netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

6 lat związku i małżeństwa, a teraz koniec...

82 odpowiedzi12 897 wyświetleńzałożony przez hell, 14.10.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » 6 lat związku i małżeństwa, a teraz koniec...

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 83 ]

1 Ostatnio edytowany przez hell (2013-10-14 02:22:40)

Temat: 6 lat związku i małżeństwa, a teraz koniec...

Witam
Swoją żonę poznałem pod koniec studiów, było cudownie zamieszkaliśmy razem, wspólne kina itp. Pod względem finansowym nie było najlepiej, ale wspieraliśmy się i kochaliśmy. W 2010 wzięliśmy ślub po 3 latach znajomości i roku mieszkania w nowym domu. Było coraz gorzej pod względem materialnym, żona straciła pracę, a ja miałem coraz niższe dochody. Postanowiliśmy wyjechać z Polski. Najpierw, w listopadzie 2011 roku wyjechała żona, ja dołączyłem w marcy 2012. Na początku łączyło nas cięzkie życie emigranta zmiana mieszkań, ciękza praca, język. Po pół roku od mojego przyjazdu, udało się nam wynająć mieszkanie z jej kolezanką z studiów w polsce. No i zaczęło się. W styczniu 2013 stopniowo oddalaliśmy się od siebie, próbowałem z nią rozmawiać ale zawsze była zmęczona albo zajęta. W marcu odkryłem że intensywnie smsuje i dzwoni do swoje ex chłopaka z liceum, który także był w tym kraju co my (zostawił ją po liceum i wyjechał za granicę), zaczęły się kłótnie, okłamywała mnie prosto w twarz a ja jej udowadniałem że mnie okłamuje, sprawdziłem jej komputer i okazało się że zaraz po wprowadzeniu się na nowe mieszkanie pisała mu: jestem nieszczęsliwa w małżeństwie. Zawsze ją wspierałem starałem się pomagać, znalazłem mieszknie, zapisałem na kurs języka, pomagałem, gotowałem, sprzątałem, rozmawiałem....
Od kwietania do maja 2013 spaliśmy w osobnych pokojach, próbowałem z nią rozmawiać i w maju pojechaliśmy na weekend nad morze, potem do Polski, zaczęliśmy na nowo planować. No ale w czerwcu, tydzień po powrocie z urlopu, przestała się odzwać do mnie, nie wytrzymałem i po paru dniach krzyknąłem na nią co się dzieje!!! Powiedziała że nie czuje tego i chce się rozstać, zgodziłem się. Żyliśmy tak oddaleni do sierpnia, aż moja mama przyjechała na wakacje, nic jej nie mówiliśmy. Moja mama namówiła nas na wyjazd do Portugalii na odpoczynek, myślałem że się poprawi, ale po powrocie z wakacji znowu się oddalała, potem wracała i móiła o wspólnym mieszkaniu, życiu razem, potem się znowu oddalała, aż odkryłem że znowu smsuje i czatuje z kimś. Od kilku dni się spotykają na lunch na piwko, ona do niego chodzi do pracy. Wiem że mu pisała że mnie nie kocha, nie chce małżeństwa, szuka przyjaciela, on jej sugerował że będzie niby lepszym mężem niż ja, ona sie cieszy, ale uparcie pisze mu że tylko przyjaźń. Wczoraj się niesamowicie pokłóciliśmy, znowu mnie okłamywała prosto w twarz, mói że się powinienem leczyć że jestem zazdrosny. Kolega mi mówił że ich widział jak na powitanie się przytulają. Ona się wszystkiego wypiera. Ona mu pisała że nie jest gotowa na nowy związek i chce czasu na zastanowienie się, ale też mu pisała że nie może się doczekać aż ja odejdę, że mnie nie kocha i że ją wkurzam. W sobotę się wyprowadzam od niej. Rozmawiałem z nią w miarę normalnie, chce separacji (umowa między nami), temu kolesiowi pisała że jest w separacji i myśli o rozwodzie. Na moje pytanie czy chce rozwodu, nie odpowiedziała. Ja jej powiedziałem że jak będzie gotowa to dam jej rozwód.

Pytanie jak uważacie:
- J**nać tym wszytskim dać jej rozwód i zacząć nowe życie
- Zgodzić się na separację, ale bez sugestii na powrót, zobaczymy co będzie.
- Starać się to powoli zakończyć, dać separację, niech sobie poznaje nowego kolesia, ale jakoś się jej przypominać że jestem obok (bez sensu jestem i czekam)
- Starać się zacząć nowe życie, ale mieć jakiś kontakt

Problem jest taki że mam mieszane uczucia, nienawidze jej i kocham jednocześnie, czasami się zastanawiam czy to jakies przyzwyczajenie a nie miłość

Cholernie się czuję zdradzony, okłamany i zraniony. Zwłaszcza że wszystkim mówi że bardzo dobry ze mnie chłopak, tylko jestem jak dziecko i wymagam troski, a ona szuka wolnosci i czasu dla siebie. Ale sama też nie próbowała za mocno trzymać tego związku..
Ostatnio mi powiedziała że po wyjeździe za granicę, jak była 6 miesięcy sama, poczuła że to nie jest, a jak ja przyjechałem do niej coś ją tknęło że chce wolności a nie małżeństwa. Z drugiej strony wiem że cały tydzień (ja pracuje na 2 zmianę) ona się będzie z nim spotykać.

Ja wiem że źle postąpiłem za pierwszym razem że jej sprawdzałem konta (sam jej potem kazałem zmieniać hasła), ale ona mnie okłamała prostow twarz. Teraz też mam dostęp do jej kont (kobiety - wy się nigdy nie nauczycie:)), nawet pisała swojemu nowemu "koledze", fakt połechtało moją dumę, że ja pewnie złamałem jej hasła. Ale ona mnie okłamuje cały czas.

Ale jak to mówią: To co czynisz do Ciebie wróci.

Jestem gotowy dać nam 3cią ? szansę, ale na nowych warunkach, ona o tym wie, bo dzisiaj rozmawialiśmy o tym i doszliśmy do wniosku że na tym co jest daleko nie zajedziemy, ale z drugiej strony nie wierzę że mówi prawdę, po tym co mówi nowemu....

Najbardziej mnie wkurza u niej, ciągłe "nie wiem". Zbierałem kasę na jej edukację, a ona nie wie co chce studiować, moze prawo jazdy - nie wiem, może skuter - nie wiem, rower - nie wiem, lubisz szyć, maszynę jej kupiłem - stoi nie używana, lubisz stylizację, to sprzęt do włosów - to samo. Wakacje - nie wiem, wypad na weekend - nie wiem. 30 lat ma zachowuje się jakby miała 13 i szukała przygody i sensu życia



uff ulżyło, Dzięki

2

Odp: 6 lat związku i małżeństwa, a teraz koniec...

Byłam w takiej sytuacji jak Twoja żona. Zauroczyłam się  innym facetem. W tym samym czasie mój móż inną kobietą. Oddaaliśmy się. Postanowiłam odejść. Mąż wpadł w szał, chciał powrotów, zaczynania wszystkiego od początku. Potem był zbyt zajęty żeby o nas walczyć. Kobieta zakochana jest jak w transie narkotykowym, co nie oznacza że jednocześnie nie kocha mąża. Walcz o nią. Nie pozwalaj na osobne mieszkanie, bądź jej cieniem.Wszędzie razem, okaż jej swoją miłość. Nie składaj papierów rozwodowych, bo na zakochanej to wrażenia nie zrobi. Uwierz, ona nie wie co robi. Pogadaj z jej byłą miłością konkretnie i skutecznie. Być może to lowelas, który lubi zagarniać cudze żony, a wam tylko małżeństwo rozsadzi.Zaczynać życia od nowa nie polecam. To jest katorga,droga donikąd.

