Nawet nie wiem od czego mam zacząć.
Od dwóch lat jestem w związku z 10 lat starszym ode mnie facetem. Do pewnego czasu było mi z nim cudownie. Czułam się przy nim bezpieczna, był czuły, traktował mnie z szacunkiem, widać było, że bardzo mu na mnie zależy.
Muszę też wspomnieć o tym, że mój ukochany ma własną firmę która rozwija od jakichś 3 lat. I jak to bywa w jego branży różnie to bywa. Raz jest lepiej a raz gorzej. Przez pierwszy rok naszej znajomości było gorzej ale to oznaczało więcej czasu dla mnie, dla naszego związku. W związku z tym, że studiuje daleko od mojego rodzinnego miasta, w którym też mieszka mój ukochany, często do mnie przyjeżdżał na dłuższe nawet chwile niż tylko na weekend.
Wszystko zaczęło się psuć jak zaczął dostawać masę nowych zleceń i jego firma zaczęła się rozkręcać. Nie myślcie sobie, że jestem jakąś egoistką, bardzo cieszyłam się z jego sukcesów. Ale z biegiem czasu zaczęłam odchodzić na boczny plan. Przez całe wakacje nie znalazł nawet paru dni wolnego, żebyśmy mogli gdzieś wyjechać. Ciągle wracał do domu zmęczony i tłumaczył się,że jak tylko nadejdzie jesień, będzie mnie odwiedzał w mieście w którym studiuje i wszystko się ułoży. Jednak do tej pory jest tak samo. Nawet nie był w stanie przyjechać na moje urodziny i stać go tylko było na wysłanie mi smsa z życzeniami.
Jak przyjechałam na wszystkich świętych do domu odbyliśmy długą rozmowę. Powiedział mi, że mnie kocha i zależy mu na mnie tylko potrzebuje jeszcze roku albo dwóch na rozkręcenie firmy do tego stopnia, że będzie mógł siedzieć za biurkiem i wszystkim kierować. Zapytał się mnie czy byłabym w stanie tyle poczekać. Powiedziałam, że nie wiem...
A tak naprawdę to byłabym gdyby był taki jak kiedyś: czuły, pisał mi spontanicznie podczas dnia smsy, gdyby między nami w łóżku było tak jak kiedyś, a nie szybki seks na odwal się...
Szanuje jego pracę, ale czy w tym wszystkim jest szansa na miejsce dla mnie?
Decydując się na związek z nim wiedziałam na co się pisze ale nie wiedziałam, że będzie aż tak ciężko.
Teraz nie wiem co mam robić...
Podobne tematy
Eli, czasem praca pochłania mężczyzn w takim stopniu, że bezgranicznie poświęcają się jej. Znam to z autopsji...
Dziewczyny wierze, że mogę dostać od was jakieś rady więc proszę o pomoc
Wiesz, on bardzo ładnie Ci to powiedział. Uczciwie zapytał się czy na niego poczekasz. Nie bój się zatem poczekać. On chcę tę firmę rozkręcić m.in. dlatego, żeby miał zabezpieczenie materialne, status, a dzięki temu móc zapewnić godne życie swojej kobiecie (na pewno myśli o Tobie). Nie bój się zatem
.
A w jakiej branży pracuje Twój chłopak? Mój tata jest budowlańcem i pracuje od wczesnej wiosny do późnej jesieni jak tylko pogoda na to pozwala, zimą też, jeśli są w miarę dobre warunki. W tym czasie nie ma mowy o żadnym urlopie. Nie ma się co dziwić. Może po prostu z nim pogadaj, powiedz mu jak się czujesz. Z drugiej strony jasno określił, ile to może potrwać. Tylko nie jestem pewna, czy to rzeczywiście tak bedzie wyglądało, bo im większa i lepiej prosperująca firma, tym więcej zaangażowania potrzebuje.
6 2013-11-08 18:56:25 Ostatnio edytowany przez xYxAngelxYx (2013-11-08 19:00:12)
Życie to nie bajka,spójrz w przyszłość,gdybyś zaczekała ten rok dwa,on byłby cały czas z tobą,wasze życie byłoby na lepszym poziomie,jeżeli planujecie potomstwo to dzieci miałby wszystko czego tylko by potrzebowały.On nie robi tego bo jest pracoholikiem,chce zapewnić sobie godziwa przyszłość,Tobie zapewne też
Wiem co mówię jestem w podobnej sytuacji (narzeczony ma firmę budowlaną) z tym że my mieszkamy razem i narzeczony ma dla mnie czas.Ja szanuję jego wkład i wysiłek w naszą wspólną przyszłość-sama nie pracuję to on na wszystko zarabia i nas utrzymuje. Jeżeli nie możecie się często widywać to poproś go chociaż o częste sms,no i porozmawiaj o tym że podczas seksu oczekujesz czegoś więcej niż tylko szybkiego numeru
Głowa do góry!
im większa i lepiej prosperująca firma, tym więcej zaangażowania potrzebuje.
Tu się nie zgodzę, im większa firma tym potrzeba więcej ludzi którzy nią pomagają zarządzać (chyba że kogoś na taką osobę nie stać) a właściciel siedzi tylko za biurkiem i przyjmuje zlecenia.
Mój ukochany też ma firme budowlaną. Pomogłyście mi na to wszystko popatrzeć z innej perspektywy. Spróbuje z nim jeszcze raz pogadać. Wierzę że może nam się udać;)