Bags i inni, pomocy...:( - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Bags i inni, pomocy...:(

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 55 z 68 ]

Temat: Bags i inni, pomocy...:(

Witam...


Jeżeli jest ktoś w stanie przebrnąć przez ten tekst - będę wdzięczna za jakiekolwiek słowo, za spojrzenie na to z booku...W tej chwili wegetuję jak warzywo. Chwytam się pomocy na forum...myślę o śmierci coraz bardziej

Zanim mnie zbluzgacie- już swoją karę ponoszę, za to, że pokochałam zajętego pana...
Wszyscy nastawiali mnie, że on nigdy od niej nie odejdzie...
Czekał aż ja zmienię swoje podejście do niego, bo byłam niedobra ze względu na to, że z nią mieszkał, wyjeżdzał i pewnie sypiał... To było przyczynkiem moich niemiłych smsów do niego...

Prosił mnie bym przestała, bo on musi mieć motywację, by podjąć pewne kroki...W tym roku widzieliśmy się zaledwie może...6 razy. W sierpniu podjął jeszcze jedną próbę dogadania się ze mną. Zgodziłam się na to co mówi...a mianowicie " jeśli do września nic się nie zmieni to kopnij mnie w tyłek".

Za 2 dni wyjechał z żoną w rodzinnych sprawach pod Warszawę. Nie mogłam znieść myśli....i poradzić sobie z nimi, że mówi jedno, robi drugie...Wysmarowałam mu kolejną porcję "chamskich", przykrych zdań w smsach....

Nie wiem co mną kieruje, dostaję adrenaliny, wpadam w panikę, że mnie okłamuje i...tak to się kończy. Poza tym wszyscy nastawiali mnie przeciwko niemu...a powinnam była mu zaufać, zaufać w to, że jest szczery, dobry, że naprawdę mnie kochał.....

Przestał się odzywać...Pod koniec sierpnia napisałam mu, że z nami koniec....ostatecznie. Odpisał, że on właśnie wynajął mieszkanie i, że się wyprowadza od swojej żony...po setkach smsów podziękował mi za rozwalenie życia itd...

Próbował jeszcze do mnie dotrzeć. Podał adres nowego miejsca zamieszkania: " jeśli chcesz porozmawiać - wiesz gdzie mnie szukać...".
Umówiliśmy się, przyszłam...Walizka, jego rzeczy...Naprawdę to zrobił, wyprowadził się od żony....Jego słowa nie były puszczone na wiatr....
Już w progu pocałował mnie na przywitanie, był zgaszony, ale oczywiście zaczął mnie dotykać i całować, więc skończyło się w łóżku. Niestety cały czas był 'nieobecny', jakby oddalony, już nie ten sam...Wiem, że przeżywa to i wiem, że powinnam była go wspierać....Chciałam, ale to jego zachowanie, olewanie mnie sprawiało mi przykrość, nie wiedziałam jak się zachować i......nadal byłam niemiła w smsach.... Mieszkam poza miastem - 80 km od niego, więc przyjeżdżam co tydzień na weekend....
W zeszłym tyg. zapytał co zamierzam robić w sobotę. Powiedziałam, że może wyskoczę na piwo z kolegą. Troszkę w smsie był 'wkurzony' i zaprosił do siebie na wino. Wieczorem dostałam smsa czy wolę iść z kolegą na piwo czy może wolę wino. Napisałam, że wolę wino...gdzie się spotykamy? Wybrał na mieście. Podeszłam do niego siedzącego na ławce. Od razu powiedział, że lepiej będzie jeśli pójdziemy do niego, bo jest chłodno, a ja ledwo wyzdrowiałam. Ok...
Otworzył wino, troszkę się pośmialiśmy, ale nadal był jakby obcy. Zaczął mnie całować, a mieliśmy porozmawiać, przeczuwałam coś dziwnego, więc zaczęłam rozmowę zanim rozebrałby mnie...

W skrócie...powiedział, że jemu już ręce opadły i nie ma siły już na to by ze mną walczyć, bym go zrozumiała...powiedział, że dogadujemy się świetnie, ale tylko w seksie...i żebyśmy rozstali się jak przyjaciele.
Wpadłam w histerię hmm rozpłakałam się, trzymał mnie, ale wyrwałam się...trzasnęłam drzwiami...nawet nie wyszedł za mną...dopiero potem chyba udawał, że mnie na mieście szuka, dzwonił, nie cchciałam powiedzieć gdzie jestem...Gdybym nie zaczęła rozmowy - przespałby się ze mną na odchodne...poczułam się strasznie...że byłam dla niego tylko dobra do seksu....Zaprosił mnie żeby tak po prostu jak zwykle przelecieć? Nie dałam mu tej satysfakcji tym razem.... Napisał w smsie, że wcale mnie tak nie traktował jak dzi... stwierdził, że stawiał mnie zawsze na piedestale, że mnie kocha, ale jeżeli nie ma w związku porozumienia to taki związek nie istnieje...
Najśmieszniejsze jest to, że przecież ludzie, aby się poznać potrzebują ze sobą zamieszkać, czyż nie jest tak? My nigdy nie mieliśmy takiej okazji. Stwierdził, że nie ma między nami porozumienia...ale jak mogło ono istnieć poprzez telefony, smsy i gadu-gadu?

"rozstańmy się jak przyjaciele...chcę być teraz sam" po 3 latach bycia samej dla niego....po takim okresie oczekiwania....po tym ile przeszłam nerwów, byłam sama, bo czekałam na niego, a on ...spłynęło po nim jak woda po kaczce...bez emocji powiedział mi właśnie te słowa....Powiedział też, że kocha mnie, ale nie możemy się zrozumieć....
Odszedł od żony, odszedł ode mnie....
Odezwałam się na drugi dzień w sprawie naprawy komputera, bo nie miałam do kogo tak naprawdę....został mi tylko on...Gdyby nie chciał - mógł przecież powiedzieć, że jest zajęty, ale on z ochotą przyszedł mi na pomoc. Kiedy zawiózł mnie pod dom, znowu zaczęliśmy rozmawiać. Poprosiłam go żeby mi powiedział, że już nie będziemy nigdy razem. Spytał co mi to da? Odpowiedzaiałam, że bardzo dużo...Jego odpowiedź na to: " Wczoraj już Ci powiedziałem" - chodzi o to "ludzie rozstają się w przyjaźni"....Mieliśmy jeszcze kontakt, pisał na gg w zeszłym tyg., rozmawiało się fajnie, miło...Niestety w opisie umieściłam piosenkę dobrze obrazującą mój stan. Napisał, że tylko dzięki tekstom piosenek jest w stanie poznać co mi w głowie siedzi....odpisałam, że przecież nie musi sprawdzać tekstu skoro niee chce być ze mną i mu nie zależy....odpisał " wybacz, ale nie mam pytań" i już więcej się nie odezwał...więc przedwczoraj poprosiłam go o całkowity brak kontaktu jeśli już faktycznie nie ma wobec mnie żadnych planów...bo nie chcę mieć nadziei i ciągle rozdrapywać ranę...
On się już nie odzywa.
I nie mogę sobie z tym poradzić...z tym, że to moja wina, że zawaliłam...Kocham go nad życie, kocham go tak mocno...łzy kapią, nie mogę znaleźć sobie miejsca...nie mam przyjaciół, nie mam nikogo i nie mam już nic....Jestem sama w wielkim mieście, gdzie wyjechałam żeby układać sobie na nowo życie bez niego, ale on przez te 3 lata ciągle "  był " w moim życiu i nie dawał mi spokoju.....
Siedzę sama w mieszkaniu i myślę jak zakończyć swoje nędzne życie. Związek z nim trwał 5 lat. 5 długich lat, które zamieniły mnie we wraka...
Cała ta sytuacja toczyła się w sobotę 14.09. Minęło dopiero 10 dni, a ja wiadrami wylewam łzy i nie mogę się podnieść. Dzisiaj nie wytrzymałam i napisałam do niego na GG, wysłałam mu serce. Źle zrobiłam, prawda? Nie odpisał......ale sama go o to prosiłam jeśli nie ma wobec mnie żadnych planów...żeby się nie odzywał....
Jest mi tak cholernie ciężko....Szukam tutaj jakiegoś słowa pocieszenia, że jest jeszcze szansa, że on się ocknie...Przecież walczył o mnie 3 lata sad i nagle.....DLACZEGO? Bo byłam zła...niemiła? Dlaczego więc nie dał mi spokoju rok temu? Tylko właśnie teraz?

Boję się, że znajdzie sobie kogoś...chciał przecież jeszcze pójść ze mną do łóżka, a ja uciekłam...Może gdybym nie podejmowała tej rozmowy, gdybyśmy spędzili ze sobą tę noc - nie podjąłby takiej decyzji? sad

Nie wiem czy ktoś przeczytał ten nieład....Chciałam gdzieś wyrzucić to wszystko, bo rozrywa mnie od środka.

Mam 27 lat i życie połamane jak patyk nie jestem w stanie związać się z innym. Brzydzę się innych facetów, żaden mnie nie pociąga. Nie widzę już po prostu nic....

Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez batszeba (2013-09-24 16:46:04)

Odp: Bags i inni, pomocy...:(

Ciśnie mi się wiele rzeczy na usta, ale może inni je za mnie wypowiedzią (napiszą).

