Witam Wszystkich, jestem tutaj nowa na tym forum, postanowiłam się zarejestrować, aby sięgnąć po rady. Mam 22 lata, pochodzę z miejscowości położonej tuż przy dużym mieście, od 3 LAT tkwiłam w związku z chłopakiem o 3 lata starszym, mieliśmy się rozstać już milion razy, zawsze kłótnie, agresja z jego strony... Było dużo miłych chwil, lecz kłótni zdecydowanie więcej. Czasami z nerwów już nie wytrzymywałam. Jego rodzina mnie nie akceptuje, zawsze coś im nie pasowało. Być może to we mnie tkwi problem ale starałam się jakoś wszystko załagodzić. Mimo to zawsze z ich strony odczuwałam wielką niechęć i odrzucenie. Mój facet też sobie nic z tego nie robił. Wyzwał mnie, pokazywał agresję, zdradził - zawsze mówił : PRZECIEŻ i tak mi wybaczyłaś. Spotykaliśmy się niemal codziennie, powierzałam mu swoje problemy, znał całą moją rodzinę, był niemal wszędzie. Zapoznałam go ze wszystkimi znajomymi. Mimo to zrozumiałam że po 3 latach bycia z nim, nie czuję szczęścia. W lipcu tego roku zaiskrzyło między mną a znajomym którego znam kilka lat. Okazał się być całkowitą odwrotnością mojego faceta, troskliwy, czuły, dobry. Wiedziałam i wiem nadal że nie można grać na 2 fronty, nawet nie chcę tego podświadomie. Swojemu facetowi powiedziałam że nie chcę z nim być, ale do niego to nie dochodzi. Ciągle się odzywa, pisze, dzwoni, chce się spotykać. Wiem że nie jestem w stanie spotykać się z nimi dwoma. Zależy mi na tym drugim, ale ciągle się boję. Jak to wszystko będzie? Jak rodzina, wszyscy zaakceptują nowego faceta... Mój do niedawna chłopak ciągle się odzywa i zachowuje się tak jakby nic się nie stało. Nie wiem dlaczego przy nim cierpiałam i bez niego też cierpię.. Wiem że nie chciała bym całe życie być poniżana a mimo to ciągle się zastanawiam i nie trwa to tydzień tylko trzeci miesiąc! Ciągle się stresuję i nie umiem prowadzić normalnego życia... Boje się że jak zaufam nowej znajomości/związkowi to stracę coś bezpowrotnie. Takie mam ciągle dylematy
i to mi nie daje żyć. Naprawdę. Pomocy... Dzięki :*
Podobne tematy
Nie przesadzasz odrobinę z tymi rozterkami? No, ale ok. Spójrzmy na pozytywy i Twoje mocne strony.
Tkwiłaś w toksycznym związku, ale zakończyłaś go i bardzo dobrze. Wiesz, że chcesz spokoju i szacunku.
Wydaje mi się jednak, że katalizatorem zakończenia poprzedniego związku był nowy facet, a nie Twoja, indywidualna chęć uwolnienia się z toksycznego środowiska. Zerwałaś nie dla siebie, a dla nowego związku, gdyby nie on pewnie nadal byś tkwiła w czymś takim.
Czemu myślisz, jak rodzina zareaguje? A jak ma zareagować? Jesteś młoda, ale dorosła. Nie sprowadzasz do domu co tydzień nowego chłopaka, a to że się pary rozchodzą i łączą się nowe, to zupełnie normalne.
Od byłego nie odbieraj telefonów, nie odpisuj na smsy. Jak możesz to zmień nr, jak nie, to nawet zgłoś na policję o nękanie. Jak prośbą nie pomaga, to groźbą.
Nie panikuj, tylko zacznij myśleć.