3

Odp: 6 lat związku i małżeństwa, a teraz koniec...
kama12345 napisał/a:

Byłam w takiej sytuacji jak Twoja żona. Zauroczyłam się  innym facetem. W tym samym czasie mój móż inną kobietą. Oddaaliśmy się. Postanowiłam odejść. Mąż wpadł w szał, chciał powrotów, zaczynania wszystkiego od początku. Potem był zbyt zajęty żeby o nas walczyć. Kobieta zakochana jest jak w transie narkotykowym, co nie oznacza że jednocześnie nie kocha mąża. Walcz o nią. Nie pozwalaj na osobne mieszkanie, bądź jej cieniem.Wszędzie razem, okaż jej swoją miłość. Nie składaj papierów rozwodowych, bo na zakochanej to wrażenia nie zrobi. Uwierz, ona nie wie co robi. Pogadaj z jej byłą miłością konkretnie i skutecznie. Być może to lowelas, który lubi zagarniać cudze żony, a wam tylko małżeństwo rozsadzi.Zaczynać życia od nowa nie polecam. To jest katorga,droga donikąd.

Jeśli powyższe będziesz robił odpowiednio długo, Twoja żona bedzie dostawać wysypki na sam Twój widok.

4

Odp: 6 lat związku i małżeństwa, a teraz koniec...

N4VV - zgadzam sie. neistety, ale jkesli jedna osoba jest jzu na etapie totalnego zauroczenia kims innym, niewazne czy to facet czy kobieta, mowi ze nie chce byz z mezem/zona to naprawde najgorsze jest na sile probowac i pokazywac jak ja bardzo cie kocham. Nie mowie ze nalezy od razu odpuscic i skreslic malzenstwo. Absolutnie. Nie mam zlotych rad. Ale takie nasile, nagabywanie, mowienie o wartosciach, o malzenstwie otym jak ja bardzo cie kocham a jak ty bardzo mnei krzywdzisz, dziala naprawde na odwrot.

5 Ostatnio edytowany przez hell (2013-10-14 11:31:34)

Odp: 6 lat związku i małżeństwa, a teraz koniec...

To się właśnie dzieje, próbowałem na siłę i staczalismy się coraz dalej. Doszło do tego że się cieszy że w końcu ją opuszczam, pytanie na jak dłogo. Może rzeczywiście dać jej odetchnąć, niech się przekona że coś traci, stać z boku przez chwilę. Jak nie wróci to trudno. Ale nie jest to łatwe.

Rozmowa nic nie daje, kończy albo kłamstwami z jej stron, albo kłótnią.

6

Odp: 6 lat związku i małżeństwa, a teraz koniec...

Hell, jestes facetem wiec pewnie myslisz bardziej racjonalnie i byc moze szybciej zrozumiesz to, czego my kobiety na ogol nie potrafimy zrobic. Tak, odpusc. Oczywiscie, poczekaj, miej reke na pulscie, BADZ dla niej, jesli bys widzial ze sie mota czy ze potrzebuje i CHCE Twojej pomocy, to bedziesz mial okazje udowodnic jej, pokazac n oze TY chcesz z nia byc. Ale prawda jest taka, ze jak 1 osoba nie chce, to ta 2 osoba naprawe nie moze tak naPrawde NIC zrobic i najlepiej to zrozumiec jak najszybciej.

a druga sprawa - tak jak napisales. Jak wroci - to dobrze, to bedziesz myslal co dalej. Jesli nie wroci - no to jest to najgorsza opcja ale najlepszy dowod ze naprawde nie chce byc z Toba. ...

7

Odp: 6 lat związku i małżeństwa, a teraz koniec...

Zacznę może takim moim spostrzeżeniem, dotyczącym różnych historii na forum: zawsze tam, gdzie się sprawdza czyjeś maile, telefon itp., zawsze jest jakaś zazdrość, brak zaufania itp. Potem ktoś pisze, że wie, że źle zrobił albo że sprawdzanie komputera jest nie fair... Ale sprawdzanie nie zmieni nic, pogrążasz się jeszcze bardziej. A tekst: "kobiety - wy się nigdy nie nauczycie:)" uważam za seksistowski. Traktujesz kobiety jak idiotki? Bo dla mnie taki jest wydźwięk...
Moim zdaniem to związku już nie ma. Nie ma szczerości, nie ma zaufania - sory, nie tylko miłość jest podstawą. Bez zaufania nie da się zbudować czegokolwiek, a co dopiero odbudować. To, o czym tu napisałeś, wskazuje w moim odczuciu na to, że ona czeka, że to zakończysz. Zwykle to kobiety mają takie problemy, że wydaje im się, że facet je zdradza itp. Sprawdzają ich korespondencję a jak znajdą tam już coś, co daje im światło na całą sprawę, zaczynają myśleć, że to może jakaś pomyłka, że to nie jest dostateczny dowód. I tkwią dalej w związku próbując wymusić na partnerze zdanie "tak, zdradziłem cię". Partner oczywiście się nie przyzna. I tak właśnie postępuje Twoja żona. Wygodniej będzie, jeśli to Ty zakończysz związek, bo weźmiesz na siebie odpowiedzialność za tę decyzję.
Piszesz, że zawsze byłeś przy niej, pomagałeś, rozmawiałeś, gotowałeś... No i co z tego? To miłe, ale tym nie kupisz uczucia. Choćbyś nie wiem co robił, jak się starał, jeśli Cię nie kocha, to co, to uważasz, że zmusi się do bycia z Tobą, dlatego, że jej pomagasz? To przykre, ale tak nie jest.

8 Ostatnio edytowany przez hell (2013-10-14 13:27:03)

Odp: 6 lat związku i małżeństwa, a teraz koniec...

To nie miałoyć seksisowskie.
Domyślam się że to już koniec, kwestia jak radzicie się zachować po wyprowadzce, aby nie wyszło że dalej czekam jak jakiś pies na deszczu. Czy złożyć pozew o rozwód, czy czekać aż sama zapyta (niby nigdy nie mówiła że tego chce, ale co do długości separacji powiedziała że jej to wisi). Przypomniała mi sie sytacja, jak powiedziełem jej że po rozwodzie nie ma szans żebyśmy byli razem bez formalności, to był jakieś 4-5 dni temu, widziałem że ją coś tknęło. Dlatego sam już nie wiem co mam robić.

Tak się zastanawiam, ponieważ 2 tygodnie temu rozmawiałem z nią o przeprowadzce i nowym życiu, ostatnio się pytałem po co mi to mówiła skoro mnie nie kocha - nic nie odpowiedziała.

Jej koleżanka mówi że ona jest zagubiona i nie wie czego chce, radzi mi żebym dał jej spokój na jakiś czas, ale świadomość że no w tej chwili widzi się z innym (kolegą) mnie dobija.

co do przeglądania to masz racje - pogrążam się. przynajmniej wiem na czym stoję. Znajomy żył rok w podwójnym związku i w ciągu jednego dnia spadł na niego grom, rano się wyprowadził, na noc już inny był.

9 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2013-11-08 19:22:53)

Odp: 6 lat związku i małżeństwa, a teraz koniec...

Kama, proszę daj spokój z takimi poradami. Gdzie tu szacunek do samego siebie? Zacznie ją mdlić i zacznie gardzić człowiekiem i tyle w temacie.
U mnie w małżeństwie, w pewnym momencie było bardzo podobnie. Wszystko się waliło...

"Problem jest taki że mam mieszane uczucia, nienawidze jej i kocham jednocześnie"  - w naszym przypadku to wynikało z toksyczności naszego związku. Oboje nie bylismy tego świadomi.

