mam protoblem i nie wiem czy dobze postapilam. sytuacja z wczorajszego dnia. odwiedzila mnie dosc dobra kolezakna ze swoja pawie 3 letnia corka. ja mam corke w wieku 18 miesiecy. czesto sie widujemy ale wczoraj nie wytrzymalam. corka mojej kolezanki caly czas zabierala zabawki mojej, popychala, krzyczala nie dawala dotknac nawet wozka. wkuzylo mnie to poniewaz kolezanka ciagle tlumaczy sie ze ona jest mala i dlatego. ale ja nie wytrzymalam i powiedzialam jej ze jak nie potrafi zwrocic uwagi swojej corce to ma do mnie nie przyjedzac. zal mi sie bardzo zrobilo mojej corki bo ciagle plakala jak tamta jej tak robila. dodam ze wczoraj to nie byl pierwszy raz jak ta mala tak robila. mi nie chodzi o dziecko tylko o to ze jej matka nie reagowala i miala w tylku co jej dziecko robi mojemu. czy zle zrobilam? czy powinnam byc bardziej opanowana?
Podobne tematy
Bardzo dobrze zrobiłaś, jak na moje oko ![]()
To, że dziecko jest małe, nie znaczy że może robić wszystko i nie mieć wpajanych żadnych zasad.
Matka 3 letniego dziecka, powinna już wpajać swojej córce choćby to, że "nie wolno bić nikogo, bo to boli".
nizmi
Ja bym tak samo zrobiła. Nie wiem co takie matki sobie myślą... że nie zwracają uwagi. Spokojnie może za parę dni emocje opadną i porozmawiacie na "luzie" i wprowadzicie jakieś zasady.
"Super Niania" pewnie znalazła by rozwiązanie w stylu :
Trzeba było znaleźć taką zabawę, żeby obie dziewczynki mogły się bawić nie robiąc sobie krzywdy nawzajem ![]()
Troszkę kreatywności i poświęcenia a nie doszło by do takich zgrzytów.
Na moje jednak nic nie usprawiedliwia matki, która nic sobie nie robi z karygodnego zachowania własnego dziecka..
Twoja reakcja myślę w pełni uzasadniona ,w takiej sytuacji ciężko o opanowanie i wyrozumiałość jak się dzieje dziecku krzywda .
kazda zabawke jaka brala moja corka tamta jej zabierala i uciekala do matki a ta nic. tylko nie wolno a ta mala dalej to samo robila. moja corka stala jak biedne i plakalo a matka tamtej tlumaczyla sie ze ona nie rozumi. co jak co ale znam duzo dzieci i sie nie zachowuja tak jak jej. chcialam dzisiaj normalnie z nia pogadac ale ona uwaza ze to nie jej wina bo jej corka jest mala i nie rozumie i ze ona nic na jej zachowanie nie poradzi. no i gadaj z taka
Powiedz więc tamtej matce, że skoro ona teraz nie potrafi nic poradzić na zachowanie 3 letniego dziecka, to życzysz jej powodzenia za parę lat... ![]()
mowilam ale ona odpowiedziala ze za pare lat sie martwic bedzie. a ta mala juz teaz jak ona nawet jej czegos zrobic nie pozwala albo zwroci jej uwage to ta jezyk jej pokazuje
Moja córka ma 2,5 roku i już widzę, że takie dziecko naprawdę bardzo dużo rozumie. Nic nie tłumaczy zachowania twojej koleżanki. A próbowałaś sama wytłumaczyć tej małej, że tak nie wolno? Jeśli tak, to jaka była jej reakcja? Może jak zobaczy, że u Ciebie w domu panują takie a nie inne zasady, to się dostosuje?
Synkowie mojej siostry też nie należą do najgrzeczniejszych, ale jak robią coś co mi się nie podoba, to sama często zwracam im uwagę. Nie zawsze działa, ale zazwyczaj udaje nam się jakoś dogadać ;-)
prubowalam ale ta mala od razu placze jak jej uwage zwracam i leci do matki a ta ja tuli i pretensje wielkie do mnie ma ze czemu ja sie czepiam skoro to dziecko jest.
Rolą matki jest chronić swoje dziecko. Chronisz swoje dziecko, by się nie poparzyło, by się nie zraniło, prawda? Skoro wiesz, że koleżanki dziecko nie jest odpowiednim towarzystwem (różnica wieku, osobowość dominująca) - to po co stwarzasz takie sytuacje? Rozumiem, że dzieci muszą się socjalizować, muszą się uczyć relacji z rówieśnikami, które nie zawsze są fajne. Takich miejsc jest wiele i są one nie do uniknięcia (np. przychodnia, przedszkole, szkoła, itp), więc po co samemu stwarzać własnemu dziecku stresowe sytuację, a potem szukać winny u innych!
Jeżeli wiesz, że za każdym razem tak jest, to po co tworzysz takie sytuację? czemu oczekujesz, że inni będą zachowywać się tak jak ty, byś tego chciała?
Albo zapraszasz ją, by dzieci razem się bawiły może tak jak zasugerował
Trzeba było znaleźć taką zabawę, żeby obie dziewczynki mogły się bawić nie robiąc sobie krzywdy nawzajem hmm
a przy okazji abyście mogły pogadać, albo robisz to dla swojej przyjemności, ale po co wtedy wciągać w to dzieci?
W efekcie wyszło niefajnie - musiałaś postawić sprawę na ostrzu noża, a twoje dziecko uczy się od ciebie, że konflikty, zamiast na spokojnie, logicznie rozwiązywać, to napiętrzają się, aż do punktu krytycznego, po którym zostają już tylko zgliszcza.
Twoja koleżanka nie musi wychowywać swojego dziecka wg. tego co tobie wydaje się słuszne. To ty musisz wiedzieć, czy chcesz bawić się kosztem dziecka, czy chcesz jego dobra.