Nie wiem czy dobrze zrobiłam że wogólę zaangażowałam się w nową znajomość... Nie chcę, żeby nowy facet cierpiał przeze mnie i przez moje ciągły brak zdecydowania. Nie wiem - może to wszystko przez przywiązanie do jednej konkretnej osoby... Dawałam mojemu chłopakowi już wiele szans i nigdy żadnej nie wziął na poważnie. Miałam już tego dość a jednak nie wiem dlaczego dalej o nim myślę, nie wyobrażam sobie braku kontaktu z nim ;/ Kiedy jest ten drugi wszystko znika, ale gdy go nie ma... nagle pojawiają się wątpliwości, które po prostu nie dają żyć;/
Nie wiem czy dobrze zrobiłam że wogólę zaangażowałam się w nową znajomość... Nie chcę, żeby nowy facet cierpiał przeze mnie i przez moje ciągły brak zdecydowania. Nie wiem - może to wszystko przez przywiązanie do jednej konkretnej osoby... Dawałam mojemu chłopakowi już wiele szans i nigdy żadnej nie wziął na poważnie. Miałam już tego dość a jednak nie wiem dlaczego dalej o nim myślę, nie wyobrażam sobie braku kontaktu z nim ;/ Kiedy jest ten drugi wszystko znika, ale gdy go nie ma... nagle pojawiają się wątpliwości, które po prostu nie dają żyć;/
Bo jesteś uzależniona. Czas na detox, odetnij się od byłego definitywnie. A z tym nowym pogadaj i może rozstań się na jakiś czas, dla siebie, żeby pobyć sama i wszystko sobie poukładać.
Boje się że jak zaufam nowej znajomości/związkowi to stracę coś bezpowrotnie
Nie rozumiem, co możesz stracić?
Czego będziesz żałowała?
Przecież z poprzednim partnerem, nie układało Ci się od dawna.
Jego rodzina Ciebie nie akceptuje, więc nie zmieni do Ciebie stosunku, nawet jak do niego wrócisz.
Ale na Twoim miejscu, nie ładowała bym się tak od razu w nowy związek, bo dasz byłemu chłopakowi i jego rodzinie powód do tego, aby to Ciebie obwinili za rozpad waszego związku.
Początek nowego, zawsze jest piękny, bo gdyby było inaczej, nikt nie nawiązywał by nowych znajomości, wpadając z deszczu pod rynnę.
Myślę, tak samo jak Teo, że gdyby nie pokazał się na horyzoncie, ten "dobry, troskliwy", to nie napisała byś tego postu.
Pozdrawiam i życzę podjęcia takiej decyzji, która nie wyrządzi Tobie krzywdy.
Jeżeli facet pokazuje już agresję i Cię wyzywa, nie ma sensu ciągnąć tego dłużej. Jak Ty byś sobie z nim przyszłość wyobrażała? Dziecko albo Ty wkurzy go i podniesie na Was rękę? Ten chłopak się nadal do Ciebie odzywa, bo Ty go zaakceptowałaś(jak dla mnie na trochę za długo) a wie, że teraz nie będzie mu łatwo znaleźć nowej dziewczyny. To jest przyzwyczajenie, nie uczucie. Według mnie, nie powinnaś się pakować w nowy związek, ale spróbuj utrzymać z nim relację "przyjacielską", nie zostawaj teraz sama. Może się to dla Ciebie źle skończyć. Albo wrócisz do toksycznego związku, jak nazwała go mrozirma albo zamkniesz się w sobie. Rozmawiaj z zaufanymi osobami, tylko nie wracaj do byłego chłopaka. Niszczyłaś się przy nim psychicznie i do tego jego rodzina również Cię nie akceptowała. W takim otoczeniu nie wytrzymałabyś za długo. Boisz się odciąć od byłego. Masz obawy, że może coś Ci zrobić? Rozumiem, że 3 lata to dużo czasu i zdążyłaś się przyzwyczaić, ale czas sprawi, że zapomnisz. I będzie Ci lepiej.
Zgadzam się z poprzednimi postami, że gdyby nie ten "dobry" to nie zerwałabyś z tamtym. Ale właśnie to dobrze, że znalazłaś taką osobę, bo przynajmniej się od tego odetniesz. Co Cię nie zabije, to Cię wzmocni ![]()
Dziękuję Wam za spojrzenie na to chłodnym okiem bez emocji. Po prostu mimo że zakończyłam związek poprzedni to spotykając się z nowym facetem czułam podświadomie że ranię poprzedniego, wiem to bez sensu. Mój były swoją agresję usprawiedliwia alkoholem, że po alkoholu rodzi się agresja, dlatego nie pije. Nie wiem po co mi taki facet z którym nie mogę napić się piwa, wina na imprezie bo grozi to pobiciem itd... Jestem chyba jakaś nie normalna. Gdyby ktoś inny miał taką sytuację wiedziała bym jak mu pomóc a samej sobie nie umiem... Najgorsze że po rozstaniu on nagle zrobił się milutki i nie był taki nawet w ciągu ostatnich 2 lat. Być może i boi się samotności. Nie wiem czy dobrze zrobiłam, bo powiedziałam mu że spotykam się z kimś nowym. Nawet się nie wkurzył, dziwne.