W tym momencie kolego nie masz za dużo do powiedzenia. Kłótniami, walką z małżonką, a nawet poważną rozmową nic nie zdziałasz (ona nie słucha).
Prawdopodobnie emocjonalnie już bardzo się od Ciebie oddaliła.
Proponuję napisać list. Nie bój się w nim "odkryć siebie". Szczery, stanowczy, w którym sygnalizujesz, że puszczasz ją wolno. Każdy musi ponieść odpowiedzialność i konsekwencje za swoje czyny.
Miłość potrzebuje stanowczości - James C. Dobson
Gdy twój partner łże jak pies - Susan Forward
Przeczytaj i wprowadź w życie.
Wiem jedno - ciagle szpiegując zwariujesz. Ciagle słysząc kłamstwa z ust żony - zwariujesz. Zatem zastanów się co W TEJ chwili jest dla Ciebie rozsądnym wyjściem.

Ja się usunąłem. Nie skomlałem, nie błagałem. 3 miesiące żyłem bez rodziny. Nie było to łatwe po 12 latach wspólnego życia...
Oboje mieliśmy czas na uświadomienie sobie wielu things. Miałem farta. Żona też.
Separacja jest wskazana tylko w przypadku, gdy dąży do pojednania. W innym przypadku zrobi rozpierduchę w małżeństwie.
Generalnie nie ma cudownego środka. Możesz jedynie swoim zachowaniem zwiększyć lub zmniejszyć szanse.
Życzę powodzenia i przede wszystkim siły.

" Piszesz, że zawsze byłeś przy niej, pomagałeś, rozmawiałeś, gotowałeś... No i co z tego? To miłe, ale tym nie kupisz uczucia. Choćbyś nie wiem co robił, jak się starał, jeśli Cię nie kocha, to co, to uważasz, że zmusi się do bycia z Tobą, dlatego, że jej pomagasz? To przykre, ale tak nie jest."
November - " No i co z  tego"? - nie zgodzę się. Właśnie, że dużo. Gdy facet się nie angażuje, kolokwialnie mówiąc ma wulgaryzm to źle. Gdy zachowuje się odpowiedzialnie "to co z tego..." bo uczucie najważniejsze (wtf?). Tak, ok, do miłości nikogo nie zmusimy. Ale, ale - można ją zaniedbać lub pielęgnować. Z tego co pisze Hell dbał o nią. To się powinno cenić i kropka.

10 Ostatnio edytowany przez hell (2013-10-14 13:42:26)

Odp: 6 lat związku i małżeństwa, a teraz koniec...

Dam jej separację, skoro tego tak chce. List jej już rano zostawiłem z informacją że jeżeli jest gotowa na rozwód to też dostanie. Napisałem mniej więcej że muszę się wyprowadzić, przemyśleć, że nie chciałem jej skrzywdzić, że nie jestem zły tylko najwidoczniej tak wyszło, że mam nadzieję że mi wybaczy że ją kilka razy skrzywdziłęm, mój numer ma a ja lubię pomóc i napić się piwa.

To teraz pozostaje mi pobyć chwilę na osobności i coś postanowić, nowy plan na życie.


Jak myślicie utrzymywać kontakt regularnie, boję się że znowu będzie że się wtrącam, albo kraże jak cień. Czy może poczekać na krok z jej strony.

Ciekawa sytuacja była rano jak się dopytywała mocno gdzie będę mieszkał, ja byłem zaspany i rzuciłem krótko poza miastem.

"Miałem farta. Żona też." - jesteście razem?

11

Odp: 6 lat związku i małżeństwa, a teraz koniec...
hell napisał/a:

To nie miałoyć seksisowskie.

Ale tak zabrzmiało kolego.

hell napisał/a:

Domyślam się że to już koniec, kwestia jak radzicie się zachować po wyprowadzce, aby nie wyszło że dalej czekam
jak jakiś pies na deszczu. Czy złożyć pozew o rozwód, czy czekać aż sama zapyta (niby nigdy nie mówiła że tego chce,
ale co do długości separacji powiedziała że jej to wisi)./quote]Ktoś mi powiedział - daj SOBIE 2 miesiące. Niech emocje opadną i wtedy podjemij decyzję. Teraz ja chciałbym doradzić Tobie to samo. Poczekaj z rozwodem. Jaka różnica teraz, czy za 2-3 miesiące? Jak ma być koniec to będzie. Może coś się zmieni?

hell napisał/a:

Przypomniała mi sie sytacja, jak powiedziełem jej że po rozwodzie
nie ma szans żebyśmy byli razem bez formalności, to był jakieś 4-5 dni temu, widziałem że ją coś tknęło. Dlatego sam już nie
wiem co mam robić.

Tak, miota się dziewczyna.
Znajdź tu na forum metodę 34 kroków Bagsa. Polecam.

hell napisał/a:

Jej koleżanka mówi że ona jest zagubiona i nie wie czego chce, radzi mi żebym dał jej spokój na jakiś czas, ale świadomość że no w tej chwili widzi się z innym (kolegą) mnie dobija.

Jest zagubiona, cóż każdy może tak się poczuć/ czuć. Co nie znaczy, że konsekwncje mają ją ominąć. Tylko ta świadomość może ją "otrzeźwić"

12

Odp: 6 lat związku i małżeństwa, a teraz koniec...
hell napisał/a:

"Miałem farta. Żona też." - jesteście razem?

Tak. Jest ciężko. To miłość po przejściach. Oboje teraz dużo nad sobą pracujemy.

13

Odp: 6 lat związku i małżeństwa, a teraz koniec...

Nawet nie mam z kim pogadać i nawet sobie nie wyobrażacie co to za szczęscie że tu trafiłem.

Dam sobie czas do świąt, przemyślę wszystko (przedewszystkim swoje zachowanie), spróbuję jakiś skromny kontakt załapać i zobaczymy co będzie. Szanse są nikłe, ale na tym co jest nic już nie powstanie, najgorsze jest to, że ten nowy ją okłamuje i ja jej udowodniłem że on ją oszukuje, ale mnie nie słucha, skończyło się jak zawsze i padły przykre słowa z mojej strony jak i z jej strony.

krych23 - życzę powodzenia.

14

Odp: 6 lat związku i małżeństwa, a teraz koniec...

Hell - jak separacja i jesli nie macie dzieci, to narazie nie utrzymuj zadnego kontaktu. Moim zdaniem, jesli ona sie mota, a z tego co piszesz tak to troche wyglada, ze nie wie 'czy cie jeszcze kocha' to na kobiete, nic nie dziala lepiej, jak taka terapia troche wstzrasowa lub strach ze moglaby Cie stracic. Jesli jej zalezy na Tobie, to migiem 'zrozumie' ze jednak cie kocha, jak tylko zobaczy w Tobie cos, czego nie widziala do tej pory, doswiadczy dajmy na to tej WOLNOSCI i brak kontaktu z Toba. No, chyba ze naprawde nie chce z Toba juz byc, to tak jak pisano wczesniej, wtedy to juz nic nie pomoze i nic na nia nie podziala.

Musisz jej udowodnic ze to wszystko jest SERIO i ze nie moze sie bawic albo 'niewiedziec' w nieskonczonosc. Dales jej w koncu to ,czego chce tak? Chciala sepracji - no to neich ja dostanie. Nie pisz NIC, nie odzywaj sie totalnie przez jakis czas. Napisales - ma Twoj numer, w razie czego moze dzwonic, tak ?