Zasada jest jedna: facet z nieuregulowaną sytuacją rodzinną (żona, rozwód w toku, wyprowadzki od żony/dziewczyny, miotający się pomiędzy jedną kobietą a drugą) NIE JEST STABILNY EMOCJONALNIE, NIE JEST WIARYGODNY i nie nadaje się na lokowanie w nim tzw. wielkich uczuć. Tym bardziej nie nadaje się na to, aby dla niego umierać.

Przykro mi, ale masz w 100% to, czego mogłaś się spodziewać, za jakiś czas emocje opadną i wtedy wyciągnij wnioski na przyszłość, czyli: nie wpieprzać się pomiędzy wódkę a zakąskę, bo z tego tylko niestrawności się można nabawić.


" już swoją karę ponoszę, za to, że pokochałam zajętego pana..."

Problemem nie jest miłość sama w sobie, tylko to, że w imię tej miłości włazłaś w życie zajętego faceta. Tu leży problem i tego konsekwencje właśnie ponosisz.

"Szanuję, że jest zajęty - aczkolwiek, czasami czuję, że chciałby ze mną coś więcej, albo tylko seksu (nie istotne) a potem odpycha mnie, zmienia o 180 stopni temat rozmowy, albo zaczyna mówić o swojej dziewczynie (jakieś błahostki które nie wnoszą nic do rozmowy, np że mu zrobiła obiad)."
COPYRIGHTS BY ANAKINKA
Odp: Bags i inni, pomocy...:(

Fajna telenowela, kiedy następny odcinek?

4

Odp: Bags i inni, pomocy...:(

mnie też się ciśnie
ale napiszę:
zmarnowałaś pięć lat
w momencie, gdy po raz [pierwszy poszłaś z nim do łozka, napisałas sobie scenariusz na łzy, bół, żal i cierpienie, które masz teraz
na własne życzenie
z własnej nieprzymuszonej woli


jestem pewna jednego - on nie odszedł od żony - ona go wreszcvie, mądrze, odpowiedzialnie, ze swojego zycia wypieprzyła

twoja wiara w tego człowieka i ten związek jest kompletnym nieporozumieniem i porazką
poświęciłaś pięć lat życia na to, by obudzic się w nocniku.. co ja mówię.. w kiblu
ale sama, dobrowolnie do niego wlazłąś

zmarnowałaś pięć lat na to, czego powinnas się domyslić po pierwszych kilku miesiącach oszukiwania przez niego dwóch kobiet

napisałaś - że boisz się, że kogoś sobie znajdzie, bo odmówiłaś mu seksu..
to żałosne.. i świadczy o waszych relacjach...

chyba pora spojrzec na siebie w lustro i pomysleć- jestem wolna..
zobacz, panikujesz i cierpisz, bo nie chce cię facet, dla którego poświęciłas pięć lat... to było to warte??

serca na zakręcie...rozpoznamy się;)

5 Ostatnio edytowany przez tearsinrain (2013-09-24 17:09:27)

Odp: Bags i inni, pomocy...:(

Dziękuję za odpowiedź.....

Naprawdę dostałam po tyłku, karę swoją ponoszę już od 3 lat, będąc samej. To ja go unikałam, to ja kończyłam znajomość, ale on nie dawał za wygraną.....Pokochałam go całym sercem, uzależnił mnie od siebie. Nie zrzucam winy na niego, wiem, że weszłam pomiędzy dwie osoby, próbowałam uciekać, ale nie udało mi się. Miłość była bardzo silna, poza tym on cały za mną jeździł....utrzymywał kontakt....
Już i tak leżę, więc można mnie kopać do woli...Zdaję sobie sprawę z tego, że jestem szm**ą i cierpi przeze mnie kobieta. Mam też za swoje...jak to się mówi - wróciło do mnie to co sama wyrządzałam.
Dostaję już po tyłku od losu....zostawił mnie pomimo tego, że jeszcze 2 tyg.temu wydzwaniał do mnie i bał się, że już kogoś mam....
Życie samo mnie teraz ukarało, tracę pracę, jestem w niej ostatni tydzień....
Jeszcze mi tego brakuje, że będę bez pracy, bez nikogo. Może zgniję w łóżku i będzie św.spokój sad

End_aluzjo

ja wiem, że na własne życzenie....nie wiem dlaczego tak bardzo go pokochałam, 5 lat wstecz miałam 22 lata, nigdy tak nie kochałam i nigdy nie byłam tak szczęśliwa jak wtedy, kiedy byłam u jego boku.
Odchodziłam od niego, ale nawet na piwo z kolegą nie mogłam pójść, bo zaraz dostawałam reprymendy, widziałam jego złość...Przejeżdżał koło mnie z piskiem opon okazując swoje niezadowolenie, że jeżdzę na rowerze z kolegą...w ten sposób nie szukałam już kontaktu z innymi mężczyznami chociaż chciałam wyjść z tego chorego związku....
Zachowywał się tak, że nie mogłam być ani z nim, ani z nikim innym....i tak trwałam w tym ...
Ja zdaję sobie sprawę z tego, że jestem żałosna, ale przywiązałam się ogromnie....i ciężko mi teraz stawić czoła światu, bo zostałam całkiem sama.....

6 Ostatnio edytowany przez batszeba (2013-09-24 17:10:13)

Odp: Bags i inni, pomocy...:(
tearsinrain napisał/a:

Dziękuję za odpowiedź.....

Naprawdę dostałam po tyłku, karę swoją ponoszę już od 3 lat, będąc samej. To ja go unikałam, to ja kończyłam znajomość, ale on nie dawał za wygraną.....Pokochałam go całym sercem, uzależnił mnie od siebie. Nie zrzucam winy na niego, wiem, że weszłam pomiędzy dwie osoby, próbowałam uciekać, ale nie udało mi się. Miłość była bardzo silna, poza tym on cały za mną jeździł....utrzymywał kontakt....
Już i tak leżę, więc można mnie kopać do woli...Zdaję sobie sprawę z tego, że jestem szm**ą i cierpi przeze mnie kobieta. Mam też za swoje...jak to się mówi - wróciło do mnie to co sama wyrządzałam.
Dostaję już po tyłku od losu....zostawił mnie pomimo tego, że jeszcze 2 tyg.temu wydzwaniał do mnie i bał się, że już kogoś mam....
Życie samo mnie teraz ukarało, tracę pracę, jestem w niej ostatni tydzień....
Jeszcze mi tego brakuje, że będę bez pracy, bez nikogo. Może zgniję w łóżku i będzie św.spokój sad

Moim zdaniem Ty powinnaś udać się do psychologa. Mówię serio: wez zaoszczędzone pieniądze i idz na kilka spotkań prywatnie. Powiedz terapeucie dokładnie to, co nam piszesz i wspólnie zastanówcie się nad tym, skąd u Ciebie taki głód miłości i związku, że włazisz w taką kupę i dajesz się traktować w ten sposób, do tego przez rozhisteryzowanego idiotę.

"próbowałam uciekać, ale nie udało mi się." BZDURY. Zwyczajnie nie chciałaś.
Od żonatego faceta bardzo łatwo uciec, kiedy się chce, uwierz mi na słowo, piszę z doświadczenia własnego.

Tu nie chodzi o żadne wracanie złego itp. Zrozum, byłaś tylko zabawką w ręku pana, który szukał odmiany.
Tak naprawdę jemu wcale nie było aż tak zle w małżeństwie, jak Ci się wydaje.
Wiesz dlaczego? Cytuję: "po setkach smsów podziękował mi za rozwalenie życia"

Nie rozumiesz o co chodzi? Żona dowiedziała się o romansie i nie wytrzymała nerwowo. On nie wyprowadził się dla Ciebie, bo Ciebie kocha i chce z Tobą być. On ma Ciebie i Twoje uczucia w dupie. Jesteś i byłaś tylko zabawką, tylko że zabawa się skończyła i zaczęły się konsekwencje, których on nie chce ponosić. Dlatego zwala winę na Ciebie - na kogoś musi, prawda?

"Szanuję, że jest zajęty - aczkolwiek, czasami czuję, że chciałby ze mną coś więcej, albo tylko seksu (nie istotne) a potem odpycha mnie, zmienia o 180 stopni temat rozmowy, albo zaczyna mówić o swojej dziewczynie (jakieś błahostki które nie wnoszą nic do rozmowy, np że mu zrobiła obiad)."
COPYRIGHTS BY ANAKINKA

7

Odp: Bags i inni, pomocy...:(

sad

Sęk w tym, że miotał się w tym roku strasznie, kłóciliśmy się....widzieliśmy się parę razy. Twierdził, że ma do wykonania zadanie - wyprowadzić się ...i, że mógł zrobić to już 2 lata temu, ale byłam niedobra i pisałam do niego niemiłe smsy co nie dawało mu motywacji.

W końcu oznajmił, że zrobił ten krok, a ja nadal po nim "jeżdżę" i, że on tak nie da rady i nie wierzy, że byłabym inna gdybyśmy razem zamieszkali...


Myślałam, że po prostu chciał mi tylko udowodnić jak bardzo myliłam się nie wierząc mu, że naprawdę odejdzie....