Nie wiem po co mi taki facet z którym nie mogę napić się piwa, wina na imprezie bo grozi to pobiciem itd...
I to sobie napisz wielkimi literami i powtarzaj jak mantrę.
Być może i boi się samotności. Nie wiem czy dobrze zrobiłam, bo powiedziałam mu że spotykam się z kimś nowym. Nawet się nie wkurzył, dziwne.
A co Ciebie obchodzi, czego on się boi? On się nie boi, on sobie Ciebie wytresował i przyzwyczaił i dlatego na razie do niego nie dociera, że mu uciekasz. Zakończ to taz a dobrze i po problemie. A to, że się zrobił milutki, to dlatego, że mu się "własność" z rąk wymyka.
Teo, nie wiem skąd bierzesz w sobie tyle mądrości życiowej że tak potrafisz doradzać ludziom. Zazdroszczę. Też chciała bym mieć takie podejście do życia. Zapewne wszystkie wątpliwości kobiet na tym forum wynikają z tego, że ich faceci nie są szczerzy i nie powiedzą że im nie zależy.........
Teo, nie wiem skąd bierzesz w sobie tyle mądrości życiowej że tak potrafisz doradzać ludziom. Zazdroszczę. Też chciała bym mieć takie podejście do życia. Zapewne wszystkie wątpliwości kobiet na tym forum wynikają z tego, że ich faceci nie są szczerzy i nie powiedzą że im nie zależy.........
Oj tam Oj tam, bo się zarumienię
Wiesz, podejście i doradzanie, to jedno, ale jak trzeba niektóre rzeczy do siebie zastosować, to już ciężko. Jak przysłowie mądrze mówi "Szefc bez butów chodzi"
Większość wątpliwości kobiet na tym forum wynika nie z tego, że faceci są nieszczerzy, ale właśnie dlatego, że są szczerzy i mówią/robią to, co myślą. Schody zaczynają się, gdy to nie pasuje do wymyślonego modelu swojego faceta XD Większośc kobiet żyje wyobrażeniem o swoim partnerze i nie widzą dokłatnie tego, co mają przed nosem ![]()
11 2013-10-28 19:28:28 Ostatnio edytowany przez Wafelek (2013-10-28 19:29:07)
Tak czytam Teo i faktycznie bardzo mądre wypowiedzi, wiem, że to może nie ma miejscu do końca... ale czy zerknęłabyś na moja wypowiedź w temacie Chłopak mnie lekceważy?
Bardzo potrzebuję jakiejś rady ![]()
Zależy mi na tym drugim, ale ciągle się boję. Jak to wszystko będzie?
Jeśli się boisz to daj sobie czas a nowemu chłopakowi powiedz to szczerze...
Tak czytam Teo i faktycznie bardzo mądre wypowiedzi, wiem, że to może nie ma miejscu do końca... ale czy zerknęłabyś na moja wypowiedź w temacie Chłopak mnie lekceważy?
Bardzo potrzebuję jakiejś rady
Odpisałam Ci w Twoim wątku.
Kurczę, dziękuję Teo tylko że ja nie widzę Twojej wypowiedzi tam ![]()
15 2013-10-28 19:59:16 Ostatnio edytowany przez Teo (2013-10-28 19:59:57)
Kurczę, dziękuję Teo tylko że ja nie widzę Twojej wypowiedzi tam
eh... ma swój wątek, a nie wie, co i jak
http://www.netkobiety.pl/t60380.html
ford przepraszam za spam, to już był ostatni taki post, obiecuję ![]()
Dzięki
już mysłalam, że nikt nie pamięta o tamtym poście ![]()
A chodziło konkretnie o ten: http://www.netkobiety.pl/p1737486.html#p1737486 (tez przerpaszam, że wciskam się w nie swój wątek z tym linkiem). czy mogłabyś zerkanć na ten link? :)Z góry dziękuję.