A nastepna kwestia bedzie - jesli oczywiscie takie postepwoanie podziala 'dobrze ' na nia, jesli dajmy na to bedzie chciala wrocic i w zaleznosci kiedy, bedzie to, ja kTy sie bedziesz tak wlasicwie z tym czul potem. Z tym, ze musiales na nia czekac, z tym ze ona musiala sie namyslic czy Cie kocha, albo co gorsza, jesli okaze sie ze jednak byl ktos trzeci w tym Waszym malzenstwie.... Ale to kolejny etap. Narazie ona nie chce, tak? No to nie. JA bym poczekala wlasnie do swiat dajmy na to. Tylko pameitaj, ze jesli decydujesz na ten krok, to musisz byc konsekwenty. Jak za 2 dni sie spotkacie 'bo cos tam', bo bedzie jakis powod, pretekst, to nici z tego wszystkiego.

15

Odp: 6 lat związku i małżeństwa, a teraz koniec...

Wlasnie w tym problem ze jest zagubiona, albo się taka wydaje. Spotyka się z kimś, ale uparcie jemu powtarza że to tylko przyjaźń i nie chce nowego związku, ale z tego co wiem trzyma go w niepewności na zasadzie: kto wie, może? Prosiła go żeby jej nie naciskał, on jej pisze o dzieciach i małżeństwie, obawiam się że jak odejdę to tamto się może rozwinąć bardziej, z drugiej strony jak jestem jest coraz gorzej.

No ale czas pokaże.

A co jak ona zacznie pisać jak mi jest, czy dobrze mi się mieszka, ot takie głupie zaczepki, albo że poczta do mnie przyszła, albo że coś potzebuje?

16

Odp: 6 lat związku i małżeństwa, a teraz koniec...

no to napisz jej albo powiedz raz i wyraznie - 'gdybys czegos naprawde potrzebowala, gdyby cos sie stalo, dzwon' - to jest chyba logiczne i milo bedzie kazdej zonie/kobiecie cos takiego uslyszec. Ale ze prawdopodobienstwo tego, zeby naprawde Cie tak potrzebowala akurat jak sie wyniesiesz jest mniejsze niz 1%, za to prawdopodobienstwo ze bedzie milion powod, zaczepek, zepsuty kran itd jest z kolei bardzo wysokie, wazne zebys wlasnie jasno ustali lpewne zasady..... Powiedz ze w przeciwnym razie, nei chcesz kontaktu, bo chcesz przemyslec wszystko no i ona tez (a raczej przedewszystkim) powinna i ze ma sie zastanowic.

Co do jej kolegi - no neistety ja uwazam ze to jest tak naprawde jedyny i najwiekszy powod Waszych problemow. niestety, ale cudow nei ma.

i wreszcie - boisz sie ze to sie rozwinie - rozumiem doskonale. Ale pomysl: czy chcesz miec kobiete, zone tylk odlatego ze jestes fizycznie przy niej i jej 'pilnujesz' i fizycznie 'nie dopuszczasz' innego do niej? CZy nie powinno to byc przypadkiem tak, ze wiesz ze wiesz, ze zona jest z toba, bo CIE KOCHA i nei zdradzi Cie ani nei zrobi nic innego BO CIE KOCHA, a nie dlatego bo fizycznie jestes obok i jej to uniemozliwiasz? i czy nie wolalbys i czy nie powinno tak byc, ze ufa sie komus i wie, ze ta osoba moze byc blisko lub daleko, ale i tak jest ci wierna? No jesli sie boisz, to mozesz 'zostac', 'trwac' przy zonie i jej pilnowac.... tylko jak dlugo i po co ?

17

Odp: 6 lat związku i małżeństwa, a teraz koniec...

Pilnowanie nie ma sensu, trwanie pod drzwiami czekając na ochłap miłego słowa też mi się nie widzi.

Jak się będę wyprowadzał to jej powiem że jak czegoś będzie bardzo potrzebowała, pomocy, to mój numer ma, ja się muszę wyciszyć (do grudnia) i wtedy spróbuję nawiązać kontakt.

Jak się okaże że to się rozwinęło to porozmawiam o rozwodzie (chyba że sama zarząda wcześniej).

Najgorsza jest ta bezsilność i niepewność. Może się uda że za jakiś czas dojrzeje do tego co się stało, a może sobie ułoży nowe życie.

Czas pokaże, przy okazji czytałem Twój problem i bardzo dużo podobieństwa widzę, z tym że płeć się zmienia.
Rok temu prawie wzięliśmy kredyt na mieszkanie, brakło nam trochę funtów do wkładu, które w tym roku uzbierałem.....

18

Odp: 6 lat związku i małżeństwa, a teraz koniec...
krych23 napisał/a:

November - " No i co z  tego"? - nie zgodzę się. Właśnie, że dużo. Gdy facet się nie angażuje, kolokwialnie mówiąc ma wyjeban... to źle. Gdy zachowuje się odpowiedzialnie "to co z tego..." bo uczucie najważniejsze (wtf?). Tak, ok, do miłości nikogo nie zmusimy. Ale, ale - można ją zaniedbać lub pielęgnować. Z tego co pisze Hell dbał o nią. To się powinno cenić i kropka.

No jasne, to się powinno cenić. Nie powiedziałam, że nie. Kwestia w tym, że na tym się związku nie zbuduje bo po prostu brak innych, także istotnych rzeczy.

19

Odp: 6 lat związku i małżeństwa, a teraz koniec...

Hell - no moim zdaniem to najrozsadniejsze wlasnie co w ogole mozesz 'zrobic'. Bo, tak jak pisalismy wczesniej - tak anprawde wiele zrobic nie mozesz. Jesli przez ten czas ona 'ulozy' sobie cos z 'kolega' no to tez chyba bedzie tylko dowod, ze dobrze zrobiles.... Nic na sile. Tak naprawde wydaje mi sie, ze ona bardzo szybk oprzekona sie ze wcale nie chce nic wiecej z tym kolega, ale po 1 - do tego neizbedna jest Twoja izolacja od niej, pokazanie ze to nei zarty, a dwa nie wiem, jak potem Ty sobie z tym poradzisz,  wiedzac ze ona 'poprobowala.....' no i jest juz pewna ze jednak Ciebie kocha....

tak, moj watek ma 30 stron i ciagle w nim pisze..... niestety choc nie ma jeszcze sprawy w sadzie, mojego malzenstwa nie udalo mi sie uratowac.... bo 1 osoba to za malo to ratowania. A moj maz nie chcial, o czym otwarcie mowil. Zostalam sama z kredytem i mieszkaniem - tak, sama sie na to zdecydowalam. MAm nadzieje ze podolam zyciu w pojedynke.
Mam rozumiec ze jestescie tez w Anglii?

20

Odp: 6 lat związku i małżeństwa, a teraz koniec...

Tak, ona przyjechała pierwsza, ja po 6 miesiacach. Rzuciłem bardzo dobrą pracę w Polsce żeby być z nią w Anglii ( w polsce niestety nie udało jej się znaleść pracy przez 2 lata).

21

Odp: 6 lat związku i małżeństwa, a teraz koniec...

a gdzie dokladnie jestescie?

22 Ostatnio edytowany przez hell (2013-10-14 16:47:07)

Odp: 6 lat związku i małżeństwa, a teraz koniec...

Oxford, myślałem po skończeniu studiów (distance learning), przenieść się do Bristolu. Tu  mam pracę tutaj całkiem nieźle płatną więc mogę żyć sam,

23

Odp: 6 lat związku i małżeństwa, a teraz koniec...

Kurcze, spotkalam juz tu na forum kilka osob przebywajacych w UK ale niestety zawsze gdzies dalej smile

24

Odp: 6 lat związku i małżeństwa, a teraz koniec...

A Ty gdzie obecnie przebywasz?

25

Odp: 6 lat związku i małżeństwa, a teraz koniec...

w polnocno-wschodnim Londynie

26

Odp: 6 lat związku i małżeństwa, a teraz koniec...

