Dobry wieczór wszystkim forumowiczkom. Jestem facetem, mam 19 lat i mam ogromny problem z moją drugą połówką, mianowicie mam wątpliwości do tego, czy jeszcze jej na mnie zależy. Ona jest ode mnie starsza rok, jesteśmy razem 8 miesięcy, ale do rzeczy na czym polega mój problem. Wątpliwości, które mnie otaczają to konkretniej pytanie, kim tak naprawdę dla niej jestem? Mówię jej o wszystkim, co, jak gdzie, a ona jak ze mną rozmawia, to rozmawiamy o jakichś głupotach wywołanych przez wyobraźnie, a rzadko słyszę o sprawach związanych z życiem, nie często słyszę od niej treściwe tematy a tłumaczy mi to tym, że ma nudne życie w którym nic sie nie dzieje w co oczywiście nie wierze, bo zdarzyło mi się przypadkiem podpatrzeć jakieś rozmowy z koleżanką o mało istotnych życiowych sytuacjach o których uważam że powinienem wiedzieć. Przeszkadza mi, że nie jest w stanie wylać wszystkiego, kiedy Ja powinienem być jej oparciem, osobą której może powiedzieć o wszystkim na dobre i na złe, Ona na to też ma wytłumaczenie, tłumacząc się, że miała trudne dzieciństwo o którym początkowo również nie chciała mówić, jednak wyciągnęłem to z niej, dzieciństwo te było związane z porwaniem. Chcąc postawić sprawę jasno, i zmienić relacje między nami bo uważam, że chcąc zbudować mocną ścianę związku potrzebna jest szczerość postanowiłem z nią o tym porozmawiać, powiedziała że to zmieni. Po kilku spotkaniach nie zauważyłem żadnych zmian, zapytałem co z naszą ostatnią rozmową, to odpowiedziała, że nie wie kiedy przyjdzie czas na te zmiany, wiec odpowiedziałem że oby nie za późno. Wtedy zadała mi pytanie, które mnie zabolało, mianowicie "to ma być szantaż?" Poczułem się jakby miała to robić na siłę, a w końcu nie chodzi o to, tylko o to żeby nasz związek kwitł. Kolejna sprawa to wspólne cele, marzenia - skoro jesteśmy razem, to powinniśmy mieć jakieś wspólne marzenia do realizowania... Jeżeli chodzi o sprawy intymne, sex to tutaj również nie ma żadnej rewelacji. Próbowałem z nią o tym rozmawiać, jednak niechętnie do tego podchodzi. Jak dochodzi do czułości jest jakaś bariera, którą ona stawia na podium, mówiąc stanowcze nie. Mam poprostu wrażenie, że jestem jej potrzebny tylko i wyłącznie do tego, co ona potrzebuje bez większych wysiłków.
Teraz kieruję pytanie do was, czy to ze mną jest coś nie tak? Czy zbyt dużo oczekuje? Zaczyna mnie to męczyć, ta cała sytuacja. Pomóżcie!
Pozdrawiam, Paweł.