Po to w takim razie zaprosił mnie do siebie? Do mieszkania, które wynajął? sad


Jeżeli jest takim draniem to nie mogę uwierzyć już w miłość i w drugiego człowieka sad

8 Ostatnio edytowany przez batszeba (2013-09-24 17:39:52)

Odp: Bags i inni, pomocy...:(
tearsinrain napisał/a:

sad

Sęk w tym, że miotał się w tym roku strasznie, kłóciliśmy się....widzieliśmy się parę razy. Twierdził, że ma do wykonania zadanie - wyprowadzić się ...i, że mógł zrobić to już 2 lata temu, ale byłam niedobra i pisałam do niego niemiłe smsy co nie dawało mu motywacji.

W końcu oznajmił, że zrobił ten krok, a ja nadal po nim "jeżdżę" i, że on tak nie da rady i nie wierzy, że byłabym inna gdybyśmy razem zamieszkali...


Myślałam, że po prostu chciał mi tylko udowodnić jak bardzo myliłam się nie wierząc mu, że naprawdę odejdzie....

Po to w takim razie zaprosił mnie do siebie? Do mieszkania, które wynajął? sad


Jeżeli jest takim draniem to nie mogę uwierzyć już w miłość i w drugiego człowieka sad

Dla mnie z Twoich postów jedna rzecz jest jasna: jesteś osobą słabą psychicznie o dużym głodzie uczucia i idealnie nadajesz się na ofiarę dla manipulanta. Bo to, co opisujesz to już nawet nie są klasyki w stylu "bo zona mnie nie rozumie". To, co opisujesz to klasyczne pranie mózgu i manipulacja psychiczna.

Ten pan to gówniarz, który nie chce podejmować żadnych decyzji a za konsekwencje własnych czynów obwinia cały świat, byle nie siebie...

tearsinrain napisał/a:

Jeżeli jest takim draniem to nie mogę uwierzyć już w miłość i w drugiego człowieka"

A nie pomyślałaś, że on od samego początku był draniem bo zdradzał żonę? Pomyśl wreszcie logicznie... Wierz w innych, ale nie w żonatych...

tearsinrain napisał/a:

Po to w takim razie zaprosił mnie do siebie? Do mieszkania, które wynajął?

A dlaczego nie? Odpowiedz jest prosta: bo mógł i wiedział, że tak czy siak do niego przylecisz. Proste. Chyba nie sądziłaś, że to z wielkiej miłości...

"Szanuję, że jest zajęty - aczkolwiek, czasami czuję, że chciałby ze mną coś więcej, albo tylko seksu (nie istotne) a potem odpycha mnie, zmienia o 180 stopni temat rozmowy, albo zaczyna mówić o swojej dziewczynie (jakieś błahostki które nie wnoszą nic do rozmowy, np że mu zrobiła obiad)."
COPYRIGHTS BY ANAKINKA

9

Odp: Bags i inni, pomocy...:(
tearsinrain napisał/a:

Sęk w tym, że miotał się w tym roku strasznie, kłóciliśmy się....widzieliśmy się parę razy. Twierdził, że ma do wykonania zadanie - wyprowadzić się ...i, że mógł zrobić to już 2 lata temu, ale byłam niedobra i pisałam do niego niemiłe smsy co nie dawało mu motywacji.

W końcu oznajmił, że zrobił ten krok, a ja nadal po nim "jeżdżę" i, że on tak nie da rady i nie wierzy, że byłabym inna gdybyśmy razem zamieszkali...

Ty sama w to wierzysz?
Dla mnie to trelemorele. Facet niema odwagi powiedzieć CI, że się Tobą znudził, to se wymyślił.
Jak by naprawdę Cię bardzo kochał, to byłby z Tobą dla Twoich wad i zalet, po prostu dla Ciebie.

10

Odp: Bags i inni, pomocy...:(

Witam...

Wywołałaś mnie do tablicy przez tytuł wątku a tu już wsio padło w tym temacie.
Uwierzyłaś w dozgonną miłość rozchwianego emocjonalnie faceta, który nie wie w rezultacie, do której kobiety ma odejść po rozwodzie. Ba, czy też paradoksalnie nie zostać na kocią łapę u boku żony a Ciebie i inne mieć na deser.
End_Aluzja i Batszeba napisały Ci prosto z mostu

Dla mnie z Twoich postów jedna rzecz jest jasna: jesteś osobą słabą psychicznie o dużym głodzie uczucia i idealnie nadajesz się na ofiarę dla manipulanta. Bo to, co opisujesz to już nawet nie są klasyki w stylu "bo zona mnie nie rozumie". To, co opisujesz to klasyczne pranie mózgu i manipulacja psychiczna.
Ten pan to gówniarz, który nie chce podejmować żadnych decyzji a za konsekwencje własnych czynów obwinia cały świat, byle nie siebie

Harlemowy logistyk, kurier psychofag, który szuka wtyczki do błędu gdzie popadnie.
Jeśli posiadasz coś cennego, co mogło by zainteresować "łowcę cudzych zasobów", to nie czuj się bezpiecznie... sprawiają dobre wrażenie - czułymi słówkami - bez trudu pozyskują zaufanie i bezpardonowo je sprzeniewierzają" na rzecz kolejnych łatwych zdobyczy. Jesteś dla niego kołdrą a bierzesz wszystko za wyznacznik siebie - przez jego gadanie -jako tej jednej jedynej po rozwodzie.

Mogę być w każdym miejscu na świecie, ale fragment mnie zawsze będzie jezdził opustoszałą autostradą zwaną życiem, sprawdzajac w tylnym lusterku, jak rozmywają się na horyzoncie miejsca i ludzie, których poznałem.

11

Odp: Bags i inni, pomocy...:(

Niestety muszę się tu ze wszystkimi zgodzić - zwłaszcza z batszebą i jej oceną tego faceta.
ale co do psychologa- znajdź na necie jakiegoś psychologa ze swojej okolicy (a jak się okaże, że trzeba dojeżdżać to też nie rezygnuj) nie musi być prywatny. chodziłam kiedyś do "państwowego" i świetnie się ze swojej roli wywiązał. najlepiej nie przestawać na jednej wizycie ale skorzystać z dłuższej terapii, żeby dobry stan utrzymać.prywatnie by to troche kosztowało a na to kasy miec nie bedziesz jak tracisz pracę.

wrzuć w google: centrum interwencji kryzysowej (albo coś podobnego) - na pewno coś znajdziesz. zadzwoń i się umów.

jesteś zbyt młoda i zbyt dużo życia sobie zmarnowałaś - nie pozwól sobie na stratę kolejnych lat.

nie marnuj czasu na myślenie o kimś, kto chciał chodzić tylko z tobą do łóżka - oszukiwał żonę i ciebie. co jest wart taki facet?? korzystał tylko z przyjemności u 2 kobiet, a do tego żona jeszcze robiła pranie, sprzątanie i gotowanie - bardzo wygodny układ!

i nie myśl, ze nie miał okazji cię poznać - on nie chciał więcej cię poznawać bo on chciał TYLKO TWOJEJ D***!!

życzę żebyś się pozbierała i resztę życia mądrzej przeżyła. a teraz głowa do góry i dzwoń do psychologa!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

12

Odp: Bags i inni, pomocy...:(

Bardzo Wam dziękuję za wsparcie pomimo tego, że na nie nie zasłużyłam sad

13

Odp: Bags i inni, pomocy...:(
tearsinrain napisał/a:

Bardzo Wam dziękuję za wsparcie pomimo tego, że na nie nie zasłużyłam sad

Dostałaś wsparcie adekwatne do tego, o co prosisz smile. Pytanie co Ty z tym teraz zrobisz...

Mogę być w każdym miejscu na świecie, ale fragment mnie zawsze będzie jezdził opustoszałą autostradą zwaną życiem, sprawdzajac w tylnym lusterku, jak rozmywają się na horyzoncie miejsca i ludzie, których poznałem.

14

Odp: Bags i inni, pomocy...:(
tearsinrain napisał/a:

Bardzo Wam dziękuję za wsparcie pomimo tego, że na nie nie zasłużyłam sad

Jeśli chcesz prawdziwego wsparcia, to idź do psychologa i całkowicie (żadnych, ale to żadnych kontaktów) odetnij się od tego faceta: zablokuj na gg, na FB itp. w razie potrzeby wykasuj nawet swoje konta. Żadnego naprawiania komputera, tostera, toalety itp.

Pomysł z interwencją kryzysową bardzo dobry, moja koleżanka się z nimi kiedyś skontaktowała i jakiś czas uczęszczała na terapię do państwowej psycholog.

"Szanuję, że jest zajęty - aczkolwiek, czasami czuję, że chciałby ze mną coś więcej, albo tylko seksu (nie istotne) a potem odpycha mnie, zmienia o 180 stopni temat rozmowy, albo zaczyna mówić o swojej dziewczynie (jakieś błahostki które nie wnoszą nic do rozmowy, np że mu zrobiła obiad)."
COPYRIGHTS BY ANAKINKA

15

Odp: Bags i inni, pomocy...:(

Z całej tej rozpaczy wysłałam mu jeszxze dzisiaj list w którym poprosiłam go żeby mi dobitnie napisał, że z nami koniec

Tak działam bezmyślnie i impulsywnie...kajam się przed nim, wiem teraz, że zrobiłam źle po przecyztaniu Waszych odpowiedzi.....
Zwariowałam sad

16

Odp: Bags i inni, pomocy...:(
tearsinrain napisał/a:

Z całej tej rozpaczy wysłałam mu jeszxze dzisiaj list w którym poprosiłam go żeby mi dobitnie napisał, że z nami koniec

Tak działam bezmyślnie i impulsywnie...kajam się przed nim, wiem teraz, że zrobiłam źle po przecyztaniu Waszych odpowiedzi.....
Zwariowałam sad

Twoim problemem jest to, że tak kurczowo uczepiłaś się tego faceta, że kompletnie nie widzisz negatywnej strony waszego postępowania.