Oxford przy pn-wsch Londynie wygląda kiepsko smile

2 dni była w domu dziwna spokojna atmosfera, list ją ruszył i wyprowadzka też. Przestałem się o cokolwiek pytać i interesować, zauważyłem że trochę ją tknęło. Właśnie ubrała się w najłądniejsze ciuchy i ostentacyjnie wyszła do "kolegi", już nie reaguję , ale to cholernie boli.

Podle się czuję, musze się ogarnąć.

Szkoda że tu nie trafiłem w styczniu jak zaczęły się uwidaczniać problemy...

Jeżeli nie macie nic przeciwko co jakiś czas tu coś napiszę, jak to wygląda. Mi się to przyda, a może komuś pomoże.

Strasznię się boję, że jak zadzwoni za jakiś czas zmięknę i znowu pojawi się nadzieja..

27

Odp: 6 lat związku i małżeństwa, a teraz koniec...

hell, no pewnie ze pisz, po to jest to forum.

ruszylo ja troche? to dobrze, ale nie ekscytuj sie zbytnio smile no i przede wszystkim teraz wlasnie konsekwencja. Bo jak raz zobaczy ze mowisz jedno a robisz drugie tak naprawde, to poplyniesz raz na zawsze bo ona nie bedzie Cie powaznie traktowac w swojej psychice najpierw, a potem ogolnie w zyciu.

Czyli co? wyprowadzasz sie ? kiedy ? dokad?

28

Odp: 6 lat związku i małżeństwa, a teraz koniec...

W sobotę się wynoszę, poinformowałem ją wczoraj rano, zapytała się dokładnie tak jak Ty: Gdzie? Kiedy? Jak?
To ostentacyjne wyjście mnie trochę dobija, ale cóż mogę zrobić. Oboje wiemy gdzie ona poszła i zrobiła to celowo, przynajm,niej już nie skłamała że idize do sklepu albo się przejść.

No a przeczytałem 36 zasad i jak wraca z pracy nie biegne jej pomóc z zakupami, nie pytam się co w pracy, nie proponuje jedzenia, nie opowiadam co u mnie, po prostu siedziałem i zajmowałem się swoimi sprawami. Reakcja była natychmiastowa, normalnie jadła i szła do pokoju, albo jadła w pokoju. A tym razem siedziała przy mnie i patrzyła się co robię, wyglądało jakby czekała aż coś powiem.


Może kiedyś się pojawi sytuacja jaką ma krych23.

@kiedysbylam: Mogę zapytać czy dopuszczasz myśl powrotu?

29 Ostatnio edytowany przez kiedysbylam (2013-10-15 16:19:40)

Odp: 6 lat związku i małżeństwa, a teraz koniec...

Jesli ktos czyta moj watek to pewnie wie - tak, ja nie bede ukrywac, CALUTKI czas cierpialam chyba glownie dlatego ze to maz nie dosc ze zdradzil i jeszcze zostawil, to do tego to ON mnie nie chcial. Tak, caly czas chcialam zeby ON chcial, wierzylam ze moglabym mu wybaczyc (zakaldajac oczywiscie ze on naprawde by tego pozalowal i by chcial byc ze mna). Na ten moment coraz mniej wierze ze JA bylabym w stanie mu wybaczyc to wszystko, ale nadal - TaK - pewnie nie powiedzialabym mu ze ma sie wynosic i ze nie chce go znac, tylko ze w takim razie niech udowadnia jesli naprawde zaluje (jesli by dajmy na to nagle chcial wrocic). I bylabym po prostu 'otwarta', na pewno nie przyjelabym go do domu, po prostu dalabym mu szanse jak to sie mowi. Z tym, ze nie moge powiedziec ze zakladam powrot, poniewaz wiem ze on zdania nie zmieni. Po prostu niczego juz na 100% nie wykluczam, nie bede sie zapierac ze oseslalabym go z kwitkiem, bo na ta chwile nei wydaje mi sie. A moze wlasnie tak by bylo? W tej chwili czas niestety dziala juz na bardzo duza niekorzysc - jesli chodzi o jakikolwiek ewentualny powrot. Bo im dluzej jestem 'niekochana' tym trudniej pozniej byloby uwierzyc i wybaczyc.

30

Odp: 6 lat związku i małżeństwa, a teraz koniec...

Muszę być po prostu konsekwentny w tym co zrobię, wyprowadzam się, zaczynam swoją "terapię", uspokajam się, nie kontaktuje do świąt,
jak napisze - kulturalnie odpiszę po jakimś czasie,
zapyta się co u mnie - u mnie wszystko w jak najlepszym porządku, daję radę, zmieniam się, jest dobrze,
zaproponuje spotkanie - no i tu mam problem, rozsądek podpowiada żeby odmówić, przesunąć termin, pokazać że nie zależy ale spotkać się chcę, serce mówi - biegnij
zechce porozmawiać - porozmawiajmy ale jestem zajęty teraz, mozemy zamienić kilka słów.


Co będzie to czas pokaże...

31

Odp: 6 lat związku i małżeństwa, a teraz koniec...

za duzo myslisz JUZ. myslisz co zrobisz, powiesz ja kzaproponuje spotkanie. a moze nie zaproponuje? moze w ogole sie nie odezwie? a jesli sie bedzie odzywac to pisalam wczoraj co na ten temat uwazam i co powinienes zrobic. Ale szczerze to kiepsko to widze ze wytrwasz smile

32

Odp: 6 lat związku i małżeństwa, a teraz koniec...

No własnie to mój problem - za dużo myślę, zastanawiam się i sam się nakręcam, ehhh.


Spróbuję wytrwać w tym co robię, muszę!

33

Odp: 6 lat związku i małżeństwa, a teraz koniec...

W tej chwili sytuacja wygląda tak, że jak żona chce coś ode mnie to się pytan koleżanki (współlokatorki), ze mną nie rozmawia. Prawie codziennie spotyka się z tym nowym kolegą. Do tego pojawiła się niezręczna sytuacja, w którą, chcąc niechcąc jestem zamieszany przez moją żoną (dość delikatna sprawa). Problem jest, ponieważ ona się zwierzyła nowegmy koledze, a nie porozmawiała ze mną (nawet tego nie ukrywa i potrafi przy mnie z nim pisać, czy nie wracać po pracy)

34

Odp: 6 lat związku i małżeństwa, a teraz koniec...

Hell, no to pozwalaj sobie dalej na to wszystko....

nie, tak na powaznie - no widzisz, nie jest dobrze. Wyprowadzasz sie pojutrze rozumiem? CZy juz cos sie zmienilo?

35

Odp: 6 lat związku i małżeństwa, a teraz koniec...

wyprowadzam się w sobotę. napisalem jej smsa ponad godzine temu (powinna skończyć już pracę, a jej dalej nie ma) że ktoś był i się o nią pytał, wczoraj i dzisiaj. Bez reakcji. Wiem skądinąd, że jest u kolegi w pracy.

36

Odp: 6 lat związku i małżeństwa, a teraz koniec...

ale po co do niej piszesz takie rzeczy? Bo to takie istotne jest ze ktos o nia sie pytal?

Hej! N owlasnie o tym mowa byla wczoraj ,przedwczoraj..... ona ma Ciebie non stop, przesyt, choc moze Tobie sie wydaje calkiem inaczej.

Miales nie pisac, nie dzwonic, zero kontaktu. I niewazne ze dopiero jutro sie wyprowadzasz. jak ona miala nawet te Twoja wyprwoadzke serio potraktowac, jak poki jestes to piszesz jej np takie smsy....

