Cześć dziewczyny
jestem tutaj nowa, potrzebuję porady kogoś życzliwego.
Chodzi oczywiście o chłopaka. Znamy się od zawsze. Kiedyś trzymaliśmy się w jednej paczce znajomych, po maturze drogi się rozeszły. On się rok temu ożenił, ale żona go zostawiła i już po rozwodzie cywilnym, dostał również kościelne unieważnienie małżeństwa. Mieszkamy w tej samej miejscowości na północy Polski, wszyscy się tutaj znają i wszystko o sobie wiedzą. I to jest problem. Bo ostatnio złapaliśmy kontakt, trochę ze sobą piszemy i jest całkiem fajnie, myślę, że on chciałby czegoś więcej. Tylko czy to możliwe? Czy on będzie umiał przejść nad wszystkim do porządku dziennego? A może szuka pocieszenia? Ja też się kilka razy sparzyłam i w zasadzie nie szukam nikogo na siłę, ale tak się jakoś złożyło, że dobrze nam się rozmawia, bardzo dobrze się znamy. I boję się jednej rzeczy... Jeśli nawet coś z tego będzie, to obawiam się, że moja rodzina tego nie zaakceptuje
Bo jak to tak z rozwodnikiem? Wiecie jak jest na wsi. Niby ma tzw. "rozwód kościelny", ale bez ludzkiego gadania się nie obejdzie. Może martwię się na zapas, bo to jeszcze palcem na wodzie pisane, ale naprawdę nie wiem czy to ma sens.
Podobne tematy
Cześć dziewczyny
jestem tutaj nowa, potrzebuję porady kogoś życzliwego.
Chodzi oczywiście o chłopaka. Znamy się od zawsze. Kiedyś trzymaliśmy się w jednej paczce znajomych, po maturze drogi się rozeszły. On się rok temu ożenił, ale żona go zostawiła i już po rozwodzie cywilnym, dostał również kościelne unieważnienie małżeństwa. Mieszkamy w tej samej miejscowości na północy Polski, wszyscy się tutaj znają i wszystko o sobie wiedzą. I to jest problem. Bo ostatnio złapaliśmy kontakt, trochę ze sobą piszemy i jest całkiem fajnie, myślę, że on chciałby czegoś więcej. Tylko czy to możliwe? Czy on będzie umiał przejść nad wszystkim do porządku dziennego? A może szuka pocieszenia? Ja też się kilka razy sparzyłam i w zasadzie nie szukam nikogo na siłę, ale tak się jakoś złożyło, że dobrze nam się rozmawia, bardzo dobrze się znamy. I boję się jednej rzeczy... Jeśli nawet coś z tego będzie, to obawiam się, że moja rodzina tego nie zaakceptujeBo jak to tak z rozwodnikiem? Wiecie jak jest na wsi. Niby ma tzw. "rozwód kościelny", ale bez ludzkiego gadania się nie obejdzie. Może martwię się na zapas, bo to jeszcze palcem na wodzie pisane, ale naprawdę nie wiem czy to ma sens.
Sens jest zawsze, jeżeli jest między Wami prawdziwe uczucie. Nigdy nie da się być pewnym co druga osoba czuje i czy ma wobec Ciebie szczere zamiary czy tylko chce się "pocieszyć" po poprzednim związku jak sama napisałaś.
Opinią obcych ludzi to nie ma się co przejmować. Na podstawie cudzego zdania, swojego szczęścia nie zbudujesz. Rodzinę zawsze można chociaż spróbować przekonać do kogoś, a nawet jak sami by zobaczyli, że między Wami jest prawdziwe uczucie, szacunek... to istnieje możliwość, że dali by się do niego jakoś przekonać.
No dobrze, ale zanim zauważą, że między nami jest fajnego, to nie dadzą mi żyć
byłam już kiedyś w podobnej sytuaji, chłopak był kawalerem, ale miał za sobą bardzo długi związek i już samo to powodowało ich niechęć. Nasłuchałam się wtedy, a teraz myślicie, że będzie łatwiej? I co wtedy? Zacisnąć zęby i robić swoje?
Rób swoje. Jeśli okaże się, że związek "nie wypali", to trudno. Ale jeśli miałoby to być coś poważnego, na całe życie? Po co masz sobie później wypominać, że nawet nie spróbowałaś.
Ludzie zawsze gadali, gadają i gadać będą. Nie przejmuj się i rób to, co uważasz za słuszne ![]()
Teoretycznie nie powinnaś przejmować się opinią innych, nawet rodziny bo to o Twoje życie i szczęście tu chodzi.
Ale w praktyce wiem, że na pewno chciałabyś żyć w zgodzie z Nimi i z samą sobą.
Może podpytaj co sądzą na ten temat. Uświadom, że teraz często zdarza się, że w życiu nie wychodzi i że rozwód nie oznacza nic złego.
Jeśli będzie jak grochem o ścianę, to dobrze zastanów się nad tym czy chcesz budować nowe- swoje życie, czy za wszelką cenę chcesz dobrze wyglądać w oczach ludzi i poświęcać swoje życie dla rodziny.
Decyzja należy do Ciebie.
No to co że będą gadać??
Z nimi jest jak w tej przyśpiewce:
"Siedziała na dębie i dłubała w zębie
A ludziska głupie
Myślały że w dupie"
Wiem jak jest na wsi. Sama się z tym zmagam.
miej to w tyle;D
To Twoje życie.
A "wioska" wkrótce znajdzie nową "pożywkę", bo ta od Kumosiów się wyzywająco ubiera i cosik z tego bydzie...
Głowa do góry!!
Żyjesz dla siebie!!!!
No dobrze, ale zanim zauważą, że między nami jest fajnego, to nie dadzą mi żyć
byłam już kiedyś w podobnej sytuaji, chłopak był kawalerem, ale miał za sobą bardzo długi związek i już samo to powodowało ich niechęć. Nasłuchałam się wtedy, a teraz myślicie, że będzie łatwiej? I co wtedy? Zacisnąć zęby i robić swoje?
Yaha!! ![]()
No to co że będą gadać??
Z nimi jest jak w tej przyśpiewce:
"Siedziała na dębie i dłubała w zębie
A ludziska głupie
Myślały że w dupie"
Dokładnie tak to działa
Tylko zanim się zorientują, że ona jednak dłubała w zębie, to trochę czasu minie
Zobaczę jak on się będzie wobec mnie zachowywał, bo przypuszczam, że jemu jest o wiele trudniej. Nie chcę niczego przyspieszać, bo tak naprawdę boję się o siebie i o niego
ale jeśli będzie wykazywał inicjatywę, to chyba spróbuję. To jest tak, że i chciałabym, i boję się ![]()
A powiedzcie mi dziewczyny, czy powinnam się czasem do niego odezwać jako pierwsza? W każdej innej sytuacji nie miałabym oporów, żeby napisać do faceta, ale tutaj jeszcze wszystko jest takie świeże... i nie wiem czy wypada. Nie wiem, co on sobie pomyśli, bo sam nie pisze jakoś bardzo często. Zastanawiam się, czy dla niego to jest za wcześnie, czy może czeka na mój ruch, bo nie chce się narzucać.