Juz nie moge tego wytrzymac. Wczoraj znowu spotkalam sie z tym nowym, byl super... jak zwykle nie konczace sie tematy, czule slowa i z jeho strony i z mojej.... dzisiaj o 6 rano moj poprzedmi wydzwania placze mowi ze nie moze spac zebysmy sie spotkali... szkoda mi sie go robi nie wiem dlaczego mam za miekkie serce czy co... jak to jest mozliwe ze bedac ze mna lal na wszystko, krzywdzil mnie... byl nie czuly, oschly, oziebly... a teraz nagle taki wielce zakochany. To zludzenie czy co? Dlaczego on mi nie oozwala na ulozenie zycia przy boku kogos jnnego. Caly czas pyta - calowalas sie z nim? Jest zazdrosny a swoimi pytaniami chyba siebie samego jeszcze dobija.... nie wiem nie chciala bym byc w jegi sytuacji... czuje ogrkmne wyrzuty sumienia . Nie umiem sobie z tym poradzic stres mnie zzera... mam mu ulec i sie z nim spotkac? Czy co? Nie mam serca go pogonic i jednoczesnie wiem ze to chora milosc i zwiazek.... ten drugi dal mi radosc. Zaczelam sie przy nim usmiechac i czuc wartosciowa, ladna. A tamten to nawet jak na mnie patrzyl czy mnie dotykal to widzialam ze robi to z obojetnoscia ; ( a teraz nagle wielka milosc, nie koze beze mnie zyc. Czy nowy mezczyzna zaslyguje na odrzucenie beznpowodu przez moje watlliwosci? Przeciez ja sie poczuje jak szmata krzywdzac czlowieka ktory mi tyle ciepla okazuje... dlaczego nie moge wyzwolic sie od poprzedniego faceta! Blagam pomozcie mi to zrozumiec... wykanczam sie nerwowo
Nie odbieraj telefonów od niego! dlaczego to robisz? żeby samą siebie jeszcze bardziej dobijać? olej go, miał swoją szansę, nie wykorzystał jej, tyle razy ile mu wybaczałaś, ulegałaś wyrzutom sumienia... Dość tego! zasługujesz na szczęście, miłość, na mężczyznę, który Cię doceni i sprawi, że poczujesz się jak kobieta. Chcesz siebie stracić w imię czego? żalu i wyrzutów sumienia z powodu człowieka, który jest gburem i idiotą?
Jaskółko
Te słowa do mnie przemówiły.... Przecież liczy się szczęście własne a nie kogoś... Ciekawe czy on jak mnie wyzywał od szmat, dziwek, suk, popierdolonych grubasów i łajz i zdradzał i uderzył i ja płakałam, to ciekawe czy jemu było mnie szkoda... Masz rację... miał mnie gdzieś.. Bo w życiu chyba trzeba mieć miękką du*ę itwarde serce;/ ale wiesz jak się widzi faceta z którym się tak długo spędzało czasu to on płacze to ja nie mogę wytrzymać po prostu.... wymiękam!!!
Juz nie moge tego wytrzymac. Wczoraj znowu spotkalam sie z tym nowym, byl super... jak zwykle nie konczace sie tematy, czule slowa i z jeho strony i z mojej.... dzisiaj o 6 rano moj poprzedmi wydzwania placze mowi ze nie moze spac zebysmy sie spotkali... szkoda mi sie go robi nie wiem dlaczego mam za miekkie serce czy co... jak to jest mozliwe ze bedac ze mna lal na wszystko, krzywdzil mnie... byl nie czuly, oschly, oziebly... a teraz nagle taki wielce zakochany. To zludzenie czy co? Dlaczego on mi nie oozwala na ulozenie zycia przy boku kogos jnnego. Caly czas pyta - calowalas sie z nim? Jest zazdrosny a swoimi pytaniami chyba siebie samego jeszcze dobija.... nie wiem nie chciala bym byc w jegi sytuacji... czuje ogrkmne wyrzuty sumienia . Nie umiem sobie z tym poradzic stres mnie zzera... mam mu ulec i sie z nim spotkac? Czy co? Nie mam serca go pogonic i jednoczesnie wiem ze to chora milosc i zwiazek.... ten drugi dal mi radosc. Zaczelam sie przy nim usmiechac i czuc wartosciowa, ladna. A tamten to nawet jak na mnie patrzyl czy mnie dotykal to widzialam ze robi to z obojetnoscia ; ( a teraz nagle wielka milosc, nie koze beze mnie zyc. Czy nowy mezczyzna zaslyguje na odrzucenie beznpowodu przez moje watlliwosci? Przeciez ja sie poczuje jak szmata krzywdzac czlowieka ktory mi tyle ciepla okazuje... dlaczego nie moge wyzwolic sie od poprzedniego faceta! Blagam pomozcie mi to zrozumiec... wykanczam sie nerwowo
Witam,jestem tzw.świeżynką,jeśli chodzi o forum,ale,nie jeśli chodzi o życie!