Nie zrozum mnie zle. Wiem, ze Ty patrzysz JESZCZE z perspektywy bycia razem - i na pewno wydaje Ci sie ze i tak macie duzo mniejszy kontakt, albo jak piszesz, ze nie rozmawiacie ze soba itd. Tez tak czulam. Ale patrzac z tej 2giej strony ,osoby porzucajacej, tej ktora NIE CHCE, to wy juz nie jestescie razem i nawet taki kontakt jest DUZYM kontaktem. wszystko czego oni chca, to udowodnic samym sobie ze MOGE z nim/nia nei byc i chca to ja knajszybciej osiagnac, takei przeswiadczenie. Ty, kontaktujac sie, piszac, dzwonaic, utrudniasz jej to = odpychasz ja samym soba.

nie wiem czy zrozumiesz o co mi chodzi..

37

Odp: 6 lat związku i małżeństwa, a teraz koniec...

Przeczytalem caly Twoj wątek, masz rację. Ciąglę żyję nadzieją.


Chodzi o dość poważną sprawę, dlatego jej pisałem, ehh to była osoba z policji coś od niej chcą, dlatego jej pisałem.

38

Odp: 6 lat związku i małżeństwa, a teraz koniec...

powazna sprawa? i co odpisala?

wiesz, ja takich powaznyc hspraw mialam milion. Co rusz byla powazna sprawa, a wszystko tak naprawde bo serce chcialo do niego napisac i wszystko bylo dobrym pretekstem,....

TEraz, po kilku misiacach narodziny dziecka nie sa wystarczajaco waznym powodem do pisania do niego, smierc osoby z rodziny jeszcze nieadawno byla, ale teraz tez juz chyba bym nie napisala. A no dlatego ze to nic nie zmienia, nic nei daje.

Masz nadzieje? To dobrze, nic w tym zlego. Jeszcze jakso tam razem jestescie, wiec chodzi o to, zebys zrobil wszystko zeby zmaksymalizowac wasze szanse. moze sie myle, ale moim zdaniem, w waszym konkretnym przyapdku, kiedy to kobieta nie chce, musisz dac jej naprawde spokoj i puscic wolno. to jest jedyna droga. JEsli sie nie obudzi  i nie zrozumie, ze to nowe to pomylka, no to juz trudno, nie bedziesz mial wtedy czego zalowac, bo na sile i tak ja nie zmusisz.

a teraz, nawet jesli ona moze naprawde Cie kocha jednak, to nie dajesz sie jej o tym przekonac, nie wiem, moze tylko ja tak mam, ale dla mnie nie ma nic gorszego jak ja nie chce faceta, nie wiem, nie podoba mi sie, mam go dosc, cokolwiek, a on wtedy tak bardzo ZA MNA JESt - lata, dzwoni, pisze mi o tym czy o tamtym..... to mnie odpycha. moze Twoja zona jest inna, ja tylko pisze ze swojego punktu widzenia.

nie mowie, ze kobiety nie lubia jak facet sie nimi intersuje - oczywiscie ze lubia. o ile one z tym facetem chca byc.

daj jej spokoj, naprawde. poza tym upokarzajace to jest w ogole, ze Ty wiesz ze ona sie z kims spotyka, a Ty nadal dla niej taki 'normalny' i piszesz jej dajmy na to ze ktos jej szuka....

39

Odp: 6 lat związku i małżeństwa, a teraz koniec...

żaluję że tu wcześniej nie trafiłęm, włąsnie mi brakowało kilku takich słów jak te, które w końcu trafią do mnie.

Jeżeli mnie jeszcze kocha i się sparzy, to wróci - proste.

Wiesz że trudno dojść do rozsądku osobie odrzuconej, co jakiś czas napiszę co i jak, bo może znowu trzeba będzie mnie w łeb walnąć mocnymi słowami.

Ps znajomy się rozstał po 11 latach, powiedział jak mnie kocha to się odezwie - miesiąc bez słowa, jest już z innym, gość to przeżywa, ale milczy.

40

Odp: 6 lat związku i małżeństwa, a teraz koniec...

Hell, wiem ze nie jest latwo, jesli czytales moj watek to sam widziales. Ja tez bardzo walczylam, zostalam zdradzona, ale mimo to, chcialam rozsadnie wszystko odbudowywac. i wiem ze madry Polak po szkodzie jak to sie mowi. SAma zrobilam wiele rzeczy ktorych dzis bym nie zrobila - bo wiem ze raz, ze dzialalo na odwrot, a dwa ze nie bylo sensu, jak na dzien dzisiejszy widac. To wszystko jest naprawde bardzo rposte i logiczne. Beda chcieli byc z nami - no to nei ma mozliwosci zebysmy sie o tym nie dowiedzieli, albo nei zauwazyli, prawda smile jesli nic sie nie wydarza z ich strony - no proste - nie chca i juz. wiec nie ma sensu na glowie stawac i sie upokarzac. Tylk oze wlasnie ja kczlowiek tak izdesperowany jest to ciezko myslec. Dlatego chcialoby sie potem ustrzec inne osoby od popelniania tych samych bledows i niepotrzebnych glupot. Dlatego odpusc smile ale tak naprawde.

41

Odp: 6 lat związku i małżeństwa, a teraz koniec...

Ok, sytuacja z dzisiejszego dnia.
Zona wróciła, pogadaliśmy, potem pokłócilismy się i wyjaśniliśmy nieporozumienie. W czasie rozmowy 2 razy mnie perfidnie prosto w twarz okłamała.
Było ok, ale zostawiła, nie wiem czy celowo, otwartego laptopa z rozmowa z kolegą.
Generalnie dupa, on jej każe nasłać na mnie policję że ją nękam...... Ona mu wierzy..... Każe jej złóżyć rozwód, a ona jest za. Parę dni temu prosiła mnie żebym jej nazwisko zostawił jak się rozejdziemy, napisała mu ze nic ode mnie nie chce, że chce wrócic do panieńskiego i że się nie może doczekać aż odejdę.

Zaczynam się denerwować, ukryłem wszytskie papiery z małzeństwa, zastanawiam się nad złożeniem pozwu o rozwód z jej winy.


@kiedysbylam maila Ci wysłałem z opisem sytuacji

42 Ostatnio edytowany przez krych23 (2013-10-18 02:07:08)

Odp: 6 lat związku i małżeństwa, a teraz koniec...

iHej
Jutro do apteki po ksalm. Zwykly i ten na noc.
Jak u ciebie z praca, znajomymi, macie dzieci?
Zaczales czytac ksiazke "Milosc potrzebuje stanowczosci"?
Sciagnij pdf'a  z googla (np. chomikuj).
Twoja zona jest w amoku. Wiecznie nie bedzie oduzona, ale teraz moze jej grubo odbijac.
Z jakiego powodu odbyly sie klotnie?
Ty masz teraz wygladac na pewnego siebie, wrecz zadowolonego z obrotu sytuacji.
Wiem, ze w sercu i umysle wszystko sie wali.
Stary, moj pierwszy weekend poza domem spedzilem w szczerym, poteznym bolu.
Tel. wieczorem wylaczylem. Z fejsa status "w zwiazku malzenkim" usunalem.
Bron swoja godnosc. Jesli wszystko zawiedzie ona Tobie pozostanie.
Oczywiscie, ja takze dzieki emocjom popelnilem wiele bledow.
Ich sie nie ustrzezesz.

43

Odp: 6 lat związku i małżeństwa, a teraz koniec...

A dlaczego ty w ogóle chcesz, żeby ona do ciebie wróciła? Tak konkretnie, racjonalnie. Jakie twoje potrzeby ona zaspokaja? No bo zdajesz sobie chyba sprawę, że za rok, dwa, dziesięć sytuacja się powtórzy - tylko tym razem będą was łączyć dzieci, wspólny dorobek etc.

44

Odp: 6 lat związku i małżeństwa, a teraz koniec...

Rano jak się obudziłem, to zadałem sobie pytanie czy to  ma sens, czy nie zasługuje na więcej.