Po cholerę on ma Ci coś pisać? I co ma Ci napisać, żebyś wiedziała, że taki związek należy zerwać? Gdyby napisał Ci "Spierdalaj" to będziesz znowu wylewać żale, że myślisz o śmierci bo go kochasz...

Ty sama powinnaś wiedzieć, że trzeba zakończyć tę znajomość: a) bo facet jest żonaty (BO ON SIĘ TYLKO WYPROWADZIŁ, NIE JEST PO ROZWODZIE), b) jest żonaty i okłamywał żonę  c) okłamywał żonę i pomiatał Tobą d) JEST HISTERYKIEM I NIE MA JAJ - każdy kolejny post jest na to dowodem.

Z tej mąki chleba nie będzie, zrozum to dla własnego dobra, zachowujesz się jak ćpunka na głodzie, która zabija przechodnia za 5 złotych, czepiasz się faceta, który daje Ci ochłapy swojego uczucia a do tego najprawdopodobniej jest już Tobą znudzony i zmęczony.

"Szanuję, że jest zajęty - aczkolwiek, czasami czuję, że chciałby ze mną coś więcej, albo tylko seksu (nie istotne) a potem odpycha mnie, zmienia o 180 stopni temat rozmowy, albo zaczyna mówić o swojej dziewczynie (jakieś błahostki które nie wnoszą nic do rozmowy, np że mu zrobiła obiad)."
COPYRIGHTS BY ANAKINKA

17

Odp: Bags i inni, pomocy...:(

Zakładam, że moja rada w obecnej Twojej sytuacji wyda się idiotyczna, ale napiszę: nie siedź sama w domu. Musisz wyjść do ludzi, musisz zacząć próbować żyć od nowa, ale nie w łóżku!!!! Zakładam że takie rady będziesz kazała mi sobie wsadzić....ale wiem co mówię... Ja w dniu w którym się dowiedziałam, że mój partner mnie zdradza, zalana łzami i zbita jak pies, musiałam wyjść z córką na jakąś tam impreze...Spotkałam starego znajomego i tak mu płakałam w koszulę przez 2 godz... teraz jest moim mężem. Życie nie kończy się na tamtym gnojku i przyznasz nam kiedyś rację

18

Odp: Bags i inni, pomocy...:(

Dziękuję  za odpowiedzi. Tylko, że nie mam z kim wychodzić, nie mam znajomych, istniał dla mmnie tylko on, całe 3 lata żyłam myślami, że kiedyś nam się ułoży. Wpakowałam się w bagno...

Niestety ten list wysłałam dzisiaj do niego i ....ciekawa jestem co...albo czy w ogóle odpisze. Dałam mu czas do jutra, bo zdaję sobie sprawę, że jest mną oraztymi kłótniami zmęczony i może olać całą sprawę....
Jeżeli oleje albo napisze wprost "spie*dalaj" - to tak, pewnie załamię się jeszcze bardziej.... napisałam do niego, bo walczę, bo kocham i wierzyłam, że ta miłość była wyjątkowa...
Może gadam jak psychopatka i tak mnie odbieracie, ale naprawdę tak czułam i bardzo zawiodę się jeśli ostatecznie kopnie mnie w zadek po tym ile przeżyliśmy i przeszliśmy.
On sam kiedyś przyznał, że nie ma jaj i jest 'inny', bo wszystkim się przejmuje i nie chce zranić żadnej z nas...

Jeszcze mam klapki na oczach, ale pewnie spadną mi jak on odpowie lub nie...boo to będzie oznaczało, że z nami koniec i, że bardzo łatwo mu to przyszło ... i pozbył się jednego problemu

19

Odp: Bags i inni, pomocy...:(

Dobry pan.
Przyznał ze nie ma jaj i nie chce ranic żadnej z was

Karolek ja pierdziele..
Przecież wlasnie z takim podejściem ranil i wykorzystywał dwie kobiety.
To co piszesz jest przykładem tego jak fałszywie mozna interpretować fakty.
Przecież facet który spotyka nowa młoda naiwna kobietę i wmawia jej takie farmazony..
A jeszcze sie tłumaczy ze rznie dwie panienki bo taki dobry jest... To zwykły mały chujek jest....
Zobacz to wreszcie.
Wszystko co i powiedział. Co ci obiecywał. Co deklarował. I co tłumaczył. To kłamstwo....

serca na zakręcie...rozpoznamy się;)

20

Odp: Bags i inni, pomocy...:(
tearsinrain napisał/a:

On sam kiedyś przyznał, że nie ma jaj i jest 'inny', bo wszystkim się przejmuje i nie chce zranić żadnej z nas...

O eeesssu....jakbym mojego eksa słyszała...:)

21

Odp: Bags i inni, pomocy...:(

Tearsinrain, nie szkodzi, że nikogo nie znasz. Wyjdź po to właśnie, aby nie być samej, bo widzę, że nachodzą Cię różne złe myśli. W tej chwili samotność nie jest chyba najlepszym rozwiązaniem dla Ciebie. On nie jest wart tego, żebyś przez niego straciła swoje życie. Jesteś młoda, jeszcze wiele przed Tobą. Pójdź do psychologa, jak radzili Ci inni, zadbaj o siebie, wyciągnij wnioski ze swoich błędów i ich już nie powtarzaj. Po prostu nie zwracaj już nigdy uwagi na zajętych facetów, a dobrze na tym wyjdziesz. Może znajdź sobie jakieś zajęcie: wolontariat czy coś innego, poszukaj nowej pracy. I powoli wprowadzaj zmiany.

"Jeżeli nie wiesz dokąd zmierzasz, każda droga zaprowadzi cię donikąd."

"Śmiech jest lekarstwem, które każdy może sobie przepisać."

22

Odp: Bags i inni, pomocy...:(
tearsinrain napisał/a:

napisałam do niego, bo walczę, bo kocham i wierzyłam, że ta miłość była wyjątkowa...

Cóż, mogę CI zagwarantować, że w tej znajomości nie ma niczego wyjątkowego, ta historia jest banalna aż do bólu.

tutaj wątek idealnie pasujący do Twojej sytuacji, pan mąż to identyczny histeryk jak ten w Twoim przypadku:
http://www.netkobiety.pl/t50629.html i http://www.netkobiety.pl/t50699.html (ta sama autorka)

a tutaj na ochłodę następne:
http://www.netkobiety.pl/t57732.html
http://www.netkobiety.pl/t57480.html
http://www.netkobiety.pl/t57138.html
http://www.netkobiety.pl/t52086.html
http://www.netkobiety.pl/t51398.html
http://www.netkobiety.pl/t50530.html

Wyszukanie tych watków zajęło mi 5 (słownie pięć) minut...



Przy okazji, czy możesz wyjaśnić mi O CO WALCZYSZ? Ale szczerze? Bo jeśli sądzisz, że z takim debilem będziesz mieć domek z ogródkiem, kota, psa, szacunek i bezpieczeństwo to znaczy, że jesteś głupsza niż przypuszczałam...

BTW: zwracam Ci uwagę, że wyprowadzenie się z domu nie jest tożsame z uzyskaniem rozwodu. Tak tylko wspominam, w razie gdybyś dalej pisała, jaki to on wielki krok w Twoim kierunku uczynił...

tearsinrain napisał/a:

po tym ile przeżyliśmy i przeszliśmy.

WTF? Jacy WY? WAS nie ma!!! Ty przeżyłaś i Ty przeszłaś, bo to Ty szalejesz i to Ty się szarpiesz. Panu nic nie jest oprócz tego, że żona go z domu wywaliła.

"Szanuję, że jest zajęty - aczkolwiek, czasami czuję, że chciałby ze mną coś więcej, albo tylko seksu (nie istotne) a potem odpycha mnie, zmienia o 180 stopni temat rozmowy, albo zaczyna mówić o swojej dziewczynie (jakieś błahostki które nie wnoszą nic do rozmowy, np że mu zrobiła obiad)."
COPYRIGHTS BY ANAKINKA

23

Odp: Bags i inni, pomocy...:(

Dziękuję za podesłane linki...przejrzałam...


Czyli on jeszcze może do niej wrócić ? Wg niego odejście od niej, wyprowadzka to już duży krok...Zastanowiło mnie jednak, że swój samochód trzymał w garażu, a jeździł samochodem żony....Kiedy spytałam dlaczego, odpowiedział, że tamten trzyma w garażu i nic więcej...Tak jakby nie chciał żeby jego samochód był rozpoznany na osiedlu....

Walczę o miłość, która między nami była, nie mogę uwierzyć, że to wszystko co mówił było kłamstwem...i, że jest takim wyrachowanym dupkiem...

Tak czy siak jeszcze nie odpisał....jeśli nie odpisze tzn.,że jednak nic dla niego nie znaczyłam...