Doradzę Ci jedno,zadbaj wreszcie o siebie,a nie o to,co inni o Tobie pomyślą,bo w dogadzaniu
Wszystkim dookoła tak się zagubisz,że zatracisz siebie,a później sama nie będziesz już wiedziała
czego potrzebujesz dla siebie!
Ciągłe wątpliwości u Ciebie wynikają z powodu manipulacji byłego chłopaka i tego,że nie słuchasz swojej intuicji.Nie bój się,że swoim wycofaniem zranisz obecnego przyjaciela,jeśli mu zależy na Tobie,to powinien zrozumieć,że najpierw musisz się pozbierać po toksycznym związku,żeby móc świadomie
podejmować decyzje i cieszyć się nową znajomością!
A jeśli naprawdę mu zależy,to poczeka,jeśli nie to poprostu nie stracisz znowu czasu i energii na "coś",co zamiast Cię uskrzydlić i uwierzyć ponownie pogrąży w wątpliwości i sens życia!
Nie bój się stać przy swoim,ja wielokrotnie tłumiłam swoje przeczucia,a później bardzo żałowałam
poświęconego czasu w nieudanych związkach,ale w sumie na własną prośbę i przyzwolenie!
Słuchaj siebie samej i nie oglądaj się na to,co inni powiedzą,bo nikt za Ciebie życia nie przeżyje i nie pocierpi za Ciebie,pozdrawiam serdecznie:)
W sytuacjach, w których wymiękasz pomyśl o tym, jak Cię wyzywał, jak bardzo Cię poniżył, zaburzył Twój spokój i poczucie własnej wartości. a potem pomyśl jak cudownie rozkwitasz przy mężczyźnie, który o Ciebie dba, pomyśl o tym, że przy nim czujesz się prawdziwą kobietą. Niestety, jak ma się wrażliwe, miękkie serce, to tyłek trzeba mieć żelazny i nie pozwolić sobie na twarde upadki. Nie pozwól byłemu toksykowi ingerować w Twoje życie, nie pozwól mu wciąż sobą rządzić! Jesteś wiele warta, a on tego nie dostrzegł i nie zasłużył na kolejną szansę.
Dziękuję Wam... Mam nadzieję że uda mi się mu nie ugiąć. Wiem że gdy dam mu szansę to nowy facet zniknie bezpowrotnie. W sumie on i tak już się denerwuje tym ciągłym nie zdecydowaniem.... Nie chcę źle go potraktować bo na to nie zasłużył, i macie rację że dzięki niemu poczułam szczęście....