Dzieci nie mamy, większość znajomych mamy osobnych. Kłótnie - ostatnio z powodu każdej pierdoły, wczoraj normalna rozmowa, ona wybuchła że o niej źle myślę, że już ją osądzam... parę minut krzyku i po sprawie.

45

Odp: 6 lat związku i małżeństwa, a teraz koniec...

hell - zadnego meila niestety nie dostalam, moze sprobuj jeszcze raz.

Co do sytuacji - nie bede powtarzac tego co pisalam wczoraj.

Po co z nia rozmwiasz? Po co sie klocisz? Klamie? No przeciez to juz wiemy. Pisze, spotyka sie niejako JEST juz z kims innym, mieszkajac z Toba pod 1 dachem. Jutro sie wyprowadzasz. I postanowiles nie miec kontaktu. Wiec powtarzam - nie rozmawiaj z nia juz wiecej. Chodzi o to, zebys nie tracil kolejnego dnia, a wykorzystywal kazdy na zmiane jej posptrzegania Ciebie. oczywiscie to niczego nie gwarantuje, ale tak jak pisalam wczoraj, moim zdaniem to jedyna szansa zeby sie 'ocknela'. Chowasz papiery zwiazane z malzenstwem? No ale przeciez jak bedzie chciala zlozyc pozew to i tak to zrobi.... A na Twoim miejscu ze skladaniem pozwu bym sie nie spieszyla. Dzialasz w totalnych emocjach, to widac, to niedobrze...

46

Odp: 6 lat związku i małżeństwa, a teraz koniec...

Chodzi o to że ona sama zaczepia, zagaduje, zadaje pytania. Nie mogę się doczekać wyrowadzki, telefon już sobie zablokowałem, żeby użyć jej numeru musze wpisać hasło smile

Szokujące jest dla mnie, jak 2 kilka tygodni można owinąć osobę wokół palca i zmusić ją do relacji z dnia, manipulacji postępowaniem, czy kierowaniem niechęci/miłości itp w stosunku do innych osób, tak jak ten jej kolega robi z nią.

47

Odp: 6 lat związku i małżeństwa, a teraz koniec...

@wont własnie się zastanawiam, znajomy mi to samo pytanie zadał.

48

Odp: 6 lat związku i małżeństwa, a teraz koniec...

Hell - oj joj, jaka ona jest biedna.... KTOS nia kieruje, zmusza do niekochania Ciebie.... hej!!! pobudka. to ONA nie chce, to ONA sie szukuje, wychodzi z domu na spotkania z 'kolega' i to ONA wraca z nich zadowolona. I czy Ty naprawde uwazasz ze ta znajomosc trwa 2 tygodnie??

Aha a co do zaczepek - no ona zaczepia, ale Ty sobie na to pzowalasz. Nie mozesz jej zmusic, zatrzymac sila zeby z domu nei wychodzila na randki z kochankiem - ok. Ale MOZESZ nie pozwalac sobie na to, wlasnie wyrazajac glosny sprzeciw wyporwadzajac sie i nie odzywajac sie do niej, poki nie zmadrzeje. a Ty? TEraz jestes troche 'niezadowolony' ale normalnie z nia gadasz - bo ona zaczepia, a ona spotyka sie na legalu z kims innym i planuje rozwod, o czym Ty normalnie wiesz. Obled jakis.

49

Odp: 6 lat związku i małżeństwa, a teraz koniec...
hell napisał/a:

Chodzi o to że ona sama zaczepia, zagaduje, zadaje pytania. Nie mogę się doczekać wyrowadzki, telefon już sobie zablokowałem, żeby użyć jej numeru musze wpisać hasło smile

Szokujące jest dla mnie, jak 2 kilka tygodni można owinąć osobę wokół palca i zmusić ją do relacji z dnia, manipulacji postępowaniem, czy kierowaniem niechęci/miłości itp w stosunku do innych osób, tak jak ten jej kolega robi z nią.

Pamiętaj, Twoja żona ma też swój rozum. Ona nie ma 15-stu lat.

50 Ostatnio edytowany przez hell (2013-10-18 16:08:41)

Odp: 6 lat związku i małżeństwa, a teraz koniec...

Wiem dokładnie kiedy pierwszy raz się poznali. Dlatego między innymi się wyprowadzam, całkowite zerwanie kontaktu.

To co usłyszałem niedawno, upewnia się że będę czekał jak jej nie wyjdzie, a jak jej się uda to mi powie "Żegnam", siedzenie z nią w domu nie ma sensu to jak czekanie potulne na nie wiadomo co, walka z nią? - widzę jak się kończy, odcięcie się - jedyne rozwiązanie, jak nie dotrze do niej co robi jej sprawa. Tylko żeby wytrwać w postanowieniu smile

Muszę sobie znaleść zajęcie na wolny czas.

51

Odp: 6 lat związku i małżeństwa, a teraz koniec...

Krych - heh, chyba dokladnie to samo pomyslelismy i w tym samym momencie pisalismy tylko ze Ty jakis chyba delkatniejszy jestes w wyrazaniu swojej opini smile

Hell, ja przepraszam ze momentami ironiczna jestem, ale jakos inaczej chyba podchodze do kobiet poranionych i oszukiwanych i do facetow w tak konkretnej i specyficznej sytuacji w jakiej Ty jestes - patrzac tylko na fakty - umawia sie z koelsiem na randki, do tego normalnie z Toba gada, zaczepia - czy ona Cie ma za idiote?? jakis szacunek ma do Ciebie? do teo zostawia komputer otwarty z rozmowa z koelsiem na temat waszego rozwodu.... ??? no, dobrze ze sie wyprowadzasz. Tylko cos czuje ze jutro bedzie post, ze napisales do niej bo................................ bo na pewno musiales, albo ona do Ciebie bo..........................  jestem niemal pewna ze tak bedzie.

52

Odp: 6 lat związku i małżeństwa, a teraz koniec...

o co to to nie smile

dużo mi własnie taka ironia pomaga, wątki na tym forum, w końcu coś dotarło.

53

Odp: 6 lat związku i małżeństwa, a teraz koniec...
kiedysbylam napisał/a:

Krych - heh, chyba dokladnie to samo pomyslelismy i w tym samym momencie pisalismy tylko ze Ty jakis chyba delkatniejszy jestes w wyrazaniu swojej opini smile

Hell, ja przepraszam ze momentami ironiczna jestem, ale jakos inaczej chyba podchodze do kobiet poranionych i oszukiwanych i do facetow w tak konkretnej i specyficznej sytuacji w jakiej Ty jestes - patrzac tylko na fakty - umawia sie z koelsiem na randki, do tego normalnie z Toba gada, zaczepia - czy ona Cie ma za idiote?? jakis szacunek ma do Ciebie? do teo zostawia komputer otwarty z rozmowa z koelsiem na temat waszego rozwodu.... ??? no, dobrze ze sie wyprowadzasz. Tylko cos czuje ze jutro bedzie post, ze napisales do niej bo................................ bo na pewno musiales, albo ona do Ciebie bo..........................  jestem niemal pewna ze tak bedzie.

Hej smile
Dokładanie tak było. Myśleliśmy o tym samym i w tym samym momencie pisaliśmy lol.
Coż, jesteśmy po przejściach. "WIDZIMY' więcej. Mówisz delikatniejszy, heh. Może tak, próbowałem napisać zwięźle, krótko i na temat.
Hell, ona chce Cię dojechać. Chce żebyś czuł ból. Jak zaczniesz skomleć poczuje sie lepiej.
Bądź silny.

54

Odp: 6 lat związku i małżeństwa, a teraz koniec...

ja wiem czy chce go dojechac?? byc moze. Ale z mojego, damskiego punktu widzenia to ona nawet o tym nie mysli, moim zdaniem on jest jej totalnie obojetny, przynajmniej tak jej sie wydaje, ma go gdzies po prostu mowiac brutalnie  i skupia sie na samej sobie i swoim nowym zyciu i nowym szczesciu. Mysle ze chcialaby tylko zeby maz nie utrudnial jej w budowaniu szczescia, ale oczywiscie chcialaby zeby byl, jak akurat jej sie tam przypomni i czy bedzie potrzebny.

55

Odp: 6 lat związku i małżeństwa, a teraz koniec...

Właśnie tego potrzebują ludzie w takiej sytuacji jak jak.

Wy już wiecie gdzie popełniliście błędy, kiedy za dużo powiedzieliście lub zrobiliście, osoba odrzucana myśli: "Jak on/ona mnie moze krzywidzć ja ją/jego kocham, pójdę zapytam/zadzwonię". A tu potrzeba wiadra zimnej wody i wstrząsu.

MA być brak kontaktu to będzie i koniec. Teraz jestem jeszcze greczny i odpowiadam, ale przykładowa sytuacja sprzed godziny (wyszła z koleżanką) ubrała się jakby było lato, koleżanka ją komplementowała, 4 razy przechodziła przede mną, ja zero reakcji cały czas wpatrywałem się w monitor, pierwszy raz od dłuższego czasu wychodząc z domu się ze mną pożegnała wypowiadając moje imię, wcześniej pędziłem do drzwi żeby je zamknąć i się pożegnać, dzisiaj z pokoju odpowiedziałem tylko "na razie" nawet nie podnosząc głowy znad komputera.


Właśnie tego potrzebują ludzie, wiadro wody od nieznanej osoby.

56

Odp: 6 lat związku i małżeństwa, a teraz koniec...

no potrzebujesz, potrzebujesz. To nie Twoja wina hell, to ona jest nie w porzadku. Ale sek w tym, zebys zrozumial ze te rady sa naprawde dobre i pisane w dobrej wierze. I nie ,ze sa dobre bo ja to pisze, tylko t osa jakby podstawy postepowania w takich sytuacjach. I niezaleznie od tego czy poskutkuja - ze ktos sie opamieta i wraca, czy nie. Bo nawet jesli nei - to wtedy przynajmniej czlowiek nei czuje sie az tak bardzo upokorzony.

57

Odp: 6 lat związku i małżeństwa, a teraz koniec...

Żle się wyraziłem. Tak, skupia się na swoim szczęściu, to jest pewne.
Na pewno dla niej byłoby lepiej, gdyby Hell był opcją "na powrót". Nie rób z siebie opcji kolego.
Mi także tak mówiono, szybko zrozumiałem.
"Dojechać" - miałem na myśli : ja sobie żyję happy, a on niech obgryza paznokcie i się modli o mój powrót.
Ona wie, że rani zostawiając otwartego laptopa ( zapewne chce aby przeczytał wypociny ). Jej puszenie się jak paw, ostentacyjne traktowanie Hell'a.
Chce ranić, bo można to załatwić jak człowiek, na spokojnie.

58 Ostatnio edytowany przez hell (2013-10-19 21:05:48)

Odp: 6 lat związku i małżeństwa, a teraz koniec...

Wyprowadziłem się, spotkaliśmy się jak skończyła pracę, wróciłem oddać klucze i zabrać motor. Generalnie była w szoku, nie wierzyła że to zrobię, jak wychodziłem z domu miała łzy w oczach. Rozmowa była spokojna, o tym co było, że będzie dzwonić, mówiła że może to pomoże (a to ciekawe), chce się zastanowić nad tym wszystkim, powiedziała że jak będzie rozwód (a będzie) to ona widzi możliwość bycia razem (ciekawy przypadek)

Moja mama się dowiedziała, zobaczymy co z tego będzie.

No nie powiem jest ciężko, zaje***ście ciężko, ale Panowie/Panie życie biegnie dalej.

59

Odp: 6 lat związku i małżeństwa, a teraz koniec...
hell napisał/a:

No nie powiem jest ciężko, zaje***ście ciężko, ale Panowie/Panie życie biegnie dalej.

Hell yeah! smile

60

Odp: 6 lat związku i małżeństwa, a teraz koniec...

Hell jak tam samopoczucie? dajesz rade? trzymam kciuki

61

Odp: 6 lat związku i małżeństwa, a teraz koniec...

Daję radę, całkiem nieźle. Dopóki znajduję zajęcie nie myślę o tym co się stało (juz 2 połączenia nieodebrane, chyba zastosuję radę krych23 i wyłączę telefon)

62

Odp: 6 lat związku i małżeństwa, a teraz koniec...
hell napisał/a:

Witam
Historia kompletnej porażki

Facet ty nie masz jaj i kręgoslupa. Baba podarła wasze wspólne życie tak dokumentnie że tutaj nie ma mowy o odbudowie. Związek to zaufanie i szacunek, Ty nigdy nie odzyskasz do niej zaufania po tym jak dawała dupy, ona nigdy nie odzyska do Ciebie szacunku za to że akceptował fakt że jest latawicą jak mięciutka klucha.

Wiej i zaczynaj od nowa.

63 Ostatnio edytowany przez hell (2013-10-20 18:42:34)

Odp: 6 lat związku i małżeństwa, a teraz koniec...

Czy ja wiem czy to porażka?

Znaomy mi mówił że nie mam jaj żeby odejść (w lipcu), bo miałem jaja żeby walczyć. Które są większe, na to sam musisz odpowiedzieć. Dopóki walczysz nie przegrywasz. W przypadku związku/małżeństwa nie ma zwycięzcy i przegranego, albo obie osoby zwycięzają, albo obie ponoszą porażkę. Spotkałem w między czasie wiele osób (obojga płci) które nas znają i widziałem że są pod wrażeniem prób i walki. W dzisiejszych czasach faceci się poddają bardzo łatwo i szybko.

Co do dawania "dupy" jak to określiłeś, na tyle co wiem i widzę co się dzieje to kompletnie żadne dowody nie świadczą przeciwko niej (korespondencja, zachowanie, czas)

64

Odp: 6 lat związku i małżeństwa, a teraz koniec...
hell napisał/a:

Czy ja wiem czy to porażka?

Totalna

hell napisał/a:

Znaomy mi mówił że nie mam jaj żeby odejść (w lipcu),

Miał rację.

hell napisał/a:

bo miałem jaja żeby walczyć. Które są większe, na to sam musisz odpowiedzieć.

Nie miałeś jaj, byłeś na tyle słaby i niedojrzały emocjonalnie że nie potrafiłeś powiedzieć sobie dość w sytuacji kiedy okoliczności jasno pokazywały że jest po sprawie, nie myl żebrania z walką.

hell napisał/a:

Dopóki walczysz nie przegrywasz. W przypadku związku/małżeństwa nie ma zwycięzcy i przegranego,

Jak to nie ma? Twoja żona robiła z waginy wypożyczalnię a Ty stałeś za nią murem, oczywiście że wygrywała.


hell napisał/a:

Co do dawania "dupy" jak to określiłeś, na tyle co wiem i widzę co się dzieje to kompletnie żadne dowody nie świadczą przeciwko niej (korespondencja, zachowanie, czas)

Najstarszy schemat świata, baba łapie sobie naiwnego knedla którego potem trzyma w niepewności jako opcje B a jednocześnie szuka swojej opcji A, masz takie rogi że rysujesz księżyc jak ruszysz głową i tylko się łudzisz.

65

Odp: 6 lat związku i małżeństwa, a teraz koniec...

Hell, jak idzie? Nie piszesz, mam nadzieje ze nie masz z nia kontakt ua co gorsze ze nie wrociles do domu?

Posty [ 1 do 65 z 83 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » 6 lat związku i małżeństwa, a teraz koniec...

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026