Nie wiem tylko jak się z tego pozbieram, wszystko to zbiegło się z moimi ostatnimi dniami w pracy....:(

24 Ostatnio edytowany przez Magda Kinia (2013-09-25 09:17:33)

Odp: Bags i inni, pomocy...:(

Pisałaś,że wyprowadzka była dużym krokiem dla niego....

Jaka wyprowadzka??? Żona go wypier..oliła z domu, a teraz on płaszczy się przed nią, zgrywa ofiarę i płacze jej do telefonu, że nie radzi sobie bez niej...(samochód może być tego dowodem...)

On wróci do niej jeśli tylko żona mu pozwoli...

25 Ostatnio edytowany przez Mussuka (2013-09-25 11:50:06)

Odp: Bags i inni, pomocy...:(
tearsinrain napisał/a:

Dziękuję za podesłane linki...przejrzałam...


Czyli on jeszcze może do niej wrócić ? Wg niego odejście od niej, wyprowadzka to już duży krok...Zastanowiło mnie jednak, że swój samochód trzymał w garażu, a jeździł samochodem żony....Kiedy spytałam dlaczego, odpowiedział, że tamten trzyma w garażu i nic więcej...Tak jakby nie chciał żeby jego samochód był rozpoznany na osiedlu....

Walczę o miłość, która między nami była, nie mogę uwierzyć, że to wszystko co mówił było kłamstwem...i, że jest takim wyrachowanym dupkiem...

Tak czy siak jeszcze nie odpisał....jeśli nie odpisze tzn.,że jednak nic dla niego nie znaczyłam...

Nie wiem tylko jak się z tego pozbieram, wszystko to zbiegło się z moimi ostatnimi dniami w pracy....:(

Kurna, dziewczyno, czy Ty masz troche godnosci? Pisza Ci obcy ludzie bialo na czarnym i czarno na bialym, w co wlazlas a raczej z kim, a Ty dalej jak slepy o kolorach..a moze on wroci, nie wroci, napisze, nie napisze..moze jeszce z akacji sobie powroz.

NIE WROCI DO CIEBIE. Amen. Wytapetuj to sobie na scianach dookola i dopisz pod tym - NA CALE SZCZESCIE.

I zacznij wreszcie zachowywac sie jak dorosla osoba, kobieta szanujaca swoja osobe a nie dziecko ryczace, bo mu lizak - nie jego - zabrali.

Z opowiesci wielu oraz autopsji wiem tyle - jak facet naprawde kocha i naprawde chce byc z dana kobieta to NIC go nie powstrzyma, ani Twoje brzydkie smsy ani zona ani tsunami na Twojej ulicy. A on 3 lata bawil sie, pobawil i ciao bambina.

Pisz do iego, dzwon, slij kartki czy paczki - tyle tylko, ze efekt bedzie minusowy. On nie wroci a jeszcze dodatkowo straci resztki jakiegokolwiek szacunku do Ciebie. O ile go w ogole mial.

Ten najwiecej mowi o przeszlosci, kto nie ma planow na przyszlosc

26

Odp: Bags i inni, pomocy...:(

Nic dodać, nic ująć. Choć jak chcesz jeszcze trochę pocierpieć to mi się zdaje, że będzie miał jeszcze kilka razy na ciebie ochote. Jak np. żona będzie nie ugięta w swoich postanowieniach odnośnie jego eksmisji, lub jak nie znajdzie następnej, więc jest szansa że cię wykorzysta.

"Boże, daj mi cierpliwość, bym pogodził się z tym, czego zmienić nie jestem w stanie. Daj mi siłę, bym zmieniał to co zmienić mogę. I daj mi mądrość, bym odróżnił jedno od drugiego." Marek Aureliusz
Walczę z boreliozą i bartonella https://boreliozalyme.blogspot.com/

27

Odp: Bags i inni, pomocy...:(

No cóż,chociaż ja jestem w odwrotnej sytuacji,jako zdradzana żona,szkoda mi ciebie.W moim przypadku doszło nawet do tego,że broniłam go przed jego kochanką,bo powiedział,że ona go maltretuje smsami,telefonami,włazi mu do życia ,i nie może zrozumieć,że on ma jej dość.:D
Fajnie,prawda?Bardzo cię proszę-nie pisz więcej do niego.Odetnij się jak od zarazy. Nie jest wart ani żony, jaka by nie była, ani ciebie.Czy masz jakąkolwiek rodzinę,koleżanki,kolegów?Jeśli tak,uciekaj do nich.Musi być ktoś bliski przy tobie.Pomysł z psychologiem też jest jak najbardziej wskazany.Absolutnie nie wolno rezygnować ci z życia,bo żaden facet nie jest tego wart.Ja jako zdradzona żona, przeżywałam coś podobnego do ciebie.Poświęciłam mężowi 26  lat swojego życia.Oddałam mu wszystko, co miałam, a on szukał rozrywki poza domem.Też chciałam się zabić.Zwyczajnie uważałam,że nie mam już po co żyć.No to przygarnęłam pieska i nim się zajęłam.Mam świetny kontakt z dziećmi,niespodziewanie znalazłam dobre przyjaciółki.Pozwoliłam sobie na życie,teraz szukam pracy.Zobaczysz i u ciebie wszystko się ułoży,tylko pozwól sobie na to.A gdy dasz sobie szansę poznać samą siebie na pewno nie dasz się tak łatwo nabrać.

Czasem ratują nas prawdziwe drobiazgi : zmiana pogody, gest dziecka, filiżanka doskonałej kawy.
Jonathan Carroll "Dziecko na niebie".

28 Ostatnio edytowany przez Katarzynka82 (2013-09-25 14:55:49)

Odp: Bags i inni, pomocy...:(

Musisz zacząć żyć i zapomnieć o przeszłości właśnie najlepiej poznając przyjaciół ale nie szukając seksu a przyjaźni bo na narzeczeństwo jest za wcześnie.
Jeżeli szybko ci się trafi się ktoś samotny wyjątkowy to OK ale prześwietl go czy aby na pewno nie ma nikogo poza tobą.

Jestem wierna tak jak ty mi.

29 Ostatnio edytowany przez ziemniaczana (2013-09-25 15:13:46)

Odp: Bags i inni, pomocy...:(

"bylam niedobra, bylam niemila" - Nie wiem czemu cisnie mi się tu wyobrazenie o ojcu który karci niefrasobliwą corkę.
Kobieto - a jaka mialas byc?
Bylas "niemila i niedobra" bo oczekiwalas, a pan zajety nie lubil oczekiwan wobec niego. To jemu wolno bylo oczekiwać, nie na odwrot.


"Wyprowadzil się od zony".
Uwazasz ze gdyby byl szczery to po tak diametralnej zmianie i rozwaleniu calego swojego dotychczasowego zycia nagle by mu się odwidzialo i tak latwo by odpuscil?

A najbardziej rozwalilo mnie to:

tearsinrain napisał/a:

chciał przecież jeszcze pójść ze mną do łóżka, a ja uciekłam...Może gdybym nie podejmowała tej rozmowy, gdybyśmy spędzili ze sobą tę noc - nie podjąłby takiej decyzji?

No, wtedy byc moze przelecialby cie jeszcze pare razy i dopiero powiedzial co mial do powiedzenia big_smile


Przestań ciągle szukać winy w sobie!
"Norwood Robin - Kobiety, które kochają za bardzo." - odsylam do lektury, fajne spostrzezenia i wnioski, choć tez nie radze wszystkiego brac AZ TAK doslownie.
Przyjrzyj się sobie. Cale zycie podporządkowalas jemu, stawiajac fundamenty na piasku. On, on, on i nic poza tym.  A gdzie w tym wszystkim jesteś Ty?
Cierpisz - bo nie masz życia poza "nim". Zadbaj o siebie, rozwijaj zainteresowania - na pewno masz jakieś. Coś musisz robić.

Nie, nie potępiam Cię. Nie mi oceniać. Nawet Ci wspolczuje.
Jedyna rada jaką mozna Ci dac - nie płaszcz się, nie wypisuj. Nie trać resztek godności, nie ważne jak ciężko by nie bylo.

30

Odp: Bags i inni, pomocy...:(

Wiesz że przynajmniej on na prawdę się rozstał z żona bo w moim przypadku to jest nie realne... Jest jeszcze dwójka chłopaków które kochają ojca a ja być może ze swoim dzieckiem zostanę sama.
Jesteś 5 lat starsza więc jesteś młoda i całe życie przed Tobą tak jak i w moim przypadku.. Tylko to że pokochaliśmy niewłaściwych facetów to jest nasz problem bo tylko my cierpimy...
WES SIE W GARŚĆ NIE WARTO PRZEZ FACETA ODBIERAĆ SOBIE ZYCIA NIE WARTO !!!!

