pojawiłam się tak nagle, niespodziewanie. nie byłam w związku, byłam sama i wtedy go poznałam. juz od pierwszego wejrzenia i pierwszej rozmowy miedzy nami zaiskrzyło. każdy dzień spędzany w jego obecności dodawał energii. po pewnym czasie zaczęłam z kimś być nie chciałam, by wiedział, że kogoś mam a on ukrywał, ze ma narzeczoną. coraz bardziej zbliżaliśmy się do siebie, nawet wtedy , gdy już wiedzieliśmy, że jesteśmy w związkach. małymi krokami wszystko się przerodziło w coś więcej. mówił mi o swoich kłopotach o tym co go boli, jak to będzie kiedyś jak pozna mnie rodzicom i kiedyś pokaże mi fajne miejsca- narazie nie może bo jest ona. nie mógł kombinować, mieszkali razem i 8 lat byli razem. po pewnym czasie powiedział, ze z nią koniec ze już tak dłużej nie potrafi. zaczęliśmy być razem, były to najwspanialsze 2 miesiące i nagle oznajmił, ze za bardzo myśli o niej, ze jest słaby, ze chce odbudować tamto i nie widzi swojego życia bez niej. okazało się, ze się z nią spotkał jak był ze mną-okłamując mnie przy tym, ze jej dawno nie widział. ja się zakochałam i wiem, ze będziemy znowu razem. teraz milczę -daję jemu czas ....choć nie wiem na co tak naprawdę...wiem,ze jest rozbity, a przy tym jest taki sam jak ja...
czy warto czekać??
co mam zrobić by to tak bardzo nie bolało..