W każdym większym mieście od lat powstają centra handlowe, a ich zakres w niczym już nie przypomina dawnych domów towarowych. Centra handlowe mają nas zatrzymać cały dzień jako swoich konsumentów. W centrach powstają nie tylko sklepy z ciuchami i jedzeniem, ale i kina, apteki, kawiarnie, place zabaw dla dzieci, fryzjerstwo, kosmetyka, okienka pocztowe jak i kafejki internetowe, a nawet gabinety dentystyczne.
Nastolatki włóczące się całymi dniami po galeriach to oczywiście galerianki
A kim jest przeciętny użytkownik galerii/centrum? Czy nie tworzy swoistej kultury tego miejsca?
Często obserwuję ludzi, którzy poruszając się po obrębie centrum handlowego najpierw kupują w kiosku prasę, z prasą udają się do kawiarenki zamawiając poranną tudzież okołopołudniową kawę, później zakupy w Zarze, Rossmanie i H&M, potem zahaczają o Empik, w którym nierzadko przepadają na godzinę lub dwie.
Przechadzając się po centrum, można zaobserwować, kto w galerii bywa tranzytem, a kto jest stałym bywalcem. W galerii panuje moda galerianowa, pija się również określone napoje i zjada określone desery.
Czy uważacie, że to życie, które kiedyś było domeną centrum.... miasta, a przeniosło się do centrum handlowego ma swój określony culture code? No i...co o tym sądzicie? ![]()