31

Odp: Bags i inni, pomocy...:(
ona_91_:( napisał/a:

Wiesz że przynajmniej on na prawdę się rozstał z żona bo w moim przypadku to jest nie realne... Jest jeszcze dwójka chłopaków które kochają ojca a ja być może ze swoim dzieckiem zostanę sama.
Jesteś 5 lat starsza więc jesteś młoda i całe życie przed Tobą tak jak i w moim przypadku.. Tylko to że pokochaliśmy niewłaściwych facetów to jest nasz problem bo tylko my cierpimy...
WES SIE W GARŚĆ NIE WARTO PRZEZ FACETA ODBIERAĆ SOBIE ZYCIA NIE WARTO !!!!

nie moge uwierzyć, że tak durnym mozna być

jakby sie twój fagasek z zoną rozstał to co?? chociaż trochę satysfakcji bys miała, że udało ci się, na spółkę z nim rozpieprzyc konwekwetnie rodzinę???

pobudka dziewczyny!!!!

ja wiem, że ci faceci to pateflony, padalce, chujopląty, cwaniaki i psychofagi

ja nawet potrafię zrozumiec, że mają talent do manipulowania, kłamania, oszukiwania, nie mają zasad, sa prości jak budowa cepa... zrobią wszystkio, powiedza wszystko, żeby przelecieć.. (takie kuta-szybowce) leca na nie swojej energii...)

ale czemu wy, dziewczyny, dajecie się wmanewrowac w takie relacje, wwierzycie w te bzdury i potem jeszcze wzdychacie, że takie biedne???

no ludzie!!! bo ja juz nie wytrzymuję

mojej koleżance powiedziałam kiedyś- to, że jestes głupia, nie jest żadnym powodem, żebym ja się nad twoją głupota pochylała.. wszystko co robisz, robisz swiadomie, konsekwetnie i sama podejmujesz decyzje.. i sama poniesiesz ich konsekwencje...

serca na zakręcie...rozpoznamy się;)

32

Odp: Bags i inni, pomocy...:(
ona_91_:( napisał/a:

Wiesz że przynajmniej on na prawdę się rozstał z żona bo w moim przypadku to jest nie realne... Jest jeszcze dwójka chłopaków które kochają ojca a ja być może ze swoim dzieckiem zostanę sama.
Jesteś 5 lat starsza więc jesteś młoda i całe życie przed Tobą tak jak i w moim przypadku.. Tylko to że pokochaliśmy niewłaściwych facetów to jest nasz problem bo tylko my cierpimy...
WES SIE W GARŚĆ NIE WARTO PRZEZ FACETA ODBIERAĆ SOBIE ZYCIA NIE WARTO !!!!

Nastepna siusiara, co nie umie majtek na sobie utrzymac.

Ja to wam zycze, zebyscie sobie za maz powychodzily, ot chocby i za tych "niewlasciwych" a za pare lat stanely w szeregach zon zdradzonych. Dla mlodej i chetnej i nieszcesliwie w WASZYM mezu zakochanej.

Jest jasne prawo: patrzysz na niego - on Brad Pitt - patrzysz na jego reke z obraczka - i on staje sie jedynie plakatem Brada Pitta. Rozumiesz to? Myslisz wtedy glowa, a nie innymi organami. I nieszczescia nie ma.

Ten najwiecej mowi o przeszlosci, kto nie ma planow na przyszlosc

33

Odp: Bags i inni, pomocy...:(
End_aluzja napisał/a:

(...)sama poniesiesz ich konsekwencje...

Żeby to była prawda, że sama....

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

34

Odp: Bags i inni, pomocy...:(
Wielokropek napisał/a:
End_aluzja napisał/a:

(...)sama poniesiesz ich konsekwencje...

Żeby to była prawda, że sama....

no racja Wielokropek

tylko, że królewny mają w dupie konsekwencje dotyczące innych, bo każdym działaniem, myslą i uczynkiem udowadniają, że jedyne co dostrzegają, to czubek włąsnej dupy..

a propos - pamiętasz tę, która zdradziła meża z jego bratem?? miałą w dupie uczucia męża, wielka miłośc i w ogołe
a potem dowiedziałą się, że kiedyś, jeszcze przed slubem mąż ją zdradził...i nagle dupka zabolała i dziewcze zrozumiało, że może mąż tez coś poczuł..... więc poczułą się "nie w porzadku" i postanowiła mu powiedzieć

tu jest tak samo- autorki tych postów mają empatię na poziomie minus 10 - nie widzą, nie czują, nie dostrzegają niczego oprócz włąsnego nosa, własnych potrzeb i wydaje im się, że są pępkami świata... strasznie małego światka... takiego -bylejakiego....

serca na zakręcie...rozpoznamy się;)

35

Odp: Bags i inni, pomocy...:(
tearsinrain napisał/a:

Czyli on jeszcze może do niej wrócić ? Wg niego odejście od niej, wyprowadzka to już duży krok...Zastanowiło mnie jednak, że swój samochód trzymał w garażu, a jeździł samochodem żony....Kiedy spytałam dlaczego, odpowiedział, że tamten trzyma w garażu i nic więcej...Tak jakby nie chciał żeby jego samochód był rozpoznany na osiedlu....

(...) Z całej tej rozpaczy wysłałam mu jeszxze dzisiaj list w którym poprosiłam go żeby mi dobitnie napisał, że z nami koniec (...)

Tak działam bezmyślnie i impulsywnie...kajam się przed nim, wiem teraz, że zrobiłam źle po przecyztaniu Waszych odpowiedzi.....
Zwariowałam.
Walczę o miłość, która między nami była, nie mogę uwierzyć, że to wszystko co mówił było kłamstwem...i, że jest takim wyrachowanym dupkiem...

Facet się Tobą bawi jak szmacianą lalką nawijając przesłodzony makaron na uszy, że odejście od żony było jego "milowym krokiem" a Ty mu w to miejsce bach, liścik miłosny sadzisz.
Odszedł do żony ale buja się furmanką żony... Odszedł od żony, ona go wywaliła, czy wyszedł "na zakupy"? To się ładu i składu wychodkowego nie trzyma, a od prawdy to jest dalekie i nigdy raczej przy niej nie stało.
Może i walczysz o miłość, która dla Ciebie jest jak hymn o miłości. Lecz dla niego jest ona pojęciem względnym lub bezwzględnie abstrakcyjnym. Teoria emocjonalności i odpowiedzialności za związek, jakim jest małżeństwo u niego się równo rozjechała w praktyce, a Twój szacunek do siebie samej, że żonatych facetów się nie tyka - również spadł z tej pierwotnej pozycji na kręgosłupie - nie tylko tym moralnym - gdzieś tam hen niżej.

tearsinrain napisał/a:

Tak czy siak jeszcze nie odpisał....jeśli nie odpisze tzn.,że jednak nic dla niego nie znaczyłam...
Nie wiem tylko jak się z tego pozbieram....:(

A co ma Ci odpisać? Że sam nie wie co jest dla niego lepsze? Ty czy żona, czy to, że woli trzymać dwie sroki za ogon? Czy poużywać sobie z Tobą w aucie żony? yikes
Facet się czuje jak pączek w maśle, bo ma wikt i opierunek i lata jak zakrzywione wahadło metronomu - od jednej do drugiej... z przerwą na przelotny "deser w cukierni".
To że on nie szanuje siebie i Was, to pikuś, gorzej już jest z tym, że sama nie szanujesz siebie i swojego "królestwa".

Mogę być w każdym miejscu na świecie, ale fragment mnie zawsze będzie jezdził opustoszałą autostradą zwaną życiem, sprawdzajac w tylnym lusterku, jak rozmywają się na horyzoncie miejsca i ludzie, których poznałem.

36

Odp: Bags i inni, pomocy...:(

Ok, jestem żałosna i wiem o tym....Po prostu go kocham, co mam na to poradzić? Co mam teraz zrobić z tą miłością?
Nie odpisał...dzwoniłam późnym wieczorem, sygnał ttrwał długo, niechcący odebrał i jednocześnie odłączył połączenie...

Czytam Wasze odpowiedzi i .... siedzę sparaliżowana...

Dzisiaj też mam ochotę mu podzwonić....:( wpadłam w jakąś psychozę sad

37

Odp: Bags i inni, pomocy...:(

Tyle osób Ci pisze to samo ,a Ty wciąż swoje, nic do Ciebie nie dociera...ech...

To ja powiem inaczej: jeśli chcesz go odzyskać , to NIE DZWON DO NIEGO, NIE PISZ , NIE KONTAKTUJ SIĘ !!! Przez 2 tygodnie.
Teraz jesteś dla niego jak jakaś namolna mucha, która bzyczy w nocy nad głową i nie daje spać.

Im bardziej pragniesz z nim kontaktu, tym bardziej on ucieka, czy Ty tego nie widzisz...?

38

Odp: Bags i inni, pomocy...:(

Wiem...ale biję się z myślami i już miałam do niego nadal próbować dzwonić, po to żeby widział, że mi zależy, że pierwsza wyciągam rękę, bo zawsze w takich sytuacjach miał do mnie pretensje, że ja nigdy nie odezwałam się pierwsza.

Chciałam dzisiaj do niego zadzwonić i sądzę, że znowu nie odebrałby, więc dałabym już spokój i nigdy więcej nie podjęłabym żadnej formy kontaktu z nim....
Właśnie sam fakt, że odrzuci połączenie dałby mi kopa, że on już  mnie nie chce znać. Tym samym wiem, że to żałosny pomysł...
sad

39 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2013-09-26 23:19:06)

Odp: Bags i inni, pomocy...:(
tearsinrain napisał/a:

Wiem...ale biję się z myślami i już miałam do niego nadal próbować dzwonić, po to żeby widział, że mi zależy, że pierwsza wyciągam rękę, sad

Ale na wulgaryzm (tracę cierpliwość, stąd wulgaryzm, który pewnie zaraz administracja wytnie) zależy Ci na tym, aby on widział, że Ty coś tam? wulgaryzm, ten koleś nawet nie jest rozwiedziony!! To nie jest wyciąganie ręki do zgody, na chwilę obecną pchasz się do łóżka żonatemu facetowi który ma Cię gdzieś! Ten człowiek nigdy nie chciał dla Ciebie kończyć małżeństwa - to Ty się uczepiłaś jak rzep psiego ogona i ubzdurałaś sobie domek z ogródkiem i wielką miłość z żonatym facetem!


tearsinrain napisał/a:

Po prostu go kocham, co mam na to poradzić? Co mam teraz zrobić z tą miłością?

To się odkochaj. Siądź na tyłku i poczekaj, aż Ci przejdzie. Napisałam Ci w pierwszym poście, że w 100 % ponosisz konsekwencje własnych czynów - zabrałaś się za romans z żonatym to masz. A tak nawiasem mówiąc, to co Ty odstawiasz to nie jest miłość. To jest uzależnienie emocjonalne, histeria i życie w świecie własnych wyobrażeń.

Zaczynam przypuszczać, że on zerwałby z Tobą już jakiś czas temu, tylko po pierwsze szkoda mu było dobrego seksu a po drugie najzwyczajniej w świecie zaczął zauważać, że Ci odbija i zaczął się Ciebie bać. Stąd te pierduty o przyjaźniach i innych takich - jak takie histerie odstawiasz, to on się zwyczajnie boi, że w przypadku definitywnego zerwania kontaktów albo polecisz do jego żony i odwalisz jakiś gigantyczny cyrk w wyniku którego on nie będzie miał do czego wracać, albo zrobisz coś innego ale równie bezdennie głupiego.

Na początku Ci przez chwilę współczułam, ale teraz  to mnie aż odrzuca jak czytam te Twoje brednie.

"Szanuję, że jest zajęty - aczkolwiek, czasami czuję, że chciałby ze mną coś więcej, albo tylko seksu (nie istotne) a potem odpycha mnie, zmienia o 180 stopni temat rozmowy, albo zaczyna mówić o swojej dziewczynie (jakieś błahostki które nie wnoszą nic do rozmowy, np że mu zrobiła obiad)."
COPYRIGHTS BY ANAKINKA

40

Odp: Bags i inni, pomocy...:(

Batszeba... i tak kopiesz już leżącego. .. chociaż potrzebne mi takie ciosy, bo dzięki temu nie zadzwoniłam, opamiętałam się, że nie jestem jego. Działam w afekcie i tak - myślę, że nie jestem normalna.....

Nie jest rozwiedziony, ale wiele mówił, choćby to, że dla mnie zrobiłby wszystko i, że to dla mnie wyprowadził się. W tym roku naprawdę widziałam się z nim około 6x. Pomimo tego, że myślałam, że między nami już koniec - on do mnie wydzwaniał, jeździł za mną, pisał prawie codziennie na gg, przypominał o sobie. Jeżeli widzieliśmy się tylko jakieś 6x to dlaczego na początku roku nie dał mi już spokoju??? Dla seksu, którego prawie wcale nie było????
Tego nie mogę pojąć, bo nie mogłam być ani z nim, ani z nikim...bo widząc mnie z kolegą na rowerze twierdził, że szybko się pocieszyłam przez co miałam ogromne wyrzuty sumienia i tak usychałam jak roślina.... i czekałam na niego. Teraz wariuję, bo taką decyzję podjął, mówiąc, że była to najtrudniejsza decyzja w jego życiu, ale nie potrafimy się dogadać, zrozumieć. I to jest powód......

Zawracał mi głowę i nagle uciekł. Czy można tak okłamywać? Nie wierzę, że można być tak dobrym aktorem, nie wierzę, że on taki jest sad cały czas myślę, że to wszystko co było między nami zepsułam ja...bo cały czas byłam podejrzliwa, że mnie okłamuje...nie ufałam mu co miało odzwierciedlenie w smsach, które ode mnie otrzymywał....Ile można wytrzymać z tak infantylną osobą jak ja? Miał swój limit wytrzymałości, prosił, rozmawiał ze mną żebym przestała się tak zachowywać, bo jemu to nie pomaga. W końcu wypalił się, tak myślę...

Straciłam wiarę w związki, wiarę w mężczyzn. Mam nauczkę, chcę i powinnam umrzeć za to, że pokochałam zajętego faceta

41 Ostatnio edytowany przez Konsternacja (2013-09-26 23:24:22)

Odp: Bags i inni, pomocy...:(

On Cię zniszczył.
Ty siebie zniszczyłaś.


Na chwilę obecną to pozostały Ci tylko Łzy W Deszczu... Musisz to przejść aby móc spojrzeć sobie prosto w oczy po raz kolejny. Sama musisz się otrząsnąć. Nikt z nas - jakich by gorzkich słów nie używał - nie pomoże Ci w tym. To musi być Twoja decyzja.
Spójrz... teraz szarpią Tobą emocje, negatywne uczucia, poczucie zawodu, niespełnienia, wypalenia, wyczerpania. Tęsknisz za bliskością i czułym dotykiem. Skumulowałaś w sobie te emocje którym teraz musisz dać ujście. Nic nie przyspieszysz, to jest proces.
Ja na szczęście nigdy nie byłam w Twojej sytuacji - już kilka razy zresztą pisałam w innych wątkach, że nie rozumiem tego jak takie kobiety jak Ty mogą egzystować w takich "warunkach".
Zbędnym jest też mówienie, że to na Twoje własne życzenie, bo TY sama to wiesz.
Spójrz na to z innej strony, jesteś dorosła, atrakcyjna, masz pracę, mieszkanie. Bierz życie w swoje ręce, nie oglądaj się za siebie i idź do przodu. Niczego nie przyspieszysz a swoimi pochopnymi zachowaniami możesz tylko stracić coś co mozolnie będziesz budowała. Daj sobie CZAS. Nikt Ciebie lepiej nie zrozumie jak CZAS właśnie:)

ps. Ty go nie znasz tak naprawdę, Wasze spotkania sprowadzały się do kilku, kilkunastu godzin, może nawet dni, przepisanych meili, rozmów gg. Ale Ty go nie znasz. Razem tworzyliście Waszą bajkę. Sex, wino, pocałunki...tak, wiem dłuuugie rozmowy. Ale sama dobrze wiesz, że on Cię nie kochał - gdyby tak było nie zadawałabyś nam tutaj tych pytać i sama nie musiała siebie przekonywać. Czy był aktorem? Oboje nimi byliście, każde z Was odgrywało swoje role. Ty też byłaś aktorką. Tylko, że Tobie przyznano na koniec Złotą Malinę.
Czemu byłaś podejrzliwa? Odpowiedź jest prosta: nie ufałaś mu bo wiedziałaś, że z Tobą zdradza swoją żonę. To proste.

Cóż... długa droga przed Tobą, ale dasz radę:) Nie poddawaj się tylko i odetnij się od niego.

42

Odp: Bags i inni, pomocy...:(

Prosisz o pomoc?
Zrezygnuj z tej egzaltacji, zacznij używać słów adekwatnych do sytuacji.
Przestań przerzucać odpowiedzialność za swoje decyzje na inne osoby.
Zobacz rzeczywistość.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

43

Odp: Bags i inni, pomocy...:(

Żadne kopanie leżącego. Jedyną osobą, która kopie autorkę (poza tym żonatym facetem) jest ona sama. Sama się podkłada i robi z siebie worek treningowy. Dobrowolnie i z otwartymi oczami.

Wiem jedno: gdyby facet na serio nie kochał żony a kochał autorkę, tego wątku by nie było, a zamiast tego byłaby zakończona sprawa rozwodowa. Tylko tyle i aż tyle.

"Szanuję, że jest zajęty - aczkolwiek, czasami czuję, że chciałby ze mną coś więcej, albo tylko seksu (nie istotne) a potem odpycha mnie, zmienia o 180 stopni temat rozmowy, albo zaczyna mówić o swojej dziewczynie (jakieś błahostki które nie wnoszą nic do rozmowy, np że mu zrobiła obiad)."
COPYRIGHTS BY ANAKINKA

44

Odp: Bags i inni, pomocy...:(

Dziękuję wszystkim za odpowiedzi.

Nie chciałam otworzyć oczu i pogodzić się z tym, że on mnie nie kocha (choć mówił, że kocha)...

Jestem sparaliżowana i chciałabym ten ból psychiczny zagłuszyć bólem fizycznym sad

45 Ostatnio edytowany przez batszeba (2013-09-26 23:46:24)

Odp: Bags i inni, pomocy...:(
tearsinrain napisał/a:

Dziękuję wszystkim za odpowiedzi.

Nie chciałam otworzyć oczu i pogodzić się z tym, że on mnie nie kocha (choć mówił, że kocha)...

Jestem sparaliżowana i chciałabym ten ból psychiczny zagłuszyć bólem fizycznym sad

Już Ci napisaliśmy: zamiast wydzwaniać do niego, zadzwoń do interwencji kryzysowej. Rozmowa z psychologiem zrobi Ci lepiej niż x wiadomośći, listów, prezentów itd. skierowanych do pseudo ukochanego.

"Szanuję, że jest zajęty - aczkolwiek, czasami czuję, że chciałby ze mną coś więcej, albo tylko seksu (nie istotne) a potem odpycha mnie, zmienia o 180 stopni temat rozmowy, albo zaczyna mówić o swojej dziewczynie (jakieś błahostki które nie wnoszą nic do rozmowy, np że mu zrobiła obiad)."
COPYRIGHTS BY ANAKINKA

46

Odp: Bags i inni, pomocy...:(

Jesteś sparaliżowana i będziesz. Zostałaś sama i się tego boisz.
Tak jak Ci pisałam niczego nie przeskoczysz, nie dasz rady. Nie jesteś w stanie tego zrobić.
Nie kontaktuj się tylko z nim.
Jutro jest piątek, wyskocz gdzieś ze znajomymi, przyjaciółmi. Zacznij uprawiać sport. Rób coś dla siebie.
Ktoś kiedyś ładnie napisał, że strach przed cier­pieniem jest straszniej­szy niż sa­mo cier­pienie. Pomyśl o tym...

47 Ostatnio edytowany przez batszeba (2013-09-26 23:55:03)

Odp: Bags i inni, pomocy...:(

Chciałam jeszcze dopisać jedno:

nawet gdyby jakimś cudem zaczęlibyście być razem, nie wierzę w to, że po tym, co opisujesz, byłby to dobry związek. Dobry związek to zaufanie, bezpieczeństwo, czułość. A wy?
Nie ufałabyś mu (bo zdradził już własną żonę), analizowałabyś każdy jego ruch i słowo, robiłabyś awantury. Żyłabyś na huśtawce emocjonalnej - albo wybuchy uczucia albo doły i pretensje.

Sądzę też, że prędzej czy później on znudziłby się Tobą - albo by Cię rzucił, albo znalazłby kolejną wielbicielkę i zaczął zdradzać Ciebie albo wróciłby do żony (o ile ta przyjęłaby go).

Czy dla czegoś takiego warto rozmyślać o śmierci???

"Szanuję, że jest zajęty - aczkolwiek, czasami czuję, że chciałby ze mną coś więcej, albo tylko seksu (nie istotne) a potem odpycha mnie, zmienia o 180 stopni temat rozmowy, albo zaczyna mówić o swojej dziewczynie (jakieś błahostki które nie wnoszą nic do rozmowy, np że mu zrobiła obiad)."
COPYRIGHTS BY ANAKINKA
Odp: Bags i inni, pomocy...:(

Dzizussss jaki ckliwy melodramat...
O czym tu w ogole pisac i co roztrzasac ?
Jaki zwiazek ??? Jaka milosc ????
Widzieliscie sie w tym roku 6 razy wiec ten "wasz swiat" to raczej swiat fantasmagorii
i wirtualnych wyobrazen.
Ocknij sie dziewczyno i wez sie uczciwie za siebie bo piszesz jak dziecko
zreszta nie tylko tu na forum ale do tego swojego "krolewicza" rowniez.

Duzo sie tu oberwalo "facetowi", zasluzenie zreszta, ale mi osobiscie bardziej rzucila sie w oczy twoja postawa "doroslej" kobiety.
Straszna dziecinada... nie moge uwierzyc ze masz 27 lat. Nie zartujesz czasem ???
Chociaz... chyba oboje jestescie na tym samym lewelu...
badz zblizonym

Nie ma takiej zlotej rady ktora by do ciebie przemowila
najpierw musisz dorosnac
pojezdzic jeszcze jakis czas na rowerku z kolega
potem, z czasem sprobowac odkrecic te boczne koleczka z tylnego kola
i dopiero wtedy budowac damsko-meskie relacje

49

Odp: Bags i inni, pomocy...:(
eine_gute_ehefrau napisał/a:

pojezdzic jeszcze jakis czas na rowerku z kolega
potem, z czasem sprobowac odkrecic te boczne koleczka z tylnego kola
i dopiero wtedy budowac damsko-meskie relacje

Tu prędzej analogicznie pasuje dość dobrze znany szlagier Janusza Rewińskiego "Mój stary STAR".

Mogę być w każdym miejscu na świecie, ale fragment mnie zawsze będzie jezdził opustoszałą autostradą zwaną życiem, sprawdzajac w tylnym lusterku, jak rozmywają się na horyzoncie miejsca i ludzie, których poznałem.

50

Odp: Bags i inni, pomocy...:(
tearsinrain napisał/a:

Jestem sparaliżowana i chciałabym ten ból psychiczny zagłuszyć bólem fizycznym sad

I swietny pomysl! Zapisz sie na kickboxing albo damski boks i walac w gruszke mysl, ze to Twoj nie Twoj lowelas. Zobaczysz jaka ulge poczujesz jak "mu" z pare razy dolozysz:)

Ten najwiecej mowi o przeszlosci, kto nie ma planow na przyszlosc
Odp: Bags i inni, pomocy...:(
Mussuka napisał/a:
tearsinrain napisał/a:

Jestem sparaliżowana i chciałabym ten ból psychiczny zagłuszyć bólem fizycznym sad

I swietny pomysl! Zapisz sie na kickboxing albo damski boks i walac w gruszke mysl, ze to Twoj nie Twoj lowelas. Zobaczysz jaka ulge poczujesz jak "mu" z pare razy dolozysz:)

Ale za co ona ma jemu dokladac ????
Niech sobie z otwartej w ta pusta banie przylozy !
Moze cos zaswita i cos pojmie.
Czy wchodzac w relacje z zonatym gosciem moze miec dzisiaj jakiekolwiek pretensje do niego ??????
O co sie pytam ??? bo moze ja czegos nie rozumiem...

Pierwsze tearsinrain - zadbac o swoj rozwoj powinnas bo tu jak pisalam wiele widze do zrobienia.
Pretensje jedynie do siebie zes glupia cipa. i wyciagnac wnioski i zaczac sie szanowac !
Kobieta sie stawac !
I zamiast stekac i przezywac ta swoja wyjatkowa milosc robiac z niej przerost formy nad trescia,
wstajesz z lozka, doopa w troki i robisz cos konkretnego ze swoim zyciem ! ze soba !

bags ja zostane jednak przy rowerku smile chociaz moze byc i star- byleby z tego lozka w koncu wylazla bo mam wrazenie ze to najwazniejszy rzeczownik w jej zyciu wink

52

Odp: Bags i inni, pomocy...:(
eine_gute_ehefrau napisał/a:
Mussuka napisał/a:
tearsinrain napisał/a:

Jestem sparaliżowana i chciałabym ten ból psychiczny zagłuszyć bólem fizycznym sad

I swietny pomysl! Zapisz sie na kickboxing albo damski boks i walac w gruszke mysl, ze to Twoj nie Twoj lowelas. Zobaczysz jaka ulge poczujesz jak "mu" z pare razy dolozysz:)

Ale za co ona ma jemu dokladac ????
Niech sobie z otwartej w ta pusta banie przylozy !
Moze cos zaswita i cos pojmie.
Czy wchodzac w relacje z zonatym gosciem moze miec dzisiaj jakiekolwiek pretensje do niego ??????
O co sie pytam ??? bo moze ja czegos nie rozumiem...

nie chodzi o pretensje tylko o to, ze jak sie na niego "wyzlosci" na tej gruszce, to jej osli zachwyt do niego minie.

Ten najwiecej mowi o przeszlosci, kto nie ma planow na przyszlosc
Odp: Bags i inni, pomocy...:(
Mussuka napisał/a:
eine_gute_ehefrau napisał/a:
Mussuka napisał/a:

I swietny pomysl! Zapisz sie na kickboxing albo damski boks i walac w gruszke mysl, ze to Twoj nie Twoj lowelas. Zobaczysz jaka ulge poczujesz jak "mu" z pare razy dolozysz:)

Ale za co ona ma jemu dokladac ????
Niech sobie z otwartej w ta pusta banie przylozy !
Moze cos zaswita i cos pojmie.
Czy wchodzac w relacje z zonatym gosciem moze miec dzisiaj jakiekolwiek pretensje do niego ??????
O co sie pytam ??? bo moze ja czegos nie rozumiem...

nie chodzi o pretensje tylko o to, ze jak sie na niego "wyzlosci" na tej gruszce, to jej osli zachwyt do niego minie.

Nie minie.
Ona ma inny problem- problem ze soba
i tu juz niech dobry psycholog sie wypowiada, bo to nie jest normalne tak sie od kogos uzaleznic
dodatkowo biorac pod uwage okolicznosci.

54

Odp: Bags i inni, pomocy...:(

Nie trzeba mi przypominać, że ja i moje zachowanie są infantylne, bo dobrze o tym wiem.

Z problemem zostałam sama, bo nawet nie mam z kim na ten rower, czy imprezę pójść, stąd mój odzew na forum. Chciałam się wygadać, ale trzeba mi dokopać po drodze.

55

Odp: Bags i inni, pomocy...:(

Nie, chciałaś przeczytać tu potwierdzenie tego co sama czujesz i myślisz.
Oczekiwałaś, że będą tu wpisy, które umocnią Cię w Twoim postanowieniu pisania do niego, dzwonienia, zabiegania o kontakt z nim za wszelką cenę.
I teraz jesteś zaskoczona i rozczarowana tym, że przeczytałaś coś innego.

The past cannot be changed,
forgotten, edited, or erased.
It can only be accepted.

Posty [ 1 do 55 z 68 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Bags i inni, pomocy...:(

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018