od kilku dni bije sie z myslami... jestem mezatka,mamy dwojke wspanialych dzieci.bylismy i nadal jestesmy zgodnym i kochajacym sie malzenstwem.jednak ostatnio poznalam pewnego mezczyzne, calkiem przypadkowo.kompletnie zawrocil mi w glowie. zna moja sytuacje, nalega zebym zostawila meza, ze on zajmie sie mna i moimi dziecmi... i tu zaczynaja sie schody. wydaje mi sie ze kocham ich obu... maz zawsze o mnie dbal, wspieral, zawsze wydawalo mi sie ze jest ideany i ze takiego faceta ze swieca szukac. i nagle pojawil sie on i wywrocil moje zycie do gory nogami... wiemze zranilabym meza strasznie, gdybym go zostawila,dzieciaki go bardzo kochaja, ale... ale ten drugi...
Podobne tematy
jesli kazdy ci powie ze nie warto byc z tym drugim uwierzysz w to i zerwiesz kontakt z nim??
No tak mąż jest dobry, ale poznałaś faceta i ożyły motylki w brzuchu. I myślisz, że będą tak sobie w nim latały do końca Twoich dni.
Kobieto, jak możesz mieć taki dylemat? Myślisz o zmianie dzieciom tatusia? Na miłość boską, tatuś to nie pluszak ze sklepu z zabawkami. Bo pana swędzi czubek, a jak go swędzi to obiecuje, jakim to będzie dobrym tatusiem i Ty naiwnie w to wierzysz. Czy Ty myślisz, że życie to bajka?
Gdybyś napisała, że mąż to tyran, łobuz, pijak, nawet bym Cię rozumiała, nawet bym Ci współczuła, ba - nawet bym Cię usprawiedliwiała.
Ty kochasz kogokolwiek po za sobą? Nie wydaje mi się.
Wiecie co Wam powiem, może jestem młody ale kobieto KUR** zastanów się co ty robisz?! Ja Was nie rozumiem, facet zapier**** całe życie, pracuje dla Ciebie i Twoich dzieci kocha Cię
a ty poznajesz jakiegoś przypadkowego faceta i myślisz żeby zostawić męża... Idź kobieto na terapie bo źle z Tobą... Ja Was w życiu nie zrozumiem. Jestem po ciężkim rozstaniu i nie wiem jak mam Ci to powiedzieć ale gardzę takimi kobietami jak ty.
Przepraszam za tak mocne słowa nie chciałem nikogo urazić, chciałem dać tlyko do myślenia...
i wlasnie o to mi chodzilo...
nikt ciebie nie bedzie rozumial bo wiesz mi ze nikt nie bedzie widzial sensu w twoim zachowaniu i znajomosci z tym panem
i wlasnie o to mi chodzilo...
nikt ciebie nie bedzie rozumial bo wiesz mi ze nikt nie bedzie widzial sensu w twoim zachowaniu i znajomosci z tym panem
A Ty rozumiesz i widzisz sens?
właśnie nie rozumiem i bardzo bym chciała żeby i autorka to zauważyła.
abyś nigdy nie musiała zrozumieć dosadnie co to znaczy
"polak madry po szkodzie"
wiesz mi...
starszej i doswiadczonej koleżanki
NIEWARTO!!!
wystarczy poczytać wpisy zdradzających jak żalują
wystarczy poczytać wpisy zdradzonych jak ich boli
badż mądra i wyciagnij wnioski z czyjś doświadczeń
Dlaczego mnie to nie dziwi ?
A ja z innej beczki - nie osądzając nikogo.
Walnij męża w rogi, a najlepiej zmień go na tego drugiego. Męża poboli, bo poboli, ale kiedyś sobie życie ułoży. Najzwyczajniej w świecie nie potrafisz docenić tego co masz, powiem więcej - jeżeli masz dylemat którego wybrać, to na tego pierwszego nie zasługujesz.
Szkoda chłopiny..
Są ludzie, którym gdy jest zbyt dobrze muszą sobie poszukać problemów. Żeby potem móc wchodzic na fora i powiedzieć zdradziłam, rozwaliłam swoje i innych życie - poradżcie co zrobic?
