sie wygadac, dostac porade, czasem moze cos zrozumiec...

Natalio, wstan juz z tej podlogi, wierze ze dasz rade i zaslugujesz na wielkie szczescie i prawdziwa milosc :*

42

Odp: rozstanie, samotnosc, nowa milosc

Natalio jak sie trzymasz??

43

Odp: rozstanie, samotnosc, nowa milosc

Witam kobietki - dołącze się do Was. Moja historia - 9 lat razem , w tym roku na urlopie powiedział mi ,że myślał o zaręczynach ale nie jest pewny - zabolało jak cholera. Ciągnełam to jeszcze 4 miesiące ale w Mojej głowie głębiły się myśli ,że muszę to zakończyć ,że to nie ma sensu ,że muszę się zacząć szanować  i tak zrobiłam.
Od tego czasu mineło ponad 2 miesiące, oczywiście kontakt mamy definitywnie zerwany.
Ale widzę również w sobie wiele winy , wiele błędów jakie popełniłam , zaczynam się karmić jakąś dziwną nadzieją ,że może do siebie wrócimy itp. ( choć racjonalnie wiem ,że po co ? ).
W każdym razie lekko nie jest.....Mam 28 lat i również jak Wy boję się czy wogule kiedyś ułoże sobie życie ....,pozdrawiam Was ciepło

44

Odp: rozstanie, samotnosc, nowa milosc

Byłam z facetem 6 lat, w lipcu tego roku mielismy brać ślub. Wyjechałam za granice na 3 miesiące, żeby podszkolić język. Wróciłam okazało się, że on ma już nową. Byłam załamana, bo byłam pewna, że nie wykręci mi żadnego numeru a tu taka niespodzianka na 8 miesięcy przed ślubem. Najlepszym wyjściem była zmiana otoczenia. Wyjechałam, wróciłam i jest ok:) Też myślałam, że zadnemu nie zaufam, że on był idealny a teraz? Poznałam swoejgo obecnego mężczyznę i nie wiem jak mogłam być ze swoim eksem. Wśród znajomych chodzą sluchy, że eks żałuje, chciałby wrócic, ale niestety nie ma powortu. Nie powiem nic nowego, ale czas leczy rany i w najmniej spodziewanej chwili spotka Cię miłość, czego zyczę Ci z całego serca.

45

Odp: rozstanie, samotnosc, nowa milosc

No nic muszę zacząć myśleć bardziej intensywnie pozytywnie , On za Mną nie rozpacza - bawi się .
Będzie dobrze , musi.

46

Odp: rozstanie, samotnosc, nowa milosc

Z tymże to ja podjełam decyzje o rozstaniu i mam jakieś cholerne poczucie winy,że może źle zrobiłam .....nie wiem na początku takich myśli nie miałam , no i boję się póki co .....

47

Odp: rozstanie, samotnosc, nowa milosc

Chwilowo smutna tylko to było powodem ze go zostawiłas ? Jak się układało miedzy wami ?

48

Odp: rozstanie, samotnosc, nowa milosc

Witam , nie nie tylko to ale to był "gwóźdź do trumny ".
Nie układało nam się , kłotnie , ogromne różnice charakteru itp.
Mam nadzieje ,że ułożymy sobie życie - jemu tego też życzę.

49

Odp: rozstanie, samotnosc, nowa milosc

No i zmieniły nam się wartości w życiu ( kiedyś chciałabym mieć dziecko - on nie , a to ważne rzeczy w życiu są ) .

50

Odp: rozstanie, samotnosc, nowa milosc

W każdym razie uważam ,że do rozpadu (nie mówię a raczej pisze tu o jakiś definitywnie dysfukcyjnych związkach) przyczyniają się zawsze dwie strony więc biorę część winy na siebie i muszę żyć dalej czas przecież nie zawraca.

Posty [ 51 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » rozstanie, samotnosc, nowa milosc

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026