Głowa do góry Kochana
ten dobry Mężczyzna, jeśli jest mądry, to poczeka. Przecież wie, że jesteś w bardzo ciężkiej sytuacji, z resztą jak napisała Monia340. Bardzo mądrze Ci doradza, myśl o sobie i swoim szczęściu ![]()
Wiem że powinnam wyleczyć się z tych chorych wątpliwości. Czuję podświadomie, że nawet jak jest dla mnie miły, dzwoni i pisze że mnie kocha to jest to spowodowane jego pustką po mnie i tym że jest nowa sytucja. To nie jest tak że zostawiłam go bez próśb i bez dawania kolejnych szans. Zawsze mu je dawałam... I z moim wrednym charakterem zawsze wypominałam mu zdradę, byłam podejrzliwa wobec niego. Wiem że każdy może zrobić błędy, ale jego nawet mój płacz nie ruszał.... Płakałam często. Zawsze mówił "przecież Ty już mi i tak wybaczyłaś tamto" i hahahaha. Zawsze głupi śmiech i pewność siebie i ta myśl że on jest maczo. Przez niego poczułam się okropna, nie chciało mi się nawet ładnie ubierać. Kiedy poszliśmy do klubu on i tak gapił się na inne dziewczyny... Przykro mi było.... Nie jestem idealna, nie mam idealnej figury, wyglądam raczej tak średnio - tu i ówdzie mam trochę krągłości. Widziałam dziewczyny grubsze ode mnie i ładnie wyglądały w sukienkach, spódnicach. Unikałam z nim wesel, imprez nigdy przez 3 lata nie miałam na sobie sukienki. Bo czułam że nie powie mi nawet nic miłego tylko się bedzie gapił na inne panienki. W efekcie zaczełam chodzić w jeansach, adidasach i bluzach i straciłam kobiecość...
(
Wiem że powinnam wyleczyć się z tych chorych wątpliwości. Czuję podświadomie, że nawet jak jest dla mnie miły, dzwoni i pisze że mnie kocha to jest to spowodowane jego pustką po mnie i tym że jest nowa sytucja. To nie jest tak że zostawiłam go bez próśb i bez dawania kolejnych szans. Zawsze mu je dawałam... I z moim wrednym charakterem zawsze wypominałam mu zdradę, byłam podejrzliwa wobec niego. Wiem że każdy może zrobić błędy, ale jego nawet mój płacz nie ruszał.... Płakałam często. Zawsze mówił "przecież Ty już mi i tak wybaczyłaś tamto" i hahahaha. Zawsze głupi śmiech i pewność siebie i ta myśl że on jest maczo. Przez niego poczułam się okropna, nie chciało mi się nawet ładnie ubierać. Kiedy poszliśmy do klubu on i tak gapił się na inne dziewczyny... Przykro mi było.... Nie jestem idealna, nie mam idealnej figury, wyglądam raczej tak średnio - tu i ówdzie mam trochę krągłości. Widziałam dziewczyny grubsze ode mnie i ładnie wyglądały w sukienkach, spódnicach. Unikałam z nim wesel, imprez nigdy przez 3 lata nie miałam na sobie sukienki. Bo czułam że nie powie mi nawet nic miłego tylko się bedzie gapił na inne panienki. W efekcie zaczełam chodzić w jeansach, adidasach i bluzach i straciłam kobiecość...
(
Ty mądra dziewczyna jesteś, ale trochę niepewna siebie. Powieś to sobie na ścianie i powtarzaj jak mantre. Doskonale wiesz, co Ci zrobił, jak się zachowywał i jak się przez to czułaś. TO ma być Twoją siłą napędową by go wywalić z życia raz na zawsze.
On teraz lata i płacze, bo wie, że tak zmiękniesz, ale GWARANTUJĘ Ci, że jak do niego wrócisz to nie minie tydzień a zacznie zachowywać się znowu tak samo. Chcesz, to spróbuj, zaryzykuj, ale jedyne co otrzymasz to kolejny kopniak w dupę, nieszczęście i utratę wartościowej osoby jaką jest Twój nowy chłopak.
To co on robi to gra, manipulacja, to NIE JEST szczere! Zapamiętaj!
Dziękuję Teo :*
Nie sądziłam że facet może płakać na zawołanie....
Dziękuję Teo :*
Nie sądziłam że facet może płakać na zawołanie....
Och, kochana! Czego oni nie potrafią na zawołanie robić?!
( z resztą my też ^^ )
hej !
1-możesz sie spotykać z nowym kolega chłopakiem ....facetem
2-napisałaś tam w kontekście że twój chłopak pow " przecierz mi wybaczyłaś" -to mówi samo za siebie on ma to w dupie że mówisz mu o rozstaniu i nowej znajomości bo przecieź tyle już mu uszło płazem i itak itak wracasz
3-nie zasługujemy na to by być bite wyzywane poniżane
4- to czy kogoś masz szybko po rozstaniu czy nie . nie ms znaczenia ważne jest to co
czujesz czy ci dobrze (wiem to z autopsji !!!!!!)
wg mnie ![]()