Może jakaś wizyta u psychologa pomoże ?
Może jakaś wizyta u psychologa pomoże ?
Liczysz na to?
Autorka szuka porady kogo wybrać. Liczyła, że zgodnym chórem, krzykniemy - kochanek.
A tu niemiła niespodzianka. Nikt nie popiera, nikt nie aprobuje.
Po co się zastanawiać, kocha obu - dziecięcą wyliczanką "entliczek, pętliczek, na tego bęc". I po sprawie.
Tylko jak wypadnie na męża, nie chwal się biedakowi, żeś mu rogi doprawiła, jeszcze pomyśli, że żartujesz.
Walnij męża w rogi, a najlepiej zmień go na tego drugiego. Męża poboli, bo poboli, ale kiedyś sobie życie ułoży. Najzwyczajniej w świecie nie potrafisz docenić tego co masz, powiem więcej - jeżeli masz dylemat którego wybrać, to na tego pierwszego nie zasługujesz.
Szkoda chłopiny..
Nic dodać nic ująć!!!
Nie umiesz docenić fajnego faceta to daj mu spokój , niech znajdzie kogoś kto będzie potrafił go pokochać tak jak na to zasługuje.
zostań przy mężu, pomimo chwilowego romansu. to normalne że czasem to się zdarza w życiu, ale męża też kochasz i to jemu coś kiedyś przyrzekałaś w pełni świadoma ...
to nie jest decyzja w stylu jaki kolor sukienki wybrać...
związek to dbanie o szczęście drugiej osoby, jeśli się kochają dwie osoby to obie będą szczęśliwe ![]()
nie wiem czy tak to działa, ale tak to sobie wyobrażam... ![]()
powodzenia i długich lat przy mężu w szczęściu życzę ![]()
Wtrącę się. Nie oceniam Cię. Powiedzmy, że miałam podobną sytuację. Tylko u mnie spowodowane było to kryzysem w związku. Założyłam wątek na tym forum dwa lata temu i akurat dziś podzieliłam się z forumowiczami jakie jest szczęśliwe zakończenie.
Zapraszam do lektury pt "czy ja kocham dwie osoby":)
Opisałam bardzo dokładnie jaką podjęłam decyzję i co czuję po dwóch latach. Może Ci się przydać.
zostań przy mężu, pomimo chwilowego romansu. to normalne że czasem to się zdarza w życiu, ale męża też kochasz i to jemu coś kiedyś przyrzekałaś w pełni świadoma ...
to nie jest decyzja w stylu jaki kolor sukienki wybrać...
związek to dbanie o szczęście drugiej osoby, jeśli się kochają dwie osoby to obie będą szczęśliwe
nie wiem czy tak to działa, ale tak to sobie wyobrażam...
powodzenia i długich lat przy mężu w szczęściu życzę
Masz po części rację. Ale życie przynosi wiele niespodzianek. Sama napisałaś, że nie wiesz jak to działa, że to jest wyobrażenie. A powiem tak: miłość jest niczym więcej jak wyobrażenie o niej samej. Ja znalazłam swoje wytłumaczenie miłości.
Ale wracając:
Justysia1655/ nikt za Ciebie decyzji nie podejmie. Nie słuchaj wszystkich. Posłuchaj siebie.
W moim życiu skończyło się tak, że jestem w związku o który walczyłam. Nie poddałam się pokusie. Nie zdradziłam. Zerwałam wszelkie kontakty z "kusicielem" i co. Minęły dwa lata a ja nie czuję się szczęśliwa.
Wiem tylko jedno postąpiłam słusznie. Gdybym postąpiła inaczej zraniłabym kogoś kto na to nie zasługuje. Prawdopodobnie nic by z tego romansu nie było i bym się znienawidziła.
Nie ma dobrego wyjścia.
"Wybierzesz" męża - obyście byli szczęśliwi. Ale znając życie będzie siedziało w główce co by było gdyby.... Tu zaskoczę wiele kobiet - nie, nie przechodzi to uczucie! Z dnia na dzień, z miesiąca na miesiąc uczucie do tego drugiego wydaje się być silniejsze. Miłość bardziej idealna bo nierzeczywista.
"Wybierzesz" tego drugiego - obyście byli szczęśliwi. Ale znając życie po jakimś czasie, jak motylki w brzuchu przestaną napastować, możesz zacząć żałować. Gdy wkrada się życie codzienne każdy "książę" z bajki staje się po prostu człowiekiem. Pewnie zaczniesz żałować, że zdradziłaś męża, zniszczyłaś wasz związek itp.
właśnie nie rozumiem i bardzo bym chciała żeby i autorka to zauważyła.
abyś nigdy nie musiała zrozumieć dosadnie co to znaczy
"polak madry po szkodzie"wiesz mi...
starszej i doswiadczonej koleżanki
NIEWARTO!!!wystarczy poczytać wpisy zdradzających jak żalują
wystarczy poczytać wpisy zdradzonych jak ich boli
badż mądra i wyciagnij wnioski z czyjś doświadczeń
Powiem tylko tyle, nawet nie wiesz ile kobiet/mężczyzn nie poddaje się zdradzie i też żałuję. Mimo walki o związek nie czują się, że są w odpowiednim miejscu, przy odpowiedniej osobie. Właśnie od momentu poznania tej drugiej osoby.
Dla wyjaśnienia. Mój wpis nikogo nie miał zamiaru urazić.
Każda sytuacja jest inna, tak jak każdy związek i osoba. Są pewne schematy ale czy w życiu należy kierować się schematami? Każdy musi sam podjąć decyzję. A decyzja podjęta na podstawie "głosu ludu" nie koniecznie będzie tą słuszną. W słuchaj się w siebie i wszystko będzie jasne.
Chciałam tylko przedstawić mój punkt widzenia. Nie ma szczęśliwego zakończenia - ono występuje w filmach romantycznych ![]()
od kilku dni bije sie z myslami... jestem mezatka,mamy dwojke wspanialych dzieci.bylismy i nadal jestesmy zgodnym i kochajacym sie malzenstwem.jednak ostatnio poznalam pewnego mezczyzne, calkiem przypadkowo.kompletnie zawrocil mi w glowie. zna moja sytuacje, nalega zebym zostawila meza, ze on zajmie sie mna i moimi dziecmi... i tu zaczynaja sie schody. wydaje mi sie ze kocham ich obu... maz zawsze o mnie dbal, wspieral, zawsze wydawalo mi sie ze jest ideany i ze takiego faceta ze swieca szukac. i nagle pojawil sie on i wywrocil moje zycie do gory nogami... wiemze zranilabym meza strasznie, gdybym go zostawila,dzieciaki go bardzo kochaja, ale... ale ten drugi...
Czy ten nowy jest aż tak dobry w łóżku?
zostań przy mężu, pomimo chwilowego romansu. to normalne że czasem to się zdarza w życiu, ale męża też kochasz i to jemu coś kiedyś przyrzekałaś w pełni świadoma ...
to nie jest decyzja w stylu jaki kolor sukienki wybrać...
związek to dbanie o szczęście drugiej osoby, jeśli się kochają dwie osoby to obie będą szczęśliwe
nie wiem czy tak to działa, ale tak to sobie wyobrażam...
powodzenia i długich lat przy mężu w szczęściu życzę
Masz po części rację. Ale życie przynosi wiele niespodzianek. Sama napisałaś, że nie wiesz jak to działa, że to jest wyobrażenie. A powiem tak: miłość jest niczym więcej jak wyobrażenie o niej samej. Ja znalazłam swoje wytłumaczenie miłości.
taka wizja miłości - no ok. ale skoro Cię to trapi to widać że nie do końca znalazłaś to wyobrażenie, bo nie powinno ono Cię dręczyć i nasuwać wątpliwości. Skąd wiesz, że za parę lat znowu nie pojawi się ktoś? taka niespodzianka?
jak coś się obiecało to się obiecało i już! ![]()
p.s. no i są dzieci... o co w ogóle pytania?