Witajcie,
Mam 21 lat i jestem DDA. Być może właśnie z tym wiąże się mój problem.
Jeszcze nigdy nie byłam w poważnym związku. Mam kolegów, przyjaciół, jednak kiedy zauważam, że któryś z nich zaczyna się mną interesować, automatycznie się dystansuję, ograniczam kontakt, a koniec końców - go zrywam. Wiele moich przyjaźni tak się zakończyło. Tłumaczę swoje zachowanie, że żaden z nich nie odpowiada mi pod względem fizycznym. Jeżeli są przystojni, to zaraz znajduję jakąś wadę lub dochodzę do wniosku, że nie jestem warta bycia czyjąś kobietą.
Nie chodzi o to, że mam niską samoocenę, bo tak nie jest, po prostu czasami nachodzą mnie myśli, że przez to, że miałam ojca alkoholika, że nie mam dobrej sytuacji finansowej nie powinnam z nikim się wiązać, że byłabym gorsza od potencjalnego partnera i wcześniej, czy później, by to zauważył.
Myślałam o pójściu do psychologa. Mam problemy z okazywaniem prawdziwych uczuć, ponieważ boję się zranienia, wyśmiania czy posądzania. Zanim się przed kimś otworzę, mija dużo czasu. Część moich przyjaciół nie wie, jakie miałam dzieciństwo. Boję się im o nim powiedzieć, właściwie - wstydzę. Większość z nich pochodzi z normalnych lub prawie normalnych rodzin, natomiast ja? Nie pamiętam za dużo ze swojego dzieciństwa czy okresu dojrzewania. Myślę, że może to być mechanizm obronny mojego mózgu. Co dziwne, pamiętam niektóre wydarzenia, przed oczami stoją mi sceny kłótni rodziców, awantur urządzanych przez ojca, ja leżąca na łóżku i płacząca do poduszki, chcąca odgrodzić się od krzyków i oskarżeń.
Chciałabym w końcu kogoś poznać, kogoś wartościowego. Stworzyć solidny i normalny, zdrowy związek, mieć w przyszłości dzieci, męża... Nie jestem jednak w stanie zmienić swojego zachowania, toku myślenia. Za każdym razem, gdy ktoś pojawia się na mojej drodze i po pewnym czasie bliżej się poznajemy, zaczyna zabiegać o moje względy, staję się chłodna i coraz bardziej niedostępna. Poważne słowa czy propozycje zamieniam w żart, uciekam.
Nie wiem, czego tak na prawdę oczekuję. Napisałam ten wątek ze względu na to, że nie mam tego komu powiedzieć. Kiedyś próbowałam bliskiej koleżance, nie zrozumiała mnie, ponieważ nigdy nie przeżyła tego co ja i jej światopogląd znacznie się różni. Czy któraś z Was miała podobną sytuację? Chciałabym z tym walczyć, ale to jest takie... trudne.