Mussuka napisał/a:a Wam samym jakos zaszkodzil wilk pozerajacy babcie i Czerwonego Kapturka w pozniejszym rozwoju i postrzeganiu swiata? Bo mnie raczej nie. Tak samo wierzylam w tego wilka jak i w Swietego Mikolaja w kapciach taty:) O wiele gorsze od tych horrorow sa niektore japonskie kreskowki. O filmach Okila albo aktualnym programie WAWA - puszczanym PRZED Faktami, nawet nie wspomne. Wilk czy smok to maly pikus przy tych historiach.
Oczywiście, że nie. I nie mam na myśli baśni, w których ktoś kogoś zjada, bo jeśli są pięknie napisane, to jest w nich ukryty głębszy sens, nie wspominając, że się tekstu po prostu dobrze słucha
. Ale czytałaś może ,,Kopciuszka" braci Grimm, kiedy to córkom, które nie mogły założyć pantofelka matka kazała jednej uciąć palce, a drugiej pięty, więc krew się z trzewiczka lała? Pamiętam, że mnie ten opis zniesmaczył, nawet kiedy nie byłam już małą dziewczynką.
Poniżej wklejam niewielki fragment tej baśni:
,,Następnego dnia z samego rana poszedł królewicz do ojca Kopciuszka i rzekł:
?Ta tylko zostanie moją żoną, na której nogę wejdzie ten trzewiczek.
Ucieszyły się obie siostry, gdyż miały bardzo ładne nogi. Starsza poszła zaraz z trzewiczkiem do komory, ażeby go przymierzyć; matka była przy tym. Ale trzewiczek był za mały i choć wciskały go z całej siły, na nogę nie wchodził...
Matka podała jej nóż i rzekła:
? Obetnij palec. I tak, gdy zostaniesz królową, nie będziesz chodziła piechotą...
Córka odcięła palec, z trudem wcisnęła trzewiczek i z zaciśniętymi z bólu zębami wyszła do królewicza.
Ten przekonany, że to ona jest poszukiwaną dziewczyną, zabrał ją na konia, jako narzeczoną, i odjechał...
Droga do zamku królewskiego prowadziła koło grobu matki Kopciuszka, a tam na leszczynie siedziały dwa gołąbki i wołały:
Zawracaj koniczka!...
Krew płynie z trzewiczka!...
Trzewiczek za mały,
a prawdziwa narzeczona
w domu zostawiona!...
Królewicz spojrzał na nogę dziewczyny i zobaczył, że krew płynie... Natychmiast zawrócił konia, odwiózł fałszywą narzeczoną do domu i powiedział, że to nie ta, żeby druga przymierzyła trzewiczek.
Poszła druga do komory przymierzać trzewiczek, wcisnęła palce szczęśliwie, ale cóż, kiedy znów pięta nie wchodzi! Matka podała córce nóż i mówi:
? Utnij kawałek pięty. I tak przecież masz być królową, to piechotą chodzić nie będziesz...
Dziewczyna obcięła kawałek pięty i z trudem wcisnęła nogę do trzewika; zacisnęła z bólu zęby i wyszła do królewicza.
Ten powitał ją jako narzeczoną, wsadził na koń i pojechali.
Gdy przejeżdżali obok leszczyny, dwa gołąbki na krzaku wołać zaczęły:
Zawracaj koniczka!...
Krew płynie z trzewiczka!...
Trzewiczek za mały,
a prawdziwa narzeczona
w domu zostawiona!...
Spojrzał królewicz na nogę, a tu krew płynie z trzewika, znacząc czerwoną plamę na białej pończoszce...
Zawrócił więc konia i odwiózł fałszywą narzeczoną do domu."
Brrrr... Okropna wersja ,,Kopciuszka", choć to przecież taka piękna baśń...
Edit: NinaLafairy, zdradzisz coś więcej na temat swojej baśni? 