Witam. Jestem nowa na tym forum..:) mam pewien problem.
Otóż rozmawialiśmy z moim partnerem na temat seksu i odczuwanej przyjeności. Spytałam go, czy jest zadowolony. Powiedzial że jest to dla niego przyjemne, ale jakiegoś szału nie ma. Sam wytrysk sprawia mu przyjemność, ale zawsze odczucia ma takie same.. nie ważne czy uprawiamy seks zwykły czy oralny. Nie zależy to też od ilości bodźców widok, dotyk, ciepło. Cały stosunek może być bardziej/mniej przyjemny, ale szczytowanie zawsze jest takie samo. Po dłuższej rozmowie przyznał, że kilka razy zdarzyło się, "że poczuł coś więcęj" podzas finishu..(współżyjemy od 4 lat więc te kilka razy to rzadko). Mówił, że mogłoby mu być dużo przyjemniej, ale nie wie czemu, to co poczuł szybko zniknęło. I z trudem się pojawia.
Zależy mi żeby przeżył to "coś więcej" - wiadomo. Jednak nie wiem jak to zrobić.. Nie wiem w czym tkwi problem. Podejrzewam że to psychika...
Dodam że kontakty między nami są dobre, kochamy się, jesteśmy ze sobą bardzo długo jak na młode osoby.
Czy ktoś spotkał się z czymś podobnym